Dyskretny urok wnuczek

Jest to sprawa powszechnie znana, że każda wnuczka jest najładniejsza, najmądrzejsza i najbardziej urokliwa dla dziadków.

Nie inaczej jest oczywiście z moją własną, która lubi mówić o sobie Pięcioletnia Dziewczynka kładąc szczególnie nacisk na „pięcioletnia”, gdyż uważa liczbę tę za bardzo znaczącą i upoważniającą do nawiązywania równouprawnionego dialogu z dorosłymi.

Dialog ten polega głównie na tym, że to ona cały czas mówi, bo wszystko warte jest skomentowania i nadania mu własnego znaczenia.

Kiedy zostaję z nią czasami na godzinę lub dwie, gdy rodzicom akurat coś wypada w pracy, jakoś musimy sobie ten czas zorganizować, ale w tym to już jej głowa. Na pierwszy rzut idzie oczywiście tablet, z którego pod jej małymi paluszkami natychmiast wyskakują co raz to inne bajki jak króliki z kapelusza magika. I tutaj babcia, czyli ja, patrzy łapczywie co gdzie i jak nie przyznając się nikomu w domu, że jej własny tablet wciśnięty jako promocja za 1 zł, a po wciśnięciu już i podpisaniu umowy za całe 29 zł co miesiąc przez dwa lata, leży pieczołowicie owinięty w firmowy foliowy worek głęboko w szafie. A to dlatego, że za każdym razem kiedy go wyjmie i chce nastawić, technika figle jakieś płata i babcia dając za wygraną cichutko chowa go z powrotem, czując się w tej kwestii całkowicie przegrana,. Kalkuluje przy tym jakby tu zaoszczędzić, aby te 29 zł zrekompensować sobie jako nieistniejące…

Potem idą bajki w TV, tutaj też wiadomo, który pilot do czego, łącznie z wideo gdzie wszystkie guziczki i przyciski są już opanowane do perfekcji.

Następnie odbywa się szaleństwo kto lepiej się schowa, ale i tu siłą rzeczy Pięcioletnia Dziewczynka jest wygrana, wystarczy, że kucnie za łóżkiem i już jej nie ma, gdy tymczasem babci najbardziej przydałaby się czapka- niewidka, bo gdzie nie stanie jako „babcia dobrze odżywiona”, to wszędzie ją widać i od razu jest złapana !

Jest jeszcze czytanie bajek, podziwianie pisanych literek , zabawy w dom i różne inne.

Ale nie samą zabawą człowiek żyje nawet jeśli ma tylko pięć lat…

Kolejna bowiem rzecz powszechnie znana to taka, że co jak co, ale cukierek to dla dziecka najniezbędniejsza rzecz na świecie, aby mogło poczuć naprawdę pełnię dziecięcego szczęścia…

Dzieci cukierki mogłyby jeść garściami, co jak powszechnie wiadomo nie jest najzdrowsze dla ich małych ząbków, rodzice regulują więc konsumpcję raz po raz wprowadzając zakaz, wykorzystując do tego niesubordynację w zachowaniu albo szaleńcze harce na placu zabaw…

Co robi zatem na przykład taka Pięcioletnia Dziewczynka? Zaprasza babcię do kącika w pokoju i przyciszonym głosem telewizyjnej spikerki namawia do konspiracji. Otóż, weźmiemy sobie po jednym cukierku – choć właśnie akurat panuje zakaz – ale to będzie tylko nasza sprawa, rodzice o tym się nie dowiedzą: „pamiętaj, rodzice nie mają nic wiedzieć…”

I tu rodzi się burzliwy dylemat w sercu babci: co zrobić?. Ale jak wiadomo babcie to najbardziej podatne stworzenia na dyskretny urok Pięcioletnich Dziewczynek. Chęć posiadania wspólnych tajemnic, które jak wiadomo wiążą najmocniej i miłość absolutna, sprawiają, że choć z rozterką w duszy, babcia w końcu jednak ulega…

Zaczyna się przeczesywanie kredensu, wyciąganie i ocenianie, który cukierek będzie najlepszy, po czym po wyborze i odwinięciu z papierka rozlega się rozkoszne cmokanie… Wraz z nim daje się słyszeć zgrzyt klucza w zamku, tata wrócił wcześniej i Pięcioletnia Dziewczynka zapomina o babci, o konspiracji , o cukierku w buzi i biegnie na przywitanie taty rzucając mu się w ramiona. Tata zauważa oczywiście cmokające usteczka i mówi, że dzisiaj miało nie być cukierków i wtedy oba spojrzenia kierują się w stronę babci. Jedno niewinne Pięcioletniej Dziewczynki – przecież nie ona rządzi w tym domu, tylko babcia pod nieobecność rodziców – która mówi: „to babcia mi dała” i taty, po którym babcia robi się mniejsza od krasnoludka i z rozpaczą spogląda na szparę między podłogą a wyjściowymi drzwiami, myśląc jakby się tu przez nią jak najszybciej przecisnąć i zwiać gdzie pieprz rośnie, żeby nie odpowiadać z wolnej stopy tylko przeczekać w swoim zacisznym domku zbierającą się burzę….

A zatem uważajcie drogie babcie i drodzy dziadkowie na urok Pięcioletnich Dziewczynek żeby te aniołki nie narobiły wam diabelskich kłopotów…

Ewa Radomska

Jedzenie czy tuczenie ?

„Od czasu wynalezienia sztuki
kulinarnej ludzie jedzą dwa razy więcej
niż wymaga tego od nich natura”.
Benjamin Franklin

Jedzenie to jedna z większych ludzkich przyjemności, ale jak to z przyjemnościami bywa w nadmiarze tracą swój urok i dobroczynny wpływ.

Już Hipokrates wszak mówił: „Wszystkiego zażywaj z umiarem: jedzenia, picia, snu i miłości cielesnej”. Co do tego ostatniego to Szkoła SuperBabci i SuperDziadka specjalnie się nie „miesza”, są to sprawy zbyt intymnej wagi, ale co do trzech pierwszych jak najbardziej jako, że zdrowe babcie i zdrowi dziadkowie to także zdrowe wnuki gdyż oni także mają niebagatelny wpływ na ich zwyczaje, w tym między innymi na sposób odżywiania.

I właśnie temu tematowi poświęcone był warsztaty i trzecie spotkanie Szkoły SuperBabci i SuperDziadka na Ursynowie, na którym temat „Dietetyka – dlaczego to co jemy ma znaczenie?” świetnie poprowadziła mgr inż. Agnieszka Kuczewska – specjalista żywienia człowieka.

A zatem po co jemy ? Jemy ponieważ zaspakajamy głód, sprawia nam jedzenie przyjemność, dzięki niemu zyskujemy energię i składniki odżywcze potrzebne do życia. Ale jedząc nie zwracamy uwagi na błędy jakie w związku z tym popełniamy. A są one następujące: jemy nieregularnie, nieprawidłowo dobieramy produkty, popadamy czasami w skrajności i nagle zaczynamy stosować restrykcyjne diety, nie mamy świadomości ile i co zjadamy, pijemy za mało wody, uspakajamy się jedzeniem, mamy za mało aktywności fizycznej, za krótko i nieregularnie śpimy.

A przecież właściwe odżywianie to podstawa naszego zdrowia i dobrego samopoczucia. Jeżeli jemy czegoś za dużo albo z kolei za mało z czasem nasz organizm zaczyna to odczuwać i pojawiają się choroby. I nie następuje to od razu. Czasami musi upłynąć dłuższy okres zanim nasz organizm zareaguje tak jak to się dzieje w przypadku niedoboru wapnia lub żelaza.

Najgorzej sprawa przedstawia się u dzieci gdyż to one jedzeniem w dzieciństwie budują sobie odporność na całe życie, a badania w tej kwestii są raczej alarmujące. Za mało warzyw i owoców, także produktów mlecznych, natomiast za dużo mięsa, wędlin i cukru, za dużo produktów wysoko przetworzonych, wszelkie frytki, batoniki, słodkie pieczywo, słodkie soki, napoje gazowane, niejedzenie śniadania, brak regularności posiłków, nadrabiane całego dnia wieczorem. Badając dzieci w przedziale wiekowym 1-3 prawidłowy wskaźnik wagi miało tylko 45,5 %, 27,5 % miało nadwagę, a 27,5 % niedobór masy ciała. Wysoki był niedobór wapnia i witaminy D. U starszych dzieci natomiast ze szkoły podstawowej 15% chłopców i 18% dziewcząt miało znaczną nadwagę, natomiast w gimnazjum 17% chłopców i 10% dziewcząt. Najwięcej dzieci i młodzieży z nadwagą występuje w województwie mazowieckim – 18,9 % …

I tutaj i dla rodziców i dla babć i dziadków ogromne pole do popisu aby samemu przyjrzeć się swojemu sposobowi odżywiania i te same zasady zastosować wobec swoich milusińskich wszak to oni „są w naszych rękach”, to co im dajemy to dostają , czego ich nauczymy tego będą się trzymać przez całe życie bo z dzieciństwa się wszystko bierze jeżeli mu się tego co najlepsze nie odbierze…

Jakie są zatem zasady zdrowego odżywiania i trybu życia ? Uregulowanie spożywania posiłków, najlepiej 4-5 razy dziennie, mogą to być 3 większe porcje, 1-2 mniejsze, niech nasze posiłki będą jak najbardziej urozmaicone, umiejętnie przygotowywane – unikajmy smażenia, a jeśli już to króciutko, najlepiej jak będą gotowane, pieczone, duszone, jedzmy umiarkowanie, unikajmy produktów zawierających dużo cukrów, tłuszczów, soli, wysoko przetworzonych, jedząc bądźmy uważni, skupiajmy się na posiłku, nie oglądajmy w tym czasie TV, uczmy także dzieci świadomego jedzenia, nie spieszmy się, dobrze gryźmy, uprawiajmy różne formy aktywności fizycznej, spacerujmy, najlepiej ok. 1 godziny dziennie, śpijmy dobrze – od ilości snu zależy nasza forma psychiczna i fizyczna.

Następnie trenerka przedstawiła piramidę żywieniową, której podstawą były najzdrowsze , nieprzetworzone produkty takie jak kasza gryczana, jaglana, ryż brązowy, makarony pełnoziarniste / np. pszenny/, płatki żytnie i owsiane. Idąc w górę oczywiście jak najwięcej owoców, mleko i jego przetwory czyli jogurt naturalny, kefir, maślanka, potem nie za wiele mięsa, trochę ryb, jajka, rośliny strączkowe i a na samym cieniutkim szczycie słodycze czyli unikajmy „jak ognia” nadmiaru cukru, a także nadmiaru soli.

Na koniec każdy uczestnik warsztatu miał szansę wypełnić test „Moje nawyki żywieniowe” , zawierający 8 punktów prawidłowego żywienia, a pod nim trzy wersje tego jak my się do nich stosujemy. A zatem: jedz regularnie, wybieraj produkty z różnych grup, urozmaicaj swój jadłospis, unikaj tego co oprócz kalorii niewiele daje, wybieraj zdrowe sposoby przyrządzania potraw, zachowuj umiar, pij dużo wody, bądź aktywny fizycznie, wysypiaj się. Za najbardziej prawidłowe stosowanie się było 10 punktów, za średnie 5, a za całkowitą ignorancję 0. Ile mnie wyszło punktów nie powiem, w każdym bądź razie należy się poprawkowy…

Zbliżają się piękne Święta Wielkanocne więc pewnie wiele książek kucharskich zostanie otwartych na przepisach aby jak najsmaczniej je przygotować, ale w tym względzie nasz najlepszy aforysta Stanisław Jerzy Lec grzmi: ”Książki kucharskie powinny podlegać cenzurze”. Najbardziej chyba jednak nasz nieposkromiony apetyt, który na święta jest zawsze wystawiony na największą próbę…

Drugim tematem był warsztat „Smartfon i tablet dla SuperBabci i SuperDziadka”, którego to zawiłe meandry doskonale tłumaczył Kuba Rudkiewicz. Znajomość ich funkcjonowania choćby w podstawowym zakresie to obowiązek babć i dziadków, żeby z wnukami porozumiewać się jak „równy z równym”, nie mówiąc, że i do własnego prywatnego użytku w tych czasach zwyczajnie przydają się. Nauczyłam się telefonować ze smartfonu, pisać emaile, wysyłać je i robić zdjęcia. Jak na początek super !

Książki naszej powszedniej…..

Z książki płynie odwaga
Książka w życiu pomaga
Chcemy książek jak słońce
I piosenek jak wiatr…
Konstanty Ildefons Gałczyński „ Piosenka o książce”

Książki naszej powszedniej…..

To, że dzieci lubią kiedy im się czyta książeczki to sprawa ogólnie znana.
Tyle tylko, że tak się jakoś ostatnimi czasy porobiło, że na to czytanie rodzice mają coraz mniej czasu, a technika, która je zastępuje coraz większe pole do popisu. Ot, po prostu włącza się malcowi tablet albo któryś z programów telewizyjnych dla dzieci gdzie bajka goni bajkę i na jakiś czas jest spokój. Ale ten spokój jest tylko pozorny bo pogłębia poczucie osamotnienia dziecka, nie ma ono z kim przeżywać pokazywanych przygód, do kogo przytulić się gdy boi się o swoich bohaterów kiedy dzieje im się krzywda, a potem porozmawiać o tym…

Na szczęście nie jest to powszechne zachowanie, a oprócz tego są jeszcze babcie i dziadkowie, a to najwyższej klasy bajkowi specjaliści… Każdy z nas dorosłych ma na pewno w pamięci choć jeden obrazek kiedy babcia lub dziadek czytają mu bajeczkę albo opowiadają i nikt i nic nie zastąpi tego pięknego wspomnienia…

I tak oto aby dowiedzieć się jak najwięcej o fenomenie czytania, jego zbawiennym wpływie na młode umysły i serduszka, a także o wydawniczych nowościach, do Szkoły Podstawowej nr 343 im. Matki Teresy z Kalkuty na Ursynowie przyszli na drugie już zajęcia w tym semestrze uczestnicy Szkoły SuperBabci i SuperDziadka i to tak licznie, że cała klasa została zapełniona i musiano jeszcze dostawić krzesełka !

Zanim Pani Katarzyna Wejss, która wie wszystko o książkach jako, że jest z 18-letnim doświadczeniem bibliotekarskim i prowadzi od dwóch lat także Wypożyczalnię dla Dzieci przy ul. Nugat 4 na Ursynowie (jest to jedna z placówek Publicznej Biblioteki im. Ursyna Niemcewicza Ursynoteka), rozpoczęła bardzo ciekawy wykład pt.: „W krainie książek” głos oddała Dyrektorowi Szkoły Panu Tomaszowi Zającowi, który poinformował iż od nowego roku szkolnego realizowany jest w szkole projekt pt: Centrum Integracji Społecznej. Jest to forma współpracy szkoły z innymi organizacjami m.in. takimi właśnie jak Szkoła SuperBabci i SuperDziadka i zachęcił uczestników, którzy mają jakieś pasje do realizowania ich z dziećmi w formie wolontariatu na terenie szkoły. Brawo !

Następnie wszyscy zamieniliśmy się w słuch, a było czego posłuchać! Tematów było bez liku, a mianowicie jak rozpocząć czytanie z małymi dziećmi, jak zrobić z dziecka dobrego czytelnika,, jako, że nikt nie rodzi się czytelnikiem, jakie korzyści płyną ze wspólnego czytania, jak nawiązują się więzi poprzez wspólne czytanie i jak rozwija się inteligencja emocjonalna, a także jak wygląda obecny model rodziny, a jaki był kiedyś…

Otóż czytać należy dziecku codziennie zaczynając od kilku minut, a potem wydłużać je w miarę możności coraz bardziej. Najlepiej jak usiądziemy bliziutko siebie, troszeczkę zamienimy się w aktora, który mówi wyraźnie i przekazuje treść emocjonalnie aby to czytanie było barwne i niech będzie ono dla nas przyjemnością, a wtedy efekt będzie doskonały ! Książeczki jakie wybieramy powinny być dostosowane do wieku, dojrzałości, wrażliwości, niosące w sobie ważny przekaz i wiarę w siebie, powinny być przetłumaczone dobrym językiem jeśli są zagranicznego autora, mają kształtować optymistyczny i pozytywny stosunek do świata, przekazywać pozytywne wartości, mają być rozrywką na najwyższym poziomie, mają być dobrze zilustrowane, starannie wydane, unikające stereotypów i szablonowego myślenia.

Nie zapominajmy też o poezji dla dzieci – Tuwim, Kern, Brzechwa, Chotomska- to już klasyka.

A jak już poczytamy razem to nie zostawiajmy dziecka po lekturze bez komentarza, porozmawiajmy o czym była czytana historia, kto w niej jest narratorem, a kto bohaterem, kto i co się w niej podobało, co było najważniejsze, kogo nie chciałoby z niej spotkać, kim chciałoby być w tej opowieści, czym ta historia różni się od innych, jak ta książeczka jest „zrobiona” i co by było gdyby…

Pani Katarzyna poleciła następujące wydawnictwa, które wydają książki dla dzieci na naprawdę dobrym poziomie. Są to: Zakamarki, Format, Dwie Siostry, Tatarak, Literatura, Egmont, które wydaje książeczki ze stopniem trudności 1,2,3 odpowiednio do wieku gdzie piszą najlepsi polscy pisarze dla dzieci, Nasza Księgarnia, Hokus Pokus, Wytwórnia, Czarna Owieczka.

Dorosłym zaś zaproponowała do przeczytania, kto chciałby jeszcze bardziej pogłębić swoją wiedzę na temat czytelnictwa najmłodszych, „Wychowanie przez czytanie” Iwony Koźmińskiej i Elżbiety Olszewskiej, „Dziecięce spotkania z literaturą” Joanny Papuzińskiej oraz „Tabu w literaturze i sztuce dla dzieci” jako pokłosie projektu „Tabu w sztuce dla dzieci” zainicjowanego w 2011 roku przez Duński Instytut Kultury pod redakcją Bogusławy Sochańskiej i Justyny Czechowskiej.

Na zakończenie miłym akcentem było podzielenie się przez radną Dzielnicy Ursynów panią Ewę Cygańską, swoją pasją czytania dzieciom, która trwa już od paru lat – to niesłychanie wzruszające kiedy przedszkolaki z ciekawością i zainteresowaniem słuchają…

A zatem aby książki naszej powszedniej jak chleba nie zabrakło w każdym domu, a co do prezentów z okazji przeróżnych świąt to nie czekajmy tylko na gwiazdkę, ale wszystkie inne święta ubogacajmy książką tak jak to nakazuje Kornel Makuszyński w swoim wierszyku „Do młodych czytelników”:

Słuchajcie urwipołcie, brzdące, basałyki
Z których każdy z majtasów zbyt krótkich wyrasta
Dość cukrów, słodyczy, precz wszystkie pierniki
Pod choinkę ma tylko być książka i basta!

Znowu w Szkole

Sobota w Liceum Ogólnokształcącym im. L. Kossutha przy ul. Hirszfelda 11 na warszawskim Ursynowie. Dwie sale lekcyjne już od samego rana wypełniły się nie uczniami liceum ale e … ponad 40- stoma starszymi paniami i panami.   –Wszyscy seniorzy z ciekawością przyszli na otwarcie I-go semestru Szkoły SuperBabci i SuperDziadka.

Szkoły SuperBabci i SuperDziadka działają już w 5-ciu polskich miastach. Na warszawskim Ursynowie Szkoła wznowiła wykłady i warsztaty dzięki przychylności i dofinansowaniu ze środków  m. st. Warszawy Dzielnicy Ursynów. Całe przedsięwzięcie organizowane jest przez  Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA, której idea Szkoły szczególnie leży na sercu.

Program pierwszego dnia Szkoły przewidywał dwa tematy., które zostały przedstawione w sposób bardzo przystępny i  zachęcający do dalszych spotkań.

Pierwszy  temat pt. „Integracja grupy – jak widzę siebie i swoje wnuki” został przeprowadzony przez Annę Owczarską-Osińską – psychologa o specjalności międzykulturowej i Karolinę Jurgę – psychologa klinicznego ze specjalnością  neuropsychologia, specjalizującą się w pracy z osobami starszymi,. Przed rozpoczęciem realizacji programu,  aby zintegrować grupę i wprowadzić swobodny nastrój, trenerki zaproponowały wspólne przywitanie, przedstawienie uczestników i mówienie sobie po imieniu. Sala natychmiast wypełniła się rozmowami i   śmiechem – dzięki temu praca w  zespołach przebiegała  tak doskonale jakby wszyscy znali się już od dawna…

Zadania były  bardzo konkretne – sformułować swoje oczekiwania i przedstawić motywacje- dlaczego chcę w tej szkole brać udział i w czym ma mi pomóc ? Zostały one spisane i  sformułowane następująco:

1. OCZEKIWANIA to m.in.
- jak  sobie  radzić z wnukami,
- jakie są formy zabaw z nimi,
- jak utrzymywać dobry kontakt, jak znaleźć wolny czas dla siebie,
- zapoznanie się ze sprzętem elektronicznym /tablety, smartfony itp./,
- praca z dzieckiem upartym i nadpobudliwym,
- jak postępować z nastolatkami,
- nowe pozycje lektur dla dzieci,
-stawianie granic- przeciwstawienie się agresji,
- wymiana doświadczeń między babciami czyli inspirowanie siebie nawzajem  przez wspólny kontakt, poprawienie relacji z dorosłymi, a nawet… sposób na synową !

2. MOTYWACJAkażdy z uczestników chciałby:
- zbliżenia z wnukami, nabycia umiejętności radzenia sobie z nimi w trudnych chwilach,
- oddziaływanie na wnuki wspólnie z rodzicami czyli budowanie wspólnego frontu,
-  jak umiejętnie budować poczucie wartości u wnuków,-
- jak nie dawać się oszukiwać i nie  być manipulowanym przez wnuki,
- wybór wartości, które należy  im przekazywać, nauczyć się postępować w ogóle z całą rodziną.

Uczestnicy dostali teczki, w których gromadzić będą swoje postulaty do przedyskutowywania na kolejnych zajęciach.

Ta część zakończyła się …. podejściem do pięknego kwiatu. Te osoby, którym zajęcia siępodobały  miały podejść blisko, te którym średnio do połowy, komu wcale miał zostać na swoim miejscu… Kwiat był oblegany jak kwiaciarnia na Dzień Kobiet !

Drugi temat p.t. „Jak budować autorytet” był prowadzony przez Annę Klimowicz – filozofa zajmującego się też pedagogiką. Prawdziwy autorytet to autorytet moralny. Nie oznacza on posiadania władzy, to nie jest władza z nadania, to podporządkowanie się komuś z własnej woli. Autorytet buduje się latami, ale też można go swoim postępowaniem samemu podważyć. „My jako ludzie przynależymy do świata natury- jesteśmy zwierzętami – nie zawsze udaje się nam opanować emocje” – mówiła trenerka. Aby człowiek wyrósł na silnego człowieka musi mieć poczucie bezpieczeństwa. Poleciła w tym względzie książkę Erica Berne – „W co grają ludzie. Wstęp do analizy transakcyjnej”. Autor książki zakłada, że  poziom dorosłego człowieka to spokój, osoba świadoma musi więc nad sobą panować.

Trenerka poprosiła uczestników o przypomnienie sobie z dzieciństwa kogoś kto był dla nich autorytetem i jakie cechy posiadał. Wymienione zostały następujące: ten ktoś wierzył we mnie, budował moje poczucie wartości, wyprzedzał moje marzenia, miał miłe ręce, które głaskały mnie, mówił miłe rzeczy, chwalił się mną, tłumaczył mi, wyjaśniał, nie krytykował mnie, uczył tego co sam umiał, chciał mnie słuchać, poświęcał mi swoją uwagę, traktował  mnie  z szacunkiem, był szczery, starał się mnie zrozumieć, nie oskarżał mnie, był zdecydowany w trudnych sytuacjach.

Wychowywanie to  trudny proces, w którym dominują dwa style:
1.    autorytarny, który nie jest dobry bo stawia dziecko w ciągłym napięciu przed sankcjami
2.    przyjacielski tzw. permisywizm – z kolei za nadto tolerancyjny,

Należy więc wypracować metodę łącząca wyżej wymienione style tak aby dziecko miało poczucie bezpieczeństwa i przestrzegało wypracowanych wspólnie zasad…. Najlepiej oddaje to motto Szkoły SuperBabci i SuperDziadka , a mianowicie  słowa Janusza Korczaka: „Wychowywać to dawać świadectwo prawdzie, dobru i pięknu”.

Dalsze spotkania,  będą odbywały się co tydzień w soboty na Ursynowie z wyjątkiem  oczywiście dni świątecznych. Tematy na najbliższe spotkania są następujące: w krainie książek, dietetyka – dlaczego to co jemy ma znaczenie,  obsługa smarfonu i tabletu, stawianie granic nie tylko w stosunku do wnuków, rozwój małoletnich geniuszy  i wyrażanie uczuć, o czym mówią rysunki dzieci, w co się bawić, tańczymy z wnukami, piknik ekologiczny, książki na wakacje…