Małżeństwo czy męczeństwo

Rozmowy z młodymi kobietami

Lubię rozmawiać z młodymi kobietami.

Okazja zawsze jakaś się znajdzie nawet jeśli są to tylko przypadkowe spotkania i wiadomo już, że zobaczymy się dopiero za jakiś czas, a może nawet nigdy. Prędzej czy później wśród różnych tematów zaczyna dominować ten jeden, a mianowicie mężczyźni i nierozerwalnie z tym związane w perspektywie małżeństwo…W tym względzie nic się od wieków nie zmienia o czym tak ładnie mówi piosenka z 1934 roku z filmu „ Cóż mój mąż robi w nocy ?” / a swoją drogą ciekawe, ciekawe…/ , do której słowa napisał Emanuel Schlechter, muzykę Jerzy Petersburski, śpiewaną pierwotnie przez Tolę Mankiewiczówną, współcześnie zaś przez Irenę Santor, a mianowicie: „ O czym marzy dziewczyna gdy dorastać zaczyna, kiedy z pączka zmienia się w kwiat ? Kiedy śpi gdy się ocknie, za czym tęskni najmocniej, czego chce aby dał jej świat ? Odrobinę szczęścia w miłości, odrobinę serca czyjegoś, jedną małą chwilę radości, przy boku kochanego. Stanąć z nim na ślubnym kobiercu, nawet łzami zalać się. Potem stanąć sercem przy sercu. I usłyszeć kocham cię !”

Cóż mogę odpowiedzieć im na ich marzenia, którymi los pokieruje tak czy inaczej w myśl zasady Aleksandra Fredry „Niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba” czyli innymi słowy mówiąc – co komu pisane to go nie minie… Podpowiadam im tylko, że na tym świecie nie ma nic stałego, i że nawet największa miłość może w jednej chwili zgasnąć jak zdmuchnięta świeczka… Bywają przypadki, że świeczkę tę zdmuchują koleżanki, tak zwane „serdeczne przyjaciółki”, które potrafią cudzym mężom, dogodzić bardziej niż ich żony i odkryć w nich nieziemskie zalety gdy tymczasem ich żony widziały aż zanadto to i owo… Dlatego radzę im na początek aby nie wpuszczały do domu zbyt „oddanych” koleżanek, nie zwierzały im się ze swoich małżeńskich problemów bo mogą się potem bardzo zdziwić…I to tyle co mam dla nich z doczesnej rady, która zrodziła się z paru wysłuchanych , zrozpaczonych, opowieści …

Aby jednak tematowi temu nadać jakiś ponadczasowy charakter i filozoficzny wymiar , bo wiadomo przecież, że każdy przypadek jest inny, a małżeństwo to los na loterii i kwestia szczęścia kogo tak naprawdę w życiu na swojej drodze spotkamy, powołam się tutaj na starożytnych, których myśli w tym względzie przetrwały wieki , choć można je także oczywiście, potraktować z lekkim przymrużeniem oka…

Przytaczam zatem trzy anegdotki.

Dwie to rady Sokratesa / 469-399 p.n.e./ greckiego filozofa starożytności, a trzecia to Tomistoklesa /525-460 p.n.e. / jednego z najwybitniejszych ateńskich mężów stanu, zwolennika demokracji.

A zatem Sokrates kiedy jego uczeń zapytał go :”Mistrzu, mam się żenić czy nie ?” – odpowiedział : „Cokolwiek zrobisz i tak będziesz żałował….”

Drugiemu zaś na tę samą kwestię odpowiedział : „Tak czy inaczej żeń się. Jeśli spotkasz dobrą żonę będziesz szczęśliwy, jeśli złą zostaniesz filozofem…”

Tomistokles natomiast gdy pewien Ateńczyk wybrał się do niego po poradę mówiąc: „Wydaję córkę za mąż i muszę dokonać wyboru między kandydatami na męża – jeden jest bogaty, ale głupi, a drugi uczciwy i mądry, ale biedny” – odpowiedział :- „Lepszy człowiek bez majątku niż majątek bez człowieka !…”

Wracając jeszcze do współczesności to mnie z kolei pewną radę dała starsza pani , która wiele widziała i przeżyła, a mianowicie, że herbaty i miłości nie należy przesładzać !

Ojciec czyli tata

„Ojcem zostać łatwo, znacznie trudniej nim być.”
Erns Busch / 1900-1980/

Wszystko się zmienia.

Na tym polega rozwój w każdej dziedzinie życia, zmieniają się priorytety, postęp techniczny tworzy nową jakość egzystencji, ludzie szukają wciąż nowych rozwiązań także w sferze zawodowej i rodzinnej. Emancypacja kobiet wyznaczyła siłą rzeczy nową rolę mężczyznom także jeśli chodzi o wychowywanie dzieci. Skoro wspólnie je mamy, wspólnie też się nim zajmujmy !

A jak to ongiś bywało z rolą ojca w rodzinie ?

W takim na przykład starożytnym Rzymie głowa rodziny czyli pater familias miał nieograniczoną władzę nie tylko nad żoną i dziećmi ale także niewolnikami i mieniem rodzinnym. Reprezentował rodzinę na zewnątrz gdyż to on, a nie kobieta miał prawa obywatelskie.

Dominująca rola ojca utrzymywała się również w epoce średniowiecza z tym, że tutaj akurat pozycja dziecka była nie do pozazdroszczenia, a to z tego względu, że dominowało wówczas przekonanie, ze dziecko ze swej natury jest istotą grzeszną w związku z tym często stosowano kary cielesne, zwłaszcza w okresie młodzieńczym. Dla dziecka najwyższym autorytetem powinien być ojciec, dla ojca zaś Bóg….

Zmienia się to w XV wieku na przełomie średniowiecza i renesansu gdzie na odwrót dzieci stają się uświęceniem związku dwojga osób, ojciec przejmuje rolę symbolu stabilizacji rodziny. Jednak nadal panuje niepodważalny autorytet ojca aby w XVII wieku rodzina zaczęła izolować się od społeczeństwa, prywatność rodzić coraz głębsze uczucia pomiędzy członkami rodziny, dzieci stają się sensem i treścią życia rodzinnego, a ojciec jest jako „życzliwy opiekun”. Wiek XVII nazywany jest „złotym wiekiem ojców” , wizerunek ojca jest bardziej „ocieplony” niemniej jest on nadal najważniejszą osobą… Przejawia się to choćby w sposobie wzajemnego kontaktu z dziećmi – otóż w rodzinach magnackich i arystokratycznych dzieci zwracają się do ojca w formie „Pan Ojciec” i swój szacunek dla ojca wyrażają poprzez całowanie jego dłoni, obejmowaniem za kolana, w szczególnych okolicznościach padaniem do jego stóp, gdy ojciec nie podał dziecku dłoni do pocałowania oznaczało to, że znalazło się w niełasce…

Wiek XIX przynosi dwa odmienne spojrzenia na wychowanie dziecka – matki uważają, że dziecko jest bezbronne i niewinne i trzeba je chronić przed przykrościami i kłopotami dnia codziennego, ojcowie zaś na odwrót, że nie należy je osłaniać, czym prędzej zetknie się z trudnościami życia tym bardziej pomoże mu to w poznaniu hierarchii wartości i usamodzielnieniu się …

I tak doszliśmy do wieku XX, który z kolei nazywany jest „cywilizacją bez ojca”, okresem , w którym nastał kryzys męskości i ojcostwa…. Już Tadeusz Różewicz w jednym ze swoich wierszy pisał, że współczesny ojciec nie wie o czym i jak rozmawiać z własnym synem…

Być może wojna, transformacja ustrojowa , etos pracy bez wytchnienia, fascynacja osiągnięciami techniki, spowodowały , ze dziecko zaginęło gdzieś we mgle, ale po każdym zawirowaniu przychodzi okres „otrzeźwienia”….

Rola i sytuacja kobiety także zmieniła się diametralnie. Elizabeth Taylor /1932-2011/ tak to określiła : „ Ciężki jest los współczesnej kobiety. Musi ubierać się jak chłopak, wyglądać jak dziewczyna, myśleć jak mężczyzna i pracować jak koń”.

Rodzina to jednak podstawowa komórka społeczna, a relacje między kobietami i mężczyznami muszą tak współgrać aby uchronić ją od całkowitego rozpadu.

I tak oto wyłania się nowy model rodziny w szczególności jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi. Na łamach portalu Tatawtarapatach.com została przeprowadzona ankieta przez Baby Land, dystrybutora akcesoriów dla niemowląt marki NUK, w której wzięło udział 957 osób – młodych rodziców. Jej wynik jest optymistyczny – ankieta potwierdza trend panujący w młodych polskich rodzinach – kobiety i mężczyźni mają bardziej wyrównane prawa i obowiązki w porównaniu do modelu relacji ich rodziców czy dziadków. Młodzi ojcowie uczestniczą w wychowaniu dziecka kiedy tylko jest to możliwe. 63,2 % robi razem zakupy dla dziecka, mężczyźni chcą także mieć coś do powiedzenia w tej domenie.. Aż 25,3 % ankietowanych przyznało, że z urlopu wychowawczego korzystała zarówno matka jak i ojciec…

Anna Golan seksuolog i psychoterapeutka mówi: „ Zupełnie naturalną i powszechną praktyką wśród większości par z którymi się spotykam jest to, że ojciec nawet jeśli zajmuje się dzieckiem rzadziej ze względu na pracę, to jednak przejmuje część obowiązków po powrocie do domu. Często po to aby jego ukochana mogła odpocząć, czy zająć się rozwojem osobistym, np. sportem itp.” Przyznaje także, że nadal jednak mężczyźnie łatwiej jest zrzucić z siebie rodzicielskie obowiązki, uciekając w pracę, kończąc związek i jednocześnie urywając kontakt z dzieckiem, nie narażając się przy tym na społeczne potępienie.

Walka o równouprawnienie kobiet i mężczyzn we wszystkich dziedzinach nadal trwa. Dobrze aby w walce tej nie zagubiła się wartość najcenniejsza – miłość i dobro własnego dziecka…

W części historycznej korzystałam z artykułu „Rola ojca w wychowaniu dziecka na przestrzeni dziejów” mgr Elżbiety Jaros. Cały artykuł tutaj http://docs9.chomikuj.pl/3525716467,PL,0,0,Rola-ojca-na-przestrzeni-dziej%C3%B3w.doc

Modnie i swobodnie

„Ubiór czyni człowiekiem”
/przysłowie angielskie/

Moda jak kobieta – zmienną jest !

I bardzo dobrze bo gdyby obowiązywał przyjęty raz na zawsze model kobiecego ubioru, na przykład z przełomu XVIII i XIX wieku, to mogłoby być nie tylko nieciekawie, ale wręcz dramatycznie !

Dramatu tego doświadczyłam w roku 1973 kiedy to kręcone były odcinki serialu telewizyjnego „Wielka miłość Balzaka”. Co do treści filmu to przypomnę tylko iż francuski pisarz nawiązał w roku 1833 romans z polską szlachcianką Eweliną Hańską, ale kiedy wreszcie po prawie 17 latach jego trwania przypieczętowali go małżeństwem, Balzak chory już wtedy mocno na serce, po pięciu miesiącach, niestety, zmarł.

Otóż trafiło mi się statystowanie do jednej ze scen – ot, przechodzi ulicą młoda paryżanka i tyle…. Ubrana zostałam w gorset /!/ bardzo mocno zasznurowany i w suknię wyjątkowo „cienką” w pasie, wypożyczoną z Muzeum w Dreźnie, upiętą na metalowych obręczach nadających jej kształt dzwonu czyli tak zwanych krynolinach… Oddychałam płytko trzymając pion i nie odważając się usiąść. Ale zarządzono przerwę w zdjęciach / mojej sceny wciąż jeszcze nie kręcono/ i zaproszono także statystów na obiad. Jadłam oszczędnie, ale głód okazał się silniejszy i jednak dokończyłam całe danie w postaci schabowego…. I nagle poczułam, że nie mogę złapać tchu bo gorset opina mnie wręcz w sposób morderczy… Nie opowiadając się nikomu, zniknęłam w garderobie teatru /zdjęcia były kręcone w Krakowie/ i jakimś cudem samej udało mi się rozsznurować gorset, a następnie wydobyć się jak z pancerza z pięknej, błękitnej sukni z krynolinami… Nieżyjąca już świetna kostiumolog Renata Własow oniemiała ze zgrozy kiedy zobaczyła mnie w „cywilu” – podobno żaden statysta nie miał prawa sam się rozcharakteryzować i to w dodatku z tak drogocennej, zabytkowej sukni ! I tak zakończyła się moja kariera filmowa… Ale przynajmniej na własnej skórze doświadczyłam czym było kiedyś życie kobiet….

Ów gorset, symbol kobiecego zniewolenia, z czasem został odrzucony z nienawiścią, w miejsce udrapowanych sukien zaczęły wchodzić coraz bardziej swobodne fasony, kobiety walcząc o swoje prawa zmieniały także modę aż doszły do…. spodni choć walka o prawo ich noszenia , też nie była łatwa…

Walkę tę zapoczątkowała , jak podają źródła, w 1851 roku Amelia Bloomer , redaktorka pisma „The Lily”, amerykańska feministka walcząca o równouprawnienie kobiet. Decydując się na bardzo drastyczny krok porzuciła chodzenie w bufiastych i falbaniastych sukniach i zaczęła chodzić w spodniach. Podobno był to jeden z największych skandali w XIX wieku ! Pierwsza zaś, która odważyła się pokazać na salonach w spodniach była George Sand, pisarka francuska, znana z romansu z Fryderykiem Chopinem. W Polsce natomiast pisarka i krytyczka literacka Maria Komornicka w 1907 roku na Rynku w Poznaniu spaliła swoje suknie, obcięła włosy i ogłosiła, że od tego momentu jest….mężczyzną ! Męski wizerunek upodobała sobie także Maria Rodziewiczówna, poetka, uwielbiała garnitury i krótkie fryzury, w których przypominała mężczyznę… Pojawienie się męskich trendów w modzie było związane z coraz większą emancypacją kobiet i ich niezależnością….

Jednak do największych kreatorek XX-wiecznej mody, także jeśli chodzi o spodnie, wszedł tandem Coco Chanel / 1883-1971/ i… Marlene Dietrich / 1901-1992/. Pierwsza, francuska projektantka mody, do tej pory znajdująca się wciąż na najwyższej półce projektantów , sformułowała 7 żelaznych zasad kobiecego stylu :
-Spodnie dają wolność
-Mała czarna dobra na każdą okazję
-Strój idealny to połączenie męskich i żeńskich elementów
-Perfumy są elementem ubioru – w 1921 roku skomponowała swój najsłynniejszy zapach Chanel No 5, w który „ubierała się” sama Marylin Monroe
-Ubrania powinny być przede wszystkim wygodne
-Dodatki podkreślają kreację
-Torba na ramię, nie do ręki / jej mała, pikowana torebka to dodatek, o którym marzą wszystkie kobiety/

Natomiast Marlene Dietrich, niemiecka aktorka, zasłynęła kreacjami, które składały się z ….garnituru i spodnium. Sposób w jaki je nosiła spowodował iż mężczyźni oszaleli, styl „dandysa”, niesamowicie sexy, zawojował wyobraźnię także kobiet i od tej pory stał się coraz bardziej naśladowany i zyskał prawo noszenia…

Obecnie uwielbienie dla spodni przez kobiety jest tak wielkie, że jak podają statystyki, w kobiecej szafie jest ich 65 % , gdy tymczasem sukienki, spódnice, garsonki zajmują w nich coraz mniej miejsca…

Po latach absolutnej wolności w ich noszeniu wydaje mi się, że następuje kolejne zjawisko, a mianowicie… spospolicenie. Ono chyba musiało przyjść jako, że ilość nigdy nie przechodzi w jakość. Młode dziewczyny, a nawet jak widzę już i małe dziewczynki chodzą obecnie głównie w dżinsach i to tak obcisłych, że przypominają prawie legginsy natomiast panie w średnim wieku i powyżej średniej, szczególnie latem, w jednym uniwersalnym stroju – spodnie do pół łydki, raczej w niezbyt wyszukanym gatunku, do tego nie zawsze dobrana bluzka albo T-shirt, „addidasy” lub sandały i … wszystkie prawie jednakowe ! Czasami ”przewinie się” sukienka lub spódniczka z bluzką, ale to też w bardzo zwyczajnym stylu ! Do tego na plecach plecaczek zamiast ciekawej torebki. Pewnie, że są sytuacje gdzie taki strój akurat jest niezbędny, ale chciałoby się raz po raz widzieć osobowość człowieka…

Zauważyłam niedawno, że na przystanku siedzi pani co najmniej 80+, ale co za styl ! Najlepsza elegancja począwszy od czółenek, po ciekawy krój ciemnobeżowej sukni, widać, że z dobrego materiału, dobrany pasek z klamerką, kapelusik letni od słońca, torebka mała dopasowana do całości, dyskretna bransoletka na przegubie dłoni… Nie mogłam oderwać wzroku…

Tak , tak, wiem, że są kobiety mające wciąż dobry styl niezależnie od wieku, ale chodzi mi o tę większość, która przepadła gdzieś w tej pospolitości, szarości, taniości, zrównaniu do ogółu nie dbając o swoją indywidualność, podkreślenie walorów urody, figury, a nawet zawodu ! Jest oczywiste, że warunki finansowe nie zawsze pozwalają na drogą garderobę, ale myślę, że nie w tym akurat rzecz, bo można i niedrogo ją skompletować , ale głównie we własnej wyobraźni i umiejętności kreacji siebie ! Chodzi o to aby mieć odwagę odkryć swój styl, ulubiony kolor / Ewelina Hańska na pierwszym spotkaniu miała suknię w kolorze bratków, a Balzak uwielbiał fiolet !/ , dobrać ciekawe dodatki, nie bać się pokazać swojego „ja”, zakomunikować swojej odrębności.

Moda to swoboda, ciekawe jakie trendy przyniosą następne lata, ale zawsze najważniejsze jest aby być sobą i umieć to pokazać – także w ubiorze !