Katar i Konwencja

„Poczucie zdrowia zdobywamy tylko przez chorobę”.
Georg Christoph Lichtenberg /1742-1799/

Ostatni tydzień leżałam z wirusem w łóżku.

Zakryta po uszy kołdrą prowadziłam prywatne śledztwo niczym detektyw Rutkowski kiedy i gdzie ów bakteryjny lub wirusowy bandyta wcisnął się w mój nos i gardło.

Padało to na panią na koncercie w synagodze w ostatni dzień Warszawy Singera, która raz po raz siedząc ramię w ramię wycierała zaczerwieniony nos w jednorazowe chusteczki, i widać było, że to nie tylko ze wzruszenia piękną muzyką, to na przechodzącego ulicą młodzieńca, któremu kichnęło się nagle siarczyście prosto w moją uduchowioną twarz, to w zimne piweczko wypite w wyjątkowo upalne popołudnie na barce pod Mostem Poniatowskiego, ale o tym cicho sza, ten występek nie wchodzi w zakres dochodzenia…

Najgorsza była sobota 20 września br. bo tego dnia właśnie na warszawskim Ursynowie w Liceum przy ul. Hirszfelda 11 po wakacyjnej przerwie spotykały się SuperBabcie i SuperDziadkowie aby kontynuować dalszą swoją edukację w Szkole SuperBabci i SuperDziadka.

Z zazdrością myślałam o dalszych możliwościach opanowania smartfona i tabletu, co cierpliwie zapewne, tak jak poprzednim razem, tłumaczył pan Jakub Rudkiewicz, a także o zajęciach plastycznych z panią Martą Pędziaszczak, która realizując temat: „Malarskie eksperymenty” na pewno przekazała wiele ciekawych rzeczy. Kto był jego wygrana, kto nie mógł , tak jak ja, będzie musiał poczekać na następny raz.

Leżąc jednak na wybranym coraz to innym boku tuż obok łóżka postawiłam sobie radyjko aby muzyczka z niego płynąca lub głos spikera odciągał mnie od zakatarzonych i zakaszlanych myśli… I nagle głos spikera spowodował, że to co zaczął mówić wyrwało mnie do siadu prostego !

Bo oto poruszał temat , który wszystkie SuperBabcie i SuperDziadkowie, a już rodzice wszystkich milusińskich powinni znać jak pacierz i katechizm razem wzięte, a mianowicie obowiązująca już od 25 lat KONWENCJĘ O PRAWACH DZIECKA !

zatem warto zapoznać się z tematem…

Prekursor walki o prawa dziecka Janusz Korczak mawiał, że „ jak śmieje się dziecko śmieje się cały świat”…Potrzeby dzieci na całym świecie są takie same: miłość, opieka i uwaga dorosłych. I w Konwencji zostały właśnie spisane po prostu podstawowe prawa dzieci !

Konwencja o Prawach Dziecka została uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 20 listopada 1989 roku. Polska ratyfikowała Konwencję 7 lipca 1991 roku. Rzecznik Praw Dziecka Pan Marek Michalak zwrócił się do Pani Ewy Kopacz, jeszcze jako Marszałka Sejmu, z propozycją podjęcia stosownej uchwały aby dzień 20 listopada był Ogólnopolskim Dniem Praw Dziecka.

Konwencja składa się z preambuły i 54 artykułów. Artykuł 1 mówi , że „dziecko oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej 18 lat, chyba, że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka uzyska ono wcześniej pełnoletniość.

Katalog praw i wolności obejmuje prawa cywilne, socjalne, kulturalne, polityczne i niewielkie w zakresie ekonomii / dziecko powinno się uczyć, a nie pracować/ . A zatem wg Konwencji dziecko ma prawo do życia i rozwoju, wypowiedzi, życia bez przemocy i poniżania, wychowania w rodzinie, swobody myśli, sumienia i religii, stowarzyszania się, informacji.

Jak okazuje się najbardziej łamane jest prawo dziecka do prywatności . Coraz gorzej jest także ze zdrowiem dzieci – nadmiar słodyczy i niewłaściwego odżywiana , braku medycyny szkolnej powoduje opóźnione wykrywanie próchnicy zębów, przybywa małych pacjentów w szpitalach onkologicznych. Zapracowani rodzice mają coraz mniej dla czasu dla dzieci, stąd nerwice i depresje, a nawet próby samobójcze.

Leży u mnie na biurku książka dla dzieci i młodzieży, która ukazała się niedawno pt: „Zgniłobrody i Luneta Przeznaczenia” autorstwa Rafała Witka, która idealnie wpasowuje się w powyższy temat albowiem autor poprzez ciekawą fabułę pełną przygód w tropieniu pewnego groźnego pirata przybliża dzieciom właśnie prawa Konwencji i uświadamia im, że nie są pozostawione same sobie i mają prawo za sobą ! Bardzo polecam tę lekturę młodym czytelnikom, którą sama przeczytałam z największą ciekawością…

Natomiast dorośli chcący się zapoznać z całością Konwencji o Prawach Dziecka wystarczy, że wystukają w googlach „Konwencja o Prawach Dziecka”, a odszukają nie tylko akt prawny, ale także wiele innych ciekawych rzeczy z nią związanych.

I tak katar i kaszel naprowadził mnie na temat, który wart jest obowiązkowego poznania i stosowania jego zasad. A zatem dusza przezwyciężyła ciało oddając się miast tropieniu zarazków o wiele bardziej wzniosłemu celowi.

I sprawdziło się powiedzenie Lwa Tołstoja / 1828-1910/ :
„I w ciężkiej chorobie tkwi dobro. Kiedy ciało słabnie silniej czuje się duszę”.

Widokówki z wakacji

„Odpoczynek to największe z dóbr”
/Sokrates 469-399 p.n.e/

Ci, którzy pracują uważają, że ci, którzy są na emeryturze mają ciągle wakacje.

A to wcale nie jest prawda bo to, że ma się rzeczywiście więcej czasu, nie trzeba się znowu aż tak ze wszystkim spieszyć nie znaczy, że są to wakacje…

Wakacje bowiem to specyficzny nastrój, pakowanie walizek i wyjazd nawet w nie aż tak odległe strony, ale zapowiadające coś zupełnie odmiennego od codziennie tych samych widoków i czynności. Czasami jest też tak, że jeździ się ciągle w to samo miejsce, ale takie, które się sobie szczególnie upodobało, w którym świetnie się czujemy i już po powrocie marzymy kiedy nadejdzie znów okres wakacji aby tam pojechać…

Dla mnie takim miejscem stała się Jastarnia na półwyspie Helskim. W tym roku był to już dwudziesty raz kiedy wysiadałam na odnowionej i zmodernizowanej w tym roku stacji kolejowej i wciąż tym samym przejściem na plażę witałam się z morzem…

Po każdym powrocie mam w pamięci jakieś wydarzenie czy to z plaży nad morzem czy nad zatoką czy ze spaceru uliczkami tej urokliwej i jak widzę coraz tłumniej odwiedzanej miejscowości.

W tym roku przywiozłam cztery „widokówki”, które wiem, że zapamiętam na długo…

Pierwsza, jakże urocza, dotyczyła… kotków ! Otóż w willi obok w ogródku hasały i swawoliły tak śliczne małe kociaki w liczbie 5, że nie było przechodnia, który choć na chwilę nie zatrzymałby się, a jeśli chodzi o dzieci to już szczególnie, i kici, kici rozlegało się raz po raz. Rej wodził czarny z białymi skarpetkami, białym zgrabnym krawacikiem , białymi wąsami i oczami zielonymi jak morze…Kociaki skakały, przewracały się nawzajem, nieporadnie próbowały wspinać się na drzewo jabłoni, a kiedy wystawiały łapki przez ogrodzenie siatki i udało mi się dotknąć mięciutkiego futerka, zaiste, ogarniała mnie euforia…

Druga nabiera romansowego charakteru, nadyma się jak indycze policzki, oddech staje się krótszy i szybszy bo oto na plażę wchodzi ON. Podobno szlachetne i silne gatunki drzew powodują, że wszystkie inne naokoło nich giną i tylko ono stoi samotne i dumne. Tutaj stało się podobnie. Nie wiem kim był, jak miał na imię, czym się zajmował i skąd przyjechał, ale kiedy wszedł wyłożoną deskami ścieżką prowadzącą na plażę wszystko naokoło zniknęło, plaża stała się pusta i odtąd patrzyłam tylko już w jego stronę… Co tu dużo mówić, byłam lekko o dekadę do przodu jak nie więcej, a zatem jak to się mówi z francuska „szanse marne”, więc o nawiązaniu plażowej rozmowy nie miałam odwagi się pokusić , ale patrzenia nikt nie może zabronić… A patrzeć było na co! Ciągle się wiercił, wziął kosz, ale żeby odizolować się od tłumu, bo plaża była zaludniona nad wyraz, rozpostarł jeszcze przy koszu parawan dając tym sobie dodatkową przestrzeń tylko dla siebie. Potem zaczął się rozbierać to znów zaraz ubierać, raz koszulka, raz podkoszulka, raz goły tors zapowiadający raczej humanistę niż sportowca… Potem poszedł przejść się brzegiem morza, całkiem zgrabne nogi, o innych przymiotach ciała nie wspomnę bo nie wypada, ale okiem zahaczyłam…Po powrocie do kosza otworzył książkę i zaczął czytać co już mnie zupełnie ujęło, czyta, znaczy myśli, znaczy chce się czegoś dowiedzieć, znaczy nie pusty w środku …W urodzie miał coś z Edwarda Stachury, naszego pięknego poety żyjącego kiedyś tylko dzięki życiopisaniu… A może też pisał, najbardziej mi to do niego pasowało… Moje patrzenie trwało dwa i pół dnia, potem musiałam już wyjechać, ale zabrałam ze sobą tą „widokówkę” i jeśli przyjadę do Jastarni za rok wiem, że będę się rozglądać na plaży czy znów nie wchodzi….

Trzecia jest oddaniem szacunku starości i podziwem dla przezwyciężania jej słabości… Oto wchodzi opierając się na chodziku na plażę, także ową ścieżką z desek, bardzo mocno starszy pan i posuwa się centymetr po centymetrze. Każde przesunięcie nogi do przodu stanowi ogromny wysiłek, prawie nie patrzy na rozciągające się przed nim morze tylko skupia na tym aby postawić kolejny krok i kolejny i dotrzeć samodzielnie do kosza tuż przy tej ścieżce. Tam czekają już znajomi i żona z dużym rasowym psem, nie pomagają mu, chyba o to wszystkim chodzi aby czuł się samodzielny, sprawny, mimo iż sprawność ta jest wysiłkiem ponad siły. Wreszcie dociera do kosza, siada w nim i wtedy widzę uśmiech ulgi na jego twarzy i poczucie autentycznego szczęścia. ..

Uśmiech ten przytrafił się także mnie, ale w znacznie bardziej promiennym wymiarze kiedy któregoś dnia ja akurat schodziłam już z plaży, a pan ten na nią właśnie szedł. Spotkaliśmy się na owej drewnianej ścieżce i zauważyłam z radością, że jego krok jest już dłuższy, pewniejszy….Chcąc jakoś wyrazić swoją radość powiedziałam „dzień dobry”, a pan zaskoczony z uśmiechem odpowiedział i przystanął. A zatem dał znak do rozmowy ! Najlepszym tematem jest oczywiście pogoda więc powiedziałam, że dzisiaj nawet jest nieźle bo wczoraj deszcz przegonił plażowiczów z plaży.. Tak, tak odpowiedział, wie pani wczoraj nawet padał grad, niesamowite to było i popatrzył na mnie… Ale pani jest pięknie opalona – powiedział uśmiechając się właśnie promiennym uśmiechem i kiedy i ja roześmiałam się dziękując za komplement w jego przygaszonych wiekiem oczach błysnął promyk autentycznej młodości, to już nie był stary schorowany człowiek tylko młody mężczyzna pełen adoracji do kobiet…Pożegnaliśmy się życząc sobie dalszych miłych wakacji i może właśnie to spotkanie spowodowało iż powstała widokówka numer cztery….

Kiedy bowiem wracając już wsiadłam do pociągu Jastarnia -Warszawa wyjęłam notes i zaczęłam notować myśli, które same spływały na papier i wciąż obracały się w temacie starości…

A oto one:
-Bogactwem starości są wspomnienia…
-Młodość nigdy nie wie jaka będzie starość, natomiast starość wie jaka była młodość…
-Tak naprawdę to nie ma starości, po prostu osiąga się tylko pewien wiek…
-Młodzi chcą zdobywać, starzy nie chcą tracić…
-Młodość uśmiecha się do przyszłych chwil, starość do przeszłych…
-Staruszkowie trzymający się za ręce bardziej wzruszają niż całujący się namiętnie młodzi…
-Starość ma jeden przywilej- nie musi już bać się starości…
I ostatni dedykowany widokówce nr 2:
-Nie ma starych kobiet to tylko niektórzy mężczyźni są za młodzi !
Żegnaj lato na rok ! Niech każdy dzień znów nas do ciebie przybliża bo najważniejsze jest mieć na co czekać…

Z W.A.R.K.Ą warto….

Na dzień ten sierpniowy dzień wszyscy czekaliśmy niecierpliwie w tym m.in. liderki z Warki, powiatu grójeckiego i z Warszawy. Tego dnia bowiem miała odbyć się wizyta studyjna, którą zorganizowało Stowarzyszenie W.A.R.K.A, Fundacja na Rzecz Kobiet JA KOBIETA oraz Fundacja JEDEN MURANÓW.

Dodajmy tutaj na wstępie, że chodziło o panie 50+ i więcej , które chcą wciąż być aktywne i udowadniać wszem i wobec, że przeszkodą do działania nie jest wiek, a wręcz przeciwnie – życiowe doświadczenie , nabyta wiedza i umiejętności, otwarcie na nowe wyzwania opierają się liczbie lat i stwarzają nową jakość życia – ciekawą i wciąż rozwijającą.

I tak oto o godz. 9 rano siedziba Fundacji Jeden Muranów przy ul. Miłej 22 w Warszawie zapełniła się gwarem, śmiechem, zapachem kawy i pysznych wypieków… Po odpoczynku i oswojeniu się z nowym miejscem panie z Warki i powiatu grójeckiego w liczbie około dwudziestu, reprezentujące aktywne grupy seniorskie oraz w mniejszym składzie, ale za to z wielkim zaangażowaniem z Fundacji JA KOBIETA, przystąpiły do obrad, których głównym celem oprócz spraw merytorycznych była inspiracja i dodanie odwagi paniom w podejmowanych działaniach, aby wyjechały pełne pomysłów, wiary i motywacji…

Gospodarz siedziby Fundacji JEDEN MURANÓW Marek Ślusarz przywitał panie serdecznie i przedstawił historię powołania Fundacji, która prężnie działa na osiedlu organizując różne imprezy dla mieszkańców czego dowodem była Kronika Osiedlowa dokumentująca poszczególne wydarzenia.

Ania Żelazowska-Kosiorek z Warszawy jako łącznik w kontaktach z seniorami z różnych rejonów poprosiła aby panie powiedziały coś o sobie i o tym jak działają na swoim terenie.

Okazuje się, że panie działają bardzo aktywnie. Barbara Cieszyńska, sołtys z miejscowości Michalcze już zapowiedziała i zaprosiła na piknik z wieloma atrakcjami organizowany 14 września br., w którym weźmie udział ok. 200 osób. Bardzo ważne jest aby w działaniach tych brała udział także młodzież, łączność pokoleniowa jest dla obydwu stron bardzo cenna, jak powiedziała pani sołtys „w Michalczech chcą się wziąć za młodzież”… Są panie, które pięknie haftują, inne też mają swoje hobby, a przede wszystkim chcą działać i zdobywać nowe doświadczenia…

Panie na swoim terenie dopiero organizują się więc bardzo cenne było poznanie jak działa Fundacja JA KOBIETA aby skorzystać z jej doświadczeń. Bardzo ważną sprawą jest aby uaktywnić kobiety nawet z najmniejszych ośrodków aby nie czuły się gorsze lub niekompetentne.

Hanna Nowakowska Prezes Fundacji JA KOBIETA przedstawiła działalność Fundacji w tym Szkoły SuperBabci i SuperDziadka.

Fundacja powstała w 2003 roku choć nieformalnie działała już od 1995 roku. Jest organizacją pozarządową, której działania mają na celu zwrócenie uwagi na sytuację starszych kobiet w Polsce. Aktywność Fundacji to walka z dyskryminacją ze względu na wiek, płeć, aktywizacja osób 50+ poprzez poprawę jakości życia osób starszych, przeciwdziałanie stereotypom i przemocy w stosunku do osób starszych, nauka współpracy międzypokoleniowej. Fundacja realizowała w ciągu ostatnich lat ciekawe programy jak np:

-Agenci Podróży 55+ realizowany w latach 2006-2008 – nieznajomość języka nie miała tutaj znaczenia, były to spotkania kobiet różnych narodowości, które mimo rozmawiania w różnych językach doskonale się dogadywały, a wynikało to z tego, że jeśli ma się wspólny cel to język nie stanowi bariery… Działania projektu zasadzały się na tym aby zaoferować podróżowanie osobom 55+ aby mogły w sposób dobrowolny i darmowy zdobywać wiedzę i umiejętności. Projekt pokazał, że turystyka jest bardzo ciekawym tematem i obszarem działań dla osób starszych

-Wizerunek osób starszych w mediach, którego celem była charakterystyka wizerunku osób starszych i starości uwzględniająca i płeć i niepełnosprawność i status społeczny

-Matecznik czyli utworzony i działający w latach 2007-2008 Międzypokoleniowy Bank Czasu Matek, który był odpowiedzią na izolację kobiet spowodowaną emeryturą i macierzyństwem jako, że jeśli chodzi np. o macierzyństwo to nie tylko dotyczy ono mam małych dzieci, ale również dojrzałych kobiet dla których bycie matką jest wciąż jednym z najważniejszych doświadczeń życiowych. Tutaj pojawia się idea tzw. „przyszywanych dziadków” czyli starszych ludzi, którzy albo nie mają swoich wnuków albo mieszkają one bardzo daleko, a chcieliby mieć kontakt z najmłodszym pokoleniem dając im swoje ciepło i doświadczenie co z kolei byłoby bardzo pomocne szczególnie dla matek samotnie wychowujących swoje dzieci. Idea ta funkcjonuje już np. w Niemczech, były próby w Polsce, Fundacja obecnie włączy ten temat do swojego programu

-Malarstwo Radością Seniorów realizowane w roku 2009 przyniosło wiele pięknych i wartościowych prac, ujawniły się dotąd nie przeczuwane nawet autentyczne talenty malarskie

-Włącz Wiek realizowany w latach 2008-2010 mający na celu wzmocnienie dialogu społecznego dotyczącego włączenia w nurt społeczny osób starszych na poziomie krajowym i regionalnym

-Teatralne Przestrzenie realizowany w latach 2011-2012 w ramach programu „Seniorzy w akcji”
celem którego było głównie spotkanie dwóch pokoleń – młodzieży licealnej i kobiet, który przeżyły niemiecki, koncentracyjny obóz KL Ravensbruck – rezultatem tego spotkania było zrealizowanie spektaklu teatralnego, a także przekazania wartości, którymi kierowały się byłe więźniarki aby przetrwać obóz. W temacie tym wypowiedziała się także później Anna Perzyńska przedstawiając etapy powstania w tym roku muralu upamiętniającego ten tragiczny fragment wojennej historii na Liceum im. Kossutha przy. ul. Hirszfelda 11 na warszawskim Ursynowie

-Europejski projekt zapobiegania przemocy wobec osób starszych EUROPEAN, w latach 2009-2011, którego głównym rezultatem jest wezwanie do działania, przełamanie tabu otaczającego przemoc wobec osób starszych

-Powstanie Szkoły SuperBabci i SuperDziadka, której to zajęcia zostały wznowione w kwietniu 2014 roku i na które uczęszcza ok. 50 pań, spotkania są co tydzień w sobotę, prowadzone są w Szkole wykłady o różnej tematyce dotyczącej m.in. diety w wieku 50+, umiejętności kontaktu z wnukami czyli wyrażania swoich uczuć , lektury dla dzieci, rozwoju dziecka w sferze plastyki , które połączone są z zajęciami plastycznym, tanecznymi i z których prowadzony jest blog – www.kobieta50plus.pl/blog/

Współpracę między seniorami a samorządem Warszawy przedstawiła Renata Ekierska z Komisji Dialogu Społecznego d.s. Seniorów i Kombatantów działająca także w Fundacji Projektowania Codzienności. Bardzo ważna jest kampania aby wspólnie zajmować się problemami osób starszych. Na początku lipca br. Rada Warszawy przyjęła uchwałę o powołaniu Warszawskiej Rady Seniorów. W Warszawie osób po 60-tym roku życia jest ponad 400 tysięcy i będzie ich coraz więcej. W skład Rady ma wejść 26 osób, a jej kadencja będzie trwała 3 lata. Być może działalność Rady spowoduje iż problemy ludzi starszych zostaną bardziej nagłośnione, a przede wszystkim zostaną podejmowane działania aby ich warunki życia nie spychały ich na społeczny margines. Starsi ludzie żyją tu i teraz, nie można nic odkładać na potem, każdy z nich jest ekspertem życiowym poprzez swoje doświadczenia i wiedzę i każdy może dać coś z siebie wartościowego.

Kolejnym punktem spotkania była wizyta w Fundacji Zaczyn, przy ul. Marszałkowskiej 1, która była m.in. organizatorem I Parady Seniorów w czerwcu br., która to Parada spotkała się z niezwykłym odzewem ze strony seniorów nie tylko stolicy, ale też innych miast. Prezentację działań prowadzonych przez Fundację przedstawiła Elżbieta Hołoweńko, artysta plastyk, animatorka Centrum Społecznego Marszałkowska 1, działaczka na rzecz równouprawnienia i ochrony środowiska naturalnego, jak sama powiedziała o sobie „ w Fundacji najstarsza doświadczeniem i najmłodsza duchem”. Sekundowała Jej w tym dzielnie Grażyna Komiażyk wchodząca w skład redakcji pierwszego numeru „Zdaniem Seniora” wydawanego przez Fundację i redagowanego głównie przez osoby 60+,70+,80+ poświęconego w całości sprawom seniorów. Podział seniorów jest następujący: senior aktywny, senior sprawny fizycznie, ale nie aktywny, senior, który ma ograniczone możliwości poruszania się, wymagający opieki. Najbardziej potrzebują wsparcia i pomocy ci ostatni choć uaktywnienie drugich to też ważna sprawa. Pomocne byłyby tu np. Spółdzielnie Socjalne, może można by dostać dotacje na założenie takiej spółdzielni.

Jednym z problemów, na które zwróciła uwagę Fundacja Zaczyn i z którym zmagają się seniorzy pragnący uczestniczyć w życiu kulturalnym to trudny dostęp do informacji o imprezach dla nich adresowanych. Dobrze byłoby stworzyć w formie papierowej dla osób nie posługujących się internetem przewodnik po warszawskich imprezach kulturalnych. A przecież odbywają się spotkania dla seniorów w Zachęcie, w Centrum Sztuki Zamek Ujazdowski, co miesiąc odbywa się tam Dzień Seniora, w każdą drugą środę miesiąca jest darmowy wstęp na wystawy, po których oprowadza kurator.

Ze spraw bardziej przyziemnych to np. rozkłady jazdy autobusów czy tramwajów można by wieszać niżej w pozycji poziomej, a nie pionowej, nie każdy senior jest wysoki, pisać je większą czcionką.

W piśmie „Zielone wiadomości”, które było dostępne w Fundacji w kilku numerach, i każdy sobie mógł wziąć, a które ma w podtytule „Ekologia, społeczeństwo, demokracja” Elżbieta Hołoweńko zmieściła swój pierwszy artykuł pt: „Jak żyjesz, seniorko ?” Nie wyłania się z niego optymistyczny obraz … „Deprywacja materialna czyli niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb dotyka wielu emerytów…” Kończąc zwraca się do młodszego pokolenia „Dbając o seniorów zadbacie przede wszystkim o swoją przyszłość…”

I tutaj zakończyła się oficjalna część spotkania grupy seniorów ze Stowarzyszenia W.A.R.K.A, której nazwę na zakończenie warto rozszyfrować, a mianowicie : Wizja, Aktywność, Rozrywka, Kultura, Alternatywa ! Katarzyna Dubeltowicz ze Stowarzyszenia oraz Anna Żelazowska-Kosiorek zabrały panie na wycieczkę po Warszawie m.in. do Łazienek, a potem w programie był spektakl teatralny w Och – Teatrze pt: „Trzeba zabić starszą panią”. Nie znam treści sztuki, ale starsze panie były tak pełne siły i wigoru, że biada temu, który zamierzałby to zrobić !