- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Inne
- » Taaaka zima
Przeczytaj także…
Taaaka zima

Taaaka zima Za oknami wiosna powolutku budzi się do życia, a jeszcze nie tak dawno, ze dwa tygodnie temu, była prawdziwa, sroga zima. Od lat pierwsza prawdziwa. Kto by się spodziewał po opowieściach, jak nam się robi coraz cieplej. Szok dla wszystkich. Kto wie, czy nie przejdzie do annałów historycznych jako kolejna zima nowego stulecia.

Tymczasem była. Przypomniałam sobie jak nie lubię długiej zimy w mieście, choć było naprawdę luksusowo: autobusy grzały, tramwaje też. Rury w tym roku pękły tylko raz, a kaloryfery były na ogół ciepłe i nawet można było kręcić regulatorem bez obawy urwania go. Dla pokrzepienia sięgnęłam po pamiętniki J.C. Paska i jego opisy zim niegdysiejszych, gdy na Bałtyku stawiano karczmy dla podróżnych. Do relacji, których autorzy opisują jak pośród zawiei i zamieci, cudem trafiali w końcu do jakiegoś domostwa.
W zapomnienie poszły – przynajmniej w moim domu - różne przydatne zimą wynalazki.. Co gorsza, jak zawsze – młode pokolenie odmrażało sobie z zapałem poprzednich uszy i inne niewymowne części ciała. Tutaj chyba nic się nie zmieni również w następnych.
W dzień, śpiesząc się – niecierpliwie dreptaliśmy po jednoosobowych ścieżkach wydeptanych na ulicach. Wymijanie się na tych szlakach wymagało sporej ekwilibrystyki. A kiedy zdarzyło nam się iść pod ścianami domów, przepiękne skądinąd sople groziły nam całkiem serio co najmniej kalectwem. Były miejsca, w których poruszałam się z duszą na ramieniu...

Sfrustrowani kierowcy odgarniali hałdy śniegu na pojazdy sąsiadów. Dozorcy odśnieżali pracowicie od nowa dzień w dzień. I codziennie mieliśmy całkiem nowy i świeży, puchowy śniegu tren.
Rozchlapane, chwilami skute lodem, lub przysypane warstwą świeżego śniegu miasto, szlachetniało wieczorem. Na nieomal pustych ulicach, biel śniegu skrzyła się w blasku latarń i neonów. Świat nabierał świetlistości i odświętności. Jakby to wtedy dopiero miała przyjść pora świąt.
My jednak z niecierpliwością wyczekiwaliśmy wiosny. Jest, przyszła. Słyszy się już głosy ptaków, które wpadają w entuzjastyczny świergot przy każdym pojawiającym się promyku słońca.
Popatrzmy jeszcze raz na biel królowej zimy.....do zobaczenia za rok.
Ewa Kubicka (tekst i zdjęcia)
