Aktywne starzenie się, a nie aktywna starość

Czy będziemy postrzegać starzenie się polskiego społeczeństwa w kategorii problemów, rosnących kosztów oraz nieuchronnego, międzypokoleniowego konfliktu?


Komisja Europejska rok 2012 określiła następująco: „European Year of Active Ageing and Solidarity between Generations”, co oficjalnie (moim zdaniem błędnie) przetłumaczono jako Europejski Rok Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej. Teoretycznie jest to mało istotny drobiazg, ale jeśli uwierzyć argumentom przedstawionym w tekście Tomasza Mincera, że to język kształtuje politykę, ma to znaczenie praktyczne, by nie powiedzieć fundamentalne.

Czy będziemy postrzegać starzenie się polskiego społeczeństwa w kategorii problemów, rosnących kosztów oraz nieuchronnego, międzypokoleniowego konfliktu? Czy jako pewien potencjał, który trzeba i można sensownie wykorzystać? Odpowiedź na te pytania zależy w pewnym stopniu od dominującego dyskursu.

Jednym z elementów zmieniających ten dyskurs jest zastąpienie pojęcia „aktywna starość” „aktywnym starzeniem”. Jest to trafniejszy odpowiednik angielskiego active ageing i, co ważne, odwołuje się do całego okresu życia jednostki, a nie bezpośrednio do okresu starości. Przekłada się to wprost na sposób myślenia o samym zjawisku, z zawężonego i kierowanego głównie do ludzi w podeszłym wieku, na rozszerzone i nakierowane także na młode pokolenia.

To nie wszystko. Jednocześnie, do czego odnosi się chociażby myśl przewodnia europejskiego roku 2012 o solidarności międzypokoleniowej, takie sformułowanie ułatwia wszelkie dyskusje międzygeneracyjne. Z założenia bowiem każdy z nas się starzeje i powinien się do swojej starości przygotować.

Oczywiście, wyrażenie „aktywna starość” ma swoje uzasadnienie, ale tylko wtedy, gdy mówimy bezpośrednio o osobach starych. Przyjmując najpopularniejszą granicę starości, są to ludzie powyżej 65 roku życia.

Puenta jest taka. Mówmy o Europejskim Roku Aktywnego Starzenia się i Solidarności Międzypokoleniowej. Pamiętajmy, że polityka wobec starzejącego się społeczeństwa, to działania wobec całej populacji, a nie tylko osób starych. Mam też nadzieję, że tak to postrzega polski rząd, a tłumaczenie jest efektem niedopatrzenia, a nie celowym ograniczeniem realizowanych programów, dedykowanych wyłącznie osobom starszym.

dr Paweł Kubicki, ekonomista i socjolog, adiunkt w Instytucie Gospodarstwa Społecznego SGH i członek zarządu Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. Badacz zagadnień starości i wieloletni współpracownik licznych organizacji pozarządowych działających na rzecz osób starszych.
 
* Tekst ukazał się także na stronach Instytutu Obywatelskiego oraz   http://przyjazneseniorom.pl/archive/11/2011
 
Na zdjęciu praca ceramiczna Beaty Olszewskiej (zdjęcie ze zbiorów autorki).
Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =