- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Klub 50 plus
- » Kobieta z krwi i kości
Przeczytaj także…
Kobieta z krwi i kości

Rodaki są miejscem niezwykłym, jako że niezwykli są mieszkańcy wsi, no i ….oczywiście kobiety 50 plus, bo gdzież w Polsce ich nie ma. Może nie widać ich i nie słychać, są niewidzialne, jako że powszechnie panujący w mediach kult młodości sprawia, ze ich nie widać i nie słychać.
I właśnie na przekór tym zadziwiającym praktykom uprawianym przez większość mediów chcemy przedstawić aktywną kobietę z krwi i kości i to w dodatku po 50.
Dziś kobieta50plus.pl rozmawia z Panią Haliną Ładoń od r. 1999 radną sołectwa Rodaki; Liderką „Programu odnowy wsi”; autorką i koordynator wielu projektów granatowych (w tym wielokrotnie nagradzanego projektu „Zielona Gęś w krainie białego puchu”); inicjatorką i koordynatorką imprez: „Dzień Chleba” (dwukrotnie), „Przygoda z Zieloną Gęsią” oraz konferencji „Gęś na stole, gęś kulturze, gęś w środowisku”; inicjatorka działań UKS „Małopolanie”, kabaretu „Swojacy” i „Stowarzyszenia Jurajska Wioska Rodaki”; wieloletnia redaktor naczelna Biuletynu Samorządowego „Echo Klucz”; inicjatorka działań związanych z remontem dzwonnicy i zabytkowego kościółka p. w. św. Marka; jedyna rodaczanka, której biografia znalazła się w ogólnoświatowym leksykonie „Who is Who”.
kobieta50plus.pl - wiemy, że mimo rozlicznych zobowiązań realizuje Pani niestrudzenie coraz to nowe pomysły i projekty. Proszę powiedzieć jak udaje się Pani realizować tak wiele? Poprosimy też o Pani „receptę” na pobudzenie aktywności kobiet 50 plus.
Pani Halina Ładoń - Lat mam sporo, ale aktywność społeczna jest we mnie od dawna. Kiedy zaś zostałam radną w 1999r. dostałam tak naprawdę skrzydeł, rozpoczęłam wówczas działania, które pozwoliły autentycznie wypromować wieś Rodaki i wiele w niej zmienić. Również mentalność ludzi. Aby naprawdę zrobić coś dla własnego środowiska trzeba przede wszystkim chcieć. Ja chciałam. Uczestniczyłam w wielu szkoleniach i warsztatach. Pierwszy duży bodziec do działań uzyskałam na Ogólnopolskim Spotkaniu Organizacji Pozarządowych w Marózie k/Olsztyna. Był to rok 2001. Polecam każdej kobiecie i nie tylko udział w tych spotkaniach, które odbywają się corocznie (są one organizowane przez Fundację Nida). Po powrocie zrodził się w mojej głowie pomysł napisania projektu „Zielona Gęś w krainie białego puchu” - Fundacja Wspomagania Wsi ogłosiła właśnie konkurs „Sposób na biedę na wsi”. Projekt napisałam i wysłałam. Jakże byłam radosna, kiedy otrzymałam po jakimś czasie informację, że projekt otrzymał dofinansowanie. Projekt pozwolił na zakup jednodniowych piskląt gęsi ludziom bezrobotnym i o niskich dochodach. Oni te gęsi hodowali na własny użytek. Zarówno mięso z dorosłych gęsi, jak też pierze, mieli na własne potrzeby. Drugą nagrodę za ten projekt - pomysł przyznała UNDP agenda ONZ w konkursie nagrodzonych projektów „Bieda i środowisko wzajemne powiązania”. Ten dobry początek dał mi satysfakcję, że można coś wymyślić, że ktoś to jednak doceni. Fakt nagrodzenia tego projektu przez te wymienione instytucje sprawił, że pomyślałam o tworzeniu wioski tematycznej na bazie gęsi. Od tej pory wszystko w naszej wsi kręciło się wokół gęsi.
W roku 2003 zorganizowaliśmy imprezę, bardzo piękną, pod patronatem Pani Kiry Gałczyńskiej pt. Przygoda z Zielona Gęsią. Przygoda dlatego, że był to Rok Gałczyńskiego i równocześnie nasza hodowla gęsi. Byli aktorzy scen krakowskich, którzy prezentowali fragmenty Teatrzyku Zielona Gęś, były nasze gęsi hodowane w Rodakach we wszelkiego rodzaju konfiguracjach. Wiezione na wózeczkach przez dzieci, wiezione w wozie drabiniastym, wokół sceny, przy drodze, sztuczne (wykonane przez mieszkańców z różnych materiałów) i żywe.
W roku 2006 tuszka hodowanej w Rodakach gęsi została zarejestrowana na Liście Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Podczas odbywającej się w 2006r.w Rodakach konferencji „Gęś na stole, gęś w kulturze, gęś w środowisku” przedstawicielka Ministerstwa Rolnictwa o tym fakcie poinformowała. Otrzymaliśmy też stosowny certyfikat. Jednak hodowla gęsi sprawiała ludziom kłopot. Gęsi lubią też ziarno, a to zaczęło być coraz droższe. Wzrastały koszty hodowli. Zauważyłam, że nasza nadzieja na wioskę tematyczną maleje.
kobieta50plus.pl - Proszę opowiedzieć o „Festiwalu koszenia łąk”, to chyba jedyna tego rodzaju impreza w świecie i też interesuje nas dlaczego nie wiedzie Pani stereotypowego życia kobiety 50 plus ?
Pani Halina Ładoń - Pomysł na zorganizowanie Festiwalu Koszenia Łąk zrodził się w momencie kiedy zauważyłam, że coraz więcej łąk porośniętych jest dziką trawą, nikt ich nie kosi. Dawniej przecież rolnicy kosili kosami, a teraz nawet mechanicznych kosiarek nie używają. Nie ma też dla kogo, bo nie ma już zwierząt w gospodarstwach. Pomyślałam, że warto przypomnieć mieszkańcom wsi i okolicznych miast jak nie tak dawno rolnicy kosili łąki kosą. Zainteresowałam okoliczne gminy z powiatu olkuskiego, chrzanowskiego i krakowskiego festiwalem i mistrzostwami w koszeniu kosą. Był odzew i wielkie zaciekawienie. Zgłosiło się wielu chętnych do koszenia. Organizatorzy przygotowali i oznaczyli taśmą równo wymierzone fragmenty łąki. Po rozpoczęciu imprezy, oficjalnych powitaniach wszyscy uczestnicy przeszli na przygotowane do koszenia łąki w asyście kapel ludowych. Mnóstwo ludzi obserwowało koszenie. Kosiarze – najstarszy miał 80 lat wykazali się niezwykłymi umiejętnościami. Zwyciężył kosiarz z Iwanowic k/Krakowa. Wszyscy kosiarze otrzymali nagrody i dyplomy.
W czasie, gdy zrodził się pomysł zorganizowania tego typu imprezy, niespodziewanie znalazłam artykuł w gazecie o istniejącej w Polsce Fabryce Kos, jedynej w Europie. Nawiązałam kontakt, który okazał się bardzo pożyteczny dla obu stron. Starobielska Fabryka Kos była sponsorem naszej imprezy. Przygotowali również złotą, srebrna i brązową kosę dla kosiarzy. Dla Fabryki była to okazja do promocji. Rozdawali foldery i prezentowali swoje wyroby na stoisku.
Muszę dodać, że zorganizowanie takiej imprezy w plenerze jest dość trudne pod względem technicznym, gdyż musieliśmy doprowadzić energię, aby mogły funkcjonować mikrofony, stoiska gastronomiczne oraz orkiestra, bo oczywiście impreza zakończyła się zabawą taneczną.
W czasie imprezy na łąkach gościły gęsi w zagrodzie, cielątka i kózki. Odbył się też plener malarski, uczestniczyli artyści z gminy Klucze. Można było również pokosztować znakomitych potraw regionalnych. Muszę dodać, że nasze ukochane gęsi pojawiły się na imprezie po raz ostatni. Obecnie w Rodakach już gęsi nie ma.
kobieta50plus.pl - Proszę powiedzieć jakie są Pani marzenia
Pani Halina Ładoń - Moim największym marzeniem jest uzyskanie środków na wybudowanie świetlicy w Rodakach. Nie mamy dużej sali, gdzie mogłyby odbywać się spotkania, zebrania wiejskie, gdzie ludzie mogliby organizować rodzinne uroczystości, gdzie byłoby miejsce dla organizacji wiejskich. Stara sala przy remizie została zamknięta ze względu na jej zły stan techniczny.
kobieta50plus.pl Czego życzyłaby Pani sobie i wszystkim Polkom 50 plus.
Pani Halina Ładoń - Najcenniejszego, czyli zdrowia. Ale również wzajemnej życzliwości i nieustającej aktywności.
Bardzo dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiała Zuzanna
Rodaki to wieś w Polsce położona w województwie małopolskim, w powiecie olkuskim, w gminie Klucze. Kod pocztowy 32-310, położenie GPS - 50°24' N 19°32' E www.rodaki.pl
