- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Klub 50 plus
- » Należy wypełnić kupon
Przeczytaj także…
Należy wypełnić kupon

Na emeryturę przeszłam, z własnej inicjatywy, w wieku 55-ciu lat i tak to wtedy opisałam. W dniu swoich pięćdziesiątych piątych urodzin sprawiłam sobie prezent.
Odebrałam osobiście legitymację, poświadczającą, że mogę kupować ulgowe bilety w kinie i w teatrze.
- Nie za młoda pani na wcześniejszą emeryturę ? – zapytał zdziwiony szczerze, urzędnik w ZUS-ie.
Jego słowa i mina podziałały z siłą wodospadu. Od razu wyczyścił mi pięć lat. Poczułam się na pięć-dziesiątkę. Było ciepło. Założyłam dżinsy. Biały sweterek w poprzeczne granatowe paski, dekolt w szpic, obciskający figurę. Granatowy, o modnym fasonie żakiecik. Modny, to było dla mnie, oczywiste. Po tym, jak Miśka parę razy pożyczała idąc na randki. Całość oceniłam oddalając się parę kroków od lustra. Umiał facet, kompetentnie ocenić wiek kobiety. Nie rozumiem, dlaczego tyle się narzeka na niefachowość urzędników. W oczach bab - wyglądałam na kobietę po pięćdziesiątce. Dla facetów /oni najpierw lustrują figurę/ byłam grubo przed.
Pięć następnych lat, między innymi, takimi słowami:
"...Minęło, nie wiadomo kiedy, pięć lat. Cudownych lat. Mimo zajmowania się wnukami. Na tyle dużymi, że już mniej absorbującymi. Pomaganie w lekcjach, ćwiczyło i mój umysł. Jednocześnie rosłam w ich oczach. Dużo czasu wolnego. Tylko dla mnie. Kino. Teatr. Zachęta. Łazienki. Galerie. Działka siostry na Mazurach. Spotkania z pracującymi koleżankami, wiecznie narzekającymi na wszystko, w tym podkreślając permanentny brak czasu. Na ranne wstawanie i późne wracanie. Ich biadolenia, działały na mnie jak dźwięki kojącej muzyki.
- Ala, świetnie wyglądasz. Ubyło ci lat. Taka wypoczęta. Wymasowana. Opalona.
Nie zaprzeczałam. Mimo, że na żadne masaże nie chodziłam. Nie mogłam nie wierzyć koleżankom. To byłoby niegrzeczne z mojej strony. Komplementy zawsze miło się słyszy. Szczególnie od dużo młodszych babek. Nic mnie to nie kosztuje, a napina. Od panów też. Tych nie unikałam. Wprost przeciwnie. Miło jest, w każdym wieku, być "poderwaną". Zaproszoną na kawę. Wspólny obiad. Usłyszeć - fajna dupencja. Nawet jak po zobaczeniu przodu - przyśpieszał kroku, udając, że to nie on...".
Skończyłam 60-siątkę i swoje postanowienia zapisałam:
" ...Dziś skończyłam sześćdziesiąt lat. Według definicji WHO - starość fizjologiczna. Lata sześćdziesiąt - siedemdziesiąt to wiek podeszły. O nie! Ja nie zamierzam dać się podejść. Tym bardziej wejść w wiek starczy. Bardziej odpowiada mi podział wieku kobiet na: niemowlę, dziewczynka, dziewczyna, bardzo, bardzo młoda kobieta, bardzo młoda kobieta i młoda kobieta..."
I spisałam swoje plany w punktach:
1. W wieku "młodej" zamierzam pozostać.
"Zdiagnozowałam się sama. Otępienia nie zauważyłam. Chyba, że świadomego. Dobrym koniaczkiem. Przy nastrojowej muzyczce i świecach. Z silnikiem dwusuwowym. Może to już i antyk. Nie zawsze wywołuje okrzyk: Och! i Ach! Ja też stałam się mniej ekspresyjna. Za to naoliwiony, pracuje wspaniale. Równo, nie śpiesząc się, metodycznie, bez większych wstrząsów, raptownych hamowań i podskoków - bezpiecznie i skutecznie dowozi do celu..."
2. Świadome inscenizowanie własnej sztuki pt: "Jesień - najcudowniejszy etap życia".
"...Ja jestem jesień. Już się naumiałam, napracowałam, skutecznie zapyliłam. Wnuki odchowałam. Już nic nie muszę.
Najważniejsze, nikt mi niczego nie może: kazać, nakazać, pozwolić, zabronić. Wiek podeszły to cudowny usprawiedliwiacz. Daje mi pełne prawo do zmiany osobowości czyli: zmniejszenia aktywności, zacieśnienia zainteresowań, skupienia się na własnych sprawach i prze-konania o własnej nieomylności. Jesień życia to WWW. Tzn. wszystko mi wolno. Robię tylko to, na co mam ochotę.
Trochę więcej niż troszkę byli zszokowani. Nie dziwiłam się. Znają mnie. Wiedzą, że słowa dotrzymuję. Jedynie wnuczek zareagował spontanicznie: - Ja chcę być emerytem..."
Zajęłam się dopieszczaniem składników mojego jesiennego koktajlu. Potem to wszystko opisałam i odważyłam się, zgodnie z zasadą "jak nie teraz! to kiedy?" wysłać do wydawnictw.
I..... okazuje się, że w każdym wieku można spełnić swoje marzenie. Książka pt. "Jesienny koktajl" ukazała się w październiku 2009 r. i w konkursie inernetowym, ogłoszonym przez wortal literacki granice.pl została uznana za najlepszą książkę roku w dziedzinie powieści obyczajowe, romanse.
Na następną podpisałam już umowę wydawniczą.
Powyższe jest jednym z dowodów, że w każdym wieku można nie tylko marzyć ale i urzeczywistnić marzenia. Jest jeden warunek, żeby wygrać swój los na loterii. Należy "wypełnić kupon" i dać sobie szanse na swoją wygraną.
-
Jolanta Kwiatkowska dodał/a ten komentarz 30.11.2011,14:36
Dziękuję i też pozdrawiam. Przy okazji zapraszam na swój blog www.jolantakwiatkowska.pl tam też czasami myślę, przeważnie z dużym przymrużeniem oka. -
kika dodał/a ten komentarz 30.11.2011,14:01
Gratuluję! ja też tak uważam i jestem uczestniczką UTW piąty rok.Pozdrawiam cieplutko. -
anna-hania dodał/a ten komentarz 27.11.2011,19:04
Postaram się kupić tą książkę.Odpowiada mi pani nastawienie na tę lepszą część naszego życia. Pozdrawiam -Anna.;-)
