Szansa 50 plus

To się tak tylko mówi (2)

Polka pięćdziesiątka. Aktywna, ciekawa świata, wolna, pełna planów i marzeń? Realizująca się w dobrym związku? Szczęśliwa? Poszukująca? Twórcza? Próbowałam ją odnaleźć.

Telewizja
Wprawdzie nigdy nie występuje na wizji, ale i tak musi zawsze dobrze wyglądać. Nikt nie może zauważyć, że się starzeje. Jak zauważy, już po niej. Lidka nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Dlatego poza mnóstwem pracy w telewizji ma drugie tyle zajęć na siłowni i zabiegów w spa. Prawdę mówiąc, Lidce nie chce się już starać, po prostu brak jej sił. Wie, że walka nie jest równa. Kogo chce oszukać? Siebie? Mimo to zaciska zęby i zamiast się choć raz w życiu porządnie wyspać, poświęca długie wieczory na poprawianie urody. A jak inaczej, skoro w ciągu dnia nigdy nie może wykroić dla siebie choćby jednej wolnej chwili. Bo telewizja zabiera człowiekowi cały czas, dosłownie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Tutaj się nie pracuje od do, tutaj się żyje. Jak ktoś tego nie rozumie, do widzenia, drzwi otwarte.
Najważniejsza jest koncentracja, powtarza sobie Lidka, reszta sama się jakoś ułoży. Coraz trudniej jest jej zebrać myśli. Żeby zdążyć ze wszystkim, wstaje skoro świt. Natychmiast włącza czwarty bieg. Albo i piąty. Na poranne kolegium w redakcji musi mieć gotowy scenariusz na felieton. Świeży, atrakcyjny temat. To podstawa. Później konspekt. Dokładny. Może Polka pięćdziesiątka? Ale że niby co? Że niby kogo to ma zainteresować? Co ty, Lidka, dobrze się czujesz? Zaraz wszyscy ją zakrzyczą. Albo, jeszcze gorzej, nic nie powiedzą. Totalny brak reakcji. A potem posypią się jak z rękawa inne propozycje. Gorące tematy. Parzące. Dajmy na to cellulitis, wiadomo, lato, więc każda kobieta chce wiedzieć, jak się go pozbyć. Lub, co ostatnio kupują gwiazdy. To zawsze jest inspirujące dla widzów. Czy też, jaki kierunek na wakacyjne wojaże jest w tym sezonie trendy. No, jest w czym wybierać.
Lidka jest perfekcjonistką. Nikt nie może przyłapać jej na najmniejszym potknięciu. Więc stara się, jak może. I w pracy, i w domu. Cóż, prawda jest taka, że u siebie Lidka czuje się równie niepewnie jak w telewizji. Jak na cenzurowanym. Co nie powie, zaraz drażni Janusza. Krytykuje ją na każdym kroku, za wszystko. Odezwała się nie tak. Inna to by się na jej miejscu roześmiała, ale ona nawet poczucia humoru nie ma, więc co tu wymagać. I jeszcze do tego ta mina nieszczęśnicy. I ta sukienka. Lidka już od dawna pierwsza gasi światło w sypialni i zawsze wstaje przed Januszem. Nie chce, by widział ją bez makijażu. On z każdym rokiem zyskuje na atrakcyjności. Ona – traci. Z tym jakoś by sobie może i Lidka poradziła. Ale nie do zniesienia jest jego pogarda. To, że razem z przemianą w atrakcyjnego dojrzałego mężczyznę w Januszu rodzi się coś jakby lekceważenie. – Czy nie da się czegoś zrobić z tymi policzkami? Spójrz w lustro, przypominasz chomika! – odezwał się rozbawiony, że tak mu się udał żart. Lidka, co było do przewidzenia, obraziła się. Jak zawsze. Czego innego mógł się spodziewać? Lidka nie czuje się kobietą. Na nic hormony, gimnastyka, usuwanie zmarszczek. Nie wie, kim jest. Rano kładzie sobie maseczkę z twarożku na twarz i szyję, zalewa ciepłą wodą otręby z płatkami, siada przed komputerem. Temat, temat! – myśli gorączkowo. Czas kurczy się i Lidka musi wyjść. W drodze do telewizji dopracowuje szczegóły, umawia się do fryzjera. Koniecznie na dziś, jeszcze dzień, dwa i dla wszystkich stanie się jasne, że ma siwe odrosty! Tak, po 19. Cholera, policja. – Co to, rajd samochodowy? Pięćset złotych i piętnaście punktów karnych! Nie, chyba się przesłyszała. Ile? Lidka próbuje się uśmiechnąć, zagadać. – Coś się nie podoba? Może doliczyć więcej? Nie jest dobrze. Wie.


Powieść
Jadwiga czyta już tę powieść blisko rok. Chciałabym ją skończyć, zanim umrę, żartuje sobie, ale nie jest jej do śmiechu. Jak przeczyta jedną-dwie strony w ciągu dnia, to dobrze. Wątki rwą się, czasem Jadwiga nie pamięta, co przeczytała poprzedniego dnia, tak zwyczajnie, ze zmęczenia.
Więc czyta przed snem po raz drugi to samo, a oczy jej się kleją. Co się dziwić, że nawet do połowy jeszcze nie dobrnęła.
Kiedyś to Jadwiga czytała po kilka książek w miesiącu. Nie przesadza. No, może nie były aż tak opasłe, ale zawsze. Najpierw połknęła całego Sienkiewicza, który stał dumnie na regale w gabinecie dziadka. Co drugi dzień babcia ścierała z książek kurz. Tylko ten Sienkiewicz ocalał z domu. Nic więcej. Więc musi o niego dbać. Potem to chyba przeczytała wszystko, co było w szkolnej bibliotece. Zgaś latarkę, oczy sobie popsujesz, ganiła Jadzię wieczorami mama. A ona i tak pół nocy po kryjomu kartki przewracała. Nie mogła doczekać się zakończenia. Nieraz chciała podejrzeć, co tam się dalej wydarzy, ale nie. Nie chciała psuć sobie przyjemności. Wiadomo, jak już się zna zakończenie, to nie to samo.
Po każdej lekturze Jadwiga zastanawiała się nad sobą. Chciała żyć jak jedni bohaterowie, wystrzegać się błędów innych. Jednego była pewna – zawsze będzie miała wpływ na swój los, choćby nie wiem co. Jak nic, będzie wyjątkowy. Raz chciała zostać aktorką, kiedy indziej znów pisarką. Obudź się, to życie, nie ma miejsca na sentymenty, przywoływał ją do porządku Eugeniusz. Trzeba było i pracować, i prowadzić dom, i wychować dzieci. Gdzie tu czas na fantazje? Kiedyś nadrobię zaległości, obiecywała sobie Jadwiga. Na świecie to nawet w podeszłym wieku kobiety uczą się, podróżują. I ja tak będę.
Ostatniego dnia w pracy miło było, jak nigdy. Pożegnania, życzenia, takie tam. Tobie to dobrze, żartowali wszyscy, tyle wolnego czasu! Co z nim zrobisz? Wracając do domu, Jadwiga zaszła do księgarni. Kupiła powieść. Najgrubszą. Ponad sześćset stron. I pomyśleć, jak niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba. W domu koc, gorąca herbata, czekoladki, które dostała na odchodne. Zabrała się do lektury, rozmarzyła. Nie pamięta, kiedy było jej tak dobrze. Wiwat emerytura! Pod wieczór telefon. – Mamo, muszę z tobą porozmawiać. Słuchaj, nie mamy wyjścia, postanowiłam wrócić do pracy. Nie dajemy rady finansowo. Zajmiesz się Emilką? To dla jej dobra. Przecież nie zostawię jej z obcą opiekunką. No właśnie, wiedziałam, że mnie zrozumiesz. Wiesz, jak trochę zaoszczędzimy, to szybciej staniemy na nogi. Będziemy mogli spokojnie zrobić magisterkę, pomyśleć o kredycie na mieszkanie. A ty teraz wolna jesteś. Jak to się dobrze składa, prawda? Zresztą jestem pewna, że odżyjesz. To takie ważne, czuć się potrzebnym. Mieć zajęcie. Zgadzasz się? Na ciebie zawsze można liczyć! Kocham cię, mamo! Jeśli możesz, od jutra. Będziemy po siódmej. Pa.

Monika Leworska 

(zdjęcie by GILORI) 

Od Redakcji:
Reportaż pt. To się tak tylko mówi zdobył pierwszą nagrodę w konktursie Polka Pięćdziesiątka. Autorce serdecznie gratulujemy !

Refleksje na temat wyników konkursu.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.