Rozrywka 50 plus

Uczyć się by przetrwać

„Tajne nauczanie w czasie niemieckiej okupacji” taki był temat kolejnego spotkania w dniu 17 listopada 2018 roku zorganizowanego przez Fundację Cultura Memoriae i Stowarzyszenie mali bracia Ubogich w Warszawie przy ul. Andersa 13 w ramach projekt „dla Kombatanta”.
Elżbieta Sęczykowska, która prowadziła spotkanie,  przedstawiła jak sprawa ta wyglądała w ujęciu historycznym bowiem walka o edukację to sprawa, która ciągnęła się od zaborów i w każdym zaborze inaczej wyglądała. Najgorsze warunki były w zaborze rosyjskim i pruskim, lepsze, szczególnie po uzyskaniu w 1867 roku przez Galicję autonomii, w zaborze  austriackim. Władze zaborców bowiem zlikwidowały wiele szkół, a w pozostawionych usunięto całkowicie język polski. Jednakże przeciwwagą tego było właśnie tajne nauczanie organizowane i prowadzone na wszystkich poziomach.

         Jeszcze  bardziej sprawa ta stała się ważna w związku z wybuchem II wojny światowej – w czasie okupacji niemieckiej Niemcy nie kryli swoich planów  w stosunku do ludności polskiej. Chodziło im nie tylko o zdobycie polskich ziem, ale i o zniszczenie kultury polskiej i w ogóle biologiczną zagładę narodu polskiego. Częścią tego planu było ograniczenie możliwości rozwoju umysłowego polskiej młodzieży. Wg Heinricha Himmlera  /…/ dla polskiej ludności Wschodu nie mogą istnieć szkoły wyższe niż 4-klasowa szkoła ludowa. Celem takiej szkoły ma być wyłącznie proste liczenie, najwyżej do pięciuset, napisanie własnego nazwiska, wiedza, iż boskim przykazaniem jest być posłusznym Niemcom, uczciwym, pracowitym i rzetelnym. Czytania nie uważam za konieczne...

           Czym jednak trudniejsza jest sytuacja tym większa wyzwala się wola walki!

     W końcu października 1939 roku w Warszawie zostaje powołana Tajna Organizacja Nauczycielska (TON), której celem staje się stworzenie konspiracyjnego systemu nauczania opartego na całym społeczeństwie. Początkowo objęto nim  szkolnictwo powszechne, a później także średnie. Uczono przede wszystkim zakazanych przedmiotów: języka polskiego, geografii i historii.  Tajnym nauczaniem w zakresie szkoły podstawowej objęto w całej Polsce 1,5 mln dzieci.  Efekty były takie, że wielu kontynuowało potem naukę, zdawało maturę, szło na studia.

            A jak na co dzień wyglądało życie  ucznia, który musiał „mieć oczy naokoło głowy”, umieć udawać w razie wpadki, że to wcale nie nauka tylko zwykła zabawa, iść piechotą nieraz duże odległości narażając się na strzelaninę, łapanki, być świadkami egzekucji, którą Niemcy   przeprowadzali na środku ulicy, którą potem płynęła niewinna krew, w której przechodnie maczali  chusteczki aby oddać hołd pomordowanym ?
        O swoich przeżyciach opowiedzieli na spotkaniu Świadkowie Historii, z których wyłania się obraz niesamowitej odwagi i determinacji aby właśnie poprzez naukę przetrzymać ten okrutny czas.
A wszyscy Oni byli wtedy dziećmi lub ledwie co dorastającymi nastolatkami. Niektórym to dorastanie przypadło np. w obozie Ravensbruck, do którego wywieziono je z matkami.

Barbara Piotrowska - przedstawicielka środowiska Ravensbruck – urodziła się we Lwowie, ale ojciec, który pracował w Radio został z czasem przeniesiony do Warszawy. Tam  1940-1941 roku Mama zapisała Ją do przedszkola do sióstr  zmartwychwstanek, a po roku zaczęła uczęszczać do szkoły na Żoliborzu. „Do przedszkola i szkoły szło się tylko z workiem z kapciami, mówiono nam, że  w razie jakiejś wpadki mamy mówić, że chodzimy się tylko bawić, rysować, haftować, nie wolno było powiedzieć Niemcom, że  się czegokolwiek uczymy”. Miała 8,5 lat kiedy wraz z Matką zostały wywiezione do Ravensbruck. Zaczęło się obozowe życie, ciężka praca Matki. Więźniarki robiły mapki terenu kiedy wychodziły przed obóz, rysowały, aby wiedzieć w razie czego jak uciekać. A mapki te były perfekcyjnie zrobione, wedle zasad sztuki – to  efekt świetnych przedwojennych  szkół. Na pryczach dziewczęta rozwiązywały... zadania z matematyki. Młode dziewczyny chciały się uczyć nie tylko aby zdobywać wiedzę, ale aby przetrwać, nauka odwracała uwagę od koszmaru w jakim przyszło im żyć...

                 Danuta Tyszyńska-Kownacka – przedstawiła historię swojej  rodziny, zawiłe losy poznania się rodziców, których rozdzieliła  I wojna światowa. W publikacji pt.:„W stulecie dramatów syberyjskich rodaków. Dzieje V Dywizji Syberyjskiej” opracowanej wraz z wolontariuszkami, które pomogły w pisaniu pracy – Pauliną Myga i Beatą Koza pierwszy rozdział poświęciła Ojcu, artyście rzeźbiarzowi, który ukończył Akademię Sztuk Plastycznych w Krakowie a także uczył się  w paryskiej Akademii Juliena. Zesłany na Sybir i Ural, wycieńczony  zmarł w 1930 roku kiedy miała 3,5 roku. Matka Jadwiga Żórawska, była lekarzem, a jednocześnie zdolną aktorką występującą m.in. w Teatrze Mińskim. Ojciec pracował z racji plastycznych uzdolnień także jako dekorator w teatrach miejskich i tam właśnie się poznali. Ale długa była ich droga do szczęścia i krótko ono trwało... Publikacja zadedykowana jest pamięci gen. Hallera, a także jest drugi wpis :”Pamiętam. Harcerka z Polski”, bo właśnie harcerstwo stało się dla Pani Danuty dobrą szkołą życia i przetrwania. Zaś V Dywizja Syberyjska odegrała dla Ojca  niebagatelną rolę stąd tuż przed śmiercią prosił o wpięcie do klapy marynarki odznaki V Dywizji Syberyjskiej.

         Anna Reszuto – Przewodnicząca Środowiska Weteranów ŚZŻAK wywodzi się z Szarych  Szeregów. Kiedy wybuchła wojna miała 9 lat. Kiedyś szkoła miała 7 klas. Skończyła szkołę tramwajarską na Woli w 1942 roku / 6-tą klasę/, potem zapisała się do szkoły Hoffmanowej na ul. Moniuszki i tam chodziła do 7 klasy - był to rok 1942-1943, następnie do szkoły zawodowej na ul. Jasnej – chodziła tam do klasy gorseciarskiej – był to program II klasy gimnazjum. Nauka odbywała się w ciągłym napięciu – była sieć alarmowa czyli ktoś na dole pilnował czy nie ma „nalotu” bo w razie czego należało natychmiast chować kartki za staniki, a  maszyny gorseciarskie  szły w ruch. W Powstaniu Warszawskim nie brała udziału gdyż mama wywiozła ja dla bezpieczeństwa do Głowna. Tam były także zorganizowane  tajne komplety, na które chodziła aż do wyzwolenia... Warto dodać, że Mama Pani Anny to żołnierz trzech wojen i trzech okupacji, major Armii Krajowej Irena Tomalak z d. Kowalska I voto Jędrychowska, ps. „Soldau”, „Słowik”, „Maria”, więziona w PRL w najcięższych więzieniach dla kobiet w Fordonie i Inowrocławiu.

          Maria Kumuniecka -Wilk –  ze Stowarzyszenia Rodziny Katyńskiej  w Warszawie -  Ojciec Pani Marii był kapitanem rezerwy, z zawodu inżynierem architektem, został zamordowany w Katyniu. Potwierdziła iż udawało się „szkołę krawiecką” bo tego wolno było się uczyć, ale na co dzień odbywała się normalna nauka tyle tylko, że nie wolno było nosić żadnych teczek, ani tornistrów.

           Zofia Gordon  ze środowiska „Ruczaj” Światowego Związku Żołnierzy AK Okręg Warszawa wróciła pamięcią do swojego Ojca zamordowanego 20.11.1940 roku na Pawiaku. Nie ma Jego nazwiska na żadnej tablicy, nie ma śladu. Swego czasu dotarła do znajomego, który opowiadał jak Ojca maltretowali. Pani Zofia chodzi raz po raz na Pawiak, pali znicz, kładzie kwiaty. To tyle co może zrobić. I swój medal, którym została odznaczona z okazji Stulecia Odzyskania Niepodległości 1918-2018 w czasie uroczystego koncertu „Polska – Zasłużonym dla Ojczyzny”, który odbył się 12 listopada br. w Filharmonii Narodowej w Warszawie pod Patronatem Narodowym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy poświęciła Jemu...

           Stanisław Krakowski, przedstawiciel Światowego Związku Żołnierzy AK Okręg Warszawa podkreślił iż postawę patriotyczną wynosi się z rodzinnego domu. Tak było też i w Jego przypadku- dziadek Pana Stanisława był  powstańcem z 1863 roku – pamięta jak brał Go na kolana i  opowiadał  o sytuacjach, w których brał udział pykając przy tym fajkę o pięknym zapachu tytoniu fajkowego typu Wirginia... W 1943 roku Pan Stanisław wstąpił do Szarych Szeregów, przed wojną był w zuchach. „Środowisko w jakim zostałem wychowany i rodzinne tradycje – mieliśmy spotkania patriotyczne w mieszkaniach - to wszystko wpływa na późniejszą postawę.” W 1946 roku został zdemobilizowany, Ojciec zginął, Mama została sama. Ale głód wiedzy powodował, że  ukończył dwie szkoły średnie – technikum i ogólnokształcącą, potem studia techniczne i drugi kierunek handel zagraniczny. I tu także uważa, że  pęd do wiedzy wynosi się z domu...

         We wszystkich wypowiedziach podkreślano ogromną odwagę tajnego nauczania albowiem       wszystkim – nauczycielom, uczniom, właścicielom mieszkań, które wynajmowali na tajne komplety  w razie wykrycia groziło więzienie i obóz koncentracyjny. W latach 1939-1945  życie straciło 8,5 tysiąca nauczycieli. A jednak represje te nie powstrzymały tajnego nauczania, większość nauczycieli nie przerwała swojej misji i cały czas służyła młodzieży....
      
 Ewa Radomska    

Źródło danych historycznych – internet.        

Zdjęcia: mali Bracia Ubogich   

Spotkanie został zrealizowane w ramach projektu „dla Kombatanta”, który  współfinansuje Urząd Miasta Warszawa, Biuro Pomocy i Projektów Społecznych. Projekt będzie realizowany w Warszawie do końca 2018 roku przy współpracy ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej, Okręg Warszawa.

               

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.