Rynek 50 plus

Beata Błaszczyk

Rozmowa z Beatą Błaszczyk, wspaniałą kobietą, która łączy pasję pomagania z nauczaniem  jogi w warszawskiej Szkole Jogi Foksal & Bracka www.jogafoksal.pl


Warto dodać, że w piątki o siedemnastej trzydzieści Beata Błaszyk prowadzi darmowe zajęcia grupy otwartej

Proszę powiedz dlaczego zajęłaś się nauczaniem jogi, jak się zaczęło, przecież każdy sukces zawsze zaczyna się od pierwszego kroku
Większość z nas zaczyna uczenie jogi od zastępstwa. Ćwiczysz od wielu lat, jesteś w szkole, potrzebne jest zastępstwo. Bierzesz jedno, potem kolejne. Zaczynasz się uczyć – jak uczyć. Mam to szczęście, że od lat uczę – języka angielskiego. Bardzo solidne i praktyczne przygotowanie do zawodu zdobyłam w Anglii – i uczę się cały czas.

Co daje Tobie uczenie innych jogi i dlaczego chcesz uczyć innych?
Gdy  coś przychodzi z trudem, często wiesz, jak tego uczyć. Lata praktyki jogi uczą, że masz wybór. Tu mała dygresja – gdy jesteś teraz w Jemenie – dziś to 1418 dni wojny – to wybór masz ograniczony. Nie możesz wyjechać z kraju – bo trwa saudyjska blokada granic. Nie mogą wyjechać nawet ludzie bardzo chorzy, których życie mogłaby uratować operacja za granicą. Ale teraz jesteśmy w Polsce – tu nikt nas nie bombarduje. Mamy wpływ na swoje życie. Mieszkam z człowiekiem, który jest agresywny, ja doświadczam przemocy – nie jestem w Arabii Saudyjskiej, mogę to zgłosić, mogę szukać pomocy. Mam wyraźną nadwagę – mogę sama zdecydować, że od dzisiaj zero drożdżówek. To mój wybór. Joga pokazuje to wyraźnie. Wystarczy twoja decyzja – czy w piątek wieczorem siedzisz w domu na kanapie, czy decydujesz się wyjść i poćwiczyć. Byłam najgrubszym dzieckiem w klasie. Miałam to szczęście, że na studiach przeczytałam ogłoszenie w  Życiu Warszawy, że Hanna Fidusiewicz otwiera klub aerobiku w Warszawie na ulicy Foksal. Kolejka – na pierwsze zajęcia – stała aż do ulicy Nowy  Świat. Joga pokazuje, że można – w najszerszym znaczeniu tego słowa. Pokazuje, że warto. Od teraz. Bo jest tylko teraz. Uczenie jogi mnie samej uczy prostoty i klarowności. Jeśli ktoś nie rozumie – a zazwyczaj tak jak jest – to tylko sygnał dla mnie, że trzeba znaleźć inną drogę dojścia.

 Wszystko do robisz pokazuje jak piękne relacje mogą łączyć  ludzi i świat wokół nas, co jest dla Ciebie największym wyzwaniem w Twoich działaniach? 

 Świat, po tej stronie, składa się z samych grzeszników – jak mawiał nieoceniony arcybiskup Józef Życiński. Wokół nas są wojny i o tym bardzo trzeba pamiętać. Trzeba pomagać tym, którzy nagle bez swojego udziału znaleźli się w piekle. To Jemen dzisiaj – niegdysiejsza Arabia Felix, Arabia Szczęśliwa, mityczna kraina mirry i kadzidła. Tam ludzie mają dziś mały wybór – są pod saudyjskimi bombami 1418 dni. Głód, największa w historii epidemia cholery – tych ludzi nie można pouczać, że jest wybór. Ale my ten wybór mamy. Jak mówi Profesor Muhammad Junus, laureat pokojowej nagrody Nobla w 2006 roku, gdyby każdy z nas pomógł pięciu osobom wokół siebie, bieda byłaby obiektem muzealnym. Obśmiać łatwo. Zwłaszcza, gdy samemu nie robi się nic. Niedaleko ode mnie jest sklep z ubraniami – może nie sportowymi, ale takimi nie do pracy. Kiedyś przy naszym wspólnym śmietniku zobaczyłam całą górę butów. Poszłam do sklepu i zapytałam, co to znaczy. Usłyszałam: nie były nam potrzebne, więc wrzuciliśmy do śmietnika. Nie przyszło im na myśl, że to może komuś się naprawdę przydać. Sklep jest naprawdę bardzo wysoko budżetowy i widać, że bardzo odleciał od życia. Buty uratowaliśmy i przesłaliśmy do Afganistanu. I to jest to największe wyzwanie – ludzka bezmyślność, bezrefleksyjność i obojętność. Bo przecież nie chcę nikogo urazić. Ale wszyscy żyjemy w tym samym miejscu i czasie. I gdy ktoś nie widzi niczego ani nikogo wokół siebie – czasem trudno jest mu to uzmysłowić.

Często słyszę: ja też chciałbym tak podróżować. Odpowiadam – bilet lotniczy kosztuje tyle samo dla każdego z nas. Pan ma trzy mieszkania i działkę, ja mieszkam na trzydziestu paru metrach bez ogrzewania. To jest wybór.


Jakie jest Twoje przesłanie dla naszych czytelniczek?
Masz wybór. Zwłaszcza tu. Nie jesteś pod saudyjskimi bombami i pod saudyjską blokadą – wtedy rzeczywiście wybór jest ograniczony. Ale tu, jeśli z czymś nie jest ci wygodnie, tylko ty możesz to zmienić. Raczej nie zrobi tego za ciebie nikt inny. Za to ty – skoro masz to szczęście, że mieszkasz w kraju, w którym panuje pokój, możesz pomóc – choćby przez chwilę, doraźnie – tym, którzy tego nie mają.

Jakie są twoje marzenia?   
Koniec wojny w Jemenie. Jemen wyprowadzony na prostą. Bez saudyjskich bomb. Tam jest wiele wspaniałych wykształconych kobiet, które mogą ten kraj podźwignąć. To największe marzenie. Kolejne to Erytrea – też niech wyjdzie na prostą. Ma teraz swój czas – zakończyła się absurdalna wojna, która niczemu i nikomu nie służyła. Wreszcie muzułmańska mniejszość Birmy – Rohingya – ludzie nie uznawani przez swój własny kraj i przez ten swój kraj mordowani. Pokój i sprawiedliwość dla nich – oby jak najszybciej.
Dziękujemy za rozmowę.


Więcej można przeczytać   http://www.kobieta50plus.pl/pl/zdrowie-50-plus/kurs-jogi--krok-piaty






Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.