Rynek 50 plus

Nie lubię mojej synowej!

Co zrobić w sytuacji, kiedy rzeczywiście nie cierpimy synowej i aż nas świerzbi, żeby tu i ówdzie to pokazać?
Było już o tym, jak to teściowe niesłusznie traktowane są niczym jędze z natury. Nieuczciwe, raniące działanie, uniemożliwiające normalne kontakty nie tylko dwóch kobiet, ale i często całej rodziny. Rozwiązanie wydaje się być całkiem proste – zabieramy młodą na dobrą kawę z wkładką i wyjaśniamy, że złe nie jesteśmy, ba! Jesteśmy na tyle fajne, że dla dobrych kontaktów wyciągamy rękę (z kieliszkiem dobrego wina). Często to wystarczy, nie takie kobiety wredne, jak się je maluje. Ale co zrobić w sytuacji, kiedy rzeczywiście nie cierpimy synowej i aż nas świerzbi, żeby tu i ówdzie to pokazać? Oczywiste jest, że nic dobrego z tego nie będzie. Tylko jak sobie z tym radzić?

DLACZEGO NIE LUBIMY SYNOWYCH?
Po odrzuceniu hipotezy, że jesteśmy zaborcze i tak naprawdę każda synowa gotowałaby niewłaściwie i nie potrafiłaby wyprać majtek naszemu synulkowi, pozostaje jeszcze kilka innych powodów braku sympatii do wybranki naszego dziecka.

Katastrofalne złe wrażenie
Nie jest tajemnicą, że pierwsze wrażenie ma ogromną siłę. Uczniowi szkolnemu pierwszy dobrze napisany sprawdzian dodaje pół oceny do każdego kolejnego, wyzywająco ubrana kandydatka na stanowisko niani swym ubiorem pozbawia się szans na zatrudnienie, a potencjalna synowa nieprzemyślanym żartem o nadwadze przyszłej teściowej na zawsze staje się złośliwą małpą bez taktu. Uwaga o nadliczbowych kilogramach może być czymkolwiek innym – głupio rzuconym żartem o Żydach, kokietowaniem teścia czy słowami krytyki wobec wrednej pielęgniarki z omawianej przychodni, która okazuje się być bliskim członkiem rodziny. Jeśli padnie lub wydarzy się coś, co nas wyraźnie „zakłuje”, efekt jest często ten sam. Gdy tylko za gośćmi zamykają się drzwi, pada złowieszcze: „Jakoś nie przypadła mi go gustu”. A potem… szukamy. Krytycznych spojrzeń w stronę swoich bioder, fałszywości w komplementach, namiętności w spojrzeniach rzucanych naszemu mężowi. Trudno w takich okolicznościach kogoś zwyczajnie polubić.

Prawda jest taka, że nie musimy robić w tej sprawie nic. Jeśli dziewczyna nam podpadła, możemy dalej patrzeć na nią krytycznym wzrokiem. Jeśli jednak zależy nam na dobrych kontaktach, warto przypomnieć sobie swoją pierwszą wizytę u przyszłych teściów. Trzydzieści pięć odrzuconych kompletów ubrań, ćwiczone w myślach słowa o sobie, kolacja stająca w gardle, jeśli nie jest fajnie i przyjemnie. Oczywiste jest, że w takiej sytuacji łatwiej, niż zwykle, można „dopuścić się” nietaktu. Rzucić głupi żart dla rozładowania atmosfery, powiedzieć coś nietaktownego o kształtach pani domu, czy w końcu z wdzięcznością uśmiechać się do prawie - teścia, widząc w nim spokojnego towarzysza wieczoru. Po tak gruntownym odświeżeniu pamięci łatwiej o wyrozumienie niedoskonałości spotkania. I jeśli na chwilę spróbujemy odciąć się od szukania potwierdzających nasze pierwsze wrażenie wad, może okazać się, że za jakiś czas staną się one powodem do żartów.

Inne priorytety
Ona zakłada, że w domu powinien panować równy podział obowiązków – Ty się z tym nie zgadzasz i uważasz, że właśnie opiekując się domem kobieta wprowadza typowe, rodzinne ciepło. Albo odwrotnie – ona poddaje pod nos swojemu mężowi wszystko, a Ciebie to irytuje, bo przez całe życie starałaś się, by wiedział, że o dom dba się wspólnie. Podobnych kwestii można by wymieniać wiele, jednak efekt jest jeden – na każdym kroku czujesz rozdrażnienie takim, a nie innym podejściem czy postępowaniem. Czy jest w tej sytuacji jakieś rozsądne wyjście? Oczywiście. Po pierwsze, trzeba zauważyć, że ile ludzi, tyle poglądów i nie można z całą stanowczością stwierdzić, że tylko jeden rodzaj postępowania jest dobry. Najlepszy wyjściem jest stanowcze wytyczenie sobie i synowej jasnych zasad – wolność Tomu w swoim (szeroko rozumianym) domku. Każdy ma prawo do swojej opinii, ale nikt nie ma prawa do usilnego przekonywania do niej innych. Przy takim sposobie myślenia znacznie łatwiej o normalną atmosferę.

Nadmierna bliskość
Co może spowodować niechęć do siebie nawzajem, mimo początkowej sympatii? Wspólne mieszkanie! Życie pod jednym dachem wymaga ogromnej dozy tolerancji, cierpliwości i wyrozumiałości obu stron. Oczywiste jest, że znacznie, znacznie łatwiej jest te cechy okazać komuś, kogo się kocha, niż temu, kto dopiero wszedł rodziny. Pierwszy wniosek dotyczący powodów kłótni? To przez nią! Przecież z synem tyle lat żyliśmy razem i było normalnie. Teraz wszystko się psuje, więc czyja to wina? Odpowiedź jest jednak inna, niż przez nas wysnuwane przypuszczenia – bo przyczyna nie leży po stronie osoby, lecz sytuacji. Jeśli więc czujemy, że dusimy się we wspólnym mieszkaniu, jednocześnie też zaczynamy mieć alergię na samą już obecność synowej w pokoju – warto porozmawiać o jakimś rozwiązaniu. Może już czas, by młodzi pomyśleli o oddzielnym lokum? Choć wydaje się to irracjonalne, właśnie po oddzielnym zamieszkaniu okazuje się, że synowa to całkiem fajna dziewczyna.

GDY CHODZI O CAŁOKSZŁAŁT…
Dobra, spójrzmy prawdzie w oczy – są takie synowe, których po prostu nie da się lubić, bo od początku deklarują nam swoją niechęć, a zaproponowaną lampką winą pewnie „zupełnie przypadkiem” oblałyby nam sukienkę. Takie synowe to prawdziwa rzadkość, ale, jak to bywa z rzadkimi przypadkami – komuś się jednak przydarzają. Jeśli i Ty jesteś w gronie tych wątpliwych szczęściar, obgadywanych i wyśmiewanych na każdym kroku, jedyne, co możesz zrobić, to ze stoickim spokojem i kulturą reagować na każde wyjątkowo niewłaściwe zachowanie, a resztę, na tyle, ile się da, tolerować. Dlaczego? Dlatego, że lepiej mieć oficjalne kontakty z synową, niż żadne… z synem.

Karolina Wojtaś

Zdjęcie www.sxc.hu /  miamiamia  

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Była teściowa 24/09/2016, 14:05

    A co zrobić jeśli i była synowa chce was odwiedzić?

  • jaga 21/09/2016, 0:02

    Bardzo dobry artykuł.

  • Bea 03/09/2016, 11:37

    Moze synowa do psychiatry zaprowadzic

  • teściowa 03/09/2016, 11:13

    Mój syn jest 10 lat po ślubie,mam 3 wnuczki .Przez ten okres synowa nigdy nie była zadowolona z nas ani z tego co robił syn natomiast jej tatuś i mama są do tej pory wg niej ideałami. My teściowie daliśmy obojgu działkę,na której postawili sobie dom(oboje są lekarzami).Kiedy dla synowej (tak myślę) przestaliśmy jako teściowie być użyteczni mój syn wylądował 2 razy w psychiatryku ( bo niby bała się o dzieci) a jego miejsce w domu zajęli jej rodzice). W zakładzie nie stwierdzono poważnej choroby psychiatrycznej bo wrócił na dawne stanowisko ale synowa zabrania nam kontaktu z wnukami i z synem zrzucając winę na nas chociaż od początku mieszkamy osobno.Nie wiemy co robić ,chcieliśmy uniknąć ciągania po sądach!.

  • anna 17/08/2016, 16:44

    A ja czekam żeby jakaś się pojawiła .....

  • Bea 10/08/2016, 19:06

    A jakich chłopach mowa?

  • tesciowa 10/08/2016, 17:59

    Te chlopy co drza przed tymi babami to sa ule.

  • Raptor 04/08/2016, 20:53

    szkoda, że Nas "niedobrych teściowych" jest tak dużo, ale mam taki pomysł.....zacznijcie być dobre dla SIEBIE....dzieci dorosłe....niech sobie radzą same, WAM też od życia coś się należy.....przestańcie być podnóżkami swoich dzieci.....NIE WARTO - wiem z doświadczenia, są ludzie którzy dzieci nie mają i jakoś żyją.........

  • amelia 10/07/2016, 20:39

    urodzilam swojego syna wiedzac ze nie bedzie ojca ,byl dla mnie wszystkim dla niego odmawialam sobie wszystkiego bylam na zawolanie s,pozniej splacalam jego dlugi aby nie mial problemow i ze wstydu przed ludzmi.Ozenil sie z prosta niewyksztalcona ,ale bardzo doswiadczona dziewczyna ,od tego czasu nie moglam nigdy z nim porozmawiac szczerze byl pilnowany i calkowicie zawladniety.Wyjechalam zagranice do pracy w domu czulam ze nie ma miejsca dla mnie pomagalam finansowo obsypywalam prezentami wnuczke ,ktore urodzila sie miesiac po slubie do czasu kiedy po raz kolejny przyjechalam do mojego domu na zasluzony urlop i zamarlam kiedy moja wnuczka przywitala mnie slowami :cyt."nie chce zebys przyjezdzala do naszego domku"to bylo podziekowanie za stala pomoc i wtedy zrozumialam wszystko musze sie calkowicie odsunac i Nie pomagac i tak zrobilam i nie zaluje mojej decyzji i niech mi nikt nie powie ze tesciowe sa podle !

  • Bea 06/07/2016, 15:00

    Rola rodziców to byc gotowym na wezwanie - tak powiedziała synowa. Treściowo stara babo nie wtrącaj sie ale jak będę potrzebowała pomocy to masz byc gotowa. To niech sie buja taka synowa.

  • joanna 06/07/2016, 13:06

    drogie teściowe,

    nic nie dzieje się bez przyczyny!

    Możecie mówić i pisać co chcecie, ale zawsze wina leży po obu stronach.

    Teściowe zazwyczaj nie dają młodym żyć, rywalizują z synową i nie rozumieją że ich miejsce jest już tylko przy swoim mężu. Syn ma NOWĄ RODZINĘ... Rodziców ma .. oczywiście, ale już na 1szym miejscu jest jego dom, żona, może dzieci jak są!

    Rola się skończyło, nie wolno intrygować, wtrącać się, wydzwaniać do 5 minut i nastawiać teścia negatywnie (i całej reszty wkoło)... Nie wolno negować rodziny synowej i robić jej przykrych uwag.

    Teściowie też niezłe ziółka... Mój Ty dobry Boże, skąd się bierze ta nienawiść i żądza władzy nad dziećmi już dorosłymi zresztą?!

  • Bea 03/07/2016, 21:13

    Moze za dużo dawałaś synowi, nie stawiałaś granic i teraz jest zdziwiony ,ze nie chcesz spełnić jego wymagań.

  • nijaka? 03/07/2016, 19:07

    Ja także mam nieprzyjemne doświadczenia z synową. Ale przecież to, jak mnie traktuje (dokładniej obecnie nie traktuje w ogóle), to także zależy/ało od postawy mojego syna - tak uważam. Nie potrafię zrozumieć, co się stało, że nie ma dla mnie serca, skoro poświęcałam Mu czas i uwagę, nigdy nie zaniedbywałam.
    Dużo by pisać, istotne jest, że nie dano mi żadnej szansy - dostałam prosty komunikat : młodzi są dorośli, więc nie wolno komentować, wypowiadać się w żaden sposób na Ich temat. Rolą rodziców jest być gotowymi na "wezwanie" i pomagać "dorosłym młodym" w każdej potrzebie.
    Tak robią rodzice synowej.
    Nie zdążyłam synowej udzielić żadnej rady, za to otrzymałam wiele uwag-tak mimochodem.. np. że do klusek dałam za dużo maki, albo że noszę za krótkie spódnice, zbyt obcisłe spodnie - w moim wieku ! (mam zgrabną sylwetkę).
    Kiedy się widzimy, wnuk nie mówi mi nawet "cześć" , mimo, że ma już 6 lat. Kiedy zwróciłam uwagę synowi, że to nie ładnie, przecież to duże dziecko, nie musimy się ściskać i obcałowywać, ale przywitać się powinniśmy-jak ludzie- i w ogóle, że mam żal o takie "sztywniackie " zachowanie, bo powinni pomyśleć czasem, jak ja się czuje w takie sytuacji, to syn się bardzo zdenerwował i od pół roku nie kontaktuje się ze mną.
    Moją winą jest to, że nie przyjęłam na siebie wyznaczonej roli.
    Je nie zgadzam się z tym, że rodzice muszą pomagać dorosłym dzieciom, które podejmują życiowe decyzje, bez pytania o zdanie tych, od których wsparcia oczekują.
    Mam prawo decydować, w czym wezmę udział, a w czym nie.
    Skoro nie pytaja mnie o zdanie, a nawet nie wolno mi o nic spytać, co Ich dotyczy, to dlaczego miałabym Im pomagać, kosztem swojego czasu i zdrowia?
    Nie chodzi o jakąś moja złośliwość, tylko o to, że ja sama wcześnie straciłam bliskich i bardzo trudno mi było wychować dzieci. Nie mam już siły na zajmowanie się oprócz moich obowiązków także pomaganiem innym. Syn doskonale o tym wiedział, zanim zdecydowali się na związek i dziecko. Oprócz prawie 30 letniego syna mam jeszcze uczące się jedno dziecko, o którego dobro dbanie jest przecież moim pierwszym obowiązkiem.
    Miałam nadzieję, że zyskując synowa zyskam przyjazną duszę płci żeńskiej.
    Straciłam syna.
    To smutne, bo wszyscy moi bliscy umierali młodo, a na relacje koleżeńskie trudno znaleźć czas pracując i wychowując dzieci, bez pomocy babć i dziadków.
    Aż się boję, co w przyszłości spotka mnie, kiedy młodszy syn wybierze sobie partnerkę.....

  • Mariola 27/06/2016, 19:38

    Witajcie Tesciowe i Synowe,Ja tez mam niestety nawet duzy problem z synowa. Otoz, byla ona u mnie pare lat temu na Wielkanoc, ktore spedzalismy rowniez razem z moimi tesciami. Wyprawienie swiat to sporo roboty, naszykowalam duzo jedzenia i bylam zadowolona, ze gosciom smakuje. Tylko moja synowa siedziala jakas zla. Na nastepny dzien wywalila prosto z mostu, ze miala dosc dlugiego siedzenia przy stole, a moi tesciowie stanowczo za dlugo siedzieli. Tak od slowa do slowa doszlo do wymiany zdan, ktora skonczyla sie, ze synowa nazwala mnie paranoiczka. Syn nie zareagowal, wiec poprosilam, zeby wyszla z mojego domu, a syn (28 lat) zeby sie wyprowadzil. Od 6 lat nie mamy kontaktu, nie bylam na slubie, nie widuje wnuka, bo synowa domaga sie przeprosin. Ja sama czuje sie dotknieta, ze obca kobieta (byla wczesniej pare razy) tak nietaktownie sie zachowala, sprowokowala klotnie, tak jakby chciala, zeby ja nie zaakceptowac. Poprzednia jego przyjaciolka tez byla podobna. Szukala zaczepki, byla zaborcza, jakby jej przeszkadzalo, ze ja istnieje.

  • Zofia 27/06/2016, 19:22

    mmm

  • Bea 19/06/2016, 19:27

    A co na to twój syn? Nie wyobrażam sobie sytuacji żeby synowa pyskowała a syn ne reagował

  • jagoda 19/06/2016, 17:14

    Ja to dopiero mam dylemat. Widzę jaka do mnie uprzedzona jest przyszła synowa i choć próbowałam jej coś wytłumaczyć, nie da się.P prostu się nie da.Staram się jak mogę, jestem dla niej dobra, w zamian dostaję tylko pyskówki i przykrości.

  • Goska 15/06/2016, 10:55

    Jeśli tatuś panny decyduje za Twojego syna, to Twój syn musi być całkiem ślepy i zmanipulowany przez te dziewuchę. Jeżeli teraz n czegoś nie zrobi, nie postawi się, to potem już będzie na straconej pozycji. To znaczy,że oni terroryzują młodych dla ich widzimisię. Twoja rodzina ma prawo się postawić.

  • Zdziwiona 21/04/2016, 13:00

    Nic nie robic...! Pozwolic żeby młodzi poradzili sobie sami ,bo to ich sprawa. Nie ma obowiązku fundowania dziecku ani wystawnych, ani zadnych wesel.nie daj się terroryzować rodzinie synowej- zwłaszcza ze co nie zrobisz i tak nie dogodzisz...;)

  • Bea 21/04/2016, 12:36

    Tatus moze sobie chciec a ty nie musisz sie na to zgadzac.