Rynek 50 plus

Z lamusa historii

Taki temat miało kolejne spotkanie Fundacji Cultura Memoriae (CM) i Stowarzyszenia mali bracia Ubogich (mbU) , z cyklu "Mieliśmy wtedy po 16 lat", które odbyło się w warszawskiej siedzibie mbU
Spotkanie prowadził  ks. dr Robert Ogrodnik, historyk, opiekun Rodzin Ravensbruck, a nad całością czuwała Hanna Nowakowska, prezes Fundacji CM i Julia Sobolewska z mbU. Spotkanie zaszczyciła swoją obecnością prof. Krystyna Rowecka - Trzebicka, bratanica gen. Stefana Grota-Roweckiego.

               Sięgając do "lamusa historii" okazuje się, że żyją wciąż wspomnienia, przechowywane są pieczołowicie pamiątki, a pamięć o najbliższych, których już nie ma to największy dar jaki można im ofiarować.

             Może warto na początku przytoczyć słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Belwederze 2 czerwca 1979 roku: " Słowo "Ojczyzna" posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe zarazem, którego zdaje się nie mają inne narody Europy i świata. Te zwłaszcza, które nie doświadczyły takich jak nasz naród dziejowych strat, krzywd i zagrożeń".

             Prof. Krystyna Rowecka - Trzebicka odczytała swoje wspomnienia, które ukazały się w "Biuletynie Informacyjnym" o mszy jaka odbyła się w kościele św. Jacka w dniu 3 czerwca 1957 roku o godz. 18.00 poświęconej pamięci  gen. Stefana Grota - Roweckiego zamordowanego 2 sierpnia 1944 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Pierwszy raz wówczas po 14 latach na plakatach pojawiło się nazwisko generała...

         Małgorzata Balasińska opowiedziała historię dworku w Zamajdanie - Olszynie usytuowanego w gminie Wiązowna, na terenie której działał silny ruch oporu przeciw hitlerowskim Niemcom, zrzeszony w strukturach Armii Krajowej. Tutaj właśnie, w tym dworku, w październiku 1939 roku gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski i gen. Stefan Grot-Rowecki tworzyli podstawy Polskiego Państwa Podziemnego i jego armii. Po wojnie dworek został sprzedany dr Roszkowskiemu. Do dworku należała także oficyna, która po wojnie była w bardzo złym stanie. Małgorzata Balasińska odkupiła ją, wyremontowała. Na budynku jest tablica pamiątkowa poświęcona pamięci gen. Michała Karaszewicz - Tokarzewskiego / 5.01.1893 - 22.05.1964/. Inicjatorką i fundatorką tablicy, która usytuowana została w miejscu, które "tworzyło" historię była Hanna Hugon-Królikowska.

      Barbara  Piotrowska - przedstawicielka Rodzin Ravensbruck opowiedziała o losach swojej rodziny i odzyskaniu po 57 latach paru rzeczy osobistych Ojca, który został zamordowany w obozie koncentracyjnym Neuengamme 8 grudnia 1944 roku. Ciocia Barbary Jadwiga Karaszewicz -Tokarzewska, stryjeczna siostra gen. Michała Karaszewicz-Tokarzewskiego była łączniczką AK między Lwowem a Warszawą. Ojciec zaś pracował na Politechnice Lwowskiej i Polskim Radio.  I to Polskie Radio przeniosło Ojca w 1939 roku ze Lwowa do Warszawy.  1 września 1939 roku miała zostać otwarta radiostacja w Wiązownie i Ojciec miał być szefem tej radiostacji. Wydarzenia wojenne potoczyły się jednak tak, że został wywieziony do obozu w Neuengamme, a Barbara wraz z mamą do obozu w Ravensbruck. Bardzo długo nic nie wiedziały o Ojcu, gdzie jest i jak zginął, dopiero po czasie dowiedziały się jaki to był obóz i że... umarł na serce! Niemcy wszystkim taki pisali...

      A teraz jak odzyskała po Ojcu parę Jego rzeczy osobistych?  Pomogła Fundacja Polsko-Niemiecka "Pojednanie". Pani Barbara napisała w 2001 roku do obozu Neuengamme - jest to teraz miejsce pamięci i dostała wiadomość, że w Arolsen przechowywane są rzeczy poobozowe. Pojechała tam szybciej niż zawiadomiło ją Ministerstwo o możliwości odbioru rzeczy i tak po 57 latach odzyskała Ojca obrączkę, sygnet i zegarek kieszonkowy...

    Najbardziej jednak wzruszające pamiątki  jakie ocalały z wojny to dwa indeksy Ojca z uczelni we Lwowie i pamiętnik pisany kiedy miał właśnie 16 lat!  Nie mówiąc o pięknym kaligraficznym piśmie to jeśli chodzi o treść jak bardzo była dojrzała, przesiąknięta w tak młodym wieku miłością do ojczyzny i świadomością jej obrony. Zachował się także plakat z podpisami Tońcia i Szczepcia z "Wesołej lwowskiej fali"...

Anna Reszuto - Przewodnicząca Środowiska „Weteranów” ŚZŻAK Okręg Warszawa, działająca w  harcerstwie Szarych Szeregów - przywołała pamięć o swoim dziadku dr Franciszku Kowalskim / 1862-1940/, bardzo znanym i lubianym lekarzu wykonującym swój zawód z wielkim poświęceniem. Leczył chorych nie tylko w Rykach gdzie mieszkał i w 1908 roku wybudował piękny dom, w którym przyjmował pacjentów, ale także jeździł bryczką do oddalonych wiosek. Działał także społecznie. Praktyki lekarskiej zaprzestał dopiero w 1935 roku z uwagi na stan zdrowia. Zachowała się o Nim wdzięczna pamięć wśród mieszkańców.

        Zofia Gordon  ze środowiska "Ruczaj" ŚZŻAK Okręg Warszawa opowiedziała o swojej fascynacji Józefem Piłsudskim, którą to fascynację przejęła od swojego Ojca, który był piłsudczykiem. Kiedy Ojciec szedł na spotkania do Belwederu zabierał ją ze sobą. Uważa, że Piłsudski był fantastyczny, kochał ludzi, z każdym porozmawiał. Pewnego razu skończyło się płaczem kiedy mały chłopiec siedząc na Jego kolanach  bawił się Jego wąsami przyciskając mu je do policzków z obu stron - też tak chciała, ale audiencja akurat już skończyła się... Pani Zofia uważa, że miłość do kraju, do Ojczyzny wynosi się z domu. O słowach Józefa Piłsudskiego, a mianowicie: " Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości"  należy
zawsze pamiętać...

            Opowiedziała także o dramacie zabójstwa Grzegorza Przemyka, jako, że mieszkała w tej samej kamienicy, byli sąsiadami. Kiedy zginął jej córka, nieżyjąca już,  wraz z przyjaciółmi protestowali przeciwko temu bestialskiemu zabójstwu młodego, zdolnego maturzysty. Została za to aresztowana i 8 miesięcy spędziła w więzieniu na Rakowieckiej. Pani Zofia do dziś pamięta Wigilię Bożego Narodzenia kiedy stała pod więzieniem i łamały się opłatkiem na odległość okna z kratami... Ją samą też spotykały szykany, uważa, że ją chciano ją otruć. Ale na szczęście udało się ją uratować...

              Ilu jest jeszcze powstańców warszawskich?  Bogna Niezielińska - Galperyn  ze Związku Powstańców Warszawskich poinformowała, że  w Związku, który reprezentuje jest ok. 950 osób, ale powstańcy są zrzeszeni jeszcze w innych związkach więc w sumie jest Ich ok. 2.500.  Niestety wiadomo, że z czasem będzie ich coraz mniej... I tutaj władze Warszawy wreszcie zaczęły myśleć o tym jak tej garstce tak bardzo już przecież wiekowych ludzi chociaż trochę jeszcze wynagrodzić tamte cierpienia i polepszyć warunki życia, dać trochę radości. Rada Warszawy przyjęła stanowisko w sprawie przyznania nagród pieniężnych w wysokości 1944 zł wypłacanych  dwa razy do roku wszystkim żyjącym uczestnikom Powstania Warszawskiego. Środki na ten cel mają być zarezerwowane w budżecie miasta na ten rok i lata następne.

                 Zakończył się konsultacje społeczne w sprawie dziennego domu wsparcia dla powstańców warszawskich, który ma powstać przy ul. Hrubieszowskiej w Warszawie. Z pierwszych zebranych przez miasto opinii kombatantów wynika, że ważne jest aby ośrodek ten stał się miejscem, w którym kombatanci będą mogli się spotykać i spędzać wspólnie czas. Budynek przy ul. Hrubieszowskiej 9 jest w sąsiedztwie Muzeum Powstania Warszawskiego, powstańcy mogliby spędzać w nim czas w ciągu dnia, zjeść smaczny obiad, otrzymać także różne porady.

             Miłym akcentem był udział w spotkaniu Bartosza Grzeszczuka z Biura Polityki Społecznej m. Warszawy, który pilnie przysłuchiwał się  wspomnieniom i który jako przedstawiciel młodego pokolenie mógł z" pierwszej ręki" usłyszeć o wojennych losach stolicy i jej bohaterów.  

                Na zakończenie spotkania ks. dr Robert Ogrodnik poinformował o  miłym wydarzeniu, a mianowicie przyznaniu pamiątkowego medalu przez Związek Powstańców Warszawskich jako wyrazu docenienia działań na rzecz środowiska powstańców w co
zaangażowana jest Fundacja Cultura Memoriae.

            Sięgając zaś do wątku romantycznego nie sposób tutaj nie odnotować opowieści ks. dr Ogrodnika o tym, iż prababka  księdza Joanna z Wulfersów  Kuczyńska korespondowała z... Kamilem Cyprianem Norwidem - jednym z naszych największych poetów epoki. Poznali się na ul. Miodowej i Poeta zadedykował  pani Joannie wiersz  "Pani na Korczewie", który
zachował się w  kopii. Wśród pamiątek rodzinnych jest także zdjęcie Norwida ...

    Niech zatem słowa Norwida zakończą spotkanie "Historii z lamusa", a mianowicie:  
"Historia jest siłą. Historię nie tylko stanowią wiarygodne zbiorowiska nagich faktów, ale i pojęcia jakie naród o swej własnej wyrabia historii".

Ewa Radomska

Spotkanie odbyło się w ramach zadania współfinansowanego przez Urząd m.st. Warszawa, Biuro Polityki Społecznej, projektu „dla Kombatanta” realizowany  przez Fundację Cultura Memoriae i Stowarzyszenie mali bracia Ubogich w partnerstwie ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Warszawa do 31 grudnia 2018 roku.

Zdjęcie: Z lamusa historii, projekt „dla Kombatanta”,  materiały organizatorów
    

Warto dodać, że Kapituła Programu Wawa Bohaterom wyróżniła obie organizacje i działania w projekcie „dla Kombatanta”   więcej na ten temat





Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.