Szansa 50 plus

Ruda Śląska i rozpoczęcie roku szkolnego

Szkoła podstawowa nr 24 im. Powstańców Śląskich w Rudzie Śląskiej i autorski projekt Marii Lorens, wicedyrektorki szkoły i wice-prezesa Stowarzyszenie "Rodzina Więźniarek Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbruck” realizowany w ramach programu "Niepodległa"

Krótka relacja o tym, jak rozpoczął się rok szkolny 2018/2019 w 100-lecie odzyskania niepodległości naszej Ojczyzny, wpisując się w założenia ministerialnego programu „Niepodległa”. Patronat nad tymi działaniami przyjął dr Andrzej Sznajder, dyrektor katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Mówi Maria Lorens:

              „3 września 2018 r., w dniu rozpoczynającym rok szkolny 2018/2019, powitała nas piękna, słoneczna pogoda, jak wtedy, we wrześniu 1939 roku... Klasy od III do VIII i III gimnazjum  ustawiły się w zespołach na boisku szkolnym. Oczekiwali na wejście do sali gimnastycznej, gdzie zwyczajowo odbywają się uroczystości rozpoczynające rok szkolny. Tym razem miało być zupełnie inaczej... Przy wejściu do budynku stanęły jakby w uroczystym szpalerze nauczycielki z biało-czerwonymi opaskami na ramieniu.  Rozległa się syrena oznajmiająca alarm przeciwlotniczy. 

Autorka projektu w kilku zdaniach nawiązała do tego, co za chwilę miało się wydarzyć. Przypomniała, że kilka pokoleń Polaków przez ponad 130  lat nie doczekało wolnej Ojczyzny, pomimo zbrojnych zrywów w powstaniach. Marzenie o wolnej Ojczyźnie spełniło się 11 listopada 1918 r. Pokolenie urodzone  w latach dwudziestych XX wieku było pierwszym pokoleniem urodzonym w wolnej Polsce po latach niewoli. To pokolenie Polaków miało być szczęśliwe, a jego los okazał się tragiczny…

           Po zespoły klasowe, wychowawcę oraz rodziców, którzy przyszli w tym dniu z dziećmi do szkoły, podchodzili harcerze. Zatrzymywano się  przy  znaku STOP oznaczonym na boisku. Oczekującym wychodził  na przeciw żołnierz  Wehrmachtu z bronią w ręku. W języku niemieckim

wydał komendę „Za mną!”. Cała grupa zeszła do piwnicy pod świetlicą szkolną. Tam przygotowany był ekran, na którym po wyświetleniu się cyfr 5,4,3,2,1 rozpoczął się trzyminutowy film dokumentalny. Widzowie zobaczyli spokojny, letni dzień 1939 r., plażę, radosne  tłumy wczasowiczów w Sopocie. Z głośników rozlegał się śpiew  „Ta ostatnia niedziela” w wykonaniu Mieczysława Fogga.  Akcja przeniosła nas do Berlina, gdzie tłumy uzbrojonego  wojska defilowały przed Adolfem Hitlerem. Obserwowaliśmy wylot eskadry  bombowców  Luftwaffe , bombardowanie Warszawy, ostrzał z morza i powietrza przyczółka  Westerplatte. Cisza.  Żołnierz Wermachtu poprowadził nas dalej. Ze schodów, które były  przed nami, Gestapowiec celując w polskiego żołnierza kampanii wrześniowej zaganiał go do  celi. Padł rozkaz, aby iść dalej. Po wąskich schodach wyszliśmy z piwnicy. W kolejnym pomieszczeniu była przygotowana wystawa: flaga III Rzeszy Niemieckiej, portret Adolfa Hitlera oraz zdjęcia z  z początków wojny.

Niemiecka funkcjonariuszka wprowadziła nas  do kolejnego pomieszczenia - szpitala polowego. Obserwowaliśmy, jak  pielęgniarki opatrywały  rannych, harcerka ewakuowała  postrzelonego harcerza. Te dwie rzeczywistości – my i aktorzy – działy się obok siebie.

Funkcjonariuszka, celując do nas, krzyczała „Schnella!’’. Przeszliśmy dalej. Kolejne pomieszczenie zostało przedzielone kotarą wzdłuż sali. Na kotarze umieszczono bramę do Auschwitz, zabudowania lagrowe, plansze ze zdjęciami  pierwszych transportów, powyżej druty kolczaste i zaplątany  biały gołąb... Przed nami na ekranie przewijał się  film dokumentalny z transportu kolejowego  poganianych do obozu ludzi, więźniami w pasiakach z wytatuowanymi numerami. Nasze milczenie przerwał rozkaz do dalszej drogi wydany w języku rosyjskim przez  czerwonoarmistę, który przejął naszą grupę. Nastąpiła szarpanina pomiędzy żołnierzem Wehrmachtu a sowieckim o polską flagę, którą w konsekwencji przedarli na pół. W tej części naszej drogi zobaczyliśmy lasek katyński, brzozowe krzyże, ustawione znicze i wizerunek Matki Bożej Katyńskiej. Z portretu patrzył na nas  Józef Stalin, zawieszona flaga radziecka.  Pod drzewami siedzieli sowieccy żołnierze i grali w karty.

Przeszliśmy  przez wąski korytarz wiodący do sali gimnastycznej. Przepychały się między nami harcerki, które ratowały polskie książki z ruin płonących budynków.  Układały je z czcią w bezpiecznym miejscu i wracały po  kolejne.

Mijały się ze sobą dwie rzeczywistości...

         Nareszcie weszliśmy do sali gimnastycznej, gdzie przywitały nas dźwięki mazurków Fryderyka Chopina. Sala była przepięknie udekorowana. Patrzyło na nas ogromne słońce, obłoki, ptaki, girlandy kolorowych kwiatów, przed nami ogromna biało-czerwona flaga udrapowana w długą suknię z twarzą  pięknej kobiety z rozwianymi włosami i wiankiem  polnych kwiatów.

Tutaj również przygotowano  ścieżkę tematyczną.  Zobaczyliśmy dokumentalny film z pierwszych dni po zakończeniu II wojny światowej: widzieliśmy żołnierza umieszczającego polską flagę na Bramie Brandenburskiej, ruiny Warszawy, powracających więźniów z obozów koncentracyjnych, radość żołnierzy i ludzi na ulicach, stawiany słup graniczny  z orłem w koronie. W ostatnim ujęciu zobaczyliśmy trybunę honorową z Józefem Stalinem i partyjnymi dygnitarzami. Na trybunie godło Polski ogołocone z korony. Na  przeciwległej ścianie stało drzewo – co prawda z korzeniami , ale bez liści i napis „ Przeszłość to korzenie, z których wyrastamy. Przyszłość, jak te liście tworzymy my sami”. Uczniowie ożywiali drzewo przyklejając  do konarów zielone liście ze swoimi imionami.

Młodzież   na ogromnym arkuszu mogła napisać, czym dla nich jest pojęcie wolności. Zapisane przez nich zdania świadczą o tym, że warto było w ten sposób zorganizować początek roku szkolnego.

Powoli do sali gimnastycznej  wchodziły pozostałe zespoły klasowe. W zadumie wysłuchaliśmy piosenek o Wojtku niedźwiedziu z niesamowitym zakończeniem „ Nigdy więcej wojny” oraz

„Noc” z płyty „ Panny wyklęte”. Autorka projektu  podsumowała całość i zaprosiła do wspólnego odśpiewania hymnu państwowego, który zabrzmiał wyjątkowo uroczyście. Poczet harcerzy złożył na ręce p. dyrektor Klaudii Rolnik flagę polską (wcześniej symbolicznie rozdartą przez okupantów).

          Przejście całej opisanej trasy trwało ok. 10 minut, a cała uroczystość podzielona na grupy po 8 zespołów klasowych nieco ponad godzinę. W niesamowity sposób osiągnęliśmy założone wstępnie cele: uczniowie lepiej rozumieli pojęcia wolność, ojczyzna, patriotyzm, są dumni, że są Polakami; są dumni ze swoich przodków, głębiej zrozumieli zawiłe, tragiczne losy pokolenia zwanego „ Kolumbowie rocznik 20”, zrozumieli pojęcia „Sztafeta pokoleń” i „ Most pamięci”; zrozumieli pojęcie wolności i pokoju jako odpowiedzialności i zadania, mądrej przyjaźni

z innymi narodami. Ponadto staraliśmy się przekazać uczniom, jak ważne jest dokonywanie wyborów, szacunek dla życia, potrzeba przyjaźni, miłości bliźniego, partnerstwa międzynarodowego"



 

 
Zdjęcia:  Dawid Markysz


             

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.