O ACTA z perspektywy pokoleniowej

Chciałbym zwrócić jedynie uwagę na dwa teksty wskazujące na lukę pokoleniową w rozumieniu internetu i działań w internecie.





O podpisaniu ACTA mówią w zasadzie wszyscy. Z racji tematu bloga nie mam zamiaru dyskutować o tym, czy warto było. Chciałbym zwrócić jedynie uwagę na dwa teksty wskazujące na lukę pokoleniową w rozumieniu internetu i działań w internecie. Być może ten brak zrozumienia odpowiada za całe zamieszanie z ratyfikacją.

Pierwszy tekst niejakiego Dzikowego, który trafnie opisuje, że sieć internetowa rządzi się własną, ale całkiem czytelną dynamiką:

Najpierw pojawia się nius. W tym przypadku był to zwykły rykoszet po zamknięciu MegaUpload. Często ma atrakcyjną i zrozumiałą dla internautów formę memu, czasem jest to tylko jakiś komentarz na portalu społecznościowym, na forum itd., który musi się najpierw odpowiednio rozrosnąć i naładować. Gwałtowność tego procesu pozwala oszacować rozwój wypadków. Dla przykładu: „komentarz usunięty przez ACTA” zebrał na FB 160k lajków w ciągu weekendu. W tym momencie rządowym pijarowcom powinna się zapalić nie czerwona lampka, ale cała dzielnica czerwonych latarni! „Intensywny” użytkownik internetu nie kliknie lajka i wróci na „plotka”, ale zacznie robić risercz. W ruch idzie Wikipedia, Google, wrzuty, fora, czaty, UTube, nagrania archiwalne związane z tematem. Dziesiątki artykułów, audycji, filmów, opinii; fora zapełniają się coraz to nowymi wnioskami, opiniami, uwagami i analizami. Zasada roju powoduje, że statystycznie MUSI pojawić się nośne hasło, którego sztab PR rządu przez rok by nie wymyślił. Tutaj w ciągu kilku godzin rodzi się „wizerunek”. Na podstawie tego wizerunku pojawiają się kolejne memy, wydarzenia itd. Większość z nich jest humorystyczna i osoby, które nie znają tej retoryki, mogą uznać, że dzieci się pośmieją i odpuszczą. Tylko że wykpiwanie i montypythonowska retoryka jest właśnie językiem, którym internauci dyskutują o rzeczach, do których mają emocjonalny stosunek.

Na tym etapie przeciętny internauta pochłonął kilkadziesiąt stron tekstu na wybrany temat i na wyrażenie swojej opinii poświęcił nierzadko cały dzień. Internauta uważa, że jego sprzeciw jest zdecydowany i OCZYWISTY.

Drugi to dzisiejszy wywiad z Alkiem Tarkowskim, wskazującego na przepaść pokoleniową między starymi (po 30-tce!!!) i młodszymi (do 30 roku życia). Obaj mówią o tym samym, czyli braku zrozumienia dla pewnych procesów wśród rządzących. Procesów, które dla młodszych pokoleń są oczywiste i zrozumiałe.

Zdaniem socjologa w Polsce wytworzyły się "dwa społeczeństwa". - Młodsze to ludzie mniej więcej do 30. roku życia, dla których dostęp do internetu jest normą. Z ludźmi powyżej 30. roku dzieje się coś dziwnego i odpadają z tego świata. Żyją jeszcze w bardzo analogowym świecie - opisywał Tarkowski. Przy czym zaznaczył: - To nie jest kwestia technologiczna. To przede wszystkim inne sposoby myślenia o komunikowaniu się, czyli o czymś najbardziej podstawowym.

W sumie temat idealny do dyskusji w ramach UTW. Oczywiście nie mówię o ACTA jako takim, ale dyskusji o komunikacji w internecie. Tym bardziej, że w przyszłości czeka nas jeszcze sporo sporów internetowych i pewnie niektóre z nich będą dotyczyły tematyki seniorskiej. W takiej sytuacji umiejętność przekazania swoich argumentów przez umowne pokolenie 60+, tak by były czytelne i zrozumiałe dla młodych internautów, jak i zrozumienie przekazu młodego pokolenia ułatwiłoby znacznie dyskusję.


dr Paweł Kubicki (przyjazneseniorom.pl) ekonomista i socjolog, adiunkt w Instytucie Gospodarstwa Społecznego SGH i członek zarządu Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. Badacz zagadnień starości i wieloletni współpracownik licznych organizacji pozarządowych działających na rzecz osób starszych.

Tekst dostępny także na: przyjazneseniorom.pl

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =