Śmierć i małe dzieci

Trudno wytłumaczyć śmierć małym dzieciom, które nie potrafią zrozumieć, czemu nagle ktoś przestaje się pojawiać w ich życiu.

Z moich rozmów wynika, że najbardziej pogodzone ze śmiercią są starsze kobiety, które zaakceptowały swoją starość. Cieszą się dniem codziennym, ale nie oczekują zbyt wiele od życia, są gotowe na pogrzeb, bliscy wiedzą w czym chcą być pochowane, mają opłacone miejsce, uzgodniony napis na grobie, itp. Ze śmiercią nie godzą się natomiast te osoby, które nie zaakceptowały swojej starości i nie zmieniły stylu życia wraz z upływem lat. Wiek jest w tym przypadku sprawą wtórną, wobec nastawienia. Śmierć jest też znacznie bardziej swojska, bliska i obecna na wsiach i w małych miasteczkach, a groźna i daleka w metropoliach.

W młodszych pokoleniach poza kilkoma znanymi mi i fundamentalistycznie podchodzącymi do swojej wiary katolikami, którzy śmierć bliskich, traktują prawie optymistycznie, jako moment połączenia się z Bogiem, jest to dosyć traumatyczne przeżycie.

W szczególności trudno wytłumaczyć śmierć małym dzieciom, które nie potrafią zrozumieć, czemu nagle ktoś przestaje się pojawiać w ich życiu. Moim zdaniem warto jednak o śmierci rozmawiać, szczególnie jeśli jest to śmierć "planowana". Oczywiście trzeba się do takiej rozmowy przygotować i nie trzeba wszystkiego mówić wprost, trudno ją jednak pominąć i udawać, że nie istnieje. Tutaj mogą przyjść z pomocą książki, np. Kiedy kiedyś, czyli Kasia, Panjan i Pangór. No i zawsze lepiej rozmawiać "przed", niż "po" i lepiej rozmawiać, niż przemilczeć temat. Dzieci i tak coś zapamiętają i przetworzą, ale wtedy tracimy nad tym kontrolę.

dr Paweł Kubicki (przyjazneseniorom.pl) ekonomista i socjolog, adiunkt w Instytucie Gospodarstwa Społecznego SGH i członek zarządu Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. Badacz zagadnień starości i wieloletni współpracownik licznych organizacji pozarządowych działających na rzecz osób starszych.
Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =