Szykujmy własną starość

Siwienie polskiego społeczeństwa spowoduje zmiany w funkcjonowaniu całego państwa, jak i poszczególnych jednostek i rodzin.

Wskaźniki demograficzne są dla Polski bezlitosne. Starzejemy się, a liczba seniorów wraz z przechodzeniem na emeryturę kolejnych roczników wyżu demograficznego będzie wzrastać.

"Siwienie" polskiego społeczeństwa spowoduje zmiany w funkcjonowaniu całego państwa, w tym przede wszystkim rynku pracy i systemu zabezpieczenia społecznego, jak i poszczególnych jednostek i rodzin. Od decyzji politycznych i działań na rzecz starzejącego się społeczeństwa zależy, czy zmiany demograficzne wywołają demograficzne tsunami niszczące obecny system społeczno-gospodarczy, czy tylko go zmodyfikują. Czy osoby starsze będą rozpatrywane w kategorii problemów i rosnących kosztów oraz nieuchronnego międzypokoleniowego konfliktu, czy też jako potencjał, który można sensownie wykorzystać.

Kwestia ta nabiera tym większego znaczenia, że po okresie polityki "ciepłej wody z kranu", do której do niedawna lubił się odwoływać premier Donald Tusk i która w przypadku wyzwań demograficznych się nie sprawdziła, w exposé premier zapowiedział wydłużenie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67. roku życia. Pomysł ten, co wykazały chociażby wyniki najnowszego badania zaprezentowanego przez "Gazetę", jest odrzucany przez zdecydowaną większość społeczeństwa.

By ta zmiana miała szanse realizacji, potrzebna jest nam nie tyle polityka na rzecz aktywności osób starszych, ile całościowa polityka na rzecz aktywnego starzenia się. Polityka odwołująca się do całego życia jednostki, a nie bezpośrednio do okresu starości, nakierowana nie tylko na osoby starsze, ale także, a może przede wszystkim, na młode pokolenia. Zaryzykuję brutalne stwierdzenie, że seniorzy w ramach tej polityki są nawet elementem mniej istotnym od młodszych grup wiekowych, głównie dlatego, że znaczna część efektów najważniejszych reform nie będzie dotyczyła osób starszych, czy wręcz ich nie dożyją.

Nie stać nas na prowadzenie głównie polityki interwencyjnej reagującej na bieżące problemy. Kluczem powinna być polityka antycypacyjna, wyprzedzająca pewne zjawiska. Musimy zrobić wszystko, by osoby starsze, które mają pracę , przedwcześnie jej nie traciły. Jak dowodzą wyniki badań moich koleżanek - dr Anny Ruzik i dr Igi Magdy z SGH - mają niewielkie szanse na jej powtórne znalezienie, a znaczna część kobiet powyżej 55. roku użycia ulega trwałej dezaktywizacji zawodowej.

Pomaganie tu i teraz bezrobotnym powyżej 55. roku życia jest wprawdzie ważne, ale jednocześnie znacznie kosztowniejsze, niż odpowiednie wsparcie dla wciąż mających pracę 45-50-latków, a jeszcze bardziej efektywne jest zaplanowanie ścieżki kariery i podnoszenie kwalifikacji przez obecnych trzydziestopięciolatków.

Nie poprawimy znacząco stanu zdrowia sześćdziesięciolatków, którzy nie dbali o siebie całe życie, choć i tak powinniśmy zrobić wszystko, by jak najdłużej byli zdrowi i samodzielni. Nie ma droższej metody poprawiania stanu zdrowia populacji starszych pracowników, niż leczenie ludzi już chorych. Liczy się profilaktyka zdrowia, i to zaczynając od opieki pielęgniarskiej i badań przesiewowych na wczesnych etapach życia.

Co oczywiście nie oznacza wstrzymania wsparcia skierowanego na rzecz obecnych seniorów, bo nawet działania, które z pozoru nakierowane są tylko na osoby starsze, w systemie naczyń połączonych, jakim jest społeczeństwo, są korzystne dla bardzo wielu grup.

Przykładem jest reforma systemu usług opiekuńczych dla osób z ograniczoną samodzielnością, która pomogłaby zarówno osobom starszym, ich dzieciom pełniącym rolę opiekunów, ale także niepełnosprawnym wnukom, które otrzymując odpowiednie wsparcie na wczesnych etapach życia, miałyby większe szanse na samodzielność.

Profesjonalna opieka geriatryczna i rozwiązania wspierające samodzielność osób starszych w miejscu zamieszkania to mniejsze obciążenie kosztami opieki budżetów rodzinnych, samorządowych i budżetu  państwa. Miasta przyjazne osobom starszym to także miasta przyjazne niepełnosprawnym i rodzicom z dziećmi.

Polski nie stać, by marnować ogromny kapitał ludzki i społeczny osób starszych, ale jednocześnie to robimy, przypominając sobie o starości, głównie w kontekście wsparcia starych i chorych, czyli wtedy, gdy wsparcie kosztuje najwięcej. Nie stać nas jako kraju, by nawet jedna trzecia naszego życia była okresem schyłku i oczekiwania na śmierć. By tego uniknąć, musimy działać z wyprzedzeniem.

To obecnym trzydziesto-, czterdziestolatkom powinno zależeć, by rząd wziął się do wprowadzania systemowych rozwiązań. Bo to my bylibyśmy największymi beneficjentami reform, szykując sobie swoją własną starość. Bo to my zaraz będziemy opiekować się starszymi rodzicami, w zasadzie bez żadnego sensownego wsparcia ze strony instytucji publicznych. Bo to my będziemy żyć z ogromnym deficytem w ramach systemu emerytalno-rentowego. To my tu i teraz zmagamy się z brakiem odpowiedniego zaplecza pozwalającego godzić obowiązki rodzinne i zawodowe.

Oczywiście wdrożenie i późniejsza ewaluacja takiej strategii nie jest sprawą prostą. Wymaga koordynacji działań pomiędzy resortami, w tym przede wszystkim ministerstwem Zdrowia, Pracy i Polityki Społecznej oraz Finansów. Niezbędna jest także współpraca międzysektorowa. Jednak bez dialogu z pracodawcami i związkami zawodowymi, samorządami, sektorem pozarządowym, mediami oraz bez debaty społecznej co do celów i priorytetów nie ma szans na przeprowadzenie całościowych reform.

Nie oznacza to, że mamy zakręcać kurek z ciepłą wodą. Wręcz przeciwnie! Chodzi o takie zaplanowanie remontu, by nie łatać na bieżąco przecieków, ale wymienić cały system ogrzewania na nowszy, bardziej efektywny i ekonomiczny bez robienia totalnej demolki, tym bardziej że latach 2015-20 starzenie się polskiego społeczeństwa ulegnie przyspieszeniu, a deficyt systemu emerytalno-rentowego zacznie zagrażać wypłacalności.

Tekst oryginalnie ukazał się na stronach Gazety Wyborczej

dr Paweł Kubicki (przyjazneseniorom.pl) ekonomista i socjolog, adiunkt w Instytucie Gospodarstwa Społecznego SGH i członek zarządu Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. Badacz zagadnień starości i wieloletni współpracownik licznych organizacji pozarządowych działających na rzecz osób starszych.

Tekst dostępny także na: przyjazneseniorom.pl
Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =