Dramatyczne pytanie Sępicy: JAK WIERZYĆ?

Jak żyć, zapytał obywatel swego premiera i stało się ono pytaniem roku. W Polsce funkcjonuje też inne dramatyczne pytanie: Jak wierzyć?


Zaczęło się od powieszenia krzyża w Sejmie. Po kryjomu, nocą.

Potem nastąpiła plaga poświęcania. Wszystkiego, najlepiej w obecności telewizji. Rozlało się po Polsce poświęcanie mostów, budynków, samochodów, motocykli, sklepów. Woda święcona lała się litrami, jak płyn przeciw pluskwom. Szastano imieniem Pańskim jak super- ubezpieczeniową polisą.  A przykazanie „nie używaj imienia Boskiego nadaremnie”?

Potem było wieszanie krzyży. Powszechne. W jednej ze spółdzielni mieszkaniowych zobaczyłam rozwrzeszczane kobiety. Urzędniczka i petentka darły się na siebie tuż pod znakiem cierpiącego Chrystusa. Spadło na mnie straszliwe pytanie: Jezu, na co Ci przyszło? Gdzie jeszcze Cię powieszą?! Urzędniczka odpyskowała: My tu pracujemy, my decydujemy!

Potem był wawelski pochówek, Krakowskie Przedmieście, walka o krzyże.

Potem przyszła walka z in vitro, z Nergalem, wreszcie zakaz dla księdza Bonieckiego.

Ci, którzy zostali obdarzeni łaską wiary – nie mają problemu. Nie mają potrzeby pytać ani analizować. Wierzą, jak wierzyli ich rodzice i dziadkowie – genetycznie i bezwarunkowo.  Ci, którzy nie otrzymali łaski wiary i jej nie potrzebują – także  nie mają kłopotu. Są też tacy, którzy wierzą, ale nie praktykują. Wierzą wybiórczo lub poza  świadomym wyborem. Tacy się nie przejmują.

I są jeszcze ci, którzy poszukują. Od zarania ludzkości, we wszystkich religiach świata.

W Polsce nie mają szans. Bo jak znaleźć Sacrum,  gdy Kościół używa go głównie w roli profanum? Gdy z furią gromi z ambon politycznych przeciwników lub z histerią obwołuje  szatanem szeregowego piosenkarza? Gdy zamyka usta jednemu z najmądrzejszych księży? Gdy  głównym znakiem Sacrum staje się walka z erotyką?  I gdy jednocześnie następuje demaskacja ukrywanych przez lata gorszących grzechów?  I pogoń za kasą?

Jak uwierzyć w Boskiego Ducha, w Boskie Dobro, w Boską Miłość, gdy z ambon padają groźby ekskomuniki? Gdy  krzyż staje się podmiotem gorszących  przetargów? Gdy panoszy się pieniądz, a hierarchowie rządzą zakazami? Gdzie tu miejsce na Sacrum? Sprofanowane, schodzi w lud do poziomu pospolitego narzędzia.

Pewna pani o znanym nazwisku zrobiła katolicki pochówek mężowi, który był zdeklarowanym ateistą. Na - jak powiedziała „wszelki wypadek…”


Elżbieta Kisielewska
foto: Alicja Kozłowska


PS. Krystyna Janda po aferze z ks. Adamem Bonieckim publicznie oświadczyła, że występuje z Kościoła. To powinno być dla Kościoła ostrzeżenie. Janda jest ikoną sukcesu w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu. Ludzie kochają ją i jako wspaniałą aktorkę i jako prawego człowieka, i jako nowoczesną menedżerkę. Jej gest może być dla Kościoła równie groźny jak casus Palikota.

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =