- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Sępica
- » Sępica amsterdamska (3)
Przeczytaj także…
Sępica amsterdamska (3)

A w ogóle zastanawiam się, czy spotkałam w Amsterdamie ludzi, których mogłabym określić mianem staruszka/staruszki?
VONDELPARK, park-marzenie. Onegdaj hippisowski, dzisiaj oferuje relaks wszystkim amsterdamczykom. Na wielkich, świetnie utrzymanych trawnikach leżą sobie ludzie. Uczą się, opalają, czytają, gadają. Albo robią piknik. Albo śpią, Albo się migdalą. Albo grają plastikowymi dyskami. Dużo kobiet w ciąży.
Na licznych ścieżkach do chodzenia - biegacze w wieku do lat 100, często z pomiarowymi aparacikami.
Stoją ławki, ale generalnie puste. Odpoczywa rowerzysta, ktoś czyta, ale, o dziwo, nie widać żadnych staruszków. I żadna staruszka nie karmi gołębi pokruszonym chlebem. Gołębi, wraz z ich ohydnymi odchodami, po prostu w parku nie ma.
Dla rowerów, hulajnog i wrotek jest szeroki asfalt. I tu właśnie widzę swoich rówieśników. Kobiety i mężczyzn z siwymi włosami, na rowerach, często z wnukami, siedzącymi w kontenerkach pomiędzy przednimi kołami.
W Vondelparku mnóstwo jest najróżniejszych drzew, trochę krzewów, niewiele kwiatów. Tylko w jednym miejscu napotykam wielki krąg wspaniałych różanych rabatów. Za to co rusz woda – a to wijąca się rzeczka, a to wodne oczko. Tu sadzawka z wysokimi trawami, tam fontanna, a dalej staw. Wiadomo, woda wspaniale relaksuje człowiecze ciało oraz ducha też.
Nikt tu sobie w niczym nie przeszkadza. Kręgi dla dzieci, place zabaw z piaskownicami i dziecięce place rowerowe mają osobne miejsca.
Żadnych śmieci, a dużo śmietniczek. Oraz żadnej psiej kupy. Ani psa. Czyżby miały zakaz wstępu? Ależ wręcz odwrotnie. Jest dla nich wydzielony specjalny psi trawnik, gdzie psiaki harcują, aż miło popatrzeć. Psiarze rzucają swym pupilom piłki za pomocą specjalnego przyrządu, osadzonego na długim, czerwonym, elastycznym kiju. Chwytają nim piłkę z ziemi bez schylania się. Pewnie to najnowszy gadżet, wymyślony dla oszczędności kręgosłupów. No i wszyscy zaopatrzeni są w ostro czerwone torebki, najczęściej zawiązane, bo zapełnione już wiadomą psią zawartością.
Żadnych reklam, żadnej mechanicznej muzyki, żadnej stoiskowej gastronomii. Jest kilka niewielkich kawiarni i koncerty na żywo.
Lekki gwar słychać tuż przy Muzeum Kinematografii, miejscu ulubionym przez młodych ludzi. Ale generalnie jest nieomal cicho, rzec można: sielsko-anielsko. Nikt nie krzyczy, nie słychać głośnych śmiechów ani gwałtownych dyskusji. Ktoś podśpiewuje, ktoś mu towarzyszy na gitarze, ale skromnie, dyskretnie. Nie widzę policjanta, nie widzę regulaminu, nikt nikogo nie pilnuje. Widzę ludzi na luzie, zajętych sobą, uśmiechniętych…
Myślę, że to raj dla 50+. A w ogóle zastanawiam się, czy spotkałam w Amsterdamie ludzi, których mogłabym określić mianem staruszka/staruszki? Wielu siwowłosych to turyści, co widać po mapach. Tutejsi zaś, bez map, wyglądają tak rześko, że samo pytanie o wiek wydaje się bezsensowne. Gremialnie widoczni są na rowerach. Bardzo wiekowa pani przemieszcza się rowerowym taxi. Zaś inna, sprzedawczyni w artystycznej galerii w dzielnicy Jordan ubrana jest tak niekonwencjonalnie, że pozazdrościć jej może niejedna młódka.
Starsi zapewne cieszą się tu powietrzem z minimalną ilością spalin. Oraz spokojem nocnym, w którym nie występują ryki motocyklistów. I pojazdami, ułatwiającymi im poruszanie się po mieście. Wprawdzie nie mają zniżek do muzeów, ale całoroczna karta muzealna dla wszystkich znakomicie ten brak rekompensuje.
Lecz widzę dla 50+ przeszkodę tak drastyczną, że aż mną wstrząsa. Jak oni wchodzą na te swoje schody?! Mnie po tych stromiznach i skrętach niosła wakacyjna radość. Ale oni tak muszą cały rok! Horror, sępie piórko, prawdziwy horror.

Elżbieta Kisielewska
foto: Alicja Kozłowska
PS. Sępica wakacyjna nie zatraca sępich skłonności. Dlaczego Park Mokotowski nie mógłby być jak Vondelpark? Dlaczego sielski pomysł wodnego oczka Rajkowskiej zaowocował zabetonowanym placem? Dlaczego pasaż Wiecha jest trumiennie zimny? Dlaczego turysta w Warszawie nie ma gdzie przysiąść? Dlaczego tolerowane jest paskudzenie trawników chlebem dla gołębi? Dlaczego u nich wyłącznie pięknie, a u nas tak często bywa fuj?
