Sępica i zbrzydzony facet

Totalnie rozśmieszył mnie facet, który nad wyraz sugestywnie opluł damską pierś, karmiącą niemowlaka w miejscu publicznym.

Wysokie Obcasy z 23 maja doniosły, że galeria, która organizuje wystawy na stacjach metra odrzuciła zdjęcia karmiących matek z konkursu Fundacji, która propaguje karmienie piersią. W kolejnych numerach rozpętała się dyskusja… A w niej totalnie rozśmieszył mnie facet, który nad wyraz sugestywnie opluł damską pierś, karmiącą niemowlaka w miejscu publicznym.

Nazwał ten obraz „obrzydliwym”.

Śmiałam się do takiego rozpuku, że śmiech przekształcił mi się w morderczą żyłę, naprawdę! Ta żyła tak pulsowała i tak piłowała mi mózg, że eksplodowałam.

Facet! Nie będę cię przekonywać za pomocą malarzy czy pisarzy, nie będę molestować żadną metaforą. Bo z damską piersią masz tylko jedno, jedyne skojarzenie. Wiem, wiem. Takiemu jak ty zupełnie to wystarczy. Bozia nie dała ci w mózgu miejsca na inne skojarzenia. Nie dała i już.

Ale zamknij na chwilę swe samcze oczęta, i zobacz siebie jako ślicznego, tłuściutkiego bobaska, którego mamunia włożyła do wózeczka. I zasuwa z tym wózeczkiem po mieście: żeby kupić pieluchy, odebrać buty od szewca, przynieść ziemniaki. Zapieprza z wywieszonym językiem, z wózkiem coraz cięższym, z nogami coraz bardziej bolącymi. Szybko, bo w domu czeka gotowanie obiadu…

A ty, dorodny bobasku, leżysz sobie leniwie. Trochę pośpisz, trochę pomachasz rączkami i nóżkami. Aż tu nagle, ni stąd ni zowąd - napada cię głód. Coraz większy! Naprzód popiskujesz, potem zaczynasz wrzeszczeć. I wrzeszczysz coraz głośniej.

Ale twoja mamusia znajduje się w miejscu, gdzie nie ma odosobnionej ławeczki, zakrytego miejsca, możliwości dania Ci w japkę piersiaczka z wyżywieniem twym. Nie ma i już!

Lecz ty tego nie rozumiesz. Wrzeszczysz coraz dosadniej. Nie jak słodki niemowlaczek, ale jak bachor przebrzydły, jak monstrum czerwone jakieś, rozdarte w poprzek.

Bo brzuszek twój śliczny, okrąglutki, gdy nienażarty jest, skręca się z bólu jak zmięta szmata w pralce. Bo różowe policzki twe, gdy nienażarte, wyginają się w ohydny grymas, jak u starego małpiszona. Bo gębusia twa rozkoszna, gdy nienażarta, bezpardonowo ryczy: żreć!

I nie wiesz, że te piersiaczki, które wkrótce tak ci się spodobają w celach przyjemnościowych, teraz płaczą z bezsilności. Że ci pomóc nie mogą, choć tak by chciały. Ale wara im od pokazywania się! Bo miejsce publiczne jest! I Twoja mamusia, bezradna, bliska płaczu, szamoce się, na gwałt lecieć chce, szukać chce…..

A tu starucha, lat 67, tak jej podpowiada: A nie leć ty głupia, zmęczona, nigdzie, bo zaraz padniesz na trotuar jak nieżywa! Niech sobie wyje! Niech mu się kiszki skręcają! Niech czerwienieje jak smok jaki! Ty wiesz, co on ci za niedługo powie? On ci powie, że karmienie jego nienażartego brzucha w miejscu publicznym twoimi piersiaczkami OBRZYDLIWE jest! OBRZYDLIWE! – słyszysz to?!

Niech sobie za to teraz, gnojek jeden, obrzydliwie pogłoduje. Niech wyje z głodu, dopóki za dwie godziny nie zatachasz się z tym wózkiem do domu, po dziurach, po krawężnikach, po schodach. Niech mu się piersiaczek śni, ale niech go NIE DOSTANIE! Należy mu się. Może odszczeka….

 

 Elżbieta Kisielewska

 

 

  foto: Alicja Kozłowska

  ilustracja: Macierzyństwo - Stanisław Wyspiański (Wikipedia)

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =