ElKis/Sępica

Sępica powyborcza

Kampanii wyborczej szybko zaczęła towarzyszyć ostra świadomość, że obowiązujące „kwoty” absolutnie nie wystarczą. Więc, jak widzicie, nie możemy jeszcze zwijać barykad.  

Na JEDENASTOOSOBOWEJ liście wybranych posłów PO są CZTERY kobiety, na SZEŚCIOOSOBOWEJ liście PiS jest JEDNA kobieta, na DWUOSOBOWEJ liście Ruchu Palikota jest JEDNA kobieta, na JEDNOOSOBOWEJ liście SLD kobiety nie ma. Więc, jak widzicie, nie możemy jeszcze zwijać barykad.

Uff, mamy to za sobą! Udało się nie stoczyć w otchłań! 

To pierwsze wybory, w których głosowanie było nie tylko poparciem określonej partii, określonej osoby, ale i określonej płci, dotychczas reprezentowanej w naszym Sejmie w ilościach kompromitująco śladowych.

Kampanii wyborczej nie towarzyszyły już głosy zatroskanych obywateli (obywatelek zresztą też), że kobiety wcale nie chcą, że trzeba będzie robić łapanki, namawiać teściowe… itp. Te argumenty już zdechły śmiercią naturalną, są całkowicie passe.

Ale kampanii wyborczej szybko zaczęła towarzyszyć ostra świadomość, że obowiązujące „kwoty” absolutnie nie wystarczą. Bo miejsca na listach wyborczych przyznawane kobietom przez partyjnych liderów – a wszyscy są rodzaju męskiego – to w ogromnej większości miejsca dalekie, niebiorące. Więc, aby w następnych wyborach uniknąć tej podłej manipulacji, musimy za wszelką cenę, wszystkimi siłami wywalczyć suwak, czyli przemienność miejsc na listach.

Wtorkowa Gazeta Stołeczna doniosła, że Na JEDENASTOOSOBOWEJ liście wybranych posłów PO są CZTERY kobiety, na SZEŚCIOOSOBOWEJ liście PiS jest JEDNA kobieta, na DWUOSOBOWEJ liście Ruchu Palikota jest JEDNA kobieta, na JEDNOOSOBOWEJ liście SLD kobiety nie ma.

Więc, jak widzicie - nie możemy jeszcze zwijać barykad. Jak tylko Kongres Kobiet ogłosi mobilizację w sprawie suwaka, wszystkie sępico-podobne powinny stanąć do podpisu jak jeden – tfu! – jak jedna żona.

Pozostaje jeszcze argument przeciwników parytetu, który sępico-podobnym spać po nocach nie daje. Pamiętacie, jak martwili się, że, skoro ma być nas tak wiele, to czy będziemy dorastać do ogólnego (wysokiego, jak należy się domyślać) poziomu parlamentarzystów rodzaju męskiego? Czy nie będą to, broń boże, jedynie paprotki? Te z panicznej łapanki, oczywiście…

Aby ich troskliwy niepokój uciszyć, warto byśmy mówiły na głos, z obecności których posłanek w Sejmie jesteśmy zadowolone, a które nie spełniają naszych oczekiwań. Bo w kolejnych wyborach, już z suwakiem, nasza odpowiedzialność za wybrane kobiety będzie jeszcze większa.

Mam satysfakcję, że do Sejmu weszła moja kandydatka Wanda Nowicka, od wielu lat zasłużona dla kobiecego ruchu. Weszła z raczkującej listy Ruchu Palikota, a jej wyborcy – zapewne w większości wyborczynie – oddały policzek, jaki dostała od pomiatającego jej miejscem na liście szefa SLD. Dostał jednoznaczny sygnał, że marny i głupi z niego szef, co się ostatecznie potwierdziło na całej linii.

Odczuwam radość, że na liście znalazła się Małgorzata Kidawa- Błońska, rzeczowa, profesjonalna, o wielkiej osobistej kulturze wiceszefowa Klubu PO.

Cieszę się z ponownego wejścia do Senatu kobiety nie byle jakiej, ze znakomitą kariera zawodową, jaką jest Barbara Borys-Damięcka, ale przyznać muszę, że dotąd nie było mi dane zauważyć jej parlamentarnej aktywności.

Mam żal, że do Sejmu nie weszła Katarzyna Piekarska. Choć nie po drodze mi z jej partią, uważam ją za doświadczoną, kompetentną i rzetelną. Gest, jaki wykonała wobec partyjnego kolegi, oddając mu miejsce na liście, okazał się okrutny w skutkach. Więc skrzeczę sępio i donośnie: bądźcie ostrożne! Nadmiar kobiecej szlachetności najczęściej obraca się przeciwko nam! I sępio drwię: a który to partyjny kolega ustąpiłby miejsca na wyborczej liście swojej koleżance?

Jestem dumna z wyborców krakowskich, że do Sejmu weszła Anna Grodzka, założycielka fundacji Trans-Fuzja. Wierzę, że jej doświadczenie życiowe i społeczne to dobry materiał do wykorzystania w tym właśnie miejscu.

I na koniec – zupełnie mi nie żal, że nie będzie reprezentować naszej płci posłanka Nelly Rokita. Sądzę, że jej niebanalny talent komediowy powinien być wykorzystany na scenie bardziej rozrywkowej.

Elżbieta Kisielewska

foto: Alicja Kozłowska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • ejm 12/10/2011, 10:39

    Dla sprawiedliwosci dziejowej spiesze doniesc,ze w Zabrzu na liscie SLD to wlasnie kobieta byla na pierwszym miejscu listy!