- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Sępica
- » SĘPICA u Beaty Baradziej (2)
Przeczytaj także…
SĘPICA u Beaty Baradziej (2)

Holandia, zwłaszcza duże miasta, jest multiculti, i fajnie, że jest tu taka różnorodność. Polska jest koszmarnie monoetniczna.
BEATA BARADZIEJ mieszka w Amsterdamie od 14 lat. Skończyła tu studia i pracuje jako psycholożka z emigrantami pierwszej i drugiej generacji. Feministka i wegetarianka. Wraz z organizacją „Kobiety na falach”, promującą na świecie legalną i bezpieczną aborcję, była na statku- klinice, który w roku 2003 przypłynął do Polski.
Porozmawiajmy o relacjach międzyludzkich. Więzi rodzinne są w Holandii bardzo słabe. Wzajemne odwiedziny zdarzają się jedynie parę razy w roku. Ale w rodzinach tureckich i marokańskich są bardzo silne.
A jakie są relacje międzypokoleniowe? Młodzi często są wychowani bezstresowo i chyba przesadnie egalitarnie. Oczekują szacunku dla siebie - zdecydowanie!) – ale niespecjalnie mają go dla starszych czy w ogóle dla kogokolwiek. Niestety, bardzo odczuwalny jest brak norm grzecznościowych. Kindersztuba to pojecie tu raczej nieznane. Wepchną się zawsze przed ciebie do metra czy tramwaju, a jak na ciebie nadepną, to potrafią jeszcze nawrzeszczeć albo i mocniej przydeptać. Chamstwo dotyczy również pokolenia 40-latkow, starsze jest normalniejsze.
Co z opieką nad starszymi? Zwalona jest na państwo. Ale wśród mniejszości tureckiej i marokańskiej jest inaczej.
Religia? Dzieli grupy społeczne, nie pokolenia. Partie chrześcijańskie były nastawione prospołecznie i sprzyjały imigrantom. Teraz zdecydowanie przesuwają się na prawo.
A jeśli starsi mają odmienne zdanie? Wiek i autorytet to tutaj dwie różne rzeczy. Starsi dla młodzieży nie są ani wyrocznią, ani autorytetem. Autorytetów się tu za bardzo nie uznaje, rządzi mniemanologia stosowana: moje zdanie moim jedynym bogiem.
Czy wyróżniają ich odmienne style życia? Holendrzy są bardzo tolerancyjni. Jest cala grupa „starszej młodzieży”, do 50 lat, która ma w nosie, że jest starsza i robi to, na co ma ochotę, zdecydowanie częściej niż w Polsce. W ramach tego samego środowiska różnice wieku nie są szczególnie ważne. Młodsze pokolenie w porównaniu ze starszym to często konsumpcja i konserwa. Mrożek miał rację: Tango jak nic.
A miejsca wypoczynku to terytoria oddzielne? Nie, tu wszyscy szwendają się w podobnych miejscach. Owszem, jest podział na dyskoteki dla małolatów i te, gdzie bawią sie wszyscy. Ale kluby seniorów często działają przy osiedlowych domach kultury, dokąd przychodzą ludzie w różnym wieku. Poza tym senior holenderski to inny senior niż polski. Dużo częściej cieszy się aktywnym życiem.
Czy tak samo poddają się modom, trendom i nowinkom? Starsi nie przejmują się i robią co chcą; w końcu nie po to kiedyś byli buntownikami, żeby teraz dać się zepchnąć do lamusa zblazowanym małolatom.
Jak wyglądają objawy wzajemnych niechęci? Młodość nikomu nie przeszkadza, a starość niekoniecznie sie liczy. No, chyba że ta przy dużej kasie. Istotniejsze są inne antagonizmy. Marokańczykom zdarza sie napadać fizycznie na gejów; jeden z imamów popisał się koszmarnie homofobicznymi kazaniami. Część Holendrów-autochtonów poczytuje sobie za honor wypowiedzenie posłuszeństwa tzw. poprawności politycznej i stosuje wulgarne wyzwiska wobec Marokańczyków (‘”ruchacze kozłów”). Theo van Gogh dostał za to nożem w plecy. Teraz popisuje sie Wilders, czołowy populista holenderski, na autorytet którego powoływał się Breivik. Napięcie rośnie coraz bardziej. Dostaje się także Polakom, bo Holendrzy poczuli sie zagrożeni nową falą imigrantów. Populiści zbijają kapitał na tych lękach i wzniecają go wypowiedziami, że Polacy odbierają Holendrom pracę, a Marokańczycy i Turcy, korzystając z zasiłków, ogałacają budżet państwa.
A traktowanie związków homo, narkotyków i prostytucji? Ze sprawą homo mają problemy głównie radykalni muzułmanie, z narkotykami mieszkańcy rejonów przygranicznych, gdzie zwala sie tłuszcza z Francji, Belgii lub Niemiec, żeby się naćpać. Zaś prostytucja nie stanowi problemu, choć onegdaj próbowano ograniczyć liczbę okien z czerwonymi lampami.
Podziały przebiegają głównie wzdłuż linii etnicznych. Tzw. Nowi Holendrzy to znaturalizowane grupy tureckie, marokańskie, antyliańskie i inne. Druga generacja imigrantów, urodzona w Holandii, jest hybrydą Wschodu i Zachodu, we wszystkich możliwych odcieniach. Problemem poważnym są młodzi Marokańczycy, a także Surinamczycy i Antyliańczycy, którzy szybciej od rodziców się adaptują, uczą języka i stają się od nich bardziej kompetentni. Rodzice tracą autorytet, co prowadzi do konfliktów, przejawiających się agresją na ulicy.
W kulturach islamskich podziały wiekowe są bardziej widoczne ze względu na tradycyjną rolę hierarchii - społecznej, rodzinnej i wiekowej. Problemem społecznym jest różnorodność kulturowa, kryzys i nasilający się konserwatyzm, neoliberalizm i ksenofobia. Która w Polsce kwitnie od 20 lat.
Jak to wszystko ma się do relacji polskich? Dobre pytanie. Holandia, zwłaszcza duże miasta, jest multiculti, i fajnie, że jest tu taka różnorodność. Polska jest koszmarnie monoetniczna. Polacy zawsze potraktują „Ruska” jak „underdoga”, ciemny kolor skory to „asfalt”. Zawsze muszą mieć kogoś do oplucia. Starsi Holendrzy są dużo bardziej wyzwoleni niż większość Polaków w średnim i młodszym wieku. Mają tradycję radykalnych buntów, jak okupowanie Amsterdamu przez ich własny ruch alternatywny w latach 60. To bardzo fajne pokolenie, któremu małolaty do pięt nie dorastają, bo nie mają tej świadomości społecznej i pary, jaką mieli w młodości ich starsi koledzy. Jest tu dużo większa tolerancja, jeśli chodzi o różne style życia: razem, osobno, razem ale osobno, tej samej płci, różnej płci, z dziećmi lub bez dzieci. Każdy ma swoje hobby, swoje podwórko i swój rower. Obecne pokolenie 50+ zrobiło w tym kraju rewolucję obyczajową, pociągniętą przez 35-40-latków w latach 80-90. Małolaty to przy nich szczawie, które w dodatku nie zdają sobie sprawy, ile swobody i praw zostało dla nich przez to pokolenia wywalczonych.

Zapisała: Elżbieta Kisielewska
foto: Alicja Kozłowska
Do ilustracji artykułu wykorzystano zabawny auto-rysunek autorstwa Beaty Baradziej, a w centrum zdjęcie bohaterki wywiadu.
