Sępica: Moi mężczyźni na Kongres Kobiet

Złamanie tego wszechobecnego i permanentnego poczucia wyższości mężczyzn w naszym kraju to właśnie ta DUŻA SPRAWA dla Kongresu Kobiet.

 

 

Liczę na Kongres Kobiet. Jestem wściekle, po sępiemu, zainteresowana, by był jak najgłośniejszy, by jak najszerszym echem odbił się po całym kraju.

 

Ma załatwić jedną DUŻĄ sprawę, bez której nie da się załatwić tysięcy spraw małych oraz miliona tych najmniejszych, od których moja kobieca, ludzka, do cholery, duma, deptana jest jak bura suka. Patrz niżej.

1.Wchodze do tramwaju, obok pani starsza ode mnie wchodzi trochę wolniej. Drzwi zamykają się tuż za nią. Idzie do przodu wagonu. I stamtąd rozlega się głośny, SUROWY głos motorniczego. Facet, młodszy od niej o ok. 20 lat tonem dyrektora więzienia UPOMINA ją na cały tramwaj, że „wchodzi się szybko, a nie byle jak”. Starsza pani czuje się winna, milczy. Kiedy, również na cały tramwaj, mówię: z tego co wiem, płacą panu za prowadzenie tramwaju, a nie za dyrygowanie starszymi od siebie kobietami – jest zdziwiony: o co pani chodzi?! On nie wie. On CZUJE SIĘ UPRAWNIONY do głośnego, publicznego opierdalania starszej kobiety

Nie skaczę mu do grdyki, choć w głowie buzuje mi z poniżenia.

2. Przechodzę z psem przez wjazd na parking, do swego samochodu, w ręku mam książkę. W ciągu sekundy zza łuku wjeżdża z impetem piękny, wypasiony samochód. Pięć centymetrów przed nami z piskiem hamuje. Modnie ubrany kierowca lat ok. 30 rzuca w naszym kierunku bluzg wprawdzie bez niecenzuralnych słów, ale w tonacji pełnej tak totalnej pogardy, jak gdyby to nie kobieta i pies, ale gówno cuchnące zmusiło go do hamowania. Gówno, które „czyta książkę i tarasuje wjazd!”.

Nie skaczę mu do grdyki, choć z jego bezczelnego kłamstwa krew uderza mi do głowy.

3. Jestem w Gazeta Cafe na spotkaniu z Więckiewiczem. Opowiada o pracy nad filmem Koterskiego „Baby są jakieś inne”. Jest profesjonalny i wiarygodny. Mimo że pada cytat: Więckiewicz jest jedyny – za cholerę nie da się znaleźć powodu, dla którego na ekranie nie można z niego spuścić wzroku. Nic z gwiazdorstwa, z celebryty, nawiedzonego artysty, genialnego kuglarza itepe, nie ma też żadnej szansy na podbechtanie jego ego. No i ten prowokacyjny brak urody lub chociażby wdzięku! Pozostaje tylko jedno wytłumaczenie: jakieś, sępie piórko, talent, najczystszej wody! Zapytany, o czym rozmawiają dwaj bohaterowie Koterskiego, jadący przez cały film w samochodzie, odpowiada: o… babach.

A zapytany, co myśli o charakterze tych rozmów, mówi, że jest nimi przerażony. Przerażony – powtarza.

Na sali zapada cisza i wiemy, że to nie będzie kolejna polska komedia romantyczna. To będzie chyba o tym - myślę - jak polscy mężczyźni postrzegają/traktują polskie kobiety. No wiecie, te matki polki, te opiekunki domowego ogniska, te w tych ślubnych koronkach przed ołtarzem, te z siatami na ulicy, te blondynki, te, co im się usta nie zamykają, może też te brzydactwa feministki, te prostytutki co to ich zgwałcić nie można, te lesbijki, co to warto popatrzeć, i wreszcie te panie, co zbyt wolno wchodzą do tramwaju oraz tarasują młodym biznesmenom wjazd na parking.

To może być o tym – myślę - dlaczego tak często mam ochotę skoczyć facetowi do grdyki.

Złamanie tego wszechobecnego i permanentnego poczucia wyższości mężczyzn w naszym kraju to właśnie ta DUŻA SPRAWA dla Kongresu Kobiet.

SUWAK czyli przemienność męskich i damskich nazwisk na listach wyborczych powinien sprawić, że panowie pojmą, iż pomiatanie nami jest passe. Że era patriarchatu dobiega końca. Że zbliża się nieuchronnie era partnerstwa, współpracy. Także w rządzeniu krajem. NASZYM krajem.

 

  Elżbieta Kisielewska 

 foto: Alicja Kozłowska

PS. Oczywiście, Kongres Kobiet nie załatwi suwaka z dnia na dzień. Ale tylko on MA SZANSĘ o to zawalczyć.

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =