Sępica: na banki pazur się jeży

A nasza bohaterka ma zero szans na kredyt. Jest za stara, niech spada!

 

To małe piwo, że nie pozwalają sikać w swoich zakamuflowanych na zapleczu sikalniach! Także, niebezpiecznie często, zamiast pomagać – dołują. Szczególnie tych 50+.

 

 

 

Co z tego, że jest to ewidentna dyskryminacja?

Co z tego, że naruszają konstytucyjną zasadę równości?

Co z tego, że uwłaczają godności nas, osób 50+?

Co z tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich „wielokrotnie wyrażał swoje zaniepokojenie”?

Wszyscy wiemy, jak często banki – zamiast doradzać – bałamucą. Wiemy, jak często naciągają nas na inwestycje niekorzystne. Wiemy, jak potrafią namawiać, omijając istotną informację, że należy liczyć się z możliwością straty. Wiemy, jak potrafią dawać kredyty lekkomyślnie, nie badając sytuacji klienta. Jak wciskają je emerytom, kusząc wysokimi zyskami, a nic ich nie obchodzi, czy przypadkiem nie jest to kredyt kolejny. A gdy klient zabrnie w ślepy zaułek – zero litości, zero pomocy, bezwzględna egzekucja. Nawet wobec tych 50+.

Pokolenie to, wychowane w komunie, nie zna się na regułach gry rynkowej – bo niby kiedy miało się tego nauczyć i kto miał je nauczyć? Ideologia systemu, w którym wyrośliśmy, była zbyt wzniosła, by pielęgnować w nas dbałość o osobisty, własny, jednostkowy interes.

Bankowcy, wiecie, jak was postrzegamy, my, którzy jesteśmy w wieku waszych matek i ojców, waszych babć i dziadków? Więc widzimy was jako ludzi bez poczucia przyzwoitości, tych, którzy wykorzystują naszą naiwność, nasze braki i luki w nowoczesnej wiedzy.

Widzimy was jako dzicz, kapitalistyczną dzicz. Jak zimnych drani bez emocji, bez empatii, z pyskiem rozdartym chciwością na jeden jedyny żer: na kasę.

Gorzej! Widzimy was nie tylko jako bezdusznych, ale – co równie kompromitujące – jako głupców.

Bo z drugiej strony - nie dajecie pieniędzy, którymi rządzicie, w zupełnie niewytłumaczalnych racjonalnie przypadkach. Nie dajecie i już!

Oto konkret: Kobieta 50 plus od trzech miesięcy szuka kredytu, niewielkiego zresztą. NIE DOSTAJE GO, od kolejnych….. banków.

Nic to, że od 20 lat nieustająco jest aktywna zawodowo, w swojej własnej firmie.

Nic to, że kredytu potrzebuje na modernizację budynku firmy, którą od wielu lat prowadzi

Nic to, że przez wiele lat potrafiła zbudować ją i poprowadzić z niewielkich firmowych dochodów, posiłkując się jedynie debetowymi i odnawialnym limitami na firmowym koncie.

Nic to, że te limity przez 20 lat są regularnie, w całości, bez żadnych zakłóceń, spłacane. Nikt tego nawet nie chce sprawdzić, nikt nawet o to nie pyta.

Nic to, że nie ma żadnych opóźnień w ZUS i w Urzędzie Skarbowym.

Nic to, że nie ma już dzieci na utrzymaniu i żadnych innych zobowiązań.

Wszystko, co w normalnej, obiektywnej ocenie przemawia za jej uczciwością, rzetelnością, umiejętnością zarządzania finansami, jednym słowem za jej wiarygodnością – w ocenie banków świadczy przeciw niej! Bo „limity jej debetowych i odnawialnych kredytów wydają się nazbyt wysokie w stosunku do jej dochodów”.

Zapewne kradnie, co? Od dwudziestu lat, co? Najpewniej – okrada banki, czyż nie? A może, co równie zdrożne, zarabia na rogu Poznańskiej?

Więc niech sobie Rzecznik Praw Obywatelskich „wielokrotnie wyraża swoje zaniepokojenie”, że banki dyskredytują osoby 50 +. Banki mają to w dupie.

A nasza bohaterka ma zero szans na kredyt. Jest za stara, niech spada!

Z tej bezradności wypada wam życzyć tylko jednego: żebyście, sępie piórko, na starość musieli wziąć kredyt!

Elżbieta Kisielewska

       

 

  foto: Alicja Kozłowska

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =