Sępica: przed Kongresem Kobiet

A gdzież to, Szanowne Polskie Kobiety, wasza Główna Reprezentantka?

Osoba godna waszego najwyższego zaufania, waszej największej sympatii, waszego najszerszego poparcia? Wasza Przywódczyni?

Za dziesięć dni Kongres Kobiet. Trzeci. Walka o parytet spowodowała, że zaistniał na scenie politycznej, i nie ma takiej siły, która by go z niej zmiotła. I która by parytetową skałę z biegiem czasu i kolejnych kropli nie wydrążyła do końca. Więc już spokojnie można w publiczną babską przestrzeń wrzucić wyzywające pytanie:

A gdzież to, Szanowne Polskie Kobiety, wasza Główna Reprezentantka? Osoba godna waszego najwyższego zaufania, waszej największej sympatii, waszego najszerszego poparcia? Wasza Przywódczyni, kandydatka na Prezydentkę?

Czy wy, znane w Europie nie tylko z urody, nie tylko z gościnności, ale także z tego, że potraficie licznie i skutecznie tworzyć firmy, nie macie świadomości, że najwyższa już pora uprzytomnić sobie, że bez TAKIEJ OSOBY jesteśmy bezosobowa masą? I że, by być silne w walce o społeczną pozycję, musimy obdarować swoją siłą tę jedną, konkretną, która miałaby szansę stanąć naprzeciwko takich panów jak Tusk czy Komorowski?

Skąd to zawołanie? Bo z przerażeniem widzę apolityczność polskich kobiet en masse. Gary, faceci i dzieci w całości wypełniają życie większości z nich. A ich zainteresowania to działki, seriale i tabloidy. Gdy poznaję nową kobitkę, sprawdzam, czy znane jest jej jakiekolwiek nazwisko związane z Kongresem.

Nie zna żadnego moja młodziutka fryzjerka z kolorowymi paznokietkami, która przybyła do stolicy z małego miasteczka. Ani pani objuczona torbami w galerii handlowej, gdzie zbierano podpisy pod parytetami. Ani właścicielka wypasionej willi, krążąca pomiędzy sanatoriami. Jedną „interesują inne sprawy” drugiej „ jakoś się nie zdarzyło ” zerknąć w gazetę, co to czyta ją mąż, inna „brzydzi się polityką”. Kolejna od słowa feminizm odżegnuje się jak diabeł od święconej wody.

Wiem, niezbędna jest praca od podstaw. Ale trwa lata.

A dzisiaj ten zwycięża, kto jest szybszy. Więc może by sposobem, na skróty? Przez gary się nie da, przez facetów też nie, w serialu zagrać strach, ale czerwonym dywanem tabloidowym – why not?

Kongresy pokazały, że trzy kobiety przekonują nas w stopniu największym. Alfabetycznie: Henryka Bochniarz, Agnieszka Graff i Magdalena Środa. Razem tworzą wspaniały trójkąt, TRZY KONGRESOWE GRACJE, DAMSKICH TENORÓW TRZECH.

Moja faworytką jest Magda Środa. Profesorka Magdalena Środa. Która tak wspaniale potrafi wytłumaczyć, o co chodzi w tym całym feminizmie. Która potrafi rozpalić do czerwoności Salę Kongresową. Która jest wykształcona, mądra i kontaktowa.

I marzę o znalezieniu jakiejś rozwiązłej ploty, lub choćby rozkosznego skandaliku, aby spowodować rzucenie Magdy Ś. na okładkę tabloidu. Aby moja znajoma fryzjerka, pani z galerii handlowej i właścicielka wilii oraz wszystkie kobiety, które dotąd „nie miały okazji”, d o s t a ł y  s z a n s ę dowiedzieć się o jej istnieniu, poznania jej. Może wyniknie z tego coś więcej?

Więc ja, dla której Profesorka Magda Ś. jest najbardziej nowoczesną Polką - Profesorką, ostrzę pazury z góry do dołu i z powrotem, z nadzieją na wymyślenie stosownego pretekstu dla któregoś krwawego lub wyuzdanego tabloidu.

Elżbieta Kisielewska 

 

foto: Alicja Kozłowska

PS. Na przykład: Magda Środa jako lunatyczka, ubrana tylko w inkunabuły! Albo: Magda Środa pokonuje Rabczewską Dodę w konkursie na wysokość IQ! Albo: Magda Środa w wyścigu na szpilkach z Moniką Olejnik!

Kto wymyśli coś lepszego?

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =