Styl 50 plus
Dyskryminacja językowa
Skoro poprawna polszczyzna sprawia nam tyle problemów, to tym bardziej powinniśmy się powstrzymać od celowego popełniania błędów.
Jadąc pociągiem IC Warszawa – Kraków do mojej dziewczyny, przeczytałem uważnie dwa magazyny: „Newsweek” i „Wprost”. Dużo miejsca poświecono tam temu, iż mówienie poprawną polszczyzną jest formą dyskryminacji.
Chodzi o to, że niektóre słowa mają tylko formę męską. My zaś mamy używać zawsze dwóch form – żeńskiej i męskiej, nawet jeśli jest to sprzeczne z zaleceniami rady językowej. Tak więc: profesor – profesorka (w sensie wykładowczyni, a nie nauczycielka), sędzia – sędzina (w sensie kobieta sędzia, a nie żona sędziego), minister – ministra (w sensie kobieta minister, nie dopełniacz od słowa minister). Samo „pani profesor” nie wystarczy.
No cóż, w świecie, w którym żyjemy, język polski jest łamany nagminnie. Powszechne jest złe używanie słów. Mam tutaj na myśli chociażby obciachowe „bynajmniej” , czy obsesyjnie źle używaną „alternatywę” (chyba nawet sam kiedyś źle użyłem tego słowa w jakimś artykule). Nieraz mylimy odmiany wyrazów. Nawet zdarza się nam używać słów, które nie istnieją (np. „rozumią”). Być może i w tej publikacji jest jakiś błąd (za co z góry przepraszam). Skoro poprawna polszczyzna sprawia nam tyle problemów, to tym bardziej powinniśmy się powstrzymać od celowego popełniania błędów.
Przyjmijmy jednak, że walka z seksizmem jest ważniejsza niż poprawność językowa. Wówczas można zaakceptować te „profesorki”. Tyle że jeśli chcemy być konsekwentni, to musimy również zwalczać językową dyskryminację mężczyzn. Jest wiele ważnych słów, które maja formę tylko żeńską. Jest ta stolica, lecz nie ma tego „stolic”. Jest ta Warszawa, lecz nie ma tego „Warsza”. Jest ta ojczyzna, lecz nie ma tego „matczyna”. Jest ta Polska, lecz nie ma tego „Polsk”. Jest ta (ponoć kiedyś było ten) planeta, lecz nie ma tego „planety”. Jest ta ziemia, lecz nie ma tego „ziemienia”. Cóż to za dyskryminacja językowa, że nie mogę powiedzieć: Moim stolicem jest Warsz. Moim matczynem jest Polsk. Moim planetem jest Ziemieniań.
Wszystkie najważniejsze słowa mają tylko formę żeńską! Feministki, czemu jesteście wobec tego bierne?
Marek Adam Grabowski
Tekst dostępny także na: artelis.pl











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
kama 02/04/2012, 21:26
Tez jestem zdania ze wymyslanie na sile jezykowych potworkow w imie wydumanej idei jest zupelnie bez sensu i odbiera slowom powage. Pani minister,czy pani adwokat brzmi o wiele lepiej,powazniej i dostojniej,niz ministerka czy adwokatka. I mam nadzieje,ze jednak sie finalnie obronia te formy,jak juz przeroczy sie histeryczna fala powszechnej feminizacji wszystkiego,co na drzewo nie ucieka...;)