Jak osiągnąć sukces?
Nie poddawajmy się, walczmy o swoje marzenia - to na dziś przesłanie od Redakcji kobieta50plus.pl dla wszystkich dojrzałych kobiet, dzielnych, wspaniałych, kreatywnych a tłamszonych przez otoczenie. Bo nawet jak kobieta 50 plus odniesie sukces to …
Czytam i czytam, to tu, to tam i....nie wiem, czy zazdroszczę. I nie wiem, czego. Nic nie wiem, ale to mnie nie dziwi, bo najczęściej tak mam. Gdy nie wiem - to powinnam siedzieć cicho (dlaczego jak "mysz pod miotłą" też nie wiem). Nie mogę nie mówić, już tak mam. To chorobliwe, wystarczy "mały" impulsik - a ja wyskakuje i popiskuję. Impulsem było zdanie: "Nie sztuka napisać książkę, nawet super dobrze, prawdziwa sztuka to gdzieś ten test upchnąć i sprzedawać...". Piszczę: Dziękuję, już wiem, co to jest prawdziwa sztuka. Już wiem, że świetnie pisać - pisać każdy może. Dziękuję, to najbardziej budujące słowa, jakie usłyszałam, bo jak każdy - to i ja.
Jaka ja byłam niedoinformowana (czytaj: głupia). Trzymałam wszystkie swoje "świetnie napisane książki" w szufladzie i pukając się w głowę, recytowałam na głos: "Samochwała w kącie stała i wciąż tak opowiadała. Zdolna jestem niesłychanie...". Na pukanie powinien być odzew, przynajmniej, gdy za drzwiami, do których pukamy, ktoś jest. Trudno, żeby (w mojej) głowie ktoś był. Odpowiadała mi martwa cisza, która świdrowała w uszach. Jednoznacznie, ale używając maksimum pytań, wykrzykników i jedną, jedyną kropkę. I już wiedziałam, co mam zrobić. Zamknąć szufladę na klucz i iść pisać „Kod emocji”. Napisałam. Chowając do szuflady mało nie upadłam, bo „coś tam coś tam” (pewnie „Jesienny Koktajl”) zakręciło mi w głowie. Nie upadłam, ale coraz większe zamroczenie powodowały słyszane „duszne” słowa: „Chciałbym odebrać prawo (tu jakieś rozszerzająco- zawężone określenie) wielu osobom, nie tylko kobietom” i usiadłam, słysząc: „Nie jestem magikiem, nie znam się na cebuli” i po chwili „Gdyby w wodzie były ryby, to by wędkowanie było bez sensu”. Wolno siadałam, szybko się zerwałam i krzycząc na cały głos: „Nie chcem, ale muszem” pobiegłam wprost do komputera. I było mi „Tak dobrze, że aż źle”. Po godzinie pliki z tekstami falowo eterowo, czy jakoś tak, znalazły się tam, gdzie ich miejsce. Dziś już wiem, że dokonałam połowę prawdziwej sztuki. „Sztu” – upchnęłam w poczcie wydawców. Wiem też, że z drugiej połowy narazie tylko „k” dostałam, ale i tak się cieszę, że nie wszyscy wymownie milczeli: „Spierd….”. Nie miałam już wyjścia, musiałam „Rozsypać wspomnienia”, by z końcem tego roku odkryć i udostępnić swoje odkrycie „Pułapkę Nowego Roku”.
Dziś już nie dam sobie wmówić, że „białe jest bielsze” a dobrym, mniejsze zło. Dlatego popełniłam „Przewrotność dobra”. Przewrotności nikt przewrotnie nie chce. Aż strach się domyślać, dlaczego? Wolę nie wiedzieć. Ale mam prawo wyboru, więc wybrałam sobie „do wiedzenia” te słowa:„Wiedziałem, kiedy przyjść, odejdę w porę, a Wasz problem to to, że nawet jeszcze nie zacząłem” i powtarzam je sobie. I fruwam w marzeniach. I cieszę się wszystkim. I wierzę w to - bo chcę. Gdy chcę – to muszę. Gdy muszę to – nie mam wyjścia. I już.
Jolanta Kwiatkowska
Więcej utworów można przeczytać na blogu autorki www.jolantakwiatkowska.pl
Foto: Migaweczka, uczestniczka Forumkobieta50plus.pl











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.