Męska koszula i kartka
Tym razem była to niewielka kartka zapisana ładnym wyraźnym pismem. W języku angielskim! Przyjrzałam się, odczytałam – lista zakupów. Jakaś ręka zapisała, że planuje kupić ser, cukier, fasolkę, kiełbaski. Takie tam spożywcze zakupy, tyle że w jakimś odległym miejscu i czasie.
Koszula pochodziła ze sklepu z używaną odzieżą. Przebyła trzy tysiące kilometrów, poddawana przeglądowi, praniu i innym działaniom bliżej mi nieznanym. Z listą zakupów! Opowiada o minionej chwili jakiegoś angielskojęzycznego obywatela UK. Osobisty odcisk ręki. Jak na ceglanym murze sprzed wielu lat, a nawet wieków. Czasem przewodnicy turystyczni wskazują te zamazane, zacierane przez czas drobne ślady ludzkiej działalności – dłoń, palec, ślady obróbki kamienia, drewna. Nowoczesna „gliniana tabliczka” ze śladami innego życia, innego czasu i przestrzeni, innej kultury. No w ogóle inności, bo jeżdżą pod prąd, na śniadanie jedzą cynaderki i mają specyficzne poczucie humoru. A teraz mogę dotknąć kawałka innej rzeczywistości. To zastanawiające. A przecież wciąż dotykamy wytworów ludzkiej ręki, które nie wywołują w nas chęci zastanowienia. Skąd napłynęła właśnie w tym momencie do mnie? Poruszyła moje myśli, chyba też uczucia. Jakieś tęsknoty za dalekimi światami? Odmiennymi od naszego, znanego, oswojonego, może trochę nudnego. A może zadziwienie, że coś tak nietrwałego przebyło daleką drogę i przetrwało? Pojawiły się różne myśli. Kim jest autor zapisu? Co robi? Jaki ma zawód? A jakie zawody i sukcesy są jej/jego udziałem?
Wyraźne, okrągłe, duże litery sugerują pewność siebie, otwartość. Staranne pismo, kartka zapisana w całości, odstępy między wierszami równe, a więc zwraca uwagę na formę, może esteta, może pedant. Można powiedzieć – schludny człowiek, niezależnie od płci.
Kiełbaski na liście, więc nie jest wegetarianinem/wegetarianką. Ilość artykułów wskazuje na singla, a sposób zapisu, że kartka była dla autora – żadnych miar wielkości. Gdy piszę listę zakupów dla mojego męża, muszę koniecznie oznaczyć każdą miarę. Pojęcie „trochę” jest zbyt mało precyzyjne, zaraz dzwoni z pytaniem, „a ile to trochę? i westchnieniem „ach, te kobiety”. Nawet 30 dag może okazać się nie dość ścisłe. Trzydzieści deko wędliny może bowiem oznaczać równie dobrze trzy razy po trzydzieści deko, bo wybierze trzy różne rodzaje szynki. A cóż dopiero bez podania wagi, czy ilości sztuk?!
A więc mężczyzna, sam dla siebie sporządził listę zakupów, aby niczego nie zapomnieć. Podejmuje na miejscu decyzję, co do ilości produktów. Uporządkowany facet. Koszula w dobrym stylu, staranne krawiectwo, naturalna tkanina. Ceni formę, esteta.
Część zapisu uległa zniszczeniu. Chyba jeszcze płyn do płukania o zapachu pomarańczowym. Więc może to kobieta? Ale z drugiej strony, pomarańczowy to nie różany, więc autor może być mężczyzną. Poza tym wiele się zmieniło od czasów obowiązkowo lawendowej wody toaletowej dla mojego ojca.
Czuję się jak angielski gentleman z dziewiętnastego wieku, który zbierał drobne fakty i dedukował. Nazywał się Sherlock Holmes. On to robił bezbłędnie, od razu weryfikował swoje hipotezy. Ja nie mogę, ale nie szkodzi. Po cóż wyobraźnia!?
Jakież to cudowne i zadziwiające – czas i przestrzeń. I w nią wpisane ludzkie życie, czy może wyraźniej - życie pojedynczego i konkretnego człowieka.
Tak, teraz wiem, co porusza mnie w tej zapisanej na niewielkiej kartce liście zakupów. To jej bardzo osobisty charakter. Zapis malutkiego kawałka czyjegoś życia, zapis chwili, która przeminęła a jednak trwa. Nasze życie składa się z wielu takich wydawałoby się nieważnych kawałków „puzzli”. Czy jednak układanka byłaby pełna, gdyby ich zabrakło?
Ceńmy każdą chwilę, kochanie 50 plus.
pozdrawiam.
teza











Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
babciajadzienka 15/11/2013, 16:10
bardzo ladne :)