Styl 50 plus

Odnalezienie siebie

Odnalezienie siebie Kiedyś oglądałam z dziećmi dobranocki. Było ich wiele przez lata. A ta właśnie historyjka utkwiła mi szczególnie w pamięci. Opowiem ją. Żył sobie pewien brunatny miś. Był dzieckiem, miał przyjaciół, którymi były różne zwierzątka, pies, kura, królik. Lubił się z nimi bawić.

Pewnego dnia podczas zabawy spadło na niego wiadro z białą farbą. Biel zalała go od czubka głowy po pięty. Koledzy bawiący się z nim zaczęli przyglądać mu się z uwagą. ”- Misiu, ty nie jesteś misiem brunatnym, jesteś misiem białym, twoje miejsca jest na Północy, tam gdzie mieszkają inne białe misie.”- mówili do niego. Początkowo nie rozumiał swojej przemiany, czuł się wciąż tym samym misiem. Po pewnym czasie, gdy po raz kolejny usłyszał, że nie jest już brunatny, a biały, że jego miejsce jest gdzie indziej, zdecydował się udać w podróż na Północ. W tym celu wrócił do domu. Poinformował swoją mamę, że teraz jest misiem białym, więc musi wyruszyć tam, gdzie mieszkają inne białe misie. Mamusia popatrzyła na synka uważnie, chwilę pomilczała i powiedziała: „Skoro masz zamiar udać się w tak daleką podróż, powinieneś się wykąpać”. Zgodził się z tym stwierdzeniem. Wykąpał się. „-Mamusiu, teraz już wyruszam ”- zakomunikował. Mamusia odpowiedziała: „Misiu, na Północy jest zimno, może założyłbyś czapeczkę”. Ponownie zgodził się, wziął czapkę i stanął przed lustrem. Spojrzał. I wykrzyknął radośnie „- Mamusiu, znów jestem brunatnym misiem, nie muszę nigdzie wędrować!”.

Jaka myśl pojawia się w głowie rodziców, dziadków, gdy obejrzy taką historyjkę? Ja pomyślałam, że bardzo ważne jest rozumienie potrzeb dziecka, poznanie ich, zostawienie przestrzeni dla dziecka na podejmowanie decyzji. Podobała mi się mamusia, która stworzyła swojemu dziecku możliwość odnalezienia siebie poprzez własną aktywność. Piękne jest to, że nie machnęła ze zniecierpliwieniem/śmiechem/lekceważeniem ręką, nie powiedziała, że mówi głupstwa i wystarczy umyć się. Mamusia była uważna, podążyła za swoim dzieckiem. Bo kim tak naprawdę są rodzice, kim jest matka dla dziecka, a kim ojciec? Zapewne każdy znajdzie swoją odpowiedź, wiele odpowiedzi na temat roli rodziców w życiu dziecka. Rola zmienia się, kim innym jesteśmy dla maluszka, kim innym dla nastolatka, a jeszcze inaczej widzą naszą rolę dorosłe dzieci.

Rodzi się pytanie, czy te role coś łączy. Wiele. Mnie podoba się myśl, że łączy niezwykle ważny aspekt, a mianowicie – zawsze możemy być przewodnikami dla swoich dzieci. Motyw życia jako drogi, wędrówki, poszukiwania, odkrywania jest znany i wciąż trafia do nas. Jakim trzeba być rodzicem, aby zostać przewodnikiem dla swojego dziecka? W każdym czasie naszego życia. Są rodzice, którzy mają intuicję wychowawczą. Inni wzorują się na metodach, które poznali w domu rodzinnym. Wiem, że są wśród nas tacy, którzy poszukują odpowiedzi na pytanie, jak być dobrym rodzicem, babcią/dziadkiem.

Żyjemy w coraz mniej uporządkowanym świecie, sami bywamy zagubieni, doświadczamy trudnych sytuacji. Zastanawiamy się, czym kierować się w wychowywaniu dzieci. Mamy plany wobec nich. Wszyscy, na ogół, kierują się dobrem dziecka, tak jak je pojmują. Wydaje się, że dobrze znają swoje dziecko i wiedzą, jakich emocji doświadcza, czego potrzebuje i oczekuje. Czy jednak na pewno?

Szczególną rolę w efektywnym rodzicielstwie pełni doskonalenie umiejętności komunikacji, rozumienia reakcji i zachowań własnych oraz dzieci, radzenia sobie w konfliktach. Podstawą jest świadomość siebie, dbałość o własny rozwój w kierunku nazywania i wyrażania uczuć, potrzeb, próśb, wdzięczności.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wielu z nas zostało wychowanych w tradycji zaprzeczania uczuciom. Na ogół nie uświadamiamy sobie sprawy, że tak mało wiemy o swoich emocjach, że często je tłumimy, nie rozpoznajemy ich w sobie. Nieświadomie więc, w tych samych schematach wychowujemy własne dzieci. Zapewne nie raz zetknęliście się Państwo ze stwierdzeniem: ”Nie płacz!” w sytuacji, gdy było wam smutno. Albo „Daj mi spokój, jestem zmęczony.”, gdy radość rozpierała i koniecznie chcieliście się nią podzielić z rodzicami. Rodzą się pytania, wiele pytań... Co zrobić, aby nasze dziecko mogło swobodnie wyrażać swoje uczucia, nauczyło się też szacunku dla uczuć innych osób? Coraz częściej mówi się o pokoleniu nastolatków, które nie umieją nazywać uczucia, nie są świadome uczuć, których doświadczają. Nazywa się to zjawisko aleksytymią. Ma ono daleko idące skutki w życiu osobistym, społecznym, zawodowym.

Starajmy się być jak najlepszymi przewodnikami dla naszych dzieci. Zachęcam rodziców małych dzieci do udziału w szkoleniu „Świadomi rodzice-szczęśliwe dzieci”.

teza

Informacje szczegółowe Ośrodek Mediacji i Dialogu 0609 537 807 lub 600 434 926

www.patrimonium.com.pl

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.