Polka miejska, Polka wiejska (1)

Ciepłe niedzielne przedpołudnie. Na bazarze ruch i gwar zaczyna się już przed 6:00.

Pierwsi klienci pojawią się po 7:00, gdy skończy się msza w pobliskim kościele. Wszystko musi być wówczas gotowe. Kupić tu można wszystko; ubrania, od bielizny po suknie balową, torebki, kapelusze, buty i biżuterię. Dom można wyposażyć w meble oraz sprzęt RTV-AGD. Kobiety znajdą dla siebie kosmetyki, panowie narzędzia lub części samochodowe. Można napić się kawy, herbaty z obwoźnego wózka, zjeść watę cukrową lub kiełbasę z rusztu. Sprzedawcami są tu tak różni ludzie, jak różne towary można kupić. Młodzi i starzy, wykształceni i nie, kobiety, mężczyźni, Polacy, Rosjanie, Chińczycy. Pośród nich w całym tym zgiełku i huku pracuje pani Genowefa Kwiatkowska.

Od urodzenia tylko Gienia i Gienia…

57- letnia pani Genowefa, pracę na rynku „wyssała z mlekiem matki”. Jej rodzice sprzedawali na wiejskich targach owoce, warzywa, jaja z własnego gospodarstwa. Szybko nauczyła się liczyć. W wieku siedmiu lat sama sprzedawała towary w okresie wakacji.
- Jestem jedynaczką. Od urodzenia słyszałam ciągle tylko Gienia przynieś to… i Gienia zrób tamto. Byłam jedyna, to nie miał kto pomóc matce w kuchni, przy krowach, na gospodarstwie. Czasem ojcu też się przydałam. Jak naprawiał płot, to nieraz gwoździe biłam.
Tak było dopóty, dopóki do sąsiadki Kwiatkowskich nie zaczęła przyjeżdżać wnuczka z Rzeszowa.
- Ach… jaka ona była piękna, jakie miała stroje. Zapragnęłam być taka jak ona.

Ze wsi do miasta

Z Katarzyną się zaprzyjaźniła. Szybko stały się nierozłączne. Kiedy Gienia kończyła szkołę podstawową, zapragnęła uczyć się dalej w Rzeszowie, w szkole z internatem. Rodzice nie chcieli się zgodzić. Martwili się o to, kto im pomoże w gospodarstwie i że sama nie da sobie rady w mieście.
- Udało mi się przekonać matkę, a ona już miała swoje sposoby, żeby ojciec się zgodził. No i we wrześniu przeniosłam się ze wsi do miasta. Uczyłam się dość dobrze, nigdy żadnej dwójki nie miałam. Byłam bardzo ambitna i pracowita.
Z Kaśką drogi się rozeszły. Chodziły do różnych szkół, więc wakacyjna przyjaźń nie przetrwała.
- Ja, poza tym, patrząc z perspektywy czasu, zachłysnęłam się tym miastem i chyba zadzierałam za bardzo nosa. Myślałam, że Pana Boga za nogi złapałam, że udało mi się wyrwać z tej naszej wsi.
Lata w liceum szybko minęły. Zbliżała się nieuchronnie matura i czas powrotu do rodzinnego domu. Gienia nie chciała wracać, była już „miastowa”. Poszła na studia.
- Do domu przyjeżdżałam raz w miesiącu albo rzadziej. Jak sobie dziś przypomnę, jak moja matkowina starała się, żeby mi niczego nie brakowało, to jest mi głupio przed samą sobą, że tak mało mnie było w domu. Dziś postąpiłabym inaczej.

Mąż nr 1

- Na studiach poznałam Janka. Wysoki, przystojny brunet. Wszystkie panny się w nim kochały. Pamiętam jak mieliśmy zabawę choinkową i on do mnie podszedł. Poprosił o taniec. Ja tylko spąsowiałam. Tańczyliśmy w milczeniu, bo ja wstydziłam się odezwać. Dziś to się nikogo nie wstydzę i z każdym będę gadać.
To był początek wielkiej miłości. Pobrali się w następne lato. Pierwszy rok małżeństwa Gienia wspomina bardzo ciepło i porównuje do życia w bajce. Była niezwykle dumna, że Jan wybrał właśnie ją. Nosił na rękach, zabierał na wycieczki, przedstawiał znajomym jako najwspanialszą kobietę na świecie. Cieszyła się, że ma męża z miasta. Dopiero kiedy zaszła w ciążę zaczęło się psuć.
- Mieszkaliśmy w akademiku, w malutkim pokoju małżeńskim. Jasiek był bardzo rozrywkowy. Ja źle znosiłam ciążę, do tego miałam przecież naukę. Nie dotrzymałam mu kroku. Kiedy urodziłam Anię było jeszcze gorzej. Nie pomagał mi, znikał na całe dnie. W końcu przyszedł do mnie i powiedział, że się pomylił. Rozstaliśmy się.

(część 2)

Agata Papiernik

 

 

Agata Papiernik. 26-letnia absolwentka Socjologii, sercem - Krakowianka, ciałem - Rzeszowianka, marząca o tym aby jej teksty były rozchwytywane jak książki Grocholi i... występie w Tańcu z Gwiazdami przed 40-stką ;)

 

 

Od Redakcji:
Reportaż pt. Polka miejska, Polka wiejska został wyróżniony w konkursie 'Polka Pięćdziesiątka'. Autorce serdecznie gratulujemy!

 Refleksje na temat wyników konkursu

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =