Styl 50 plus

Rozmowa z Heleną Kreowską

Od zawsze, od najwcześniejszego dzieciństwa wiedziałam, że moje miejsce na ziemi to.... cała Ziemia.
kobieta50plus.pl  rozmawia z Heleną Kreowska (z d. Jakubowska-Drzewiecka), kobietą kreatywną zmieniającą siebie i świat wokół, wspaniałą osobą o niezależnych poglądach, wielu niezwykłych pasjach i talentach, architektem krajobrazu, dziennikarką radiową prowadzącą Twoje Radio dla Polonii w Kanadzie i jedyną polską terapeutką holistycznej Metody Tragera, nieznanej w Polsce terapii psychosomatycznym masażem i ruchem.

kobieta50plus.pl: Zajmujesz się tyloma tak różnymi dziedzinami, każda z nich to jakby oddzielny obszar, temat. Można powiedzieć inna „bajka”. Właściwie od zawsze szukając i doskonaląc siebie kreowałaś też rzeczywistość wokół inspirując innych. Warto powiedzieć, że mało która z nas przeprowadzała się tyle razy - Twoje życie to jakby jedna nieustanna droga, niezliczone przeprowadzki: Złotów, Toruń, Warszawa, Szwecja, pałac w Indiach,  tyrolski domek w Salzburgu, zamek pod Wiedniem, paryska mansarda,  w końcu kanadyjski dom z bali w London, Ontario, i znów pałac, ale w  Detroit w USA.. Jak to się stało, że odniosłaś sukces? A czym teraz, w tym momencie życia, jest dla Ciebie sukces?

Helena Kreowska: Tak, mam takie wrażenie, ze nieustannie się przeprowadzam i jest to bardzo ciekawe wyzwanie. Od zawsze, od najwcześniejszego dzieciństwa wiedziałam, że moje miejsce na ziemi to.... cała Ziemia. Przez dom moich rodziców ciągle przewijali się artyści, pisarze i aktorzy z rożnych krajów, i te rozmowy zasłyszane o całym świecie, i muzyka, która była w domu, wtedy w socjalizmie zakazana, np. jazz i rock and roll, wszystko to bardzo mnie ciekawiło i „internacjonalizowało” Angielskiego uczyłam się nie tylko po to, aby zrozumieć piosenki The Beatels, ale żeby poznawać świat, a potem tak to się przydało.

Gdziekolwiek mieszkam, czy też przebywam przejazdem, turystycznie, w swoim domu czy też domu znajomych, to wszędzie czuję się jak u siebie. Lubię bardzo różnorodność, obserwacje i bogate doznania przy spotykaniu ciekawych ludzi: a dla mnie każdy człowiek jest ciekawy, każdy ma swoją historię, i swoje unikalne odczucia, i mądrość zdobytą dla siebie, która może się dzielić. Tymczasowe zamieszkiwanie w wielu rożnych miastach i krajach wzbogaciło mnie ogromną  empiryczną wiedzą o różnorodności ludzi i ich kultur, ale też zobaczyłam, jak bardzo wszyscy jesteśmy podobni.  Przekonałam się w sposób namacalny, później już jako terapeuta, ze milioner z Michigan i żebrak z Bombaju, kierowca z Chicago i polski kombatant z Toronto, sprzątaczka z Wiednia i rolnik meksykański, gej ze Słowacji, tybetański mnich  i student z Japonii... że oni wszyscy chcą tego samego: spokojnego życia, miłości i akceptacji.  Wszyscy mają te same lęki i marzenia, wszyscy kochają uśmiech dziecka, i wszyscy chcą być szczęśliwi. Tylko nie wszyscy wierzą, że to możliwe. A najtrudniej osiągnąć szczęście jest... ludziom zamożnym i bogatym. Naprawdę.

A jak to jest z tym sukcesem?  Przede wszystkim dla mnie sukcesem może być wiele rożnych rzeczy w życiu, a za największy mój sukces uważam urodzenie mojego syna Eneasza i nacieszenie się jego obecnością i jego sukcesami. To przynosi mi nadal wiele satysfakcji. Cala reszta to drobnostki, jak ozdobna skórka pomarańczowa na makowcu. 

Co to znaczy ze odniosłam sukces?

 Po prostu zawsze umiem zauważyć piękno życia, piękno otaczającego nas świata, kolory, zapachy, dźwięki, kształty i poprzez mówienie i pisanie o tym, co mnie zachwyca, inspiruje innych. Umiem nachylić się nad zmurszałym, omszonym pniem i zauważyć tajemniczy taniec falujących grupowo maleńkich nicieni wystających z ziemi i napisać o tym cały felieton radiowy.  Umiem wsłuchać się w ciało zbolałego człowieka, i zauważyć zapomnianą radość życia w jego stopach, powiedzieć mu o tym i umożliwić mu ponowne odczuwanie lekkości i radości w tańcu.  Umiem wzruszyć do łez lub zbulwersować prawdą powiedzianą wprost.  Wszędzie gdzie jestem, czuję się jak u siebie, w związku z tym troszczę się i dbam o wszystko jak o swoje.  Jest takie powiedzenie: „wszystkie dzieci są nasze”. Chodzi tu o to, ze każdy dorosły ma obowiązek chronić i umożliwiać rozwój wszystkim dzieciom, które spotyka, bo jesteśmy jak wspólna rodzina.  To samo dotyczy relacji wśród dorosłych, i ze zwierzętami, i ze środowiskiem.  Jesteśmy na tej Ziemi jak jeden wielki organizm, jeśli jedna osoba jest skrzywdzona, to krzywdzi się wszystkich. Gdy widzę, jak ktoś bije dziecko, lub kogokolwiek, to odczuwam ogromny ból i sprzeciw. Dlatego swoim działaniem, przykładem, inspiruję innych do współodczuwania, do empatii, i do odczuwania radości życia, szczęścia.  Uważam ze Polacy zasługują na wyjście z tego schematu „umęczonego poświecenia”, w jakim tkwią, zwłaszcza kobiety. I jeśli widzę, że kogoś zainspirowałam do pozytywnego, radosnego myślenia i działania, to uważam to za mój sukces.. I każdego dnia zaczynam od nowa....

kobieta50plus.pl  Zajmujesz się jako czynny terapeuta „rozmowami z ciałem” to nieznana w Polsce, a niezwykle popularna na świecie, metoda rehabilitacji opracowana przez dr Miltona Tragera z Kalifornii już w latach sześćdziesiątych. Pracujesz również z osobami starszymi, w tym kobietami po 50 roku życia. Powiedz jak to się działo, że zainteresowałaś się rehabilitacją, i na czym polega ta metoda.

Helena Kreowska:
Moje zainteresowania zdrowotnością, bioterapią, długowiecznością i poszukiwaniem sensu życia, transcendencji prowadziły mnie przez wiele ciekawych, holistycznych metod i doświadczeń życiowych. Po prostu byłam ciekawa, jak to jest że człowiek żyje, i po co żyje, i co się z nim dzieje, gdy umiera. Najwidoczniej praca architekta krajobrazu nie dawała mi aż tyle satysfakcji, żeby mnie zaspokoić.  Dlatego wciąż uczestniczyłam w najdziwniejszych kursach: doskonalenia umysłu, metody Silvy, bioterapii, radiestezji, duchowego uzdrawiania, Raja Yogi, leczenia ziołami Indian Delaware i Mohawk i wielu innych.

Zdarzyło się tak, ze doznałam poważnej kontuzji w wypadku samochodowym, i przez rok żadne metody klasycznej fizjoterapii nie pomagały.  Ktoś polecił  nieznany mi masaż metodą Tragera i już po jednej sesji moje bóle, lęki i inne dolegliwości minęły.  Rezultat był tak szybki i zaskakujący, że zaczęłam zgłębiać tę metodę.  Zachwycona  jej skutecznością, postanowiłam sama zostać Terapeutą Tragera.  Dopełniło to całą moją poprzednią wiedzę, zgodną z zainteresowaniami. Teraz mój własny rozwój wewnętrzny zachodzi w dużej mierze dzięki ustawicznym szkoleniom Metody Tragera.  Od 2010 uzyskałam tytuł Mistrza Terapii Tragera, sprawuję też odpowiedzialną funkcję Prezesa Trager Canada.

Metoda dr. Miltona Tragera oparta jest na psychosomatyce i współodczuwaniu. Składa się z dwóch komponentów: sesji masażu na wygodnym stole masażowym oraz z kreatywnej, łatwej  gimnastyki połączonej z wizualizacją: Mentastyki.

Sesja masażu na stole koncentruje się głównie na stawach i układzie nerwowym klienta.  Poprzez serie delikatnego kołysania i zginania, zwiększam stopniowo mobilność i elastyczność wszelkich połączeń układu kostnego, nawet tych w klatce piersiowej, biodrach, śródstopiu i dłoniach.  Zasadą jest tu przyjemność, łatwość i koncentracja na tym, co możliwe.  Każda następna sesja uwalnia głębsze bloki mięśniowe, umożliwiając ciału większa elastyczność. Klient, leżąc w wygodnym ubraniu na miękkim stole do masażu, udrapowany puchowymi poduszkami, otoczony relaksująca muzyką i przyjazną atmosfera, obserwuje i odczuwa możliwość i łatwość ruchów, które ja wykonuje za niego. Ta informacja „tak, to możliwe i nawet przyjemne” wędruje do jego podświadomości.  Potem, po sesji masażu, klient może uwierzyć, że sam jest zdolny do wykonywania tych ruchów, o których przedtem myślał, że są niemożliwe z powodu kontuzji lub stresu.

Po sesji masażu, jeśli jest to potrzebne, następuje Mentastyka.  Razem z klientem kreuję według jego potrzeb serie łatwych ruchów rozluźniających, odciążających, i z odpowiednią wizualizacją.  Mentastykę klient może ćwiczyć potem indywidualnie, w domu lub pracy, wtedy kiedy mu się  zechce.

Metoda Tragera umożliwia usuwanie między innymi bólu pleców i głowy, usuwa nagromadzone napięcia i stres z mięśni i podświadomości, likwiduje traumy powypadkowe i emocjonalne (np. spowodowanie przemocą w rodzinie, lękiem, gwałtem, mobbingiem), pomaga pracującym długo przy biurku lub na stojąco, łagodzi dolegliwości menstruacyjne i menopauzy, przyspiesza rehabilitację, jest stosowana z dobrym rezultatem we wczesnych stadiach Parkinsona.

Ale jest to nie tylko terapia, to także metoda rewitalizacji. Doskonale działa profilaktycznie, zwiększając poczucie własnej wartości, asertywność, dodaje wigoru, zwiększa możliwości sportowców, tancerzy, muzyków, wokalistów. Doskonała jest w profilaktyce dla „komputerowców”. W Kanadzie jest stosowana w kilku ośrodkach dla seniorów, gdzie głównie Mentastyka jest wykorzystywana jako przyjemna zabawa, zwiększająca aktywność fizyczną i umysłowa, a tym samym i witalność.

Dużo więcej informacji jest na wszystkich ciekawych zakładkach i linkach mojej strony internetowej: www.masazetragera.pl   

Ponieważ to kobiety są od zawsze w awangardzie również jeśli chodzi o zdrowie, to większość moich klientów stanowią kobiety 50plus.  One to najbardziej doceniają walory tej metody, ich umęczone poświęceniem ciała odczuwają najjaskrawiej odprężenie, rozluźnienie, swobodę ruchu i likwidację napięć mieśniowo-nerwowych. Niektóre z moich klientek to nawet kobiety 90plus, i one też cenią sobie niezależność i komfort swobody poruszania się, osiągany za pomocą Metody Tragera.

Coraz częściej kobiety 50plus chcą jeszcze być młode i w pełni sprawne przez długie lata.  W innych, zachodnich krajach kobiety 50plus uważane są i uważają się za w pełni sił, młode, zasługujące na miłość i szczęście istoty.  Mogą i chcą zakładać nowe rodziny, mieć udane życie seksualne, zmieniać zawód, studiować, wszystko to jest na porządku dziennym. Metoda Tragera umożliwia długie utrzymanie sprawności fizycznej i harmonii emocjonalnej, łagodzi stres związany z menopauzą dużo lepiej niż środki farmaceutyczne, bo w sposób naturalny, bez skutków ubocznych.

kobieta50plus.pl  Proszę powiedz jakie są Twoje marzenia?

Helena Kreowska: Moje  marzenia właśnie się spełniają, wszystkie po kolei. Chciałam przyjechać do Polski (po 25 latach emigracji) aby wprowadzić oficjalnie nieznaną tu jeszcze Metodę Tragera, gdy zauważyłam, ze jestem jedyną na świecie Polką terapeutką tej metody.  No i już tu jestem.

Chciałam uzyskać dofinansowanie z Unii Europejskiej na rozpoczęcie działalności gospodarczej w tym właśnie zakresie.  I dostałam!!! Czekałam na to rok, składałam kolejne wnioski cztery razy i niczym się nie zrażałam.

Chciałam mieć Salon Masażu Tragera w Śródmieściu Warszawy, żeby klienci mieli dobry dojazd, no i proszę, jest tak jak chciałam, nawet budują jeszcze nową linie metra obok mnie, na Tamce, żeby było jeszcze lepiej.

Chciałam pokazać polskim kobietom, zwłaszcza tym 50plus, że to jest możliwe. Że wszystko jest możliwe.  Na moim własnym przykładzie kobiety szczęśliwie rozwiedzionej, wegetarianki, która w wieku 40 lat samotnie kontynuowała rozwój syna, zmieniała kilkakrotnie prace w kryzysie i w dalekim kraju, bez pomocy rodziny, wykształciła się ponownie jednocześnie pracując zarobkowo oraz społecznie prowadząc własny program radiowy dla Polonii w London, i to wszystko z uśmiechem na ustach i mając jeszcze czas na pisanie wierszy i artykułów społeczno-socjalnych do magazynu w Chicago, pieczenie chleba z własnej mąki i robienie domowych przetworów.

No i jak widać, właśnie to powolutku pokazuję, dzięki www.kobieta50plus.pl  Wszystkie marzenia się spełniają.  Trzeba je tylko mieć! 

A moje kolejne marzenie, dopiero powstające, jest takie: chciałabym, żeby Metoda Tragera spopularyzowała się w Polsce jak najszybciej.  Tak, żeby moi klienci zechcieli się jej nauczyć, żeby nowi polscy młodzi duchem Terapeuci Tragera przejęli po mnie pałeczkę i zanieśli ją do innych miast, wszędzie tam, gdzie są ludzie, którzy chcą żyć zdrowiej i pełniej. Mam wiele międzynarodowych kontaktów, znam najlepszych instruktorów, i zamierzam organizować szkolenia Metody Tragera w Warszawie, jak tylko znajdą się chętni.Trzeba to wszystko wykorzystać.

kobieta50plus.pl   Czego życzyłabyś sobie i wszystkim Polkom 50 plus?

Helena Kreowska: Z całego serca życzę wszystkim Polkom 50 plus odważnych, precyzyjnych  marzeń. One się wtedy spełnią. A także jeszcze większego, mądrego holistycznego, dogłębnego zadbania o zdrowie, aby mogły dłużej i bardziej cieszyć się tak pięknym życiem w przepięknej, dynamicznie rozwijającej się Polsce.  Życzę wszystkim Polkom 50 plus aby miały kochających, szanujących je partnerów, z którymi łączy je miłość, jeśli tego chcą. Życzę jeszcze samoakceptacji, która umożliwia prawdziwe szczęście i godne życie w zgodzie ze sobą.  Życzę lekkości i swobody i piękna i uśmiechu na co dzień.


Bardzo dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiała Hanna Nowakowska

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • kama 20/12/2011, 23:56

    Helena jesteś niesamowita!! pięknie mówisz to wiele z nas myśli.

  • Ewa Kostrzewa 19/12/2011, 11:05

    Już po przeczytaniu tekstu poczułam się lepiej, ja też chcę być Taka jak Helena, chcę być szczęśliwa!!

  • Agnieszka i Andrzej 17/12/2011, 17:01

    Helenko - gratulujemy Ci z calego serca. Jestes naszym idolem.
    Sciskamy i tesknimy.