- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Szansa 50 plus
- » DJ WIKA - pyszna zabawa
Przeczytaj także…
DJ WIKA - pyszna zabawa

Wieczorne dyskoteki, które prowadzę to doskonała zabawa, gimnastyka, to ucieczka od samotności.
kobieta50plus.pl rozmawia z DJ Wiką: 72-letnią Wirginią Talan-Szmyt, kobietą niezwykłą o energii wprost promieniującej.
kobieta50plus.pl: Jak zaczęła się Pani przygoda z prowadzeniem zabaw tanecznych dla osób dojrzałych?
Wirginia Talan-Szmyt: Zawsze byłam osobą mówiącą innym: „ludzie pogodni żyją dłużej”. Starałam się zawsze być otwarta na innych. Po zakończeniu pracy zawodowej i przejściu na emeryturę zaangażowałam się w organizowanie zajęć w filii Domu Kultury we Włochach. Nie odbiegały one poziomem od prowadzonych w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zawsze starałam się zapraszać na wykłady ciekawych ludzi: ludzi z pasją. Reprezentowali oni różne dziedziny. Starałam się integrować seniorów, a sposobem na integrację było prezentowanie różnych punktów widzenia. Czasami mamy uprzedzenia do czegoś tylko dlatego, że tego nie znamy. Na przykład na spotkaniach w UTW prezentowano zagadnienia związane z religioznawstwem. Wielkim zainteresowaniem słuchaczy cieszyły się zajęcia dotyczące różnych religii: mojżeszowej, ewangelickiej, islamu, prawosławia, zborów świadków Jehowy. W pewnym momencie zorientowałam się, ze zabawy taneczne są nie tylko wspaniałym sposobem na spędzanie czasu, ale przede wszystkim na integrację.
kobieta50plus.pl: Kiedy stała się Pani znana jako DJ Wika?
Wirginia Talan-Szmyt: Zatrudnienie prowadzącego zabawę dla seniorów to był wydatek rzędu około 300 – 400 zł, a brakowało funduszy. A ponieważ nie udało mi się znaleźć sponsora, żeby nie wydawać potrzebnych na inne rzeczy pieniędzy - sama uczyłam się „didżejowania”. Było to już ponad 12 lat temu. Przyznam, że szybko stało się to moją nową pasją. Polubiłam to zajęcie. Zaczęłam od podpatrywania młodych DJ-ów, kupowałam płyty, nauczyłam się miksować. Do każdej imprezy starannie sie przygotowuję, ale zawsze obserwuję reakcje sali: to ma być dobra zabawa utrzymana w „klimatach” lubianych przez publiczność . Wiadomo, że każdy ma swoje ulubione utwory, które kojarzą mu się z młodością, ale ja nie gram wszystkiego: tylko to, co porywa moją publiczność do tańca. Taniec to nie tylko dobra zabawa. W naszym wieku to utrzymanie sprawności i kondycji, a wiec bycia niezależnym od pomocy innych bez względu na wiek.
kobieta50plus.pl: Warto wspomnieć też o innej Pani działalności. Ponad 500 osób co roku wyjeżdża na organizowany przez Panią wypoczynek w ośrodkach nad polskim morzem. Te osoby jadą tam nie tylko z Panią, ale także dlatego, że prowadzi Pani zabawy jako DJ Wika. A media głoszą, że seniorzy najchętniej spędzają czas biernie oglądając telewizję…
Wirginia Talan-Szmyt: Oferta kierowana do osób starszych jest w Polsce mniej niż uboga. Na prowadzone przeze mnie w warszawskim pubie Bolek na Polach Mokotowskich dyskoteki przychodzi około 250 – 300 osób. Przekrój wiekowy: od 45 do 85. Wyjazdy nad morze, które organizuję już od 6 lat też cieszą się sporym powodzeniem. Wieczorne dyskoteki, które prowadzę to doskonała zabawa, gimnastyka, to ucieczka od samotności. Szansa na poznanie nowych osób. Każdy znajdzie coś innego dla siebie, samotna kobieta pozna mężczyznę, a jeśli przyjedzie z koleżanką - być może jej celem będzie rozruszanie się i taniec będzie traktowała jak gimnastykę. Na zabawach, które prowadzę nie ma osób, które nie tańczą. Tańczą wszyscy.
kobieta50plus.pl: A jakie są Pani marzenia?
Wirginia Talan-Szmyt: Całe życie marzę. Teraz kiedy moje dzieci i wnuki są dorosłe, realizuję swoje pasje. Aktualnie uczę się gry na keyboardzie. Cieszy mnie, że mogę uczyć się czegoś nowego.
kobieta50plus.pl: Czego życzyłaby Pani sobie i wszystkim Polkom 50 plus?
Wirginia Talan-Szmyt: Chciałabym, żeby ludzie akceptowali inność, żeby byli tolerancyjni. Bardzo trudno jest kiedy człowiek zdany jest na łaskę innych ludzi. Niemoc i kalectwo to jest samo życie, może zdarzyć się, przyjść do każdego z nas. Kilka miesięcy zmuszona byłam poruszać się o 2 kulach po operacji biodra. To było bardzo trudne doświadczenie. Mam chyba nietypowe życzenie bo np. życzyłabym sobie, żeby dzieci akceptowały w swojej klasie dziewczynkę chorą na epilepsję. Żeby nauczyciele wykazali się empatią i pomogli tej dziewczynce. Życzyłabym wszystkim więcej życzliwości na co dzień i dostrzegania innego człowieka obok siebie.
Bardzo dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiała Ola
-
Jola Rogozińska dodał/a ten komentarz 31.01.2012,16:05
Z przyjemnością uczestniczę w imprezach organizowanych przez Wikę. To nie tylko taneczna zabawa ale też spotkania z ciekawymi ludźmi teatru i estrady. Brawo dla Niej i Jej pomysłów - potrafi przekonać nie tylko tych 50+ ale i tych powyżej 70+. Wzór wart naśladownictwa. Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze i samych uśmiechniętych twarzy tych, którzy przychodzą by rozluźnić swoje \"zdarte\" i usztywnione kości. Buziaczki Jola -
kama dodał/a ten komentarz 21.11.2011,7:34
oby więcej wokół nas osób myślących w ten sposób -
Magdalena dodał/a ten komentarz 01.09.2011,9:23
Ciekawy, sympatyczny wywiad ale Wika jest taka na co dzień. Miła, ciepła, zainteresowana ludźmi. Poznałyśmy się właśnie nad morzem, mimo iż sporo brakuje mi jeszcze do 50-plus nawiązałyśmy wyśmienity kontakt. Z największą przyjemnością przyglądałam się jej współpracy z innymi, są to nietuzinkowe relacje. Podziwiam energię jaką posiada i jak zaraża nią ludzi wokół. Oby jak najwięcej Wik było wśród nas.
Pozdrawiam,Magda.
