Rozmowa z Henryką Bochniarz, Prezydent PKPP Lewiatan

Żyj w zgodzie ze sobą. Nasz portal chce zainspirować kobiety do działania, chce przekonać je, że warto żyć aktywnie.

Żyj w zgodzie ze sobą.

Nasz portal chce zainspirować kobiety do działania, chce przekonać je, że warto żyć aktywnie. I że jest to możliwe bez względu na wiek. Zwykło się uważać, że kobieta 50+ ma przed sobą okres dość trudny, pełen frustracji i zwątpień, w którym nie ma już miejsca na rozwój zawodowy czy osobisty. Pani w książce „Bądź sobą i wygraj” trafia do wszystkich kobiet, niezależnie od tego, ile mają lat i w jakiej są sytuacji. Czy nasze Czytelniczki znajdą w Pani książce coś dla siebie?

Henryka Bochniarz (Prezydent PKPP Lewiatan): Myślę, że te moje zasady są dość ogólne i – jak wielokrotnie w swojej książce wspominam – na każdym etapie życia warto je stosować i warto myśleć o sobie jako o kimś, kto ciągle ma szansę. Wszystko jedno, czy jesteśmy w szkole, czy na studiach, czy mamy dzieci, czy wnuki! Ja w każdym razie nigdy nie myślałam i nie myślę, że czegoś już nie mogę! Choć już w tej chwili ciężko byłoby mi myśleć na przykład o tym, że mogłabym mieć dzieci.

Tutaj w grę wchodzą już czynniki obiektywne.

Henryka Bochniarz: No właśnie, bo poza ograniczeniami wynikającymi powiedzmy z fizjologii czy z biologii nie powinno nas nic krępować. Wydaje mi się, że myślenie o sobie jako o kimś, kto ciągle pisze scenariusz dla siebie, jest podstawą do kreowania swojego życia na każdym etapie. Dotyczy to zarówno kobiet w średnim wieku i starszych, jak i tych, które mają małe dzieci.

Rady dla aktywnej kobiety mogą być interesujące dla nas wszystkich?

Henryka Bochniarz: Absolutnie tak! Poczynając od odpowiedzi na pytanie, kim jestem i co chciałabym robić. Nie tylko, co chciałabym robić w znaczeniu zawodowym, ale jak bym chciała, żeby to moje życie wyglądało.

Dlaczego zasadę – żyj w zgodzie ze sobą – uważa Pani za pierwszą i najważniejszą?

Henryka Bochniarz: Bo często tego nie wiemy i dlatego podejmujemy błędne wybory. I to jest najczęstsza przyczyna porażek. Niestety nasz system edukacyjny nie uczy nas refleksji, stawiania sobie pytań: kim ja naprawdę jestem, co ja naprawdę lubię, co mi sprawia satysfakcję, czego nie cierpię, z czym się dobrze czuję, a z czym nie. Powszechna jest tendencja do unifikacji, a nie do tego, by szukać w każdym indywidualnych predyspozycji, specyficznego zestawu cech. Tymczasem im
szybciej uświadomimy sobie, czego chcemy, tym mniej doświadczymy zawodów i pomyłek.

O co zatem powinnyśmy siebie zapytać?

Henryka Bochniarz: Zacznijmy od tego, na jakie chcę iść studia, co chcę robić w życiu, czy wolę pracować zawodowo, czy wolę poświęcić się w domu, czy lubię coś organizować, czy przeciwnie, wolę, by ktoś mi coś organizował. Takie pytania moim zdaniem trzeba sobie zadawać bez przerwy.

W czym ma nam pomóc to poznawanie samych siebie? Przed czym ma nas uchronić?

Henryka Bochniarz: Może się zdarzyć, że kobieta, która była szarą myszką w domu, nagle okaże się niesamowicie przedsiębiorcza w biurze. Niektóre osoby dopiero sytuacja zmusza do zweryfikowania swoich możliwości. Jednak jest lepiej, kiedy sami jesteśmy w stanie wcześniej opisać swoje cechy. I predyspozycje. Możemy wówczas wyznaczyć sobie rolę w scenariuszu, który same sobie napiszemy. Czy to będzie rola matki czy babci, profesjonalistki, czy wreszcie będą to role “pomieszane”.

W swojej książce powiedziała Pani coś, co bardzo mi się spodobało i jednocześnie bardzo mnie zaskoczyło – że świat nie idzie w stronę komputeryzacji, tylko emocji, a w związku z tym kobiety mają przed sobą bardzo dobre perspektywy.

Henryka Bochniarz: Obserwuję rynek pracy – może mniej u nas, ale w Stanach, gdzie mieszkałam kilka lat i bywam bardzo często – i widzę wyraźnie, że odchodzimy od modelu armii ludzi wykonujących polecenia. Coraz więcej dochodu narodowego tworzone jest w dziedzinach usługowych, które ze swojej natury wymagają dużo większej interaktywności. Udowodniono i teoretycznie, i praktycznie, że dużo bardziej efektywne są takie sposoby organizacji pracy, które wykorzystują nie tyle manualne, co intelektualne umiejętności pracowników. Teraz praca wymaga angażowania emocji, wymaga aktywności, liczą się relacje między pracownikami, poczucie więzi ze swoim miejscem pracy, identyfikacja z nim. Dla kobiet jest to ogromna szansa. Mogą być bardziej mobilne, nie będą musiały chodzić codziennie na 8.00, nie będą oceniane w zależności od tego, jak długo siedzą przy biurku. Będą zaangażowane w jakimś projekcie, do którego elastycznie ustawią czas pracy.
To, co często było postrzegane negatywnie i na niekorzyść pracownika-kobiety, czyli angażowanie emocji, zaczyna mieć znaczenie. Są już takie zawody, w których intuicja znaczy bardzo wiele. Dotyczy to zawodów zdawałoby się bardzo odległych od psychologii, jak chociażby analityków rynkowych. Oprócz wiedzy ekonomicznej muszą oni mieć również wiedzę na temat zachowań ludzkich, bo one też budują reakcje np. na giełdzie. Kobiety mają tu ogromne pole do popisu. Jeżeli kobieta potrafi te emocje zracjonalizować, jeśli ma zaufanie do swojego instynktu np. w ocenie ludzi, to ta cecha jest bardzo ważna. Rynek pracy wyraźnie nie zmieni się z soboty na niedzielę, to będzie trwało, ale nie ma od tego ucieczki. Idziemy wyraźnie w kierunku takiego właśnie społeczeństwa usługowego, w którym produkcją rzeczy, które są nam potrzebne, będą się zajmowały automaty, a ludzie będą myśleć nad tym, jak sobie zrobić przyjemność.

Czy zanim to nastąpi, dobrym rozwiązaniem dla kobiet jest działalność gospodarcza? I czy dotyczy to także kobiet 50+?

Henryka Bochniarz: Myślę, że to jest właśnie idealna praca dla kobiet, bo to jest praca, która daje możliwość elastycznego dostosowania dnia pracy do swoich potrzeb. Wiem, że często kobiety, przymierzając się do działalności gospodarczej, od razu myślą, że to musi być jakaś wielka firma. Tymczasem są dziesiątki możliwości zarabiania pieniędzy i jednocześnie przebywania w domu. Trzeba rozejrzeć się naokoło i szukać najlepszych dla siebie rozwiązań. Nie wolno liczyć na to, że ktoś przyjdzie i nam coś zaoferuje. Samodzielność jest też weryfikacją tego, co potrafimy. Czy potrafimy przeczytać informację o pracy, czy wiemy, jak korzystać z ogłoszeń, z Internetu, czy wiemy, jak szukać instytucji, które mogą nam pomóc. Myślę, że bardzo wiele kobiet nie ma pojęcia o tym, ile jest instytucji i rządowych, i pozarządowych, które mogą im pomóc. Na czatach można znaleźć cztery takie same kobiety, które mają podobne problemy, i można z nimi pogadać i coś razem przedsięwziąć. To wszystko wymaga jednak aktywności. Jeśli się siedzi w domu, leje łzy i mówi – jestem nieszczęśliwa, nie ma dla mnie żadnej szansy – to przy dzisiejszych możliwościach komunikacji jest to absolutnie niewłaściwa postawa. Dzisiaj wystarczy nauczyć się posługiwania komputerem, by mieć dostęp do całego świata. Tylko trzeba chcieć.

Bardzo Pani dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Monika Abramowicz

To trzeba przeczytać

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =