Rządy pomagają budować społeczeństwo informacyjne

Technologie informatyczne w domu – jak rządy pomagają budować społeczeństwo informacyjne Technologia w domu – jak rządy pomagają budować społeczeństwo informacyjne jest raportem „The Economist Intelligence Unit” sponsorowanym przez firmy Intel i Microsoft.Celem niniejszego raportu jest wyjaśnienie co osiągnęły i co jeszcze pragną osiągnąć rządy krajów europejskich poprzez wspieranie programów mających na celu zwiększenie obecności komputerów w domach. W raporcie przeanalizowano jakie programy przynoszą najlepsze rezultaty i czy subsydiowanie przez rząd zakupu komputerów ma sens – czy też – jest marnotrawieniem pieniędzy podatników.

 Raport „The Economist Intelligence Unit” sponsorowany przez firmy Intel i Microsoft

„The Economist Intelligence Unit” bierze odpowiedzialność za treść raportu. Pracownicy „The Economist Intelligence Unit” przeprowadzali wywiady i opracowali raport. Spostrzeżenia i opinie nie muszą pozostawać w zgodzie z opiniami sponsorów.Terry Ernest-Jones jest autorem, a Carolyn Kadas współautorem raportu. Edytorem raportu jest Delia Meth-Cohn. Sigrid Ramberger opracowała szatę graficzną.

Podsumowanie

W całej Europie pojawiają się programy rządowe promujące korzystanie z komputera w domach. Wbrew niektórym początkowym prognozom z końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, prowadzone akcje nie tylko przetrwały, lecz także rozwinęły się i nabrały rozmachu. Programy te są po­wszechnie postrzegane jako ważne narzędzie strategiczne, które przyspiesza krajowe przemiany w kierunku społe­czeństwa informacyjnego.

Pierwszą subwencjonowaną kampanię na rzecz komputery­zacji w domach rozpoczęto w Szwecji, kraju o relatywnie wysokim stopniu rozwoju. Tendencja ta szybko rozprze­strzeniła się na inne państwa północnej Europy. Jednak znaczna część nowych działań jest ukierunkowana na Europę południową — Francję, Hiszpanię i Włochy, gdzie kwalifikacje informatyczne utrzymują się na względnie niskim poziomie. Tamtejsze rządy, ucząc się na doświad­czeniach partnerów z Unii Europejskiej, wykazały większą kreatywność w tworzeniu programów kierowanych do rozmaitych grup. Obecnie podobne inicjatywy pojawiają się w nowych państwach członkowskich UE oraz w pań­stwach kandydujących, które pod względem europejskich wskaźników dotyczących społeczeństwa informacyjnego plasują się u dołu listy.

Jednak czy rzeczywiście inicjatywy te skutecznie zwiększa­ją umiejętność posługiwania się komputerem i Internetem w społeczeństwie? I dlaczego niektóre programy okazują się udane, a inne ponoszą klęskę? Niniejszy artykuł prze­glądowy jest oparty na przeprowadzonych w całej Europie wywiadach z najważniejszymi osobami z rządów i branży informatycznej. Stanowi analizę obecnie dostępnych programów, ocenę ich postępów oraz klasyfikację czynni­ków warunkujących sukces lub porażkę.

Przykłady najlepszych praktyk Europejskich pokazują, że korzyści wynikające z wdrożenia dobrego programu kom­puteryzacji gospodarstw domowych znacznie przewyższają koszty z nim związane. Dlatego najistotniejsze dla rządów jest znalezienie takiego sposobu wdrażania programów, który zapewni ich efektywność.

Najważniejsze wnioski z niniejszego raportu:

• Powodzenie programów zależy od przejrzystych celów i ukierunkowania na grupy docelowe. Większość obec­nych programów zakupu komputerów jest skierowana do pracowników i studentów. Są to relatywnie uprzywi­lejowane grupy, które mają większe możliwości korzy­stania ze sprzętu i lepiej przyczyniają się do rozwoju gospodarczego. Jednak programy te nie redukują cyfro­wego podziału społeczeństwa, a nawet pogłębiają go. Obecnie rządy zaczynają kierować się również ku niety­powym użytkownikom komputerów, jednak wymaga to odrębnych programów „wyrównywania szans”, dostoso­wanych do potrzeb każdej z grup. Łączenie wielu celów w jednym programie naraża na niepowodzenie.

• Programy muszą zmieniać się wraz z realiami. Od rozpo­częcia pierwszego programu w 1997 r. nastąpił gwał­towny spadek cen komputerów, Internet stał się wszechobecny, e-administracja rozwinęła się jako alternatywny (i coraz powszechniejszy) standard usług publicznych, a cyfrowe produkty multimedialne posze­rzyły możliwości domowego sprzętu. Aby programy rządowe pozostały aktualne, należy szybko odzwierciedlać w nich takie zmiany.

• Komunikacja jest istotnym czynnikiem sukcesu. Nawet najlepsze inicjatywy wymagają poważnych kampanii marketingowych, aby ukształtować świadomość, zapew­nić solidne podstawy i zbudować szerokie polityczne porozumienie w sprawie programu. W wielu przypad­kach dobra kampania zapewnia powodzenie słabo zapowiadających się projektów. Komunikacja obejmuje również pomiar wyników, zarówno w kategoriach liczb, jak i zaobserwowanych skutków.

• Bliska współpraca z sektorem prywatnym jest niezwykle ważna. Wspólną cechą pomyślnie przebiegających programów jest ścisła współpraca między dostawcami infrastruktury informatycznej a rządem. Takie rozwiąza­nie zapewnia dodatkowe zasoby finansowe, wiedzę specjalistyczną i siłę napędową. Jednak z drugiej stro­ny, rząd musi panować nad działaniami branży, aby z sukcesu narodowego program nie zamienił się w suk­ces komercyjny. Rząd powinien ponadto zadbać, by program wpisywał się w ogólne cele polityczne by nie stracić poparcia.

• Ulgi podatkowe nie są niezbędnym czynnikiem powo­dzenia. Chociaż najbardziej znane inicjatywy opierają się na zwolnieniach podatkowych, taki podejście może wywołać silny sprzeciw fiskusa i okazać się niewłaści­wym rozwiązaniem w państwach o podatkach liniowych. Programy dla studentów, takie jak „1 euro dziennie” realizowane w krajach Europy Południowej, pokazują potencjał alternatywnych metod finansowania.

• Aby program był skuteczny, powinien być ściśle ukie­runkowany na potrzeby beneficjentów. Rząd powinien zapewnić wszystkim uczestnikom łatwe korzystanie z programu oraz zrozumienie płynących z niego korzy­ści. Może to oznaczać zmianę koncepcji pakietu, tak aby ukierunkować działania na szkolenia, a nie wyłącz­nie na sprzęt, zwłaszcza w przypadku programów skie­rowanych do nietypowych użytkowników.{mospagebreak}

Tworzenie społeczeństwa informacyjnego

Społeczeństwo informacyjne, tak jak podstawowe wartości, stanowi dobro publiczne, które wywołuje ciepłe uczucia i brak otwartego sprzeciwu. W efek­cie wielkim zmartwieniem rządów są opóźnienia w tak ważnych dziedzinach, jak penetracja komputerów, kwalifikacje informatyczne oraz przygotowanie do zinfor­matyzowanej gospodarki. W tych dziedzinach bowiem tkwią potencjalne możliwości dla rosnącej podaży bez­piecznych, dobrze płatnych zawodów; alternatywą jest natomiast ciągły wyścig o niskie koszty wytwarzania. Nic więc dziwnego, że rządy uważnie śledzą międzynaro­dowe rankingi informatyczne i z niepokojem poszukują sposobów poszerzenia i pogłębienia umiejętności informa­tycznych wśród obywateli.

Jednym z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów szybkiego zdobycia kwalifikacji informatycznych jest nauka na komputerze domowym. Szkolenie w miejscu pracy ma zbyt ograniczony zasięg, a terminale publiczne są zbyt niewygodne. Dlatego właśnie w całej Europie pojawiają się liczne programy rządowe, które promują zdobywanie i wy­korzystywanie umiejętności informatycznych poprzez ułatwienia w zakupie komputera i — coraz częściej — łącza internetowego do użytku w domu. Programy te odzwiercie­dlają rozszerzający się zakres środowisk i celów. Obejmują zarówno pionierskie prace w Szwecji, ukierunkowane głów­nie na pracowników firm, jak i obecną politykę Hiszpanii, polegającą na docieraniu do wielu konkretnych grup — od nastolatków i seniorów aż po więźniów. W niektórych przypadkach cały program jest oparty na ulgach podatkowych, natomiast inne odwołują się do publicznych dotacji i finansowania z sektora prywatnego.

W niniejszym raporcie zbadano liczne programy rządowe, przeanalizowano ich metody i motywację oraz oceniono sukcesy i porażki poszczególnych projektów. Okazuje się, że najważniejszą kwestią dla rządów nie jest wcale prze­waga korzyści nad kosztami — co potwierdzają ogólno-europejskie doświadczenia związane z najlepszymi proce­durami. Najistotniejsze jest znalezienie takiego sposobu wdrażania programów, który zapewni skuteczne działanie.

Rodzaje programów

Rządy wykazują się większą inwencją w podejściu do programów promujących korzystanie z informatyki, czerpiąc z doświadczeń innych państw oraz reagując na zmienne potrzeby i realia technologiczne. W wielu krajach, po wypróbowaniu danego programu wprowadza się kolejne, skierowane do różnych grup ludności (patrz tabela). Jednak pomimo szerokiego zakresu opcji, programy te zasadniczo dzielą się na trzy kategorie:

Programy dla pracowników, umożliwiające nieopodatkowany zakup lub dzierżawę sprzętu komputerowego od pracodawcy, tak jak w Szwecji i w Wielkiej Brytanii. Firmy otrzymują atrakcyjne, nieopodatkowane dodatki do przekazania pracownikom, a jednocześnie podnoszą kwalifikacje informatyczne swojego personelu.

Programy uniwersyteckie/szkolne, dzięki którym stu­denci lub rodzice uczniów kupują komputery i oprogramowanie za pośrednictwem szkół, uczelni lub uniwer­sytetów, korzystając ze zniżek (na przykład we Francji, Włoszech, Portugalii i Rumunii). W niektórych przypad­kach program obejmuje inwestycje rządowe w infra­strukturę bezprzewodową oraz treść udostępnianą w sieci.

Programy wyrównywania szans, oferujące zniżki i ulgi podatkowe tym grupom ludności, które ze względu na brak pieniędzy i/lub znajomości technologii nie nadąża-ją za informatyką — emerytom, nastolatkom, ubogim rodzinom. Tego rodzaju nowatorskie programy wprowa­dzono ostatnio w Hiszpanii, Włoszech i Belgii.

Programy dla pracowników

Programy dla pracowników są kolebką rządowych inicjatyw promujących korzystanie z komputera w domu. Pionierem była Szwecja, która wprowadziła taki program w 1998 r. Jednak sam pomysł nie pochodzi od rządu, a od związków zawodowych szwedzkiego producenta samochodów Volvo. Związki uważały, że pracownicy fizyczni nie czerpali takich korzyści z osobistego użytku komputerów, jak pracownicy umysłowi. Odpowiedzią rządu było umożliwienie odliczenia wydatków na komputer od wynagrodzenia pracownika, w formie comiesięcznej spłaty rozłożonej na trzy lata. Ponadto, komputery były zwolnione z podatku, co przy stawce VAT równej 25% oznaczało sporą oszczędność. Formalnie komputery były dzierżawione pracownikom, którzy mogli je wykupić po preferencyjnych cenach na koniec okresu dzierżawy.

W pierwszym roku sprzedano 600 tys. urządzeń objętych programem, wprowadzając urząd podatkowy w stan bliski paniki. W bieżącym roku nadal prognozowany jest zakup 300 tys. komputerów, ponieważ niektórzy pracownicy odnawiają zasoby sprzętowe po raz trzeci, a stare urządze­nia prawdopodobnie przekazują innym członkom rodziny. Uzyskano bardzo przejrzyste wyniki. W roku 1997, przed rozpoczęciem programu, penetracja komputerów w gospo­darstwach domowych wynosiła 40%. W roku 2001 współ­czynnik ten wzrósł do 80%, a obecnie jest szacowany na 90% — co jest najwyższą wartością w Europie.

W modelu ustanowionym przez Volvo pracodawca gwaran­tuje pokrycie połowy kosztów, w tym korzystanie z usług stanowiska pomocy. Warunkiem jest nauka w domu w wol­nym czasie i zaliczenie testu z wiedzy informatycznej. Oczywiście realia zmieniają się wraz z upływem czasu. Przede wszystkim cena komputera spadła do jednej piątej poziomu z 1998 r. Zatem Szwecja ograniczyła zwolnienie podatkowe do 1100 EUR rocznie — kwota ta nadal jest wysoka, lecz uniemożliwia korzystanie z ulgi przy ekstra­waganckich zakupach, takich jak 42-calowy płaski monitor. Ponadto pracownicy mogą obecnie wliczać do pakietu opłatę za dostęp do Internetu. {mospagebreak}

Wielka Brytania: ofiara sukcesu

Podążając za przykładem Szwecji, brytyjski rząd wprowa­dził w 1999 r. podobny program ulg podatkowych, który umożliwił firmom udzielanie kredytów pracowniczych na komputery i związany z nimi sprzęt, w formie nieopodat­kowanej premii w wysokości ponad 700 EUR rocznie.

 

Jednak po wstępnych zapowiedziach, program okazał się porażką — rząd nie poradził sobie ze śledzeniem i komunikacją. W efekcie, cztery lata później w akcji uczestniczyło jedynie 20 firm. Program zaczął się rozwijać dopiero w 2004 r., gdy rząd wznowił działania pod nazwą Home Computing Initiative (HCI), czyli inicjatywa na rzecz ko­rzystania z komputera w domu. Nową akcję prowadzono w ścisłej współpracy z branżą informatyczną.

Brytyjski program postrzegany był w kategoriach sukcesu. W ciągu ostatnich dwóch lat za pośrednictwem programu HCI domowy sprzęt komputerowy zakupiło około 500 000 pracowników z ponad 2 tys. firm oferujących zatrudnio­nym pakiety komputerowe ze zniżką sięgającą 60% ceny detalicznej. Większość pracowników kupujących komputery w ramach programu HCI stanowili płatnicy niskich stawek podatkowych. Ostatnio coraz więcej małych i średnich firm postanawia skorzystać z programu HCI.

W kwietniu 2006 minister finansów Gordon Brown ogłasza zakończenie programu. Schemat polegający na pełnym zabezpieczeniu podatku dochodowego i zwolnieniu z po­datku VAT padł ofiarą krótkoterminowych przychodów fiskusa.

Pomimo sukcesów w dziedzinie popularyzacji domowych komputerów, programy ulg podatkowych dla pracowników nie zyskują uznania w oczach ministrów finansów, którzy

koncentrują się na utraconym podatku dochodowym i trudnościach w jego oszacowaniu. Nawet w Szwecji niektóre rządy próbowały zatrzymać programy pracownicze pod naciskiem fiskusa, ale bezskutecznie. Próby te powiodły się natomiast w Holandii. Działający od wielu lat program PC-Privé padł ofiarą rządowych cięć i został nagle wycofa­ny w 2004 r., podobnie jak w Wielkiej Brytanii. Program odniósł wielki sukces w zwiększaniu penetracji kompute­rów w gospodarstwach domowych do 74% — co jest jed­nym z najwyższych wskaźników w Europie. Dopuszczał jednak nadużycia. Umowy sprzedaży były tak liberalne, że można było kupiony bez podatku komputer zamienić następnego dnia na lodówkę! Jednak skutki wycofania programu były natychmiastowe: rynek komputerów popadł w zastój. {mospagebreak}

Programy uniwersyteckie/szkolne

Niektóre rządy opowiadają się za bardziej strategicznym podejściem do popularyzowania domowych komputerów i propagowania kompetencji informatycznych w gospodarce. Zamiast ułatwiać zakup komputera wszystkim pracownikom, koncentrują się na programach dla studentów i uczniów. Celem takich akcji jest poprawa domowego dostępu do komputerów wśród bardziej zinformatyzowanego młodego pokolenia, a w efekcie — szerzenie zdobytej wiedzy w rodzinie, w gronie znajomych oraz, z czasem, w miejscu pracy. „Jest to niezwykle ważne podejście” — ocenia Joao Nuno Castro, współautor podobnego programu dla portu­galskiej jednostki rządowej ds. informatyki, UMIC. „Każdy student dzieli się wiedzą z rodziną i znajomymi; później zrealizuje swoje pomysły w pracy i w domu. To sposób na dotarcie do wszystkich”.

Portugalia: podejście innowacyjne

Portugalski program „Wirtualne miasteczko uniwersyteckie” został uruchomiony w roku 2003 i przyniósł znaczące efekty. Statystki Unii Europejskiej za rok 2004 wskazują na niski ogólny współczynnik penetracji komputerów w Portugalii, równy tylko 41%, lecz stopień korzystania z Internetu przez studentów przekracza 90% (więcej niż w Holandii), w porównaniu z 29% dla całej populacji.

Program dotyczył zarówno podaży, jak i popytu. Uniwersytety przeznaczyły fundusze unijne na dofinansowanie treści udostępnianych w trybie online oraz sieci bezprze­wodowych na 64 uniwersytetach i w 200 miasteczkach uniwersyteckich w całym kraju. Ponadto, banki uczestni­czące w programie udzielały studentom przystępnych kredytów na zakup nowoczesnych notebooków, oferowa­nych w umiarkowanej cenie przez firmy informatyczne biorące udział w akcji. Raty kredytu wynosiły zaledwie 1 EUR dziennie. Jednostka rządowa UMIC ściśle współpra­cowała z bankami i firmami z branży, tak aby realizacja programu przyniosła maksymalne efekty. „Wiedzieliśmy, że dzięki połączeniu 400 tys. osób projekt wywrze ogromny wpływ na ten rynek” — mówi Joao Oliveira, dyrektor ds. informacji w UMIC. „Uznaliśmy zatem, że pozostali uczestnicy mogą nam pomóc w osiągnięciu jeszcze więk­szego efektu”.

Francja: najlepszy produkt, najlepsza cena

Nowatorskie podejście zastosowane w Portugalii zachęciło inne rządy do przyjęcia podobnych schematów. Francja borykała się nie tylko ze słabymi ogólnymi wynikami w dziedzinie informatyki, lecz również z globalnym opóź­nieniem w sektorze szkolnictwa wyższego. Co więcej, pod względem sprzętu komputerowego i zastosowania informa­tyki w nauczaniu francuskie uniwersytety źle wypadały w porównaniu z liceami.

Francuski program dla studentów, Micro-portable Etudiant, został uruchomiony w 2004 r. Podobnie jak w Portugalii, rząd inwestuje w uniwersytecką infrastrukturę bezprzewo­dową i treści udostępniane w sieci, a ponadto zachęca studentów do zakupu laptopów w nisko oprocentowanym kredycie (wprowadzonym przez rząd i instytucje finansowe), spłacanym przez trzy lata, po 1 EUR dziennie.

Producenci komputerów muszą opracować specjalne systemy płatności dla studentów, ze zniżką około 20% względem ceny normalnej. Jednak niska cena nie jest kluczowym kryterium. „Celem jest najlepszy produkt, jaki można dostać za daną cenę” — uważa Benoît Sillard, dyrektor rządo­wej organizacji Délégation aux usages d’internet, której zadaniem jest propagowanie Internetu w kraju. Wymagania obejmują czas pracy akumulatorów równy trzy godziny oraz wagę nieprzekraczającą trzech kilogramów. Natomiast studenci muszą przejść szkolenie i uzyskać certyfikat z informatyki, którego wynik ma wpływ na ogólną ocenę z egzaminów.

Program odniósł znaczny sukces w pierwszym roku. Niemal na każdym uniwersytecie wdrożono sieci bezprzewodowe, instalując ponad 5 tys. punktów komunikacji bezprzewo­dowej Wi-Fi. Notebooki kupiło prawie 400 tys. studentów. Według statystyk branżowych średnia cena sprzedaży powoli wzrasta z kwartału na kwartał, osiągając 1365 EUR na koniec 2005 r. Program podlega ciągłym usprawnieniom, a postępy są śledzone co miesiąc przez niezależną firmę badawczą GfK. „Widzimy, w jakim zakresie wyniki są dobre lub nie i możemy rozwiązywać problemy” — mówi Denis Haehnsen, dyrektor ds. strategii w firmie Intel France, który uczestniczy we wprowadzaniu programu na rynek. {mospagebreak}

Włochy: komputery cappuccino

We Włoszech również przyjęto krajową odmianę programu dla studentów, nazwaną C@ppuccino dla komputera. Począwszy od lutego 2006 r., studenci mogą otrzymywać gwarantowany przez państwo kredyt bankowy na maksy­malną kwotę 1200 EUR, przeznaczany na zakup notebooka z łączem internetowym i obsługą sieci bezprzewodowych Wi-Fi. Podobnie jak we Francji i Portugalii, spłata kredytu kosztuje studenta równowartość 1 EUR dziennie — cenę cappuccino. Ponadto rząd wydzielił 10 mln EUR funduszu, aby zapewnić mniej zamożnym studentom (zwolnionym z czesnego) 200 EUR zniżki od łącznej ceny komputera. Studenci mogą spłacać kredyt w ciągu od 1 do 3 lat. Uniwersytety mogą również liczyć na rządowe dofinanso­wanie bezprzewodowych łączy internetowych w obiektach uczelnianych.

Model kredytu studenckiego jest bardzo atrakcyjny dla rządów nowych krajów członkowskich UE oraz państw kandydujących. Podobnie jak Portugalia, państwa te stoją przed poważną potrzebą zwiększenia stopnia penetracji komputerów z bardzo niskiego poziomu. Istnieją tam również ograniczenia finansowe, a stosowanie zwolnień podatkowych jest często utrudnione, ponieważ w wielu państwach przyjęto stawki liniowe, wykluczające ulgi i przywileje. Właściwym rozwiązaniem jest zatem zachęcenie banków i firm informatycznych do pomocy w organizowaniu, finansowaniu i wprowadzaniu na rynek programów o wy­sokiej jakości.

 

 

 {mospagebreak}

Bułgaria: bieg przez płotki

Tak właśnie wyglądało to w Bułgarii w 2005 r., podczas wprowadzania programu studenckiego na wzór francuski. Rząd zgodził się zainwestować w bezprzewodową infra­strukturę na uniwersytetach, a pięć lokalnych firm zaofe­rowało wysokiej jakości notebooki w rozsądnych cenach. Do tego momentu wszystko przebiegało poprawnie, jednak zaraz potem zaczęły się problemy. Po pierwsze, rząd nie poinformował o celach programu. Studenci często słyszeli od wykładowców, że sieć bezprzewodowa służy wyłącznie do celów służbowych. Co gorsza, cały program poszedł w zapomnienie po wyłonieniu w wyborach nowego rządu.

Obecnie nowa władza, która zastała już zrealizowaną inwestycję w bezprzewodową sieć Wi-Fi, pracuje nad przywróce­niem programu. Wciąż jednak pozostaje jedna zasadnicza przeszkoda: banki nie są zainteresowane udzielaniem nisko oprocentowanych kredytów studenckich. Wobec łatwych zarobków na innych produktach i grupach docelowych, banki postrzegają studentów bardziej jako ryzyko niż okazję. W efekcie chwytliwa reguła „1 cappuccino dziennie” jest zastępowana stertą dokumentów i wysoko oprocento­wanych kredytów spłacanych przez rodziców studentów.

Rumunia: cele społeczne kontra informatyczne

W Rumunii zastosowano inne podejście skierowane do młodego pokolenia — wystawianie talonów na komputery za pośrednictwem szkół. Pod kierownictwem Varujana Pambucciana, prezesa parlamentarnej komisji ds. informa­tyki, Rumunia w ciągu ostatnich kilku lat przeżyła odro­dzenie branży komputerowej, jednak kraj ten jest ubogi, a penetracja komputerów w domach sięga zaledwie 12% i należy do najniższych w Europie. W roku 2004, Pambuccian zorganizował firmy z branży i przekonał rząd do uchwalenia ustawy, która zainicjowała akcję skierowaną do sektora edukacyjnego.

„Mieliśmy jasną motywację: działał już udany program pozyskiwania komputerów dla szkół. Jednak ludzie nie dysponowali sprzętem w domach” — tłumaczy Pambuccian. Program Euro200, nazwany tak ze względu na wartość talonu wręczanego zakwalifikowanym uczestnikom, jest prowadzony wspólnie przez dwa ministerstwa: informatyki i edukacji. Działania nie zostały jednak ukierunkowane zgodnie z zamierzeniami Pambucciana, który chciał, aby talony były dostępne dla wszystkich uczniów pierwszej klasy liceum i przyczyniały się do podnoszenia kwalifikacji informatycznych młodego pokolenia. Ze względu na presję polityczną przyjęto program, który umożliwiał ubieganie się o dotację za pośrednictwem szkół wszystkim osobom poniżej 25. roku życia, o ile przychody w ich rodzinach nie przekraczały określonego progu.

Wyniki były obiecujące, lecz niejednoznaczne. We wdraża­nie programu zaangażowano ponad 500 lokalnych integra­torów systemów i firm składających komputery. Dodatkowy wkład wniosły międzynarodowe koncerny infor­matyczne: Intel opracował płytę CD dla wszystkich uczest­ników programu, zatytułowaną „Podstawy komputera”, natomiast Microsoft dostarczył w 2004 r. bezpłatne systemy operacyjne. Podobnie jak w Bułgarii, banki nie chciały włączyć się do działań, jednak niektórzy integratorzy zaoferowali specjalne opcje finansowania. W pierwszym roku złożono około 80 tys. wniosków o talony, lecz dotacja była dostępna jedynie dla 25 tys. W roku 2005 zliberalizowano kryterium dochodów i przyznano 27 tys. talonów. W efekcie sprzedaż komputerów w Rumunii zwiększyła się o mniej więcej 5% rocznie.

Obecnie Pambuccian zamierza wrócić do początkowych założeń programu: zawęzić kryteria kwalifikacji do uczniów klas pierwszych i jednocześnie podnieść próg przychodów. „Większość talonów nie dotarła do grupy docelowej. Dotacje przyznano osobom, które tak naprawdę ich nie potrzebują i nie korzystają z nich — wielu uczniów, którzy otrzymali komputery, nigdy nie ukończy liceum” — uważa Pambuccian. „Gdyby tylko 20% uczniów pierwszych klas dostało komputery, oznaczałoby to wielką różnicę”.

Węgry: chybiony cel

Rząd Węgier swoje działania związane informatyką również ukierunkował na szkoły, poprzez szeroko zakrojony program o nazwie Sulinet (sieć szkolna). Oprócz pomyślnie prze-biegających akcji wdrażania szerokopasmowego dostępu do Internetu i komputerów we wszystkich szkołach, jedna z części programu, nazwana Sulinet Express, dotyczy komputerów domowych. Sulinet Express, wprowadzony w 2003 r., umożliwia studentom i rodzicom uczniów ubieganie się o odliczenia podatkowe sięgające 290 EUR, związane z zakupem komputerów domowych oraz innych urządzeń elek­tronicznych.

W ciągu pierwszego roku detaliści uczestniczący w progra­mie sprzedali sprzęt o wartości znacznie przekraczającej 100 mln EUR — tj. o 50% więcej, niż planowano. Ponieważ jednak pakiet obejmował bardzo szeroki zakres urządzeń — od cyfrowych aparatów fotograficznych po konsole do gier — sukces odniesiony przez program miał wymiar bardziej komercyjny niż polityczny, społeczny czy gospo­darczy. Istotnie, zamiast spodziewanych 100 tys. nowych komputerów, które miały być sprzedane w ramach progra­mu Sulinet Express, osiągnięto jedynie 35 tys. W jednym z raportów prasowych projekt został opisany bardzo kry­tycznie, jako „sponsorowanie przez państwo cyfrowych aparatów fotograficznych dla nastolatków z klasy średniej”.

W efekcie tych wypaczeń zmieniono reguły — z listy zniknęła większość produktów, a ponadto zaostrzono kryteria kwalifikacji, aby ograniczyć zasięg programu do uboższych rodzin. Ucierpiała jednak wiarygodność akcji. Obecne ograniczenia stały się tak duże, że według krytyków program nadaje się wyłącznie dla oszustów podatkowych lub dla osób, które nigdy nie kupiłby komputera. Ponadto z każ­dym rokiem sprzedaż komputerów w ramach programu staje się coraz mniejsza. Na Węgrzech spodziewano się osiągnięcia stopnia penetracji na poziomie 50–60%, jed­nak wskaźnik ten nadal ledwo przekracza 30%. {mospagebreak}

Dlaczego rządy subsydiują domowe komputery?

Uruchamiając programy domowego korzystania z komputerów, rządy państw zazwyczaj mówią o tworzeniu społeczeństwa informacyjnego oraz zmniejszaniu podziału ze względu na dostęp do technik cyfrowych (ang. digital divide). Stwierdzenie to można jednak uszczegółowić. Podejmując działania i rozwijając rozpoczęte programy, rządy kierują się następującymi celami:

Poprawić ogólną konkurencyjność i wydajność gospodarki poprzez zwiększenie kwalifikacji informatycznych wśród pracowników i w małych firmach.

Zapewnić, by młode pokolenie nie tylko miało odpowiednie kwali­fikacje w zakresie informatyki, lecz także korzystało z komputerów i Internetu w celu uzyskania dostępu do lepszej edukacji i poszerzania wiedzy zdobytej w szkole.

Uruchomić e-administrację i ostatecznie zredukować koszty usług publicznych. Jeżeli tylko połowa obywateli będzie wypełniać zeznania podatkowe w trybie online, zysk się nie pojawi.

Niwelować przewagę jednych grup społecznych nad innymi, umożliwiając czerpanie korzyści z informatyki tym, którzy w przeciwnym razie znaleźliby się poza nawiasem technologii.

Wyrównywać poziom wewnątrz kraju — na przykład przez zwiększe­nie dostępu do Internetu na uniwersytetach do poziomu osiąganego w liceach.

Prowadzić programy popularne wśród wyborców oraz grup społecz­nych (pracownicy, związki, firmy, studenci itd.).

Zwiększyć liczbę osób, które przez część tygodnia pracują w domu, tak aby obniżyć natężenie ruchu drogowego i zanieczyszczeń oraz podnieść jakość życia obywateli.

Zapewnić kolejnemu pokoleniu seniorów kwalifikacje i możliwości potrzebne w warunkach podwyższanego wieku emerytalnego i male­jących emerytur.

Podnosić kwalifikacje informatyczne społeczeństwa również po to, aby zapobiegać przenoszeniu zaawansowanych usług za granicę oraz stymulować innowacje za pomocą badań i rozwoju.

Lub jedynie po to, aby zwiększać dostęp do komputerów i Internetu w domach oraz nie pozostawać w tyle za innymi krajami.

 

Programy wyrównywania szans

Dotychczas w całej Europie przeważały programy dla pra­cowników i studentów, w obu przypadkach kierowane do względnie uprzywilejowanych grup. Rozumowanie z informatycznego punktu widzenia jest jasne: sens mają działania kierowane do tych osób, które z większym prawdopodobieństwem aktywnie wykorzystają sprzęt i przyczynią się do rozwoju gospodarczego. Jednak nie zawsze odpowiada to logice politycznej, zgodnie z którą rządom równie mocno jak ich europejskim sąsiadom zależy na zmniejszaniu we własnym kraju zjawiska znanego pod angielską nazwą digital divide — podziału społeczeństwa ze względu na dostęp do technik cyfrowych. Obecnie wiele rządów uwzględnia w swoich programach dodatkowe grupy docelowe, którymi są użytkownicy nietypowi.

Hiszpania: podejście socjalistyczne

Najlepszym przykładem jest Hiszpania, w której socjalistyczny rząd stosuje niezwykle szerokie podejście do inicja­tyw związanych z komputeryzacją. Władze zobowiązały się promować cyfrową integrację i zamierzają zarówno zwiększać konkurencyjność krajowej gospodarki, jak i pod­nosić jakość życia. Rząd wyodrębnił sześć grup społecz­nych, które otrzymają subwencjonowany dostęp do infor­matyki, każda w inny sposób: osoby wyłączone (bezrobotni lub niepełnosprawni), seniorzy, nastolatki, studenci, małe firmy oraz pracownicy wielkich przedsiębiorstw. Akcja ta jest prowadzona równolegle z rządowym projektem szero­kopasmowych łączy na obszarze całego kraju, obejmują­cym między innymi szkoły wiejskie, biblioteki oraz centra dostępu do Internetu. {mospagebreak}

„Celem programu jest przekonanie ludzi z całego kraju, że korzystanie z nowych technologii nie jest tak trudne, jak sądzi większość z nich” — mówi Cristina Trijueque Alosete z działu rozwoju strategicznego w Red.es, agencji rządowej

promującej ideę społeczeństwa informacyjnego. „Pod względem korzystania z Internetu plasujemy się u dołu europejskiej listy. Zamierzamy poprawić ten ranking”.

Belgia: komputerofobi w trybie online

Również w Belgii zostanie wkrótce uruchomiony program zaznajamiania z komputerem i Internetem tych osób, które dotychczas nie korzystały z takich narzędzi. Rząd próbował wdrożyć pracowniczy program zakupów, lecz spotkał się z niewielkim poparciem politycznym. Mimo to władze zdawały sobie sprawę z opóźnień względem sąsiedniej Holandii i postanowiły ukierunkować działania na dużą grupę obywateli, którzy albo obawiają się technologii, albo nie mają do niej dostępu. Przede wszystkim chodziło o to, że grupa ta zagrażała podejmowanym w Belgii pró­bom ustanowienia e-administracji jako standardu usług publicznych.

W efekcie nowy program o nazwie Internet dla wszystkich przyjął ciekawy obrót. Podstawowy pakiet składa się z nie­drogiego zestawu komputerowego zwolnionego z podatku VAT, wyposażonego w szerokopasmowy dostęp do sieci oraz w czytnik kart na potrzeby e-administracji. Celem rządu jest zaopatrzenie wszystkich obywateli w elektroniczne dowody osobiste do końca 2006 r., zaczynając od 20% na początku bieżącego roku. W ten sposób Belgia stałaby się światowym liderem. Zwiastunem tych działań była zabaw­na kampania przeprowadzona przez informatyczny związek branżowy kierujący programem. Jej główną postacią została Jeanette, cierpiąca na komputerofobię gospodyni domo­wa z lat pięćdziesiątych XX wieku. Celem kampanii było wzbudzenie zaufania obywateli do zastosowań informatyki. W telewizji wystąpiły również popularne aktorki przebrane za Jeanette, skutecznie poprawiając pozytywny wizerunek komputera i zachęcając widzów do korzystania z sieci.

Program skierowany do osób, które nie uważają się za od-biorców Internetu, zostanie wkrótce uruchomiony także we Francji. Akcja pod nazwą Internet Accompagné kon­centruje się na zwalczaniu obaw towarzyszących nowym technologiom. Zamiast udzielania zniżek na komputery, program ten pozwala uczestnikom wydać bez podatku aż 1830 EUR rocznie na sprzęt informatyczny i szkolenia. Zapewniane są również co najmniej cztery sesje szkolenio­we dla nowych posiadaczy domowych komputerów. Ponadto, handlowcy uczestniczący w programie są instruowani, w jaki sposób mają rozmawiać z komputerowymi nowicjuszami: „Nie rozmawiają o bitach i bajtach” — wyjaśnia Denis Haehnsen, dyrektor ds. strategii w firmie Intel France. „Mowa jest wyłącznie o użytkowaniu”. Oczekuje się sprzedaży 200 tys. urządzeń w 2006 r. Wartość docelowa to rocznie 500 tys. gospodarstw domowych wyposażanych w sprzęt komputerowy, co pozwoli osiągnąć w 2008 r. wskaźnik penetracji na poziomie 61%.

Podejście Włoch polega na opracowaniu zestawu programów, zazwyczaj z ograniczonym budżetem i zakresem czasowym. W programie „komputery dla rodzin”, prowadzonym przez ostatnie klika lat, udzielano 200 EUR zniżki na komputery dla rodzin o dochodach netto poniżej 15 tys. EUR. W roku 2005 stumilionowy budżet został wyczerpany w ciągu trzech miesięcy. W bieżącym roku projekty są kierowane do pra­cowników sektora publicznego, studentów i nastolatków (patrz pole „Uskrzydleni”). {mospagebreak}

Sukcesy i porażki: co się udaje?

Z doświadczeń europejskich rządów w zakresie rozmaitych metod promowania informatyki wynikają cztery wnioski:

Należy pamiętać o właściwym wprowadzaniu programu na rynek, tak aby zapewnić jego powodzenie oraz długo-okresową żywotność polityczną.

Należy zapewnić łatwość użycia grupom docelowym.

Konieczna jest ścisła współpraca z branżą informatyczną oraz innymi uczestnikami z sektora prywatnego, aby jak najlepiej wykorzystać programy komputeryzacji, jednak cele należy wyznaczać samodzielnie.

Osiągane efekty nie wystarczy mierzyć tylko liczbą kom­puterów, trzeba także brać pod uwagę cele społeczeń­stwa informacyjnego.

Sprawnie działać i mówić o tym

Gdy Wielka Brytania w 1998 r. po raz pierwszy uruchomiła pracowniczy program zakupów, nic szczególnego się nie wydarzyło. Przed podobnym problemem stanęli Francuzi kilka lat później, podczas próby uruchomienia programu dla pracowników — a po nich Bułgarzy, Litwini i Węgrzy. Głównym błędem popełnionym we wszystkich tych krajach było opracowanie ciekawego programu i brak odpowied­niej promocji. Wyzwanie polega nie tylko na przekazywaniu informacji potencjalnym beneficjentom (w tym przypadku zarówno firmom, jak i pracownikom) poprzez właściwe komunikaty i kanały, lecz także na powszechnym uświada­mianiu podatnikom, że jest to wartościowy sposób wydania pieniędzy. Bez pierwszej części program nie osiągnie celów ze względu na słaby start, bez drugiej — może zostać zmarginalizowany lub wycofany przez nowy rząd bądź niechętnie nastawionego ministra finansów.

Z podsumowania brytyjskiego programu w 2003 r. wynika, że w większości firm nie wiedziano o dostępnych ulgach podatkowych dla pracowników. Wielka Brytania rozwiązała ten problem przez ponowne uruchomienie inicjatywy, tym razem z wykorzystaniem zasobów i wiedzy marketingowej firm informatycznych, którym z kolei powodzenie progra­mu przyniesie korzyści w postaci zwiększonej sprzedaży. Tam gdzie nie przeprowadzono kampanii marketingowej zatroszczono się o polityczne poparcie dla programów aby uniknąć przypadkowych cięć budżetowych.

Rząd francuski również opracował przejrzyście ukierunko­wane kampanie promocyjne swoich programów, odwołując się do branży informatycznej wszędzie tam, gdzie mogła ona wnieść dodatkową wartość. Przykładowo, w ramach programu dla studentów francuskie ministerstwo edukacji prowadziło kampanię w mediach, opracowując ponad tysiąc artykułów prasowych rocznie oraz przekazując infor­macje do radia i telewizji. O programie wiedziało sporo ponad dwie trzecie ankietowanych studentów. Jest to imponujący wynik w porównaniu z Bułgarią, gdzie studenci sądzili, że analogiczny program jest przeznaczony wyłącznie dla wykładowców.

Jednak podczas gdy francuski rząd zajmował się marketin­giem i komunikacją, firmy informatyczne przygotowywały reklamy i programy objazdowe dla miasteczek uniwersy­teckich w całym kraju — i pokrywały ich koszty. „Branża płaci, ale to my kierujemy marketingiem” — wyjaśnia Benoît Sillard, dyrektor rządowej organizacji Delegation aux usages d’internet. Firmy informatyczne również były zadowolone z takiego stanu. „W tych sprawach rząd był pomocny” — uważa Denis Haehnsen, dyrektor ds. strategii w firmie Intel France, który pracował nad kampanią wspólnie z rządem. „Stanowił bardzo silne medium komunikacyjne”.

Inne rządy opracowały własne udane kampanie. We Włoszech najważniejsi pracownicy ministerstwa informatyki wywo­dzili się z międzynarodowych firm komputerowych, co prze-łożyło się na prowadzony przez nich marketing. Na przy­kład, w samym tylko projekcie dla studentów C@ppucino wykorzystano:

kampanię w środkach masowego przekazu,

1,8 miliona wysokich tekturowych „totemów” z objaśnieniem szczegółów programu i ulotkami na wszystkich 800 wydziałach uniwersytetów,

uniwersytecki serwis WWW zawierający wszystkie szczegóły,

wydzielone strony serwisów WWW ministerstwa infor­matyki i edukacji,

1 milion broszur opublikowanych we współpracy z Intelem.

 {mospagebreak}

Łatwość użycia

Jedną z przyczyn niepowodzeń inicjatyw komputerowych we wczesnym stadium jest fakt, że potencjalni uczestnicy — użytkownicy, pracodawcy, detaliści lub dostawcy rozwią­zań informatycznych — postrzegają programy jako zbyt skomplikowane, by się w nie angażować. Czasami jest to wyłącznie kwestia poinformowania o łatwości korzystania z programu.

Takie właśnie podejście przyjęły rządy Hiszpanii i Francji w nowych kampaniach związanych z eliminowaniem cyfro­wego podziału społeczeństwa. W Hiszpanii wydano 16 mln EUR na szesnastomiesięczną kampanię o nazwie Todos.es, trwającą do lutego 2006 r. W kampanii tej skoncentrowa­no się na przekazie, że korzystanie z Internetu nie jest tak trudne, jak się wydaje. Zaoferowano również kursy prowa­dzone na miejscu, podczas których uczestnicy posługują się komputerem do przeglądania Internetu — niektórzy po raz pierwszy.

Francja w swojej akcji Internet Accompagné poszła jeszcze dalej, budując korzyści wokół szkoleń, zamiast dostarczania sprzętu. W programie tym odkryto, że główną przeszkodą w korzystaniu z sieci jest niechęć do technologii i obawa przed nią — badania wykazały, że ludzie postrzegają Internet jako bardzo złożone narzędzie. „Po zakupie kom­putera jest się zdanym tylko na siebie” — zauważa Sillard. W programie przewidziano co najmniej cztery godziny szkolenia w domu, podzielonego na odrębne sesje. Uczestnicy mogą wykupić dodatkowe lekcje, aby przyswoić konkretne umiejętności, takie jak zarządzanie zdjęciami na komputerze. (Według szacunków jednej z gazet, w ten sposób powstanie 30 tys. miejsc pracy dla instruktorów).

Jednak nie wszystko jest wyłącznie kwestią zmiany nasta­wienia — pierwsze inicjatywy często bywają nieudane i nieatrakcyjne. To właśnie odkrył rząd Wielkiej Brytanii w roku 2003, napotykając brak zainteresowania progra­mem dla pracowników. Urząd skarbowy szybko wyciągnął wniosek, że niepowodzenie wynikało z braku popytu. Jednak badania wykazały, że w początkowym programie popełniono wiele błędów.

Nie wyjaśniono firmom, dlaczego powinny uczestniczyć w akcji. Adrian Goodall, doradca brytyjskiego rządu, uważa że wytyczne objaśniające firmom działanie systemu „były napisane naprędce i wprowadzały zamieszanie”.

Nieliczne firmy, które wiedziały o ulgach podatkowych dla pracowników, były zniechęcone do uczestnictwa w programie ze względu na postrzeganą złożoność przepisów oraz biurokrację związaną z zatwierdzeniem przy-stąpienia do programu.

Dostawcy rozwiązań informatycznych niechętnie przed­stawiali program pracodawcom, ze względu na długo­trwały i złożony cykl sprzedaży.

Akcja została wznowiona w 2004 r. pod nazwą Home Computing Initiative (inicjatywa na rzecz korzystania z kom­putera w domu). Wyjaśniono wówczas kwestie przepisów, opracowano łatwy w użyciu przewodnik dla pracodawców, a przedstawiciele branży poinformowali o korzyściach z uczestnictwa. Istotnie, w 45 firmach informatycznych zatrudniono handlowców do bezpośrednich kontaktów z potencjalnymi klientami i promowania rządowego programu. W efekcie w programie uczestniczy obecnie ponad 2 tys. firm i instytucji z Wielkiej Brytanii, podczas gdy w 2003 r. było ich zaledwie 20.

 

 {mospagebreak}

Zbudować silne partnerstwo z se

Autor wpisu*:
2 x 7 (mnożenie) =