- Jesteś tutaj:
- Strona główna
- » Szansa 50 plus
- » Starsi ludzie są cenni
Przeczytaj także…
Starsi ludzie są cenni

Starsi ludzie są cenni ! To czarna skrzynka naszej historii. Już bardzo niewielu Polaków pamięta obie wojny. Mają dziś ponad 90 lat. Pomału odchodzi „pokolenie Kolumbów” – to dziś osoby 80+. Dla wielu z nich wolność kraju była cenniejsza niż życie. Ci, którzy przeżyli, mają obowiązek nie pozwolić zapomnieć o dylematach patriotyzmu, o konieczności aktywnego sprzeciwu wobec zniewolenia jednego człowieka przez drugiego, jednego narodu przez drugi. Przestrzec przed pułapkami demokracji...
Pokolenie 70+ to mroczne dzieciństwo w czasie wojny, które trudno nazwać dzieciństwem: strach, niedożywienie, łapanki, ucieczki przez pola nie wiadomo dokąd i nie wiadomo po co, zimno, strata najbliższych w obozach zagłady. A potem młodość w ponurych czasach stalinizmu. Wielu nie pozwoliło się upokorzyć, ale wielu nauczyło się bierności i przekazywało ją potem swoim dzieciom...
Pokolenie 60+ urodziło się w czasie wojny lub tuż po niej. Ludzie ci dorastali w zniszczonym kraju w atmosferze wiecznie podsycanego zagrożenia i zimnej wojny. Całe życie ciężko pracowali w imię lepszej przyszłości i nie „dorobili się” nawet gwarantującej godny poziom życia emerytury.
I wreszcie najmłodsi – pokolenie 50+. Ludzie wolności i „Solidarności”. Obecnie wykluczani i dyskryminowani przez pracodawców. Już za starzy. Za mało dyspozycyjni. W 1980 roku skończyli studia. Wielu wyjechało zagranicę, wielu zastał tam stan wojenny i już nie wrócili. Reszta żałuje, że tego w odpowiednim momencie nie zrobiła.
Historia naszego kraju napiętnowała los każdego pokolenia. Wryła się w życiorys każdego Polaka nie pozwalając spokojnie przeżyć życia z daleka od polityki. Gdyby doświadczenie historyczne przekładało się wprost na doświadczenie życiowe, bylibyśmy pewnie jednym z najmądrzejszych narodów. Jednak jeżeli nawet do końca tak nie jest, mamy obowiązek dbać o starszych ludzi. Stosunek do nich jest bowiem wykładnią poziomu cywilizacyjnego kraju. Również naszego perspektywicznego, ale też po prostu pragmatycznego myślenia – za chwilę my będziemy „za starzy”.
Starsi mają natomiast obowiązek przekazać młodym swoją wiedzę i doświadczenie. Choć wielu z nich pozwoliło oduczyć się aktywności, ulec chorobom i depresji, odstawić na boczny tor w starciu z rynkiem i kultem młodości, wielu jest nadal bardzo aktywnych. Działają w Ruchu przeciw Bezradności Społecznej. Często czują się bezpieczniej we własnym kręgu – w klubach seniora i Uniwersytetach Trzeciego Wieku. Ale wielu emerytowanych prawników pracuje np. w Biurach Porad Obywatelskich. A starsze panie z organizacji pozarządowych w najodleglejszych zakątkach kraju, pomagające dzieciom i wszystkim potrzebującym, budzą podziw dla swojego poświęcenia, przykładowego zaangażowania i wrażliwości. I wzruszenie. Co zrobić, żeby udało im się wychować naśladowców?
Starsi ludzie są nam wszystkim niezbędni. Szczególnie teraz – w świecie chaosu i zaniku wartości. Wierzymy, że mają w sobie to, bez czego nasz świat chwieje się w posadach. Przetestowali na sobie różne próby życia, różne absurdalne i niewytłumaczalne jego zakręty. Znają skutki własnych złych wyborów, efekty własnej bierności. Znają cenę życia, bo często cudem umknęli śmierci. Potrzebujemy ich mądrości. Oczekujemy, że nauczą nas podejmowania właściwych decyzji, poukładają wartości, wskażą, czemu warto się poświęcić.{mospagebreak}
Starsi są potrzebni szczególnie młodym. Każdy z nas od najmłodszych lat pracuje na swoją starość i musi mieć tego świadomość.
Chodzi również o ciało, choć troska tylko o kondycję fizyczną jest jedynie sztuką dla sztuki. Brak stałej dbałości o zdrowie może jednak sprawić, że staniemy się niewolnikami naszego organizmu.
Jakość starości jest więc w dużym stopniu pochodną naszych życiowych wyborów. Co chwilę wybieramy, wybiera za nas Opatrzność czy ślepy przypadek. Naciskamy pedał gazu lub hamulec. Skręcamy w pustą ulicę i nagle stajemy unieruchomieni w korku. Dzieciakom powiedzielibyśmy, że to jak wybór drogi życia postaci w grze komputerowej. Ale w przeciwieństwie do wirtualnej gry w prawdziwym życiu nie możemy cofnąć się i zacząć od początku. W każdej chwili jesteśmy zdeterminowani decyzją podjętą chwilę temu. Czas biegnie nieubłaganie tylko w jednym kierunku. Niczego nie da się powtórzyć i przeżyć jeszcze raz. Dlatego tak ważne dla młodych jest uczestnictwo w ich życiu osób starszych, stały kontakt, rozmowy – żeby nie musieli błądzić, marnować życia na odkrywanie dawno odkrytych Ameryk, żeby łatwiej im było od razu dobrze wybrać. Rodzice najczęściej nie mają czasu. Starsi często mają go zbyt wiele. Babcia czy dziadek, własny czy przyszywany, to skarb. Może nas poprowadzić, nauczyć korzystać z doświadczenia i wiedzy innych, pomóc uniknąć pułapek losu, odkryć nasze talenty i umiejętności, wybrać przyszłość. Młodzi powinni takim przewodnikom i nauczycielom przyznawać zaszczytne tytuły „profesora życia”.
Starsi ludzie – jak mówi moje dziecko – są do wychowywania i do rozpieszczania. Wszyscy potrzebujemy ich rozwagi, ciepła, życzliwości, ich troskliwych dłoni.
Przywrócenie naturalnych dobrych kontaktów osób wszystkich pokoleń jest szansą, ale też warunkiem niezbędnym przywrócenia harmonii naszego świata.
Ewa Wrońska, Warszawa 2007 r.
