ABC Szczęścia
ABC Szczęścia
Szczęście moje
Ty masz skrzydła
Z łabędziowego puchu
Gdy wznosisz się nad Ziemią
Przy wiatru podmuchu
Przynieś dla mnie
Trochę słońca
I błękitu urok
I te zorze zachodzące
Za daleką górą
Zapach Ziółek Amazonii
I mądrość Tybetu
Ja to wszystko poukładałam
Według alfabetu
Oda do Polski
Ty, Ziemio Polska
Słońce mego życia
Jesteś mą miłością
Odkąd Cię poznałam
Jesteś tchnieniem wiosny
Radością dzieciństwa
Kiedy pierwsze kroki
Nieśmiało stawiałam
Ma miłość do Ciebie
Rosła od kolebki
Gdy byłaś w niewoli
I żyłaś w udręce
Tak bardo Cię kocham
Wciąż myślę o Tobie
Z obawą i lękiem
Że aż boli serce
Oda do słońca
Słoneczny promieniu
Co świecisz tak jasno
Gdy świecisz przy Tobie
Wszystkie smutki gasną!
Przychodzi ochota
Do pracy do życia
Nawet te przeszkody
Trudne do przebycia
Wydają się błahe
Kiedy słońce świeci
Tyś wielką radością
Dorosłych i dzieci
Na Miodową
Przez pontoniak na Wiśle
Szłam do Ciebie Warszawo
Mając ciągle na myśli
Jak walczyłaś krwawo
Na gruzach jeszcze ciepłych
Stopę swą postawiłam
Po dniach walki
Zaciekłej
Tak bardzo doń tęskniłam
Królewski Zamek
W ruinie
Ulice dymem
Osnute
I „Okno Żeromskiego”
Puste
jak oko
wyklute
To okno chciało
Krzyczeć
Lecz było
Nieme
Gdy przyszłam na Miodową
Do O. Kapucynów
Nie było miejsca
Słowom
Drogowskazy
Dzieciństwo zagubione
W wojennej pożodze
Odnaleźć je tak trudno
Choć przy każdej drodze
Stanęły drogowskazy
Do nikąd prowadzą
Tak jak na szkle rysy
Z utrwaloną skazą
A tego co stracone
Już się nie dogoni
Choć by za tym popędzić
Zaprzęgiem w sto koni
Mój ogród
Moje krzewy, kwiaty, zioła
To rajski ogród otulony cieniem topoli
Pod obłokiem w blasku słońca
Kolorami tęczy się mieni
Tu wyrosła już Kalina
Irysy wyznaczają
Alejki wśród grządek
Rosną fiołki i konwalie
Musi być porządek
Każdy kwiatek
Znajdzie miejsce
Godne swej urody
Chmury deszczu nie poskąpią
A źródełko wody
Pojednanie
Chciałabym wsiąść na rakietę
I pomknąć aż do księżyca
I stamtąd podziwiać naszą Planetę
I stamtąd się nią zachwycać
Jak ktoś już wrażeń syty
Uciekać od beztlenia
I omijając Meteoryty
Powrócić tu gdzie Ziemia
A powrócić szczęśliwie
Nad przeczystych wód rzekę
I zwaśnionych pogodzić cierpliwie
Tych, których zwą człowiekiem
Droga do Ciebie
Nie błądź w mroku
Uczyń zaość
Rozwiń skrzydła w cieple
Zanieś ludziom spokój, radość
Niech się cieszą tym bez końca
W takim będąc błogostanie
Zachowają w swych sercach ciszę
To – miłości jest przesłanie
Niech ich szczęściem - ukołysze
Sens życia
Żyć , to znaczy kochać
A kochać to marzyć
O świcie poranka
Z ptaszyną pogwarzyć
Jej wdzięcznym świergotem
Nacieszyć się trzeba
I dziękczynną modlitwą
Przesłać aż do nieba
Gdzie chóry anielskie
Pochwycą jej brzmienie
I rozśpiewają
Całe życia tchnienie
W radości do świata
Miłości do ludzi
Może u zwątpionych
Nadzieję obudzić
Że choć zagubieni
W labiryncie świata
Znajdą promyk szczęścia
Światełko w tunelu
Które doprowadzić może
Ich do celu
Gdzie odnajdą siebie
Zagubieni w tłumie
I to im pomoże
Sens życia zrozumieć
Podążam Twoim śladem
Wiem, że nie zgubię drogi
Wodą powietrzem lądem
Miłe powitam progi
W ciepłe domu ogniska
Utulę żal i trwogę
Ta Ziemia wciąż mi bliska
Na innej żyć nie mogę
Moje miejsce tu właśnie
Gdzie brzozy białe stoją
Do nich miłości nie gaśnie
A rozstania tak bolą
Podziękowanie za dzień
Dzięki Ci Boże
Za dzień co przeminął
Za śpiew ptaków
Który od rana mnie budzi
Za to że chodziłam
Górą i doliną
I za to, że mogłam
Wśród zwierząt i ludzi
Przeżyć coś dobrego
I dać coś od siebie
Za to Ci dziękuję
Dobry Boże w niebie
Motylem być
Doznać w życiu szcześcia tyle
Choć przez chwilę być motylem
Barwnym, pięknym, całym w blasku
Z kwiatów nektar pić o brzasku
Lecąć sobie nad łąkami
Skryć przed deszczem pod listkami
A na zimę w swym kokonie
Zamknąć się jak w kolebeczce
I zaczekać
Tak do wiosny
Zawieszona
Na niteczce
Symbole
A kiedy przysiądziemy
Na kamiennych schodkach
Złota kaczka przypłynie
W nurcie wspomnień słodkich
Bazyliszek – niegroźny
Dawno pokonany
A te łzy krokodyle
Są jak kod złamany
By ła kiedyś nad Wisłą
Parka - Wars i Sawa
Dzięki naszym pomysłom
Powstała Warszawa
Ma ona piękny symbol
Jak głosi piosenka
Bo najpiękniejszą z dziewcząt
Jest nasza syrenka
W pośpiechu
Doznania tak pędzone
Jak na asfalcie szosy
Ogłuchłe od klaksonów
Krzyczące w niebogłosy
Popychane przed siebie….
Że prędzej już się nie da
To brawurowy pośpiech
I z tego będzie bieda
To niebezpieczna droga
A życie trzeba cenić
Wycisz się więc i zwolnij
I w czasie i w przestrzeni
Teraz chmurka
Chmurką być i płynąć
Po przestrzeni nieba
I móc się zatrzymać
Gdzie Tobie potrzeba
Gdzie nas ludzkie sprawy
Do siebie wzywają
I na jakąś pomoc
Cień nadziei mają
A gdy noc zapadnie
Gwiazdą być. Bez troski!
Z okrągłym księżycem
I z Panem Twardowskim!
Z przyjaznym wietrzykiem
Co będzie mnie nosił
I deszczu da trochę
Gdy rolnik poprosi…
Wciąż dalej i dalej
Wędrować po niebie
A jeżeli zechcesz
To zabiorę Ciebie
Szepty traw słyszę
I cichy lot trzmiela
Piękne granie świerszcza
Serce rozwesela
Ten świergot ptaków
I słowicze trele
Są balsamem dla duszy
To tak bardzo wiele
Mój kącik maleńki
I moje schronienie
Tak piękne dla ducha
Słodkie ukojenie
Rośliny swoim pięknem
Odpłacają trud Wielki
Nieopodal w poidełku
Kąpią się wróbelki
Są radosne, szczęśliwe
Że aż serce rośnie
Pragną aby zawsze
Mogły żyć radośnie
Noc
Nocy szept, wiatru lot
Do snu Cię układa
Słońce śpi
Tylko kot
W ciemności się skrada
Cichnie ptak
Cichnie las
Tylko księżyc blady
Przegląda się w lustrze
Wyszedł już na zwiady
Pierwiosnek
Pod śniegową pierzynką
Pierwiosnek się budzi
Śnił o tym, jak bardzo
Tęsknią doń ludzie
By swoim dzwoneczkiem
Oznajmił przednio śnie
To przesłanie
O nadchodzącej właśnie
Moja mała ojczyzna
Pokochałam tę Ziemię
I blask zorzy o świcie
Kolor tęczy na niebie
Kąkol w wysokim życie
Zapachy pól i łąk
Obsypywanych kwieciem
Zwiastuny wiosny w krąg
Zapowiedź ciepła w lecie
Jak wspaniale pachnąca
Jest zaorana ziemia
Zboża złote od słońca
Z kłosami tak pełnymi
Rozkołysane wiatrem
I deszczem wysmagane
To są moje Ojczyste
Pola tak ukochane
A samotna kapliczka
Stojąca gdzieś w oddali
O bohaterach pamięci
Na wieki chce ocalić
Koło wzgórka pod którym
Kości ich pobielały
Dziś Bitwa pod Olszynką
Ma swą Aleję Chwały
Wiedeńskie walce
Wspaniali Straussowie
Naród swój wynieśli
Na falach Dunaju
I na nutach pieśni
Związali go walcem
Dunajem płynącym
Razem z wodną falą
Podświetloną słońcem
Jak cudowne piękno
Muzyki tej brzmienia
Czaruje miłość i radość istnienia
W dal błękitno – siną
Twe serce uparte
Porwaną dziewczyną
W tańcu na trzy czwarte
Zawiruje w rytm walca wiedeńskiego
A kiedyś po latach
Zatęskni do niego
Brzózka
Brzózko Moja Przyjaciółko
Wyrosłaś wysoko
Posadziłam Cię na miedzy
A Ty pniesz się ku obłokom
Dąb prastary ten sędziwy
Z jemiołą w koronie
Bajki Tobie opowiada
I z miłości płonie
I wyrosłaś taka piękna
Delikatnie biała
A ja Ciebie bardzo kocham
Moja brzózko małą.
Labirynt
Łzy tłumione co nie płyną
Ale drążą serce
Jak tułacze zagubieni
W życia poniewierce
Z labiryntu wyjść nie mogą
Wyjścia nie ma wcale
Zerwała się nić Ariadny
Trudno ją odnaleźć.
Wietrze
Oszalały w tańcu
Nie widzisz, że stoję?
Czekam tu mój narwańcu
Przecież się nie boję!
Nie chcę czekać nadaremnie
Byś mnie porwał w tany
I zahulał sobie ze mną
Od ściany do ściany
Nogi mało nie wyskoczą
Kiedy widzę Ciebie
Jak figlarnie i ochoczo
Chmury gnasz po niebie
Pędzić z Tobą mam ochotę
Choćby na kraj świata
Lecz wpierw weź się za robotę
Liście pozamiataj
Fiołki
W majowej zieleni
Ukryły się w trawie
Śliczne oczka mrużą
I patrzą ciekawie.
Tyle w nich słodyczy
I błękitu nieba.
W tej nieskończoności
Wprost utonąć trzeba.
Choć tak niepozorne
Wielka w nich jest siła
Ta polana jak sen jakiś
Zaklęciem mi była
Czarowały mnie uparcie
Aż ten skrawek ziemi
Już na zawsze
Mi zapachniał
Fiołkami tymi.
Krystyna Kowalska
Z tomiku ABC szczęścia (Warszawa 2010)
Sponsor tomiku
Stowarzyszenie Wspierania Aktywności Twórczej FREE ART
www.freeart.org.pl
Redakcja:
Nadzór nad realizacją projektu : Danuta Jankowska
Opracowanie graficzne i skład: Agnieszka Biardzka
Ilustracja na okładce: Agnieszka Biardzka














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.
Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.