Mama
Życie matki
Życie się kończy i zaczyna
W dniu, w którym zostajesz mamą.
Miliony matek przed tobą
Odczuwały to samo.
Od dziś odpowiedzialność
Ponosisz za inną istotę.
Własne potrzeby i wypoczynek,
Wszystko zostawiasz „na potem”.
A „potem” nie przychodzi,
Choć dzieci dorastają
Zawsze są pierwsze dla matki,
Nawet gdy nie kochają.
Gdy mają już własne życie
Babcia wnuki bawi,
Chociaż stara i chora
Gotuje i baśnie prawi.
Nawet jak już odchodzi,
Jeszcze się martwi o dzieci.
Kto im będzie pomagał,
Gdy mama w lepszym świecie.
Ile matek…
Ile z Was odchodzi
W pustce i samotności
Chociaż oddało dzieciom
Całe morze miłości.
Ile nie ma opieki
Gdy same nie mogą podołać
A nie mają już matki,
Nie ma kogo zawołać.
Ile umiera w biedzie
Choć dzieci mają dostatek
I mogą się odwdzięczyć
Za trudy swoich matek.
Ile przez łzy błogosławi
Choć ręki już unieść nie może
I szepcze: moje dzieci
Chroń dobry Panie Boże.
Dziękuję
Pierze, sprząta, gotuje,
Codziennie robi to samo.
Często nie usłyszy
Zwykłego: dziękuję, mamo.
Jej doba ciągle za krótka,
Śpi jak zając pod miedzą.
Ukrywa swoje smutki,
Niech dzieci się nie dowiedzą.
Pracuje zawodowo,
W domu etatów ma kilka.
Nigdy jej nie zostaje
Dla siebie samej chwilka.
Całe jej życie jest pracą,
Dni wyglądają tak samo.
Często nie usłyszy
Zwykłego: dziękuję, mamo.
Mówisz: mamo
Mówisz do mnie: mamo,
A jesteś obcy i zimny.
Byłeś tak dobrym dzieckiem…
Czemu dziś jesteś inny?
Nie po to oddałam ci serce
Byś buty wytarł w nie.
Nie kochasz i nie szanujesz
Siebie ani mnie.
Matka nic nie znaczy –
To tylko puste słowo,
Jestem praczką, sprzątaczką,
Gospodynią domową.
Teraz nawet tego
Już ci nie trzeba ode mnie.
Nie mam sił żyć dłużej.
Załatwiasz wszystko daremnie.
Nie zdążę już zagrzać miejsca
W Domu Spokojnej Starości.
Skąd tyle smutku i bólu
Za tyle matczynej miłości?
Pokój
Gdy byłeś mały mówiłeś,
Że dasz mi dom z ogródkiem.
Gdy dajesz mi tylko pokoik
Wspominasz to ze smutkiem.
Nie smuć się synku,
Ten pokoik tak wiele znaczy.
Dajesz mi go z miłością
I o tym pomyśl raczej,
Jak wiele matek tęskni
Do pokoiku u syna,
A on się broni zaciekle.
Coraz inna przyczyna
Matki mu wziąć nie pozwala,
To żona się nie zgadza,
To metraż jest za mały,
Matka po prostu zawadza.
Dlatego mój syneczku
Radość w mym sercu gości,
Choć nie ma domu z ogrodem
Jest pokój pełen miłości.
Synku
Jesteś moim światem,
Moją opoką.
Patrzę na ciebie,
Gdy uśpiony głęboko
Marszczysz nosek,
Trzesz go piąstką.
Tak łatwo cię kochać,
Tak prosto.
Tak szybko dorastasz.
Masz trzynaście lat.
Trudno cię zrozumieć.
Dziwny jest twój świat.
Mama już przestała
Być najmądrzejsza,
Koledzy, komputer,
Samodzielność większa.
Szybko się starzeję,
Przeleciały lata
A ja poza tobą
Nie mam innego świata.
Zajrzysz ty i wnuki,
Zajmiecie się babką.
Znowu kochać ciebie
Tak prosto.
Tak łatwo.
Za to…
Za to, że byłaś dla mnie wszystkim,
Czuwałaś w noce i we dnie,
Że rozumiałaś i przebaczałaś,
Tak bardzo kocham Cię.
Za to, że na mnie nie krzyczałaś,
Nie biłaś i nie opuszczałaś,
Gdy smutno było mi i źle,
Tak bardzo kocham Cię.
A kiedy nastolatką byłam
Ty dla mnie zarywałaś noce.
Gotowa byłaś dla swych dzieci
Piekielne zwalczyć moce.
Teraz, gdy jesteś zmęczona, chora,
Choć pomóc mogę ci niewiele
Nadal Cię bardzo kocham Mamo –
Na co dzień i w niedzielę.
Mama
Mama, mutti, mother, mom-
To słowo najpiękniejsze na świecie.
Rymuje się z ciepłem, miłością, dobrocią
Dla wszystkich dzieci.
Mama – pierwsze, co rozumiesz
I co wypowiedzieć zdołasz.
Ona zawsze cię odnajdzie,
Kiedy ją zawołasz.
Mama – znaczy tolerancja
I przez całe życie praca.
Mamą być – to wieczny etat,
Lecz czy dziecko jej odpłaca?
Może nawet i chciałoby,
Tak jak chciałabym ja sama,
Ale bezwarunkowo, nad życie
Kochać potrafi tylko mama.
Przepraszam, mamo
Bardzo przepraszam, Mamo,
Że warczę i pokazuję kły.
To Tobie się dostaje za to,
Że świat jest ponury i zły.
Bardzo przepraszam, Mamo,
Nie tego uczyłaś mnie.
Chciałaś, bym była uczciwa, miła,
Nawet gdy smutno i źle.
Przepraszam za słowa i za czyny
Niegodne Twojej córki.
Daję ci serce i to słowo
Dzisiaj zamiast laurki.
Teraz ja jestem mamą
Teraz ja jestem mamą i teraz dopiero wiem,
Co znaczy noc nieprzespana – czuwanie nad dziecka snem.
Dopiero teraz rozumiem, jak mocno trzepocze serce,
Gdy dziecko chore lub smutne, czy w świecie gdzieś w poniewierce.
Teraz ja jestem mamą i umiem przebaczać bez końca,
Bo tylko miłość matczyna tak silna jest i gorąca.
Jolanta Miśkiewicz
Autorka tak mówi o sobie: Od zawsze pisałam do szuflady. Od 2008 r. biorę udział w programie "Babcia nadaje", który teraz przekształcił się w "Latające Babcie". Piszemy bajki, wydajemy książeczki, spotykamy się z dziećmi w przedszkolach, ośrodkach, bibliotekach i czytamy nasze bajki. Zdarzają mi sie już samodzielne spotkania autorskie - niestety nadal nie mogę przekonać wydawnictw, że moje utwory są warte druku. Piszę bajki, wiersze, artykuły do Kobiety Puszystej i Kobiety Łódź, książki dla dorosłych. Wysłałam też sztukę na Komediopisanie. Wraz z innymi Latającymi Babciami jesteśmy ostatnio ulubienicami łódzkich mediów. Pozdrawiam serdecznie. Jola Miśkiewicz














Dołącz do dyskusji - napisz komentarz
babcia Jadzienka 25/01/2014, 0:47
Piekny wiersz.