Weranda literacka

Na początku był Chaos

Z Chaosu wyłonili się pierwsi bogowie: Uranos - Niebo i Gaja - Ziemia. Potem pojawili się Tytani, Bogowie, Cyklopi, Nimfy i wszyscy inni uczestnicy greckiego świata, wraz z człowiekiem oczywiście. Mówi o tym znany mit grecki o stworzeniu świata.

Początek katolickiego świata można powiedzieć wyglądał podobnie. W nieuporządkowaną, chaotyczną, ówczesną rzeczywistość Bóg wprowadził swój ład i stworzył Ziemię, rośliny, zwierzęta i ludzi. Gdy już wszystko było „ pozamiatane „, a wokół zapanowała harmonia Pan Bóg siadł na stworzonym przez siebie kamieniu i ze spokojem kontemplował swoje dzieło.

Jeśli zapytamy, jak to z tym chaosem było kogoś, kto nie jest ani Grekiem, ani też człowiekiem wierzącym, to powie nam, że na początku była mieszanina wszystkiego co się we Wszechświecie znalazło. I tak w kompletnym chaosie mieszały się ze sobą różne gazy, cząstki nieorganiczne, organiczne, by w końcu dać początek życiu.

Którą wersję byśmy nie przyjęli wychodzi na to, że życie powstało z chaosu.

Potocznie rzecz nazywając chaos to brak porządku, można by powiedzieć bałagan. O tym, że bałagan to najgorsze co się może zdarzyć przypominała nam z pewnością nie jeden raz mama. A jak mama coś mówi, to trzeba traktować to poważnie. Okazuje się jednak, że z chaosu może powstać coś pozytywnego.

Mam taką teorię, że

- żeby mogło być dobrze, musi najpierw być źle

- żeby zapanował porządek najpierw powinien być bałagan

- i żebyśmy poczuli harmonię i stabilizację musimy przejść przez czas chaosu.

Okresy harmonii i chaosu przeplatają się. Lata chude poprzedzają lata tłuste, po burzy przychodzi spokój a po nocy dzień. Chaos sam w sobie jest męczący, zły ale jeśli wynika z niego coś nowego, innego, lepszego niż dotychczas nie można go już potępiać. Jeśli mobilizuje nas do działania, aktywności i tworzenia nowego porządku, to może się nam przydać.

Stabilizacja, spokój i harmonia wydają się być czymś najlepszym co może nam się przydarzyć, pełnią szczęścia i marzeniem każdego z nas. Czujemy się wówczas bezpieczni a głowę mamy wolną od kłopotów. Niestety niczego nowego prawdopodobnie w okresie permanentnego spokoju nie wymyślimy. Bo i po co, gdy i tak wszystko już jest ok. Nasza kreatywność śpi a my razem z nią.

Dlatego nie bójmy się tak bardzo chaosu, nie panikujmy przed czasową destabilizacją i dysharmonią. To tylko kwestia czasu, gdy w tunelu pojawi się światełko i wzejdzie Słońce. Podwińmy rękawy i zróbmy porządek z tym bałaganem. Może inaczej poukładamy nasze relacje, akcenty postawimy w innych miejscach a z puzzli, którymi dysponujemy ułożymy nieco inny, nowy, interesujący obrazek.

Beata z Mazur

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.