Weranda literacka

Nowy dzień

Ale wieczorem kiedy kładę się spać mam już wolne ręce i serce.

 

 

 

 

 

 

 

Nowy dzień
Kiedy budzę się rano biorę na ręce
Zbudzony wraz ze mną dzień
Jak nowonarodzone niemowlę
Przytulam go do piersi aby dać mu
Życiodajne ciepło i siłę na przeżycie
A potem odwijam w miarę upływu godzin
Warstwę za warstwą zdarzenia
Które dziś dla mnie zostały przeznaczone
Dobre chowam pod powiekami oczu
Aby zostały zapamiętane na zawsze
Złe wyrzucam jak zużytą pieluszkę
Daleko od siebie biorąc ją tylko w dwa palce
Aby nie przylgnęło to co przyniosło cierpienie
Czasami zachwycona nim huśtam go i kołyszę
I śpiewam cichutko ze szczęścia
A czasem zostawiam go na pastwę losu
Bo nic mu nie pomogę gdy uparł się nie udać
Ale wieczorem kiedy kładę się spać
Mam już wolne ręce i serce
Bo ten dzień już wyrósł sam z siebie i ze mnie
I wyszedł z domu do jutra
Zostawiając mnie nocy na pokuszenie
Z jej otwartymi ramionami snu...


Stara młodość
Teraz panie coraz częściej zaglądają do lustra
Sprawdzając czy są już coraz młodsze
Czas przeszły nawijają potajemnie
Jak zdradziecką nić na kołowrotek
Przędą z niej czas nieprzemijania
Nieskończoność gładkiego lica
I jędrnego ciała zawsze do usług
Teraz panie nie dojrzewają do kobiety
Kobieta jest częścią starości
A starość teraz już nie istnieje
Byle skalpel wygoni ją z twarzy i ciała
Nawet choroba nie ma prawa
Psuć nic w wyglądzie i zapachu
A gdy nieopatrznie zdarzy się śmierć
Wtedy już trzeba być najpiękniejszą
Bo tylko najpiękniejsi trafiają do nieba....

 
Bezdomny na placu Nankiera we Wrocławiu
Ten bezdomny, który śpi na ławce
Naprzeciwko wydziału filologii polskiej
Na placu Nankiera we Wrocławiu
Jest bolesnym zaprzeczeniem daru życia
Tuż obok niego tyle humanistycznej wiedzy
U wezgłowia ławki szumi piękna kulista fontanna
A on spojony denaturatem nie wie i nie czuje już nic
Jego reklamówka z jakimś łachem w środku
Leży jak kopnięty pies skulona parę metrów dalej
Siadam w pobliżu i patrzę na twarz
Która kiedyś była twarzą dziecka
Brudna ręka z paznokciami pełnymi ziemi
Musiała kiedyś choć raz dotykać
Delikatnej piersi dziewczyny
Przecież kiedyś też musiał marzyć o czymś
Mieć plany na życie i szczęście
Odgarniam muchę z jego twarzy
Której zgrubiała skóra i tak już nic nie czuje
Ale on nadal jest człowiekiem
Pod brudną koszulą bije jeszcze serce
Czy ukrzyżowało go życie
Czy on sam siebie czy inni jego
Wstań- szepczę cicho- i idź ratuj się !
Tylko tyle mogę mu teraz dać
Odgarniętą muchę i zaklęcie w słowie...
 

Ewa Radomska - absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, emerytowany pracownik samorządowy, publicystka, aforystka. Motto życiowe - jeżeli nie śmiech - to co ?

zdjęcie MigaweczkaForum kobieta50plus.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • maria 28/08/2012, 21:52

    jestem bardzo wdzięczna Tobie za słowa wypowiedziane dawno dawnotemu, a wiersze przeczytałam i wiesz dla mnie są szczere i i takie trochę [Szymborskie super]