Weranda literacka

Oto Ona

Nie lubi pić czekolady z papierowych kubków w Empiku, nie przepada za kebabem, za to uwielbia krewetki al ajillo.

 

[Musi być do wyboru. Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło. To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby. Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.]
Cytaty z wiersza W. Szymborskiej „Portret kobiecy”


Ma 50 lat, męża i satysfakcję z jego naukowych sukcesów, dwoje dzieci, kolekcje Muminków, tytuł magistra oraz samochód. Niekoniecznie w tej kolejności. Zna jeden język obcy. Mieszka w domu z teściową, co jest przyczyną sporów rodzinnych. Jest atrakcyjną kobietą, kochającą żoną, troskliwą matką. W jej oczach widzę czasem zmęczenie. Nie lubi pić czekolady z papierowych kubków w Empiku, nie przepada za kebabem, za to uwielbia krewetki al ajillo. Robi wspaniałą tortillę i dobrą minę do gry, która bywa zła.

Oto Ona

Nie chce żeby o Niej pisać. Dlaczego? Nie odpowiada wprost tylko zamyśla się i gorączkowo szuka czegoś w komputerze. Może się boi, że wymkną się spod kontroli myśli i marzenia do tej pory nienazwane? A może usłyszy pytania, na które nie chce odpowiadać? Na przykład jak postrzega siebie. „Na prochach czy nie?”- dopytuje pół żartem pół serio. (To jej ulubiony film). A więc patrzy na świat zza małych pastylek. Czy tak widać lepiej, wyraźniej? Na pewno znośniej. Dzięki nim może funkcjonować, jako ktoś.

A ten ktoś to po pierwsze, po drugie i po trzecie matka. Macierzyństwo przewija się w przeszłości („nie żałuję, że z każdym dzieckiem byłam w domu 3 lata”), w teraźniejszości (na pytanie, co ma, odpowiada „Dwoje dzieci”) i w przyszłości („Nie mogę z Tobą długo rozmawiać, bo dzieci czekają”).

Ale to przecież nie jest cały jej świat a przynajmniej nie chciałaby żeby był.


[Czyta Jaspersa i pisma kobiece]


Gdy nie pracowała, było jej ciężko, ale gdyby tylko pracowała i nie miałaby rodziny, też nie byłoby łatwo. Chciałaby wypośrodkować i brzmi w tym dość racjonalnie, choć dodaje za chwilę „A może ja chcę za dużo?”. Myśli o zrobieniu doktoratu, to wzmocni jej pozycję w pracy, da satysfakcję. Mam wrażenie, że chciałaby udowodnić tym wszystkim dr, dr hab., prof., że jej pracę też należy szanować. Tylko czy to na pewno kwestia tych kilku liter przed nazwiskiem?


[Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie]


Nie wierzy w siebie. Innych motywuje do działania. Niepewna, ale gdy się wspinam, dodaje mi pewności trzymając mocno linę. Korzysta z pomocy specjalisty, choć wiem, że w tzw. „jej czasach” nie chodziło się do psychologów czy psychiatrów. W tamtych czasach dusza nie bolała, ale dzisiaj nie ma łatwej, jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: „Kim jesteś?”.
„No bo kim ja mogę być, no bo czego jeszcze mogę chcieć?”.


[Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej]


A w oczach przeraźliwa rezygnacja z siebie.


[Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda]


Nie, nie wyprawiła 50 urodzin. Nawet nie pamięta, co w ten dzień robiła. Aha, jechała gdzieś. Nie, jednak nie.
I kiedy pytają ile ma lat, obraca pytanie w żart.
Postanowiła, że zacznie robić coś dla siebie, coś swojego. Bo czas jednak szybko płynie, i nie chce już żałować. Tak, wielu rzeczy żałuje. Płacze. Nie dbała o swój rozwój, więc może teraz... Rozwój to poznawanie nowych rzeczy, doskonalenie, odkrywanie nowych zainteresowań, no na przykład taniec. Chciała zawsze tańczyć, ale wiesz, mąż nie tańczy, jakoś tak wyszło… A teraz chodzi na tańce latynoskie mimo tego, że mąż dalej nie chce. Zapisała się też na kurs asertywności, pierwszy krok do poznania siebie – uśmiecha się nieśmiało. No i paznokcie… Zaczęła malować na różne kolory, kiedyś nie, no bo wspinała się, chodziła w góry. Mąż się skarży, przecież kiedyś nie malowała, ale to żarty. A w ogóle to w dupie ma te pytania, które jej zadaję i na które odpowiedzi brzmią banalnie jak w „Zwierciadle” i to całe określanie, te wszystkie role i ich nazywanie. Nie chce się identyfikować jednoznacznie. I te stereotypy… No jest mamą, ale nie sprząta, nie prasuje i rzadko gotuje obiady. A powinna: dwa dania plus deser.


[Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała (…)
Nie wie, po co ta śrubka i zbuduje most]


Postawi dom, zredaguje książkę, zrobi wystawę, wydrukuje foldery, otworzy galerię, zdobędzie białego kruka, napisze artykuł, przyjmie gości, wyjedzie na stypendium, odwiedzi chorą mamę, przetłumaczy pismo, kupi sofę i złoży, obudzi się o 5 i dokończy projekt, odwiezie syna do szkoły, przywiezie panie z lotniska, zorganizuje wyjazd, zadzwoni gdzie trzeba.


[Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona. Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi]

Magdalena Szkwarek

Maj 2010

Utwór nadesłany na Konkurs "Polka Pięćdziesiątka". Autorce gratulujemy zmysłu obserwacji - Redakcja.

Foto: Migaweczka (uczestniczka Forum kobieta50plus.pl)

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.