Zdrowie 50 plus

Ruch na rowerze

Rower jest w powszechnym mniemaniu czynnikiem nieprzeciętnie dewaluującym zasoby sił ludzkich.

Człowieka jadącego na rowerze uważa się za uosobienie nadzwyczajnej kondycji i okaz tryskającego zdrowia. Winietą jest więc zdrowie pozwalające cykliście na swobodne radzenie sobie z rowerowymi „piekielnościami” i demonstrowanie otoczeniu swoich zaskakujących możliwości. W rzeczywistości zadziwiające osiągi kolarskie nie zależą jedynie od posiadanego zdrowia, ale tak jak to się dzieje z wieloma zdobywanymi umiejętnościami są wynikiem uciążliwej pracy nad sobą. Utrwalenie kondycji i poprawienie zdrowia uzyskuje każdy przeciętnie zdrowy człowiek dzięki poprawnie aplikowanemu trudowi jazdy na rowerze. Te faktyczne możliwości zaćmiewa bajka o uciążliwościach jazdy rowerowej, która rodzi się nagminnie w społeczeństwie rozleniwianym innymi, łatwo dostępnymi sposobami, znakomicie zaspokajającymi ludzką próżność, choć w istocie tylko z pozoru poprawiającymi nasze zdrowie.

Praktyka uczy nas, że tworzące organizm ludzki mięśnie, aby móc się rozwijać potrzebują ciągłego dozowania ruchu. Ruch w zrozumieniu ogólnym przywołuje pojęcie przemieszczania się. Rower ma więc charakter protezy, która przemieszczanie człowieka, w naturalny sposób, znakomicie ułatwia; przy czym nie wypacza warunków środowiska lecz w rzeczywistości w sposób bezkolizyjny się w nie wtapia.

Rower wymaga odpowiedniego przystosowania organizmu do zaadoptowania wprowadzanych przez nią „uciążliwości” oraz nabycia umiejętności logicznego jej wykorzystania. Odbywa się to wszystko nie bez konieczności pokonywania początkowych trudności, które zazwyczaj odpychają leniwie ustawione społeczeństwo od powszechnego związania się z tym środkiem. Ci którzy mimo trudności wytrwają stają się szybko zapaleńcami, wysoko ceniącymi namacalnie ujawniane aspekty zdrowotne roweru. Oświeceni tymi potrzebami systematycznie dążą do rozprawiania się z wyrastającymi kłopotami. To co czasem na pierwsze spojrzenie wydaje się trudne z biegiem lat, przy dobrych chęciach nabiera innych rumieńców. Życie ma w sobie taką własność, że zawsze przystosowuje organizmy do narzucanych im warunków bytowania. Trzeba tylko pamiętać aby stawiane warunki nie były za wysokie do wymagań naszego istnienia. Z czasem muszą one też być stale weryfikowane, aby pobudzając aktywność nie niszczyły naszych zasobów rekreacyjnych. Ruszać się na miarę swoich sił koniecznie trzeba. Trudności nie powinny być niczym wobec świadomości potrzeby chwili. Szczególnie w dobie kiedy wysiłek fizyczny staje się coraz mniej powszechnie akceptowany, kiedy maszyny-roboty pracują za nasze mięśnie a komputery zastępują nasze myślenie, wymóg fizycznego zmęczenia w naturalnych warunkach będzie nieodzowną potrzebą. Pracę mięśni i działalność mózgu najlepiej rozwija jazda rowerowa. Aby więc utrzymać długo dobre zdrowie należy stać się hobbystą roweru.

Moje hobby roweru narastało nieprzerwanie od 1963 roku. Przełomowym momentem było kupienie synowi młodzieżowego bicykla. Zadziałała wówczas prosta chęć przypomnienia sobie zakodowanej w moim wnętrzu radości z miłych, kolarskich przejażdżek młodzieńczego wieku. Zaraz też nasunęła się potrzeba posiadania własnego roweru. Pierwsze większe wypady i wyraźne objawy poprawienia zdrowia, zrobiły swoje.

Dziś po latach, kiedy patrzę wstecz, świetnie widzę dobroczynność swojej przemiany dokonanej w 38 roku życia. Swego czasu namawiałem do tego odważnego czynu wielu kolegów. Ci co mnie posłuchali, szczycą się mimo podeszłego wieku, swoimi kolarskimi osiągnięciami i dobrym zdrowiem. Wszyscy zaś, którzy wykpili się powiedzeniem, iż dobiją do mnie po przejściu na emeryturę, nie tylko, że tego nie zrobili, lecz przedwcześnie zmarli na zawały i inne choroby, a jeżeli żyją są dziś ludźmi sromotnie poskręcanymi i schorowanymi; bo niestety los życia tak traktuje zaniedbania ruchowe „swojego składu”.

Doświadczenia lat wyniosły mnie na płaszczyznę, na której zdrowotne działania roweru są aż nadto widoczne. Są to choroby kręgosłupa, wieńcówka i zmęczenie umysłowe, w tym lżejsze rodzaje depresji psychicznej. Potwierdzenie tych wniosków przedstawię na trzech spotkanych w swojej praktyce przypadkach

 

Kazimierz Kozłowski, Aspekty Zdrowotne Jazdy na Rowerze


 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.