Modnie i swobodnie

„Ubiór czyni człowiekiem”
/przysłowie angielskie/

Moda jak kobieta – zmienną jest !

I bardzo dobrze bo gdyby obowiązywał przyjęty raz na zawsze model kobiecego ubioru, na przykład z przełomu XVIII i XIX wieku, to mogłoby być nie tylko nieciekawie, ale wręcz dramatycznie !

Dramatu tego doświadczyłam w roku 1973 kiedy to kręcone były odcinki serialu telewizyjnego „Wielka miłość Balzaka”. Co do treści filmu to przypomnę tylko iż francuski pisarz nawiązał w roku 1833 romans z polską szlachcianką Eweliną Hańską, ale kiedy wreszcie po prawie 17 latach jego trwania przypieczętowali go małżeństwem, Balzak chory już wtedy mocno na serce, po pięciu miesiącach, niestety, zmarł.

Otóż trafiło mi się statystowanie do jednej ze scen – ot, przechodzi ulicą młoda paryżanka i tyle…. Ubrana zostałam w gorset /!/ bardzo mocno zasznurowany i w suknię wyjątkowo „cienką” w pasie, wypożyczoną z Muzeum w Dreźnie, upiętą na metalowych obręczach nadających jej kształt dzwonu czyli tak zwanych krynolinach… Oddychałam płytko trzymając pion i nie odważając się usiąść. Ale zarządzono przerwę w zdjęciach / mojej sceny wciąż jeszcze nie kręcono/ i zaproszono także statystów na obiad. Jadłam oszczędnie, ale głód okazał się silniejszy i jednak dokończyłam całe danie w postaci schabowego…. I nagle poczułam, że nie mogę złapać tchu bo gorset opina mnie wręcz w sposób morderczy… Nie opowiadając się nikomu, zniknęłam w garderobie teatru /zdjęcia były kręcone w Krakowie/ i jakimś cudem samej udało mi się rozsznurować gorset, a następnie wydobyć się jak z pancerza z pięknej, błękitnej sukni z krynolinami… Nieżyjąca już świetna kostiumolog Renata Własow oniemiała ze zgrozy kiedy zobaczyła mnie w „cywilu” – podobno żaden statysta nie miał prawa sam się rozcharakteryzować i to w dodatku z tak drogocennej, zabytkowej sukni ! I tak zakończyła się moja kariera filmowa… Ale przynajmniej na własnej skórze doświadczyłam czym było kiedyś życie kobiet….

Ów gorset, symbol kobiecego zniewolenia, z czasem został odrzucony z nienawiścią, w miejsce udrapowanych sukien zaczęły wchodzić coraz bardziej swobodne fasony, kobiety walcząc o swoje prawa zmieniały także modę aż doszły do…. spodni choć walka o prawo ich noszenia , też nie była łatwa…

Walkę tę zapoczątkowała , jak podają źródła, w 1851 roku Amelia Bloomer , redaktorka pisma „The Lily”, amerykańska feministka walcząca o równouprawnienie kobiet. Decydując się na bardzo drastyczny krok porzuciła chodzenie w bufiastych i falbaniastych sukniach i zaczęła chodzić w spodniach. Podobno był to jeden z największych skandali w XIX wieku ! Pierwsza zaś, która odważyła się pokazać na salonach w spodniach była George Sand, pisarka francuska, znana z romansu z Fryderykiem Chopinem. W Polsce natomiast pisarka i krytyczka literacka Maria Komornicka w 1907 roku na Rynku w Poznaniu spaliła swoje suknie, obcięła włosy i ogłosiła, że od tego momentu jest….mężczyzną ! Męski wizerunek upodobała sobie także Maria Rodziewiczówna, poetka, uwielbiała garnitury i krótkie fryzury, w których przypominała mężczyznę… Pojawienie się męskich trendów w modzie było związane z coraz większą emancypacją kobiet i ich niezależnością….

Jednak do największych kreatorek XX-wiecznej mody, także jeśli chodzi o spodnie, wszedł tandem Coco Chanel / 1883-1971/ i… Marlene Dietrich / 1901-1992/. Pierwsza, francuska projektantka mody, do tej pory znajdująca się wciąż na najwyższej półce projektantów , sformułowała 7 żelaznych zasad kobiecego stylu :
-Spodnie dają wolność
-Mała czarna dobra na każdą okazję
-Strój idealny to połączenie męskich i żeńskich elementów
-Perfumy są elementem ubioru – w 1921 roku skomponowała swój najsłynniejszy zapach Chanel No 5, w który „ubierała się” sama Marylin Monroe
-Ubrania powinny być przede wszystkim wygodne
-Dodatki podkreślają kreację
-Torba na ramię, nie do ręki / jej mała, pikowana torebka to dodatek, o którym marzą wszystkie kobiety/

Natomiast Marlene Dietrich, niemiecka aktorka, zasłynęła kreacjami, które składały się z ….garnituru i spodnium. Sposób w jaki je nosiła spowodował iż mężczyźni oszaleli, styl „dandysa”, niesamowicie sexy, zawojował wyobraźnię także kobiet i od tej pory stał się coraz bardziej naśladowany i zyskał prawo noszenia…

Obecnie uwielbienie dla spodni przez kobiety jest tak wielkie, że jak podają statystyki, w kobiecej szafie jest ich 65 % , gdy tymczasem sukienki, spódnice, garsonki zajmują w nich coraz mniej miejsca…

Po latach absolutnej wolności w ich noszeniu wydaje mi się, że następuje kolejne zjawisko, a mianowicie… spospolicenie. Ono chyba musiało przyjść jako, że ilość nigdy nie przechodzi w jakość. Młode dziewczyny, a nawet jak widzę już i małe dziewczynki chodzą obecnie głównie w dżinsach i to tak obcisłych, że przypominają prawie legginsy natomiast panie w średnim wieku i powyżej średniej, szczególnie latem, w jednym uniwersalnym stroju – spodnie do pół łydki, raczej w niezbyt wyszukanym gatunku, do tego nie zawsze dobrana bluzka albo T-shirt, „addidasy” lub sandały i … wszystkie prawie jednakowe ! Czasami ”przewinie się” sukienka lub spódniczka z bluzką, ale to też w bardzo zwyczajnym stylu ! Do tego na plecach plecaczek zamiast ciekawej torebki. Pewnie, że są sytuacje gdzie taki strój akurat jest niezbędny, ale chciałoby się raz po raz widzieć osobowość człowieka…

Zauważyłam niedawno, że na przystanku siedzi pani co najmniej 80+, ale co za styl ! Najlepsza elegancja począwszy od czółenek, po ciekawy krój ciemnobeżowej sukni, widać, że z dobrego materiału, dobrany pasek z klamerką, kapelusik letni od słońca, torebka mała dopasowana do całości, dyskretna bransoletka na przegubie dłoni… Nie mogłam oderwać wzroku…

Tak , tak, wiem, że są kobiety mające wciąż dobry styl niezależnie od wieku, ale chodzi mi o tę większość, która przepadła gdzieś w tej pospolitości, szarości, taniości, zrównaniu do ogółu nie dbając o swoją indywidualność, podkreślenie walorów urody, figury, a nawet zawodu ! Jest oczywiste, że warunki finansowe nie zawsze pozwalają na drogą garderobę, ale myślę, że nie w tym akurat rzecz, bo można i niedrogo ją skompletować , ale głównie we własnej wyobraźni i umiejętności kreacji siebie ! Chodzi o to aby mieć odwagę odkryć swój styl, ulubiony kolor / Ewelina Hańska na pierwszym spotkaniu miała suknię w kolorze bratków, a Balzak uwielbiał fiolet !/ , dobrać ciekawe dodatki, nie bać się pokazać swojego „ja”, zakomunikować swojej odrębności.

Moda to swoboda, ciekawe jakie trendy przyniosą następne lata, ale zawsze najważniejsze jest aby być sobą i umieć to pokazać – także w ubiorze !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>