Widokówki z wakacji

„Odpoczynek to największe z dóbr”
/Sokrates 469-399 p.n.e/

Ci, którzy pracują uważają, że ci, którzy są na emeryturze mają ciągle wakacje.

A to wcale nie jest prawda bo to, że ma się rzeczywiście więcej czasu, nie trzeba się znowu aż tak ze wszystkim spieszyć nie znaczy, że są to wakacje…

Wakacje bowiem to specyficzny nastrój, pakowanie walizek i wyjazd nawet w nie aż tak odległe strony, ale zapowiadające coś zupełnie odmiennego od codziennie tych samych widoków i czynności. Czasami jest też tak, że jeździ się ciągle w to samo miejsce, ale takie, które się sobie szczególnie upodobało, w którym świetnie się czujemy i już po powrocie marzymy kiedy nadejdzie znów okres wakacji aby tam pojechać…

Dla mnie takim miejscem stała się Jastarnia na półwyspie Helskim. W tym roku był to już dwudziesty raz kiedy wysiadałam na odnowionej i zmodernizowanej w tym roku stacji kolejowej i wciąż tym samym przejściem na plażę witałam się z morzem…

Po każdym powrocie mam w pamięci jakieś wydarzenie czy to z plaży nad morzem czy nad zatoką czy ze spaceru uliczkami tej urokliwej i jak widzę coraz tłumniej odwiedzanej miejscowości.

W tym roku przywiozłam cztery „widokówki”, które wiem, że zapamiętam na długo…

Pierwsza, jakże urocza, dotyczyła… kotków ! Otóż w willi obok w ogródku hasały i swawoliły tak śliczne małe kociaki w liczbie 5, że nie było przechodnia, który choć na chwilę nie zatrzymałby się, a jeśli chodzi o dzieci to już szczególnie, i kici, kici rozlegało się raz po raz. Rej wodził czarny z białymi skarpetkami, białym zgrabnym krawacikiem , białymi wąsami i oczami zielonymi jak morze…Kociaki skakały, przewracały się nawzajem, nieporadnie próbowały wspinać się na drzewo jabłoni, a kiedy wystawiały łapki przez ogrodzenie siatki i udało mi się dotknąć mięciutkiego futerka, zaiste, ogarniała mnie euforia…

Druga nabiera romansowego charakteru, nadyma się jak indycze policzki, oddech staje się krótszy i szybszy bo oto na plażę wchodzi ON. Podobno szlachetne i silne gatunki drzew powodują, że wszystkie inne naokoło nich giną i tylko ono stoi samotne i dumne. Tutaj stało się podobnie. Nie wiem kim był, jak miał na imię, czym się zajmował i skąd przyjechał, ale kiedy wszedł wyłożoną deskami ścieżką prowadzącą na plażę wszystko naokoło zniknęło, plaża stała się pusta i odtąd patrzyłam tylko już w jego stronę… Co tu dużo mówić, byłam lekko o dekadę do przodu jak nie więcej, a zatem jak to się mówi z francuska „szanse marne”, więc o nawiązaniu plażowej rozmowy nie miałam odwagi się pokusić , ale patrzenia nikt nie może zabronić… A patrzeć było na co! Ciągle się wiercił, wziął kosz, ale żeby odizolować się od tłumu, bo plaża była zaludniona nad wyraz, rozpostarł jeszcze przy koszu parawan dając tym sobie dodatkową przestrzeń tylko dla siebie. Potem zaczął się rozbierać to znów zaraz ubierać, raz koszulka, raz podkoszulka, raz goły tors zapowiadający raczej humanistę niż sportowca… Potem poszedł przejść się brzegiem morza, całkiem zgrabne nogi, o innych przymiotach ciała nie wspomnę bo nie wypada, ale okiem zahaczyłam…Po powrocie do kosza otworzył książkę i zaczął czytać co już mnie zupełnie ujęło, czyta, znaczy myśli, znaczy chce się czegoś dowiedzieć, znaczy nie pusty w środku …W urodzie miał coś z Edwarda Stachury, naszego pięknego poety żyjącego kiedyś tylko dzięki życiopisaniu… A może też pisał, najbardziej mi to do niego pasowało… Moje patrzenie trwało dwa i pół dnia, potem musiałam już wyjechać, ale zabrałam ze sobą tą „widokówkę” i jeśli przyjadę do Jastarni za rok wiem, że będę się rozglądać na plaży czy znów nie wchodzi….

Trzecia jest oddaniem szacunku starości i podziwem dla przezwyciężania jej słabości… Oto wchodzi opierając się na chodziku na plażę, także ową ścieżką z desek, bardzo mocno starszy pan i posuwa się centymetr po centymetrze. Każde przesunięcie nogi do przodu stanowi ogromny wysiłek, prawie nie patrzy na rozciągające się przed nim morze tylko skupia na tym aby postawić kolejny krok i kolejny i dotrzeć samodzielnie do kosza tuż przy tej ścieżce. Tam czekają już znajomi i żona z dużym rasowym psem, nie pomagają mu, chyba o to wszystkim chodzi aby czuł się samodzielny, sprawny, mimo iż sprawność ta jest wysiłkiem ponad siły. Wreszcie dociera do kosza, siada w nim i wtedy widzę uśmiech ulgi na jego twarzy i poczucie autentycznego szczęścia. ..

Uśmiech ten przytrafił się także mnie, ale w znacznie bardziej promiennym wymiarze kiedy któregoś dnia ja akurat schodziłam już z plaży, a pan ten na nią właśnie szedł. Spotkaliśmy się na owej drewnianej ścieżce i zauważyłam z radością, że jego krok jest już dłuższy, pewniejszy….Chcąc jakoś wyrazić swoją radość powiedziałam „dzień dobry”, a pan zaskoczony z uśmiechem odpowiedział i przystanął. A zatem dał znak do rozmowy ! Najlepszym tematem jest oczywiście pogoda więc powiedziałam, że dzisiaj nawet jest nieźle bo wczoraj deszcz przegonił plażowiczów z plaży.. Tak, tak odpowiedział, wie pani wczoraj nawet padał grad, niesamowite to było i popatrzył na mnie… Ale pani jest pięknie opalona – powiedział uśmiechając się właśnie promiennym uśmiechem i kiedy i ja roześmiałam się dziękując za komplement w jego przygaszonych wiekiem oczach błysnął promyk autentycznej młodości, to już nie był stary schorowany człowiek tylko młody mężczyzna pełen adoracji do kobiet…Pożegnaliśmy się życząc sobie dalszych miłych wakacji i może właśnie to spotkanie spowodowało iż powstała widokówka numer cztery….

Kiedy bowiem wracając już wsiadłam do pociągu Jastarnia -Warszawa wyjęłam notes i zaczęłam notować myśli, które same spływały na papier i wciąż obracały się w temacie starości…

A oto one:
-Bogactwem starości są wspomnienia…
-Młodość nigdy nie wie jaka będzie starość, natomiast starość wie jaka była młodość…
-Tak naprawdę to nie ma starości, po prostu osiąga się tylko pewien wiek…
-Młodzi chcą zdobywać, starzy nie chcą tracić…
-Młodość uśmiecha się do przyszłych chwil, starość do przeszłych…
-Staruszkowie trzymający się za ręce bardziej wzruszają niż całujący się namiętnie młodzi…
-Starość ma jeden przywilej- nie musi już bać się starości…
I ostatni dedykowany widokówce nr 2:
-Nie ma starych kobiet to tylko niektórzy mężczyźni są za młodzi !
Żegnaj lato na rok ! Niech każdy dzień znów nas do ciebie przybliża bo najważniejsze jest mieć na co czekać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>