Finanse 50 plus

Kryzys, czyli w kolejce do śmietnika

W naszym kraju nie ma realnego programu, który po przekwalifikowaniu dawałby osobom 50+ gwarancję zatrudnienia.




Podniesienie wieku emerytalnego jest podobno nieuchronne, nieuniknione i ma służyć nam wszystkim. Ale jak? Dziś przy wszystkich cięciach zatrudnienia, spowodowanych kryzysem, firmy pozbywają się w pierwszej kolejności pracowników w wieku 50+. I ta tendencja się utrzyma, ponieważ trzeba przecież zwalniać miejsca pracy dla młodych, zatrudnianych dziś na podstawie tzw. umów śmieciowych.

W naszym kraju nie ma realnego programu, który po przekwalifikowaniu dawałby osobom 50+ gwarancję zatrudnienia. To, co jest, ma poprawiać raczej samopoczucie rządzących, że coś w tej dziedzinie się robi. W rzeczywistości to „coś”, w oczach osób po pięćdziesiątce, jawi się jako wielkie nic, na które wydaje się ogromne unijne i nie tylko unijne pieniądze. Są oczywiście wielkie możliwości nabycia nowych umiejętności, nowej wiedzy, przekwalifikowania, zdobycia nowych certyfikatów. Szkopuł w tym, że brak jest możliwości realnego zatrudnienia osoby z tymi nowo nabytymi umiejętnościami i certyfikatami – zwłaszcza na etacie.

Ideałem byłoby, aby każdy człowiek w wieku 50+ założył własną firmę i opłacał z tytułu tej działalności ogromne składki na rzecz ZUS-u, a ten będzie miał wtedy dość środków na to, by wypłacać świadczenia tym, którzy już nie są w stanie założyć nie tylko własnej firmy, ale nawet własnych spodni. Tylko skąd brać pomysły na tę działalność gospodarczą, aby mieć na składki dla ZUS-u. Przecież wszystkie nisze gospodarcze też się kiedyś wypełnią.

Dziś zwolniona z pracy (oczywiście z przyczyn ekonomicznych) kobieta 50+ ma do przeżycia często prawie 10 bardzo chudych lat do czasu nabycia upragnionych praw emerytalnych (choćby to miała być nawet emerytura minimalna), mężczyzna często 15 lat. W przyszłości przyjdzie im solidarnie przeżyć 17 takich lat.

Jakie będą tego skutki? Nietrudno to sobie wyobrazić. Zaowocuje to z całą pewnością wzrostem wszelkiego rodzaju patologii społecznych, wzrostem przestępczości, zachorowalności na różnego rodzaju choroby (także psychiczne), nieuchronnym zwiększeniem liczby samobójstw, ale o tym nie będzie się mówić, bo to takie nieeleganckie. Wzrośnie także liczba tych, którzy codziennie odwiedzają śmietniki i przychodzą tam niemalże jak do sklepu.

Ta liczba rośnie z roku na rok. Obserwuję to zjawisko na moim osiedlu. Przed niektórymi „lepszymi” śmietnikami ustawiają się już właściwie kolejki. Jedni czekają, aż drudzy skończą grzebać. I nie są to już, jak bywało kiedyś, brudni panowie z fioletowymi nosami. To coraz częściej są schludnie ubrane osoby 50+ obojga płci. Niestety.

Dariusz Maciejewski
Z wykształcenia plastyk, choć od ponad 30 lat pracuje jako dziennikarz i fotoreporter – od prawie 4 lat jako reporter tygodnika „Południe”, wcześniej reporter m.in. „Życia Warszawy”, „Super Expressu”, tygodnika „Związkowiec”, „Tygodnika Popularnego”. Przez wiele lat warszawski korespondent tygodnika „Poznaniak”, przez 7 lat – począwszy od 1982 roku – stały współpracownik Tygodnika Każdego Konsumenta „VETO”. W latach 1990 – 1995 rzecznik prasowy Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia. Także autor rysunków satyrycznych i karykatur, których w latach 1979 – 1999 opublikował na łamach prasy centralnej, terenowej, lokalnej i branżowej ponad 500.

Tekst dostępny także na: www.finanse-na50plus.pl

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • mira 23/03/2012, 13:55

    to samo obserwuję pod moim śmietnikiem, niektórzy nawet przyjeżdżają samochodami, żeby zabrać co tylko inni wystawili/wyrzucili.
    z pojemników "PAPIER" wyciągana jest makulatura specjalnymi szczypcami