Rozrywka 50 plus

Dziunia, ale Dama. Powieść o Hance Bielickiej

Powieść o dziewczynie, której wszystkiego było w życiu mało!

Wspaniała opowieść o scenie muzycznej i aktorskiej XX wieku, pełna smaczków, anegdot, romansów, intryg historia dziewczyny, której w życiu wszystkiego było mało!
"Nie, nie, nie! Jeszcze raz nie! Przerwijcie to, proszę, zabierzcie tego krokodyla, bo tu umrę ze śmiechu! Następna studentka proszę!" - Hanka zbiegła ze sceny i ze łzami w oczach rzuciła się na krzesło w garderobie. Płakała jak nigdy w życiu.

Nie o tym marzyła, kiedy w tajemnicy przed ojcem zdawała egzaminy do szkoły teatralnej. Przy jej nazwisku pojawiła się wówczas adnotacja: "aktorka charakterystyczna". Cóż z niej za aktorka? Wychodzi na scenę i wszyscy w śmiech! A jednak Hanka udowodniła, że warto sięgać po to, czego się pragnie. I nie przeszkodziły jej w tym ani duży nos, ani "głos jak z baru. Fragment książki.

"Dziunia, ale dama" to opowieść o królowej polskiego kabaretu Hance Bielickiej, a jednocześnie wspaniały obraz epoki, przez którą przewijają się legendy polskiej sceny: Danuta Szaflarska, Jerzy Duszyński, Irena Kwiatkowska, Aleksander Zelwerowicz, Marek Hłasko, Helena Buczyńska, Hanka Ordonówna. To także opowieść o tym, jak nauczyć się żyć dla ludzi, i o tym, że warto skupić się na tym, co się kocha.

- Gra na estradzie była dla niej misją, mawiała, że mniej boli zbolałe ciało i zmartwiona dusza, kiedy stosuję się zasadę śmiech to zdrowie. Wychodziła na sceny i estrady tak, jak my wszyscy codziennie wychodzimy na swoją scenę życia. Była dobrym człowiekiem i perfekcyjną artystką. Niech nie zwiedzie Państwa jej nonszalancja sceniczna i słynne pyskówki – mów Jerzy Filar, kompozytor, autor tekstów, sceniczny towarzysz Hanki Bielickiej. - Żyła teraźniejszością i przyszłością. Żyła mocno do samego końca – dodaje.

KATARZYNA DROGA
Pisarka, dziennikarka, redaktorka. Od lat tworzy literackie portrety nietuzinkowych kobiet, jest autorką powieści biograficznych o Hance Ordonównie, Aleksandrze Piłsudskiej, a teraz także o Hance Bielickiej. Zajmują ją dzieje rodzin i dziedzictwa pokoleń, napisała podlaską sagę „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” i „Pokolenia. Powrót do domu”. Jest Podlasianką, urodziła się w Zambrowie, Liceum Ogólnokształcące ukończyła w Łapach. Absolwentka wydziału filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Po ukończeniu studiów pracowała jako nauczycielka języka polskiego, potem jako dziennikarz i redaktor w prasie edukacyjnej i kobiecej, była także współtwórcą wydawcą czasopism młodzieżowych.

W latach 2008-2017 była redaktorką naczelną magazynu „Sens” w Wydawnictwie „Zwierciadło”. Obecnie współpracuje z magazynem Twój Styl, mieszka na Podlasiu w domu nad Narwią, gdzie może oddać się swojej pasji pisania.

FRAGMENT POWIEŚCI
"Hanka istotnie wyrastała na gwiazdę Syreny, i miała właściwie tylko jedną rywalkę – Irenę Kwiatkowską.
Poznały się dawno, w Siedmiu Kotach w Krakowie, i już wtedy Hanka wiedziała: Kwiatkowska to jest ktoś. Aktorka znakomita. Temperament, Hermenegilda Kociubińska. Och, gdybym ja miała taką wykreowaną dla siebie postać, myślała Hanka. Obie, zabawne na scenie, poza nią stawały się poważne i surowe. Obie też, w myśl zasad przedwojennej szkoły, ogromną wagę przykładały do profesjonalizmu, punktualności i przygotowania do roli. Publiczność je uwielbiała, one jednak darzyły się niechęcią. Plotkarze warszawscy powiadali, że to dlatego, że jeszcze w Krakowie Irenie spodobał się mąż Hanki. Cóż, Jerzy podobał się, jak wiadomo, wszystkim, więc nie byłoby w tym nic dziwnego. Irena jednakże wyszła wtedy za mąż za spikera Kielskiego, który się dla niej rozwiódł i obecnie uchodzili za szczęśliwą i wzorowa parę.

Co to w ogóle za bzdury? – myślała Hanka, jadąc do teatru. Mijało dziesięć lat istnienia Syreny i właśnie miały razem wystąpić w jubileuszowej rewii. - Warto byłoby zakopać topór wojenny, jak to mruknął pod nosem Jurandot. Ale jaki topór? Nigdy się nawet się nie pokłóciłyśmy! Co było, to było, nie ma sensu pielęgnować uraz. Nadchodzą wspólne próby. Pierwsza wyciągnę rękę!
Z tym postanowieniem weszła do garderoby. Irena już była, malowała sobie oczy.
– Dzień dobry pani – powiedziała Hanka, siadając przy sąsiednim lustrze.
– Dzień dobry pani – odpowiedziała Kwiatkowska.

Hankę pochwyciła impulsywna chęć, by powiedzieć: "A może po tylu latach znajomości, ba, nawet grywania w sztukach, będziemy mówić sobie na ty?". Ale kiedy odwróciła się ku Irenie, ta zmierzyła ją lodowatym wzrokiem, po czym wstała i wyszła.

Czy rzeczywiście przed laty romansowała z Jerzym? Czy możliwe, że miała do niej żal, że to ona jest żoną amanta? Może rzeczywiście coś jest ze mną nie tak, rozmyślała Hanka. Że też te baby taką wagę przykładają do wzdychań i pocałunków, i chcą pojawiać się w SPATIF-ie pod rękę z przystojnym mężczyzną i miną "mój ci on!". Sama nie uważała się za piękność, ale z pewnością wciąż była interesująca i niejeden kolega chętnie by jej to powiedział. Na przykład Tadzio Pluciński. Młody aktor nie krył zachwytu Bielicką i starał się często być w zasięgu wzroku starszej koleżanki. Śmiała się z tego. Nie miała ochoty na żadne romanse, a romanse Jerzego nie wstrząsały nią tak, jak powinny. Ale Kwiatkowska? Nie to niemożliwe. Zresztą nawet gdyby – oddałaby jej męża za palmę pierwszeństwa w teatrze… I nagle Hanka uświadomiła sobie, że jeśli chodzi o Kwiatkowską, to o wiele bardziej zazdrosna jest o publiczność niż o męża. Publiczność Syreny, jej śmiech, oklaski i uwielbienie były dla niej większą wartością niż wierność Jurka."

Katarzyna Droga
Dziunia, ale Dama. Powieść o Hance Bielickiej

Wydawnictwo
ZNAK. JednymSłowem
Premiera 9 marca



Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.