Rynek 50 plus

Beata Błaszczyk



niezwykła kobieta, utworzyła (w 2002 roku) i prowadzi Stowarzyszenie Szkoły dla Pokoju https://szkolydlapokoju.pl/
kobieta działająca na rzecz innych, tych najbardziej potrzebujących, organizatorka pomocy m.in. dla Jemenu   

Beata Błaszczyk odpowiedziała na kilka naszych pytań

Nie da się ukryć, że niełatwo się teraz odnaleźć w rzeczywistości epidemii korona wirusa, Proszę powiedź o tym co teraz robisz i co sprawia, że cały czas pomagasz tym najbardziej potrzebującym a zapomnianym przez cały świat? 

Zarabiam na życie ucząc języka angielskiego i jogi, pół na pół. Mam jednoosobową działalność gospodarczą, co oznacza zero urlopu. Same zobowiązania. ZUS trzeba płacić nawet wtedy, gdy przychód wynosi zero. Pierwsze dni naszej narodowej kwarantanny to był po prostu urlop all inclusive. We własnym mieszkaniu.

Laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2006 roku profesor Muhammad Yunus mówi, żeby pomagać, trzeba zobaczyć. Ale żeby zobaczyć, trzeba najpierw chcieć zobaczyć. W Warszawie przy ulicy Wareckiej na zadaszonej kamiennej ławce kolejny rok mieszka człowiek. Gdy zaczyna się pandemia i jest coraz mniej ludzi na ulicach – więc jest mniejsza szansa na pomoc, podchodzę i pytam, czy mogę przynieść coś świeżo ugotowanego. Następnego dnia wychodzę z domu. Słoik z zupą w garści – bo umundurowani panowie na Nowym Świecie szukają uzasadnienia dla swojej obecności, zatrzymują ludzi i pytają. Ale najpierw spotykam bardzo elegancką sąsiadkę. Pyta o słoik. Odpowiadam. Sąsiadka po chwili milczenia mówi: "rzeczywiście, ktoś tam jest, zawsze przechodzę na drugą stronę".

Uczę angielskiego w urzędach, ministerstwach, korporacjach. Moi klienci zarabiają po kilkanaście, najczęściej ponad dwadzieścia tysięcy złotych miesięcznie. Gdy rozpoczęło się nasze narodowe zamknięcie, ja z dnia na dzień straciłam źródła dochodu. Nie mogę iść do rodziny na garnuszek, bo jej nie mam. Z moich wysokobudżetowych klientów nie zadzwonił nikt.

Zadzwoniła od razu jedna z sąsiadek. Kiedyś nauczycielka, teraz "kobieta pracująca" na emeryturze. Emerytura około tysiąca złotych, czynsz 550. Musi pracować. Od razu zaproponowała pomoc. Zadzwoniły od razu też panie z mojej grupy jogi. Pierwsze dni pandemii to był fascynujący czas obserwacji. Pandemia, jak przez szkło powiększające, pokazała nasze postawy i to, kim jesteśmy.

W jaki sposób udaje Ci się robić tak wiele?  Jaki jest Twój sposób na to, żeby pomagać?

Z jednej strony – wiem, jak żałośnie mało robimy jako stowarzyszenie Szkoły dla Pokoju. Z drugiej – patrzę na liczby. Każda nasza dystrybucja żywności w Jemenie to pomoc dla pięćdziesięciu rodzin, które dostają zazwyczaj po 25 kg mąki, po 5 kg ryżu i cukru, 2 litry oleju i 1 kg mleka w proszku. W ten sposób czterysta osób przeżyje miesiąc. Nie umrze z głodu. Ci ludzie to wewnętrzni uchodźcy, całkowicie zdani na pomoc zewnętrzną, taką jak m.in. nasza. Teraz, we współpracy z polskim kontyngentem wojskowym w Libanie szykujemy wsparcie dla sierocińca dla dziewczynek. Oprócz przyborów szkolnych dziewczynki dostaną także 2 lub 3 używane komputery – teraz cała placówka nie ma ani jednego. Więc – z jednej strony – żałośnie małe. Z drugiej – robi różnicę.

Nigdy nie miałam samochodu, przemieszczam się komunikacją miejską. Widzę, jak wiele osób jest w kryzysie bezdomności. Zbiórka używanej odzieży np. w szkole jogi, gdzie pracuję, nie jest problemem. Na początku pandemii w pewien poniedziałkowy poranek odebrałam telefon z propozycją: duża partia pościeli i koców, jeśli nie odbierzecie do południa, to wyrzucamy na śmietnik. Wystarczyło kilka telefonów, żeby dograć logistykę. Mokotowskie Hospicjum Świętego Krzyża bardzo chętnie przyjęło całość. Inny przykład – duża partia używanej damskiej odzieży. Także torebki, bielizna i buty. Pierwsza noclegownia dla kobiet, do której zadzwoniłam powiedziała, że bierze wszystko. Warto zwalczyć pokusę wyrzucania wszystkiego do śmietnika, bo tak jest łatwiej.

Powiedź proszę jakie są dziś marzenia Beaty Błaszczyk? Wiemy, ze nieustannie pomagasz i zwracasz uwagę na problemy, których inni nie chcą widzieć    https://www.rp.pl/Plus-Minus/305089979-Pandemia-dla-krajow-Trzeciego-Swiata-oznacza-apokalipse.html

Największe marzenie – koniec wojny w Jemenie, Afganistanie i Syrii. Drugie, równie ważne, żeby nie sprawdziły się przewidywania Światowego Programu Żywnościowego, że liczba głodujących na świecie pod koniec roku osiągnie ćwierć miliarda. Kolejne – żeby znów można było podróżować. Zazwyczaj raz w roku udawało mi się wyjechać. Chcę wierzyć, że pod koniec roku znów to będzie możliwe.

Możesz być inspiracją dla wielu dojrzałych, aktywnych Polek. Jakie przesłanie chcesz przekazać czytelniczkom kobieta50plus.pl?

Wspomniany wcześniej laureat Pokojowej Nagrody Nobla Muhammad Yunus mówi, bieda stałaby się obiektem muzealnym, gdyby każdy pomógł pięciu osobom. Można to łatwo obśmiać – gdy samemu nie robi się nic. To, co robimy, choćby na niewielką skalę, ma znaczenie i robi różnicę. Stowarzyszenie Szkoły dla Pokoju to tak naprawdę garstka wolontariuszy konsekwentnie bez biura. Chętnie korzystamy ze wsparcia ludzi wokół nas. Wiemy, że dla niektórych to może być jednorazowy zryw – na przykład przewiezienie partii odzieży do noclegowni. Ale to też ma znaczenie. I to jest – przede wszystkim – wybór. Twój wybór.

              Bardzo dziękujemy za rozmowę

Zdjęcie:  Profesor Muhammad Yunus, laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2006 i Beata Błaszczyk

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.