Rynek 50 plus

Cudzoziemscy Warszawscy Powstańcy

czyli Powstanie Warszawskie – wolność dla wszystkich. W sumie było ich około 300.

Pojedyńczy – Australijczyk, Rumun, Azer, Czech, Ukrainiec, Nigeryjczyk August Agbola O'Brown.. Większe grupy zaś tworzyli Belgowie, Holendrzy, Węgrzy, Gruzini, Francuzi, Rosjanie, Brytyjczycy, Grecy, Ormianie, Żydzi i Słowacy, których było najwięcej i bardzo dobrze znali język polski. A także  dwóch Niemców, którzy zdezerterowali z Wermachtu – podoficer Luwtfawe Willy Lampe, który uczył powstańców jak posługiwać się niemiecką bronią, a także jeden z Alzatczyków, który przeszedł na stronę polską – nazywali go „Degolistą” - zginął w połowie sierpnia w rejonie ul. Grzybowskiej.

    Najwięcej sensacji wzbudza oczywiście obecność czarnoskórego Nigeryjczyka - „Ali” do Europy trafił kiedy zaciągnął się  na brytyjski okręt handlowy, który w  latach 20-tych dobił do Wolnego Miasta Gdańsk. Stąd już była krótka droga do Warszawy gdzie promował jazz, był znaną postacią w świecie muzycznym nie mówiąc o tym, że także sensacją jako, że w latach 20-tych był jedynym Afrykaninem w Warszawie. Był elegancki, był poliglotą- znał 5 języków- grał  w restauracjach i na dancingach, miał powodzenie u kobiet. Ożenił się z Polką, miał dwoje dzieci – Ryszarda i Aleksandrę. Potem dołączyło jeszcze do niego dwóch  czarnoskórych muzyków, ale oni nie brali udziału w Powstaniu. Po wojnie wyjechał do Londynu gdzie zmarł w 1974 roku.

      I właśnie o tych bohaterach opowiada film „Cudzoziemcy w Powstaniu Warszawskim” w reżyserii Małgorzaty Bramy. Jest to film fabularyzowany, czarno-biały, pierwszy film jaki powstał w Polsce ukazujący historię cudzoziemców, którzy wspierali powstańców w walce z okupantem. Powstał na zlecenie Związku Powstańców Warszawskich, jak mówi w nim Wiceprezes Związku Pan Zbigniew Galperyn – jest hołdem jaki Powstańcy chcą oddać cudzoziemcom. Bo niestety, nie jest już możliwe w większości przypadków dojście do nazwisk, losów tych ludzi więc niech chociaż w ten sposób uczci się ich, albowiem  cudzoziemcy powstańcy byli traktowani jak  wszyscy żołnierze – wszyscy oni walczyli o wolność.

       Film ten dzięki inicjatywie Fundacji Cultura Memoriae a we współpracy Centrum Aktywności Mieszkańców na warszawskim Ursynowie Klubie "Przy Lasku" można było obejrzeć 28. września 2019 roku. Była to pierwsza część tego spotkanie z historią.

       Druga bowiem to naoczny świadek tamtych wydarzeń, zaproszony gość Pani Anna Czerska, pseudonim „Anna”, która kiedy wybuchło Powstanie miała 12 lat i natychmiast, podobnie jak Jej matka, włączyła się do pomocy Powstańcom.

        Co może 12 letnia dziewczynka dać z siebie w tej potwornej walce z okupantem? Otóż okazuje się, że „kiedy Ojczyzna wzywa” wstępują w człowieka nieziemskie siły, odchodzi strach, zapomina się o niebezpieczeństwie. Formacja: Obwód I Śródmieście, Oddział V Łączności Warszawskiego Okręgu AK, Śródmieście Południowe, VII Zgrupowanie „Ruczaj” - to teraz był Jej dom. Roznosiła meldunki, była gońcem, była w Łączności Radiostacji „Noel”, w punkcie obserwacyjnym przy ul. Chopina 19.

Jak Pani Anna mówi o sobie - „Byłam bardzo silna, wysoka, wysportowana, biegałam z meldunkami przez niebezpieczne miejsca, wertepy, nieraz wśród zabitych. Kiedy przyjęłam 1.08.1944 r. pseudonim  „Anna”  poczułam się bardzo dorosła. Byłam bardzo silna i nadal jestem silna”.

       We wrześniu w jednej z akcji dostała ułamkiem w głowę, ale po wyjściu ze szpitala dalej funkcjonowała. Z racji tego, że była jednak jeszcze prawie dzieckiem nie brała udziału z bronią w ręku. Mówi, że  „nie przeżyła piekła, ale była obok piekła”.

          Pani Anna wspomina iż  najgorsza rzeczą był brak wody. Bez jedzenia można jeszcze jakoś wytrzymać, ale bez wody nie można. Kiedy w jednej z piwnic pewna pani przyniosła  w jednym kubku mleko, a w drugim wodę, wszyscy biegli do wody...

          Po wojnie ukończyła  Państwowe Liceum Choreograficzne przemianowane potem na Państwową Szkołę Baletową. Tańczyła w balecie w Teatrze Wielkim, ale wypadek podczas występu spowodował iż na jakiś czas musiała zająć się czymś innym i wraz z matką żyły w bardzo skromnych warunkach. Ojca już nie było, zginął w 1942 roku w obozie w Oświęcimiu...

     Aż wreszcie uśmiechnęło się szczęście i dzięki „Pagartowi” wyjechała na kontrakt do Włoch jako choreograf i tam przez kilkanaście lat z wielkim powodzeniem uczyła w tamtejszych szkołach baletu. Obecnie na emeryturze Pani Anna ma świetne kontakty z młodzieżą, przyjęła filozofię życiową, że to co ma musi jej wystarczyć, że nie chce nic więcej.

          Natomiast,  jeśli chodzi o Powstanie Warszawskie -  „To co zrobiliśmy jest wspaniałe i z tym trzeba żyć”.
Bez wątpienia to spotkanie zostanie na zawsze w pamięci jego uczestników ...
Ewa Radomska
Spotkanie zrealizowane w ramach projektu "dla Kombatanta" który współfinansuje Urząd Miasta Warszawa, Biuro Pomocy i Projektów Społecznych. Projekt realizowany jest w Warszawie do końca 2021 roku przy współpracy ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej, Okręg Warszawa.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Stara kobieta, która wiele widziala 06/10/2019, 12:33

    Dlaczego zdjęcia wyróżniają artykuły tylko na rozkładówce? Po otwarciu artykułów już ich nie ma. A nawet tych na pierwszej stronie nie mozna powiekszyc i dobrze obejrzec!