Rynek 50 plus

Niecodzienna codzienność powstańczych 63 dni

Kiedy 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie mieli po kilka, kilkanaście lat. Od tamtej pory minęło 75 lat, ale w ich umysłach, sercach, pamięci ciągle są tamte straszne chwile, które zapamiętali mimo, że byli dziećmi.

      I  o tych chwilach, budzących wciąż grozę mimo upływu tylu lat ich świadkowie rozmawiali, wspominali, dzielili się swoimi refleksjami  na kolejnym spotkaniu w dniu 16 listopada 2019 roku Fundacji Cultura Memoriae. Spotkanie międzypokoleniowe tradycyjnie już odbyło się w siedzibie Stowarzyszenia mali bracia Ubogich przy ul. Andersa 13, a tematem przewodnim była „Codzienność 63 dni”.    
               
             Zanim jednak  zaczęły się wspomnienia prowadzący spotkanie Pani Hanna Nowakowska – Prezes Fundacji i ks. dr Robert Ogrodnik – opiekun duchowy środowiska Ravensbruck poprosili o chwilę zadumy nad tymi, którzy odeszli...

             Ks. dr Ogrodnik przekazał pozdrowienia od abp Jędraszewskiego, a także omówił sprawę aresztowania profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Uczestnicy wyprawy akademickiej z Krakowa „Śladami Sonderaktion Krakau – in memoriam prof. Andrzeja Małeckiego” uczcili pamięć Polaków więzionych w Sachsenhausen. 16 listopada 2019 r. uczestnicy wyprawy "Śladami Sonderaktion Krakau" przybyli do byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Ze stacji kolejowej Sachsenhausen Nord Banhoff – miejsca, gdzie Niemcy przywieźli w 1939 r. aresztowanych krakowskich profesorów – przeszli do dawnego obozu koncentracyjnego. Zwiedzili muzeum, byli m.in. w miejscu, w którym przetrzymywano komendanta głównego Armii Krajowej, gen. Stefana Roweckiego „Grota”. W dawnej obozowej pralni abp szczecińsko-kamieniecki Andrzej Dzięga odprawił mszę świętą. Po nabożeństwie uczestnicy wyprawy przeszli w miejsce, w którym wykonywano egzekucję więźniów oraz tam, gdzie stały baraki nr 45 i 46. To w nich więziono krakowskich profesorów. Po Apelu Pamięci rozsypano ziemię przywiezioną z Krakowa, spod Dębu Pamięci przed Collegium Novum UJ.  Więcej informacji

Jaka zatem była codzienność powstańczych 63 dni?  

Pani Zofia Gordon ps. Iskra – Środowisko „Ruczaj” Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej/ŚZŻAK/ - miała wtedy kilkanaście lat - jest pewna, że jakaś opieka boska czuwała nad nią, że  z wielu opresji wyszła  cało. Uważa, że mało mówi się o Małej Paście, tam m.in. opatrywała rannych, wspomina wciąż 12 letniego chłopca, śmiertelnie rannego, który zdążył jeszcze powiedzieć aby przekazać jego matce „Mamo, walczyłem jak żołnierz„... Mimo wielu starań, niestety, nie udało się jej odnaleźć. Widzi także wciąż małą dziewczynkę, może 3,5 letnią stojąca samotnie przy barykadzie...

Pani Danuta Tyszyńska - Kownacka – ps. Daleńka, Szare Szeregi obwód VI Praga - opowiedziała o życiu przed wojną, a potem okupacji i Powstaniu.  Ojciec zmarł gdy miała 3,5 roku, matka, która była lekarzem samotnie ją wychowywała. W 1939 roku miała 13 lat,. Od 1942 roku była  w Szarych Szeregach, pamięta 1 sierpnia 1944 roku kiedy to odbyła się zbiórka całej drużyny na ulicy Pańskiej. A także jak urządzano szpital w szkole na Pradze, przygotowywano paczki przed Powstaniem dla więźniów, wysiedlenie ludzi w czasie Powstania z budynków przy Wiśle...

Pan Jerzy Malczewski, lat 95, – Oddział Warszawski AK, I Obwód  Radwan Śródmieście 3, Wojskowa Służba Ochrony Powstania, VI Zgrupowanie Batalionu Bełt-3 kompania - wspomina zbiórkę 300 osób z Batalionu na ul. Śniadeckich 1. W Alejach Jerozolimskich 23 wzniesiono barykadę, był tam przekop łączący dzielnicę Śródmieścia z południową  stroną miasta. Opowiedział o walkach w Pęcicach i we Włochach. Mówi o tym jego książka wydana w 2016 roku pt: „Zostało w pamięci”, a w niej materiały, rysunki skrzyżowania Al. Jerozolimskich z  Marszałkowską, obrazy, opis ze zdjęciami gen. T. Bora-Komorowskiego, gen. Antoniego Chruściela ps.”Monter”, o Batalionie Bełt, oraz łącznościowcach i sanitariuszach. Wydał również książkę pt.: „Wspomnienia z lat 1926-1952”.

Pani Krystyna Zając – przedstawicielka środowiska Ravensbruck -  1 sierpnia 1944 roku na ul. Freta usłyszała strzały, zapanowała radość ludzi, mieszkała wtedy na ulic Rybaki, rozwieszono flagę biało-czerwoną,  ludzie budowali barykadę przy Starej Prochowni, zbierano żywność dla Powstańców, którą dostarczano na ul. Długą do Sztabu. Ludzie przenieśli się do piwnic, śpiewano pieśni. W pobliżu była działka z ziemniakami-korzystano z tego. Podziękowała za opiekę pani Annie Piotrowskiej, wolontariuszce, która rozdaje „Paczki dla kombatanta” z grupą pracowników i znajomych.

Pani Barbara Piotrowska - przedstawicielka środowiska Ravensbruck  -  miała 8 lat, pamięta, że w czasie  Powstania życie toczyło się w piwnicach -  robiło się z płótna  środki opatrunkowe dla sanitariuszek, po wodę chodziło się do studni w ogrodach. Opowiedziała także o książce Natalii Budzyńskiej pt: „Dzieci nie płakały. Historia mojego wuja Alfreda Trzebińskiego, lekarza SS.” Alfred Trzebiński brał udział w zamordowaniu 20 żydowskich dzieci, dzieci te poddawane były eksperymentom medycznym i zabito żeby zatrzeć ślady tych zbrodni. Opowiedziała także o „Dniach Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich” w Warszawie.

Pan Józef Jaroń -  przedstawiciel Środowiska "Żaba" Światowego Związku Armii Krajowej w Żyrardowie przedstawił powstanie, z inicjatywy żyrardowskiej młodzież, we wrześniu 1939 r. organizacji "Mściciel", która wchodziła w skład obwodu "Bażant" AK.

Pani Janina Rekłajtis -  miała wówczas 10 lat, mieszkała  na Ochocie. 5 sierpnia 1944 roku wyrzucono ich z domu i zgromadzono na  „Zieleniaku”, stamtąd marsz do Dworca Zachodniego, przedstawiało to wszystko straszny widok. 12.08.1944 r. znalazła się wraz z mamą obozie w Auschwitz-Birkenau, Ojciec już nie żył, zginął  w Buchenwaldzie. W styczniu 1945 roku obóz Sachsenhausen w Berlinie i tam dopiero zostali wyzwoleni przez Armię Czerwoną. Świadczy na spotkaniach, że jako Polka była w Auschwitz, bo ogólnie zagranicą uważa się, że  w tym obozie byli tylko Żydzi. Przeżycia jako dziecka z obozu są przerażające- głód, wszy, perspektywa zagazowania, tęsknota za matkami, „apele” i krążenie esesmanów wokół bloków. Pierwszy raz odwiedziła  obóz  po 50- latach, teraz jeździ co roku, w 2019 roku w 75 rocznicę transportu
warszawskiego.

Pani Anna Reszuto – przewodnicząca Środowiska Weteranów ŚZŻAK. Mama Pani Anny była w AK, rodzina mieszkała wtedy na Woli. Mama wywiozła Panią Annę na wieś do dawnego majątku Rzewuskich, gdzie była do połowy stycznia 1945 roku. Tam przeżyła „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną. Nie mogła matce wybaczyć, że wywiozła ją i przez to nie mogła brać udziału w Powstaniu. Kiedy wojna się skończyła miała 15 lat. Natomiast  matka – Irena Tomala była jedną z niewielu kobiet w stopniu majora, spotkała się z generałem Okulickim, była w konspiracji także po wojnie, za co została aresztowana i skazana na 15 lat więzienie,  przebywała m.in. w Fordonie, w Inowrocławiu, na wolność wyszła w 1956 roku.

Pani Maria Kumuniecka-Wilk – przedstawicielka Stowarzyszenia Rodziny Katyńskiej-  nosiła paczki, była świadkiem egzekucji na ul. Puławskiej w 1943 roku oraz na ul. Madalińskiego. Mówiła o podziale Europy na Sowiecką i Aliancką.

Powstanie Warszawskie trwało 63 dni i zakończyło się kapitulacją. Nigdy jednak nie zostanie zapomniane jako piękna karta walki o wolność. Dla młodych osób obecnych na spotkaniu była to wspaniała i niezapomniana lekcja historii.  


Tekst: Barbara  Piotrowska i Ewa Radomska   Zdjęcie: Beata Olszewska


Spotkanie zrealizowane w ramach projektu "dla Kombatanta" który współfinansuje Urząd Miasta Warszawa, Biuro Pomocy i Projektów Społecznych. Projekt realizowany jest w Warszawie do końca 2021 roku przy współpracy ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej, Okręg Warszawa.

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • anonim 30/11/2019, 20:30

    Z każdym kolejnym rokiem pamiętających tamten tragiczny czas jest coraz mniej, dlatego tak bardzo cenne są te wspomnienia...