Rynek 50 plus

Zmarł Jerzy Przeździecki

Żegnaj Przyjacielu...


Jerzy Przeździecki – rocznik 1927, zmarł 11.12.2020r. w Warszawie.   Wspaniały człowiek o wielkim sercu i niezwykłej wyobraźni, piękna postać!

Ceniony prozaik i dramaturg , autor 27 książek, 11 scenariuszy filmowych („Wyrok”, „Wycinanki”, ” Dzień oczyszczenia”, „Zielone lata”, „Wypadek” ), wielu słuchowisk radiowych i programów telewizyjnych,  29 sztuk teatralnych wystawianych z powodzeniem na scenach krajowych i zagranicą, miedzy innymi w Londynie, Nowym Yorku, Sydney, Bratysławie, Sofii, Moskwie, Budapeszcie, Berlinie.  O wyjątkowym talencie twórczym świadczą rozchwytywane przez czytelników wszystkie książki autorstwa Jerzego Przeździeckiego, jak choćby:  „Ale młodość mieliśmy fajną” czy "Rzeczy pospolite - kobietom polskim", „Kot”,   „Solistka”,  „Pasja”, „Nasz Brat Kain”, „Szał zamysłów”i wiele innych...

Zadebiutował w roku 1955 na łamach tygodnika „Nowa Kultura” jako autor opowiadań, które na antenie Polskiego Radia prezentował sam Aleksander Bardini, następnie w latach 1949-55 był wykładowcą Państwowego Liceum Techniki Teatralnej w Warszawie. W roku 1956 organizował teatrzyk dla chorych dzieci w Rabce. W latach 1964 -71 wykładał język angielski w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie.

Pisarz od początku lat 80. działał w Stowarzyszeniu Kultury Europejskiej SEC, w sekcji polskiej tego stowarzyszenia, pełniąc w nim funkcję wice-prezesa. Przez pewien okres był prezesem Dramatopisarzy Polskich ZAiKS-u, a także członkiem Kapituły Orderu Uśmiechu. Był  dumny z posiadanych wyróżnień i odznaczeń, w tym Kawalerskiego Krzyża OOP   i Nagrody Specjalnej za Twórczość otrzymanej na wniosek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Ale najbardziej cenił sobie zawsze tytuł „Philanthropos Honoris Causa”, którym uhonorowano dotychczas jedynie szesnaście osób.

Jerzy Przeździecki, żołnierz Kompanii Szturmowej ODWET Armii Krajowej, uczestnik Akcji Burza (ps. „Witold”) uhonorowany poza odznaczeniami bojowymi, tytułem Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny oraz stopniem oficerskim.

To On, tuż po wojnie jako młodziutki chłopiec wraz ze swoimi kolegami siedząc kiedyś nad Wisłą i oglądając zacumowane barki zainicjował remont jednej z nich aby  zrobić na niej teatr! I tak się stało! W latach 1945-1946 Akademicki Teatr na Wiśle „rejsował” dając przedstawienia na trasie Warszawa - Gdańsk - Gdynia! Dzięki tym wspomnieniom powstała niezapomniana i wzruszająca książka „Znak życia”. Pięknie o tym opowiadał, podobnie jak o całej tamtej wojennej młodości.

 Jako autor potrafił zapisać to doświadczenie w tekst literacki, a dzięki wyjątkowej empatii – oddać klimaty, nastroje i doświadczenia swego czasu oraz całego przekroju społeczeństwa.
Do końca swoich dni pozostał  prawdziwym arystokratą ducha.  
Piękna postać!  
Cześć Jego pamięci...


Zdjęcie:  Jerzy Przeździecki i Elżbieta Sęczykowska, Wiceprezes Zarządu Fundacji Cultura Memoriae


Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

  • Ewa Radomska 21/12/2020, 9:31

    Nie wiem na czym to polega, ale wielkość człowieka odbiera się od razu. Czy to skinienie głowy, czy spojrzenie, czy parę wypowiedzianych słów w każdym bądź razie przebija się od razu osobowość niebanalna, nie pospolita. Tak było kiedy parę lat temu miałam szczęście na spotkaniu Fundacji Cultura Memoriae, że usiadłam koło Pana Jerzego nie wiedząc kto to jest, ale od razu poczułam emanującą siłę i właśnie to coś. A potem okazało się, że siedzę obok niezwykłego człowieka, ciepłego i z ogromnym poczuciem humoru. Opowiedzieliśmy sobie w przerwie spotkania po "kawale" i śmialiśmy się oboje serdecznie, Pan Jerzy tak jak na załączonym zdjęciu. Są spotkania , które trwają tylko chwilkę, ale zapamiętuje się je na zawsze...
    Ewa Radomska

  • Bozena Sawa 20/12/2020, 20:55

    Z glebokim zalem odebralam wiadomosc o smierci Jerzego Przezdzieckiego. Byl wazny w moim zyciu. To on przyjal mnie, wowczas 17-latke rozpoczynajaca studia, na swoj kurs angielskiego i w ciagu paru miesiecy nauczyl mowic w tym jezyku i kochac ten jezyk . Znajomosc byla kontynuowana i po 2 lata trwajacym kursie. Bez watpienia tez w ogromnym stopniu dzieki Awie, zonie Jurka na dziesieciolecia polaczyla nas przyjazn choc te od 1981 utrudnial dystans; mieszkalam na stale w Stanach... To byla piekna i wazna przyjazn a wiec wazne wspolne rozmowy, korespondencja , spotkania ( kiedys tez w Londynie) i doswiadczenia, wspolne przezywanie i ocenianie swiata z dwojgiem ludzi przyjaznych swiatu --Awa i Jurkiem. Gdy bylam w Nowym Jorku odeszla Awa. Smierc Jurka przezywam w Polsce.... Nie potrafie nic wiecej napisac.





  • Bozena Sawa 20/12/2020, 20:52

    Z glebokim zalem odebralam wiadomosc o smierci Jerzego Przezdzieckiego. Byl wazny w moim zyciu. To on przyjal mnie, wowczas 17-latke rozpoczynajaca studia, na swoj kurs angielskiego i w ciagu paru miesiecy nauczyl mowic w tym jezyku i kochac ten jezyk . Znajomosc byla kontynuowana i po 2 lata trwajacym kursie. Bez watpienia tez w ogromnym stopniu dzieki Awie, zonie Jurka na dziesieciolecia polaczyla nas przyjazn choc te od 1981 utrudnial dystans; mieszkalam na stale w Stanach... To byla piekna i wazna przyjazn a wiec wazne wspolne rozmowy, korespondencja , spotkania ( kiedys tez w Londynie) i doswiadczenia, wspolne przezywanie i ocenianie swiata z dwojgiem ludzi przyjaznych swiatu ludzmi --Awa i Jurkiem. Gdy bylam w Nowym Jorku odeszla Awa. Smierc Jurka przezywam w Polsce.... Nie potrafie nic wiecej napisac.





  • Elżbieta Sęczykowska 18/12/2020, 23:19

    Mój kochany Przyjacielu, dziękuję, że byłeś w moim życiu...