Styl 50 plus

Ale Meksyk!

Ale Meksyk! „Ale Meksyk!” – tak często wołają rodacy, gdy nie mogą się nadziwić, co się dzieje wokół nich. Będąc w Meksyku śmiałyśmy się z tego powiedzonka, ale używałyśmy go namiętnie. Bo Meksyk zadziwia, zachwyca i fascynuje… W samym środku ponurego polskiego listopada udało mi się umknąć niepogodzie.

Zawdzięczam to mojej Mamie, która zaplanowała tą wspólną „ucieczkę” dużo wcześniej. Dwa tygodnie podróży po Meksyku – tydzień intensywnego zwiedzania Jukatanu i tydzień opalania nad morzem karaibskim.

Pierwszą rzeczą, która mnie zauroczyła po wylądowaniu w Cancun, była przyroda. Palmy kokosowe, zieleń trawy, mięsiste liście figowców, wielkie drzewa akacjowe... Cały wyjazd upłynął mi pod znakiem tego pierwszego zauroczenia. Zwiedzając miejsca kultu Majów nie mogłam nadziwić się bujnej roślinności, która wkradała się w każdą szparę niesamowitych budowli. Wcześniej Meksyk kojarzył mi się bardziej z samotnymi kaktusami na pustyni, ale jak się okazało to kraj z bardzo zróżnicowaną florą ;). Na północy przy granicy ze Stanami rzeczywiście jest pustynnie, natomiast tam gdzie byłyśmy – na półwyspie Jukatan (na południu kraju) roślinność jest iście tropikalna.

Najważniejsze punkty archeologicznych na Jukatanie – Chichen Itza, Palenque, Uxmal – nadal w większości są porośnięte dżunglą. Dla przykładu, w Chichen Itza, które jest jednym z siedmiu cudów świata, odkryto 200 piramid, natomiast szacuje się, że na tym terenie jest jeszcze około 2 tysięcy ukrytych w dżungli budowli. Największe wrażenie zrobił na mnie park archeologiczny w Palenque, wpisany na listę światowego dziedzictwa narodowego UNESCO, jest on otoczony bujnym lasem tropikalnym. W Palenque, gdy wspinałyśmy się na jedną ze świątyń dobiegły nas odgłosy małp, które mieszkają w pobliżu piramid. Mimo zapewnień przewodnika, że małpy nie wychodzą na spotkania z turystami, ciarki przeszły mi po plecach. W Canalculta czułam się jak na ogromnym polu golfowym – równiutka mięsista trawa, która łagodnie uginała się pod ciężarem stóp. Pilot naszej wycieczki żartował, że to Majowie pierwsi wpadli na pomysł gry w golfa. Natomiast wyczekiwane od początku podróży kaktusy zobaczyłyśmy dopiero w ostatnim punkcie naszej wycieczki „śladami Majów” - Teotihuacan – miejscu w którym ludzie stają sie bogami. Wznosi się tam kompleks pałaców i świątyń La Ciudadela, będący centrum administracyjnym i religijnym ówczesnego świata. W Teotihuacanie znajduje się również Piramida Słońca - trzecia pod względem rozmiarów na ziemi oraz Piramida Księżyca - królewski grobowiec.

Po siedmiu dniach wariackiego rajdu śladami miast Majów, podczas którego każdą noc spędzałyśmy w innym miejscu, upragnionego odpoczynku i słodkiego lenistwa zaznałyśmy w Cancun – stolicy turystycznej Meksyku. Codziennie rano po przebudzeniu siadałyśmy na tarasie i wpatrywałyśmy się we wzburzone morskie fale… śmiałyśmy się do siebie i wzdychałyśmy: „Ale Meksyk!”.

Specjalnie dla kobiety50plus Z serdecznymi pozdrowieniami oraz życzeniami udanych i częstych podróży, Anna Andrzejewska autorki zdjęc: Anna i Ewa Andrzejewska

 

 

 

 

 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.