Styl 50 plus

Nie chcę być sama

Już nie chcę być sama Znany scenariusz Wyryty rylcem czasu

Już nie
Już nie chcę być sama
Znany scenariusz
Wyryty rylcem czasu
Bezmyślna gonię dni
Gubię co ważne
Lekceważona.

Słońce rozdaje promienie
Chwytam je w dłonie
Tak bardzo mi ich brak
Pragnę ciepła
Chcę uciec jak najdalej
Już nie chcę patrzeć na maski
Na spektakl teatru kukieł
Twarze bez wyrazu, kamienne serca,
Landrynkowość i pomada.
Uśmiech niezdarnie przypięty agrafką

Dookoła obojętność
Przejmujący chłód.
Kolory łąki ubarwiają szarość dnia
Zdobią świat nasycając wszystko
Aromat ziół i traw
Budzi uśpione zmysły
Błogość, rozkosz.
Szary pustynny szlak dni
Z marzeniami schowanymi za piecem
Twoimi i moimi
Prawdą przecieram oczy
Wszystko nabiera blasku
Ciepło zalewa serce.
Napotkanym samotnikom
rozdaje słowne bukiety
przystrojone uśmiechem.

Karwieńskie Błota lipiec 2010

**************************************************


To już było

Szum wietrze
Porywaj zwiędłe liście
Zeschłe dni
Goń je gdzieś hen
W ciemność zaświatów
Na cmentarzysko zapomnienie
Tak było:
Kołyska, matka
Siniaki i łzy
Rower i warkocz
Mandolina, klasówka z matmy
Żółty dom wśród dębów
Pociąg i wielka miłość
Uśmiech i łzy radości
To wszystko już było

Karwieńskie Błota lipiec 2010

**************************************************


zapomnienie

liczę godziny dni i lata
Czas pomiędzy strofami
Słowa układane w wazonie
Czerwienią gaśnie słońce
Upalny oddech dnia
Zmienia się w bzykanie komarów
Noc przygarnia nasze milczenie
Na skrzydłach nocnych motyli
Utulone w puchu jaskółczego gniazda
Daje wytchnienie dla słów
Ciemność uprząta przeszłość
Układa na półkach zapomnienia

Wychodzę na ganek
spoglądam w czarną czeluść nocy
Siadam blisko jak najbliżej
Wędruję na południe , wschód
Gwiazdy błyszczą
Gdzieś na którejś z nich
Spotkamy się jak dawniej
Nie, nie uciszaj drżącego serca
Tam Ty - Tam ja.
Zasłuchani w świerszcze i słowika
Zorza ….czy już czas?

Karwieńskie Błota lipiec 2010

**************************************************


Ach, te wspomnienia
Te myśli natrętne
Kim byłeś?
Twoje usta zaszyte nicią milczenia
Wtedy tylko dla nas wstawało słońce
Tylko dla nas zapadał zmrok
Teraz?
Zawieszeni w bezmiarze
Naszego nieistnienia.
Skończyło się to
co mogło trwać wiecznie.
Odleciałeś w głuszę nocy
z nadłamanych skrzydłem
Do dzisiaj słyszę jego
Niemiarowy trzepot
Teraz ja dla Ciebie jestem
Roześmianą Julią ze wspomnień.
Mglistym złudzeniem.

Miedzeszyn sierpień 2010

**************************************************


Zdeptany los

Życie
Wędrówka
Bosą stopą ostrożnie
Niepewność
Garście pełne żalu
poranione dłonie
serce w zaniku.
Drogą suną ludzie
Ciągną niemo
przed siebie
Każdy sam
Szwadron
Szara armia mumii
Błądzą
kluczą.
Zdeptany los
Błotna breja oblepia stopy
Z wysiłkiem suną dalej
A może
Może już nie warto?

Miedzeszyn sierpień 2010

 

 

Ela Dumania (wiersze i zdjecie)

Przed laty jako technik ekonomista pracowałam w finansach i księgowości lecz w tym świecie cyfr źle się czułam. Po trosze z konieczności ale głównie z chęci przekwalifikowałam się. Zmieniłam zawód na bardziej ,,humanitarny" zostałam pedagogiem ukończywszy warszawską Akademię Pedagogiki Specjalnej. Pracowałam z dziećmi ale też dorosłymi, którzy tak jak ja zostali poobijanymi przez wszelakie doświadczenia życiowe. Obecnie pracuję w tzw. III sektorze. Czym sie interesuję? Naturą w szerokim tego słowa znaczeniu a więc człowiekiem, przyrodą odnajduję w tym sens i radość życia. Mieszkam na obrzeżach Warszawy wśród lasów Mazowieckiego Parku Krajobrazowego i to pozwala mi na codzienną ucieczkę od śródmiejskiego hałasu. Tutaj mogę posłuchać śpiewu ptaków, popatrzeć w rozgwiażdżone niebo, przytulić się do brzozy czarodziejki, która rośnie na moim ogrodzie. Czasem coś napisać....

Często powtarzam za Paulo Coelho, że moje blizny są moją siłą.
 

Dołącz do dyskusji - napisz komentarz

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.
Obraźliwe komentarze są blokowane wraz z ich autorami.

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj pierwszy komentarz i bądź motorem nowej dyskusji. Zachęcamy do tego.